środa, 15 czerwca 2016

Trening grupowy - rajdy

Konie: *Might Fighter, *Boufarik, Ash Winder, Soham, *Summer Wine
Jeźdźcy: Agness, Liv, Esmeralda, Antek, Łukasz
Dyscyplina: rajdy (trening kondycyjny)
Miejsce: tereny wokół Anarkii
Czas: 2,5 godziny

Dziś mieli przyjechać do nas goście. Od rana sprzątaliśmy więc stajnię, żeby o 10 przywitać dwie amazonki z Estrelli - Agness i Liv. Dziewczyny szybko wypakowały swoje konie i zaprowadziły je do wskazanych boksów. Z ciekawości zerknęłam co za perełki przywiozły. Pierwszym z nich był słynny arab Boufarik, a drugim piękny achał Might Fighter. Konie dostały siana i trochę spokoju, żeby odpocząć po podróży. My natomiast poszliśmy do domu na mrożoną herbatę i kanapki. Pogadaliśmy też o naszych koniach - w jakiej są kondycji, z czym mają problem i nad czym chcielibyśmy popracować. Miało to na celu ustalenie jak najlepszej trasy i dystansu treningu, tak żeby nie nadwyrężać żadnego z koni, ale też żeby nie było im za łatwo. Dowiedziałam się kilku przydatnych rzeczy, między innymi że Might Fighter ciężko dogaduje się z innymi końmi i jest okropny w obejściu ale miły do jazdy. Natomiast Boufarik został przedstawiony jako koń na raczej krótsze rajdy, ale z dobrą kondycją i nastawieniem do pracy. Zestawiłam to z charakterystycznymi cechami naszych trzech rumaków i miałam już jakiś ogólny pogląd na sprawę. Wytyczyłam na mapie ścieżkę, pokazałam ją wszystkim i przestrzegłam że gdyby któryś z koni wykazywał oznaki nadmiernego zmęczenia od razu zmodyfikujemy trasę, ale trzeba mi o tym dać znać. 
Jakieś dwie godziny później poszliśmy do naszych rumaków. Podczas czyszczenia Soham i Might Fighter zachowywali się okropnie, więc Antek i Liv odeszli od nas dalej żeby nie straszyć tych grzecznych koni. Agness gdy tylko skończyła czyścić araba podeszła do siostry i pomogła jej spacyfikować achała. Razem jakoś dały radę i już po chwili Might wraz z innymi końmi stał osiodłany. 
Dosiedliśmy rumaków i ruszyliśmy w trasę. Przewidywałam spokojny trening kondycyjny, raczej po płaskim terenie, ale w górach niemożliwe jest jechać dwie godziny po płaskim, więc jakieś górki oczywiście też się musiały zdarzyć. 
Ustawiliśmy możliwie jak najlepszy zastęp, czyli na przodzie postawiliśmy Sohama, głównie z dwóch powodów - Antek nie utrzymałby go za innymi końmi, a po drugie chłopak znał wszystkie trasy i praktycznie nigdy się nie gubił. Za nim postawiliśmy Might Fightera, bo Liv mimo wszystko była jeszcze dzieckiem i mimo że z tego co widziałam na wielu zawodach dziewczyna jeździła bardzo dobrze, to jednak wolałam zachować bezpieczeństwo. Za nim szły jeden za drugim dwa araby czyli Boufarik i Agness oraz Kasztanek i Łukasz. Mi i Ashowi przypadło zamykanie zastępu, co mi w zupełności pasowało, bo mogłam dzięki temu wszystko widzieć i ewentualnie zareagować. 
Tradycyjnie ruszyliśmy leśną ścieżką w stronę łąki. Na razie jechaliśmy stępem, żeby konie mogły się porządnie rozgrzać i rozstępować. Pogoda była idealna, nie za zimno ale też nie za gorąco. No normalnie jakby ktoś zamówił ją specjalnie dla nas! 
Na łące ruszyliśmy powolnym kłusem. Każdy jeździec miał za zadanie jechać równym tempem jak najbardziej odpowiednim i naturalnym dla danego konia, ale jednocześnie żwawo. To oczywiście zmieniło trochę kolejność koni. Soham wciąż pozostawał na przodzie, ale za jakiś czas na pewno się zmęczy, bo jest to koń absolutnie nie umiejący trzymać tempa. Za nim jechał Boufarik, który jako koń na krótsze dystanse poruszał się trochę inaczej niż konie długodystansowe. Za nim jechali właściwie jeden obok drugiego Might Fighter i Summer Wine. Ja wciąż trzymałam się na końcu, żeby mieć widok na wszystko. Ah trochę stresował się faktem, że inne konie są tak blisko niego, a w dodatku połowy z nich nie zna, ale zachowywał spokój czym bardzo mi zaimponował. Skarciłam się w myślach, że nie wierzyłam dziewczynom z Estrelli że tak okropny w obsłudze koń jak Might Fighter może być przyjemnym koniem do jazdy. Najwyraźniej się myliłam, bo zarówno Liv jak i jej rumak wyglądali na wyluzowanych i zadowolonych. 
Na końcu łąki zjechaliśmy wolnym kłusem w dół i jechaliśmy dalej po leśnej ścieżce. Trening polegał na pokonywaniu coraz dłuższych odcinków kłusem przy jednoczesnym zachowaniu równego tempa, więc staraliśmy się nie przechodzić do stępa. Jechaliśmy więc kłusem dobre 20 minut po czym przeszliśmy do stępa, żeby chwilę odpocząć. Wszystkie konie kondycyjnie dawały radę, co bardzo mnie ucieszyło bo wyglądało na to, że nie będziemy musieli zmieniać planów. Jechaliśmy stępem po kamienistej ścieżce, z którą rumaki poradziły sobie bez problemów. Po ponownym wjechaniu na bezpieczny piach zakłusowaliśmy. Soham przestał już kozaczyć i widać było że najwyraźniej spalił nadmiar energii, ale i tak musiał iść pierwszy bo Antek znał trasę. Za nim jechała Liv i Might Fighter, który parskał radośnie i pięknie się poruszał. Następnie dwa kasztanowate araby, które chyba się zakumplowały bo w ogóle nie przeszkadzało im że idą zdecydowanie za blisko siebie. Ash jechał ostatni i chyba zaczynało mu się to podobać, bo w ogóle nie próbował wyprzedzać innych. Z całej stawki koni on chyba najpóźniej zaczął karierę i mógł pochwalić się najmniejszym doświadczeniem. 
Ten odcinek kłusa był już 30-minutowy. Konie szły wciąż takim samym tempem i nie okazywały zmęczenia. Tak samo z resztą jak jeźdźcy, jednak z grzeczności pytałam co chwilę czy wszystko w porządku, czym chyba zaczęłam irytować towarzystwo. 
Niestety gdy zbliżaliśmy się do końca wyznaczonego czasu okazało się że rzeczywiście w górach nigdy nic nie wiadomo i nagle przed nami wyrosła gigantyczna kałuża. Najpierw nie mogłam się połapać dlaczego ona tu jest, ale Łukasz uświadomił mi że ta wielka dziura w ziemi w którą tak fajnie się wgalopowuje w połączeniu z ostatnimi deszczami rzeczywiście mogła dać taki wynik. Uprzedziłam towarzystwo że możemy spędzić tu więcej czasu, bo jesteśmy tak oryginalni w doborze koni, że mamy rajdowca który nie lubi wody. I faktycznie Soham robił wszystko, żeby tylko nie wejść do wody. Stawał dęba, zawracał, cofał się... Kurcze, ale siara! Agness chyba zauważyła moją minę, bo zaśmiała się i zapewniła że Soham był przecież u niej na zawodach i wyciął taki sam numer. Rzeczywiście, zupełnie o tym zapomniałam! W końcu Antek zsiadł z Sohama, zdjął buty, wszedł do wody która sięgała mu do kolan i próbował wciągnąć konia za sobą. Agness i Liv wjechały do wody, żeby dać dobry przykład, a Łukasz wjechał Kasztankiem za zad Sohama, żeby go popchnąć. Soham w końcu wszedł a kiedy już wszedł starał się jak najszybciej wyjść, ale został zmuszony do postania chwilę w wodzie. Kiedy się uspokoił Antek wyprowadził go z wody, założył buty i wsiadł na jego grzbiet. No dobra, kontynuujemy. 
Uznaliśmy ten incydent jako przerwę, więc od razu po wyjechaniu z wody ruszyliśmy kłusem. Soham był obrażony i chciał skopać inne konie. Might Fighterowi się to nie spodobało i strasznie zaczął się szczurzyć. Do tego stopnia że ugryzł Sohama w zad. Soham mu oddał i tak zaczęła się walka. Liv jednak nie dopuściła do tego energicznie ściągając wodze achała i robiąc większy odstęp. W ten sposób zmieniła się trochę kolejność, bo na drugą pozycję wysunął się Kasztanek, za nim jechał oczywiście jego nowy przyjaciel Boufarik. W ten sposób Liv znalazła się przede mną. Na szczęście achał już się uspokoił i nie atakował ani Boufarika ani Asha. Sohamowi też już chyba przeszło. 
Po 40 minutach kłusa przeszliśmy do stępa. Ponownie dokładnie przyjrzałam się wszystkim koniom. Boufarik prezentował pierwsze oznaki zmęczenia. Zagadałam więc do Agness co sądzi ona o dalszym treningu. Odpowiedziała, że możemy zrobić jeszcze jedną "czterdziestkę" w takim samym tempie, że Boufarik to twardziel i da radę. Zrobiliśmy jednak dłuższy niż poprzednio odpoczynek w stępie, a potem ponownie ruszyliśmy kłusem. 
Antek powoli zaczął zawracać robiąc wielkie koło, ale ogólnie kierując się w stronę stajni. Soham też zaczął już wyglądać na zmęczonego. Antek jednak dzielnie starał się żeby marwari szedł wciąż tym samym tempem. Might Fighter trzymał się dobrze, szedł cały czas równym tempem i jego chody wciąż były elastyczne i mocne. Boufarik zaczął trochę słabnąć, ale mocno się trzymał. Agness oświadczyła że jest z niego dumna, bo przecież całkiem nieźle się trzyma w konfrontacji z końmi chodzącymi dłuższe dystanse. Musiałam przyznać jej rację, szczególnie że byłam przekonana, że kasztanowaty arab "odpadnie" dużo wcześniej. A okazało się że w ogólnym rozrachunku przejechaliśmy dokładnie taki sam odcinek jaki miałam w planach. 
Koniec kłusa wypadł akurat dokładnie przy wjeździe na łąkę, więc stępem wjechaliśmy na nią i na całej jej długości jechaliśmy już stępem i daliśmy koniom spokój. Chcieliśmy bardzo dokładnie je występować, bo zaczynały być już mokre. W czasie naszego treningu słońce zaczęło dawać niezłego czadu i zrobiło się całkiem gorąco. Daliśmy koniom luźne wodze i dyskutowaliśmy o treningu, koniach, zawodach, jedzeniu i ogólnie o wszystkim o czym normalni ludzie mówią po przejechaniu tylu kilometrów na końskim grzbiecie. 
Pod stajnią zsiedliśmy z koni i bardzo dokładnie sprawdziliśmy ich stan. Wyczyściliśmy im kopyta, umyliśmy nogi na myjce, sprawdziliśmy plecy i dokładnie obejrzeliśmy skórę w poszukiwaniu otarć. Wszystkie konie były w porządku, tętno też im spadło. 
Dziewczyny zaprowadziły Might Fightera i Boufarika do stajni, a my wypuściliśmy Kasztanka, Asha i Sohama na pastwisko. Konie gości dostały siano, ale w sumie były bardzie zainteresowane wodą niż jedzeniem. Tak samo z resztą jak my, bo od razu udaliśmy się do kuchni po coś zimnego do picia. 

sobota, 4 czerwca 2016

og. BIG WHIZ (aph)


wystawy     |     reining     |     western pleasure     |     ujeżdżenie i skoki     |     extreme trail
ogier **BIG WHIZ
(APH, srokaty)
od *Sunset Whiz (APH) po *Big Gunner (APH)
reining, western pleasure, skoki (L), ujeżdżenie (C), wystawy
urodzony 12.04.2006, w Virtualu od 13.01.2015
hodowli WHK Arisha, własności Samour Stud (dzierżawa)


OSIĄGNIĘCIA     |     TRENINGI     |     POTOMSTWO     |     SPRZĘT




Historia: urodził się w WHK Arisha, gdzie spędził pierwsze lata swojego życia, został zajeżdżony i przygotowany do zawodów w reiningu i western pleasure. Od początku wykazywał predyspozycje do tych dyscyplin, a dodatkowo chwytał za serce urodą i charakterem. Gdy trenerzy z Arishy uznali, że koń jest już gotowy żeby pójść w świat hodowla wystawiła go na sprzedaż. Ogierem od razu zainteresowała się Blacky i już kilka dni później koń przyjechał na WH Tolworth. Tam ogier startował trochę w zawodach i dalej rozwijał się sportowo w reiningu i western pleasure. Po kilku latach Blacky stwierdziła jednak, że musi zredukować swoją kadrę sportową i wystawiła Big Whiza wraz z kilkoma innymi końmi na sprzedaż. Jakoś tak się złożyło, że wpadł w oko Esmeraldzie i w czerwcu 2016 roku przyjechał do Anarkii. W nowym miejscu zaaklimatyzował się bardzo szybko. W 2017 roku Esmeralda zdecydowała się na sprzedać Wiesia. Na początku nie było zainteresowanych, jednak Keith i Elizabeth obserwowali uważnie konia, nie mogac zdecydować się na kupno. W końcu w sierpniu padła decyzja i już kilka dni później Big przyjechał do Homestead. Pod koniec października 2017 Whiz wrócił do Anarkii w dzierżawę i będzie mieszkał u nas przez kilka miesięcy. Po jakimś czasie został sprzedany z Homestead do Samour Stud, które pod koniec 2019 roku zostało zamknięte i wydzierżawiło wszystkie swoje konie. Big Whiz przyjechał wtedy do Anarkii z Brave Warriorem. 
Rodowód: matką Whiza jest stojąca w WHK Arisha srokata klacz APH o imieniu Sunset Whiz. Osiągała ona sukcesy w dyscyplinie barrel racingu. Jest rówież matką wielu koni, w tym stojącej w Echo Stable klaczy Scene of Sunset, czy klaczy Fast Scenic Whiz własności Estrella Baroque Stud. W większości przypadków Sunset Whiz przekazuje potomstwu izabelowatą maść. Ojcem Big Whiza jest ogier APH Big Gunner stojący w WHK Arisha i odnoszący sukcesy w reiningu. Jest ojcem wielu koni, w tym stojącej w Echo Stable i startującej w barrel racingu klaczy Sheez Red Gun, czy stojącego w Estrella Baroque Stud i startującego w western pleasure ogiera Big Gun SW. 

Podczas pracy na ujeżdżalni: Whiz to koń ambitny i bardzo chętny do współpracy z człowiekiem. Jest wręcz stereotypowym koniem westernowym, który gdy trzeba jest uległy i posłuszny, a gdy trzeba potrafi rozwinąć prędkość i działać samodzielni gdy jeździec od niego tego wymaga. To ambitny koń, który bardzo szybko i chętni uczy się nowych sztuczek i elementów reiningu. Lubi też od czasu do czasu pokonywać jakieś przeszkody trailowe i może w przyszłości wyślemy go na jakieś zawody amatorskie w tej dyscyplinie. Whiz ładnie współpracuje z jeźdźcem niezależnie od jego stopnia zaawansowania. Dla osób dopiero zaczynających przygodę z reiningiem czy pleasure, Whiz jest spokojnym i wyrozumiałym nauczycielem, który ani przez moment nie będzie okazywał zniecierpliwienia czy rozdrażnienia gdy jeździec daje mu nie do końca wyraźne sygnały. Z kolei pod zaawansowanym jeźdźcem Whiz wykonuje wszystkie elementy reiningu bez mrugnięcia okiem i praktycznie nie ma dla niego zadań za trudnych. Na placu może chodzić zarówno sam, jak i z innymi końmi i nie robi mu to zbytniej różnicy. Nie za bardzo jednak lubi jechać za drugim koniem ani gdy drugi koń za mocno wjeżdża mu w zad. Wałach wymachuje wtedy głową i ostrzegawczo celuje kopytem do tyłu. Poza tym jest grzeczny i godny zaufania. 

Podczas pracy w terenie: Big Whiz jest często jeżdżony w terenie, jest koniem bardzo zrównoważonym, odważnym, przewidywalnym, godnym zaufania. Mogą na nim jechać nawet osoby słabo jeżdżące, a wałach nie będzie próbował wykorzystać sytuacji i nie będzie rozrabiał z tego powodu. Idzie grzecznie na każdej pozycji, czy to jako czołowy, czy za drugim koniem. Nie lubi tylko kiedy koń za nim wjeżdża mu za mocno w zad i potrafi wtedy lekko kopnąć. Whiz jest bardzo ambitny i uwielbia wyzwania. Jest idealny na pławienie, przejazdy przez rzekę, wyścigi na polu lub zwykłe, relaksacyjne przejażdżki w teren. Bardzo lubi chodzić nowymi trasami, jest wtedy pobudzony i chętny do ruchu na przód. Czasem jednak zdarza się, że gdy jeździ często tą samą trasą, zupełnie traci entuzjazm. Jest również oswojony z ruchem ulicznym, niestraszne mu samochody, traktory, ciężarówki, ruchliwe ulice. Również dzikie zwierzęta nie robią na nim wrażenia. Ma bardzo dobrą kondycję, cieszy się wyśmienitym zdrowiem i równowagą. Nie robi na nim wrażenia trudne podłoże, Whiz nigdy się nie potyka ani nie marudzi.
W stosunku do ludzi: jest bardzo przyjazny, dobrze dogaduje się praktycznie z każdym człowiekiem. Bez problemu toleruje obcych jak i znanych sobie ludzi. Przy wizytach kowala czy weterynarza jest bardzo grzeczny i spokojny i nigdy nie ma z nim problemów nawet przy tak trudnych dla niektórych koni zabiegach jak kucie czy szczepienie. Na padoku co prawda nie podchodzi do człowieka, ale też nie ucieka. Po prostu stoi w miejscu z nastawionymi uszami i czeka co człowiek zrobi. Pozwala sobie bez problemu założyć kantar, czy zaprowadzić do stajni. Przy czyszczeniu jest bardzo spokojny, zazwyczaj stoi i przysypia, a gdy się już skończyło i chce się go odprowadzić od koniowiązu, trzeba Whiza obudzić. Tak samo przy siodłaniu Whiz nie ma żadnych problemów. Pozwala sobie zapiąć popręg, włożyć wędzidło do pyska, czy w ogóle nałożyć siodło. Nie wykazuje agresji w stosunku do dzieci i osób początkujących. Jest cierpliwy i wyrozumiały, nie złości się ani nie awanturuje gdy ktoś podchodzi do niego niepewnie. 
W stosunku do koni i innych zwierząt: całkiem dobrze dogaduje się z końmi z którymi wychodzi na padok. Trzeba jednak uważać, bo potrafi ogierzyć i wykazywać agresję w stosunku do innych ogierów. To właśnie przez niego musieliśmy kilka razy diametralnie zmieniać ustawienie koni na wybiegach, bo co chwilę okazywało się, że Whiz nie lubi któregoś z ogierów. Na szczęście udało nam się znaleźć dobrą konfigurację i odtąd nie ma problemów. Podczas pracy Whiz ignoruje inne konie, zarówno u siebie na placu, jak i na rozprężalni podczas zawodów, czy podczas terenów i rajdów. Jest wtedy skupiony na człowieku i ignoruje inne konie dookoła siebie. Czasem tylko potrafi zarżeć do klaczy, ale to wszystko. Chwilę później jest już skupiony i odpowiada ładnie na sygnały jeźdźca. Inne zwierzęta trochę ignoruje, chyba że staną się one bardzo natarczywe. Wtedy Whiz potrafi kłapnąć zębami w kierunku szczekającego psa, czy pogonić go po padoku. Nie boi się dzikich zwierząt w lesie. Nawet jeśli widzi jakieś zwierzę pierwszy raz, nigdy nie odskakuje ani nie ponosi, tylko co najwyżej stanie jak wryty i będzie się gapił. Po chwili jednak przejdzie nad tym do porządku dziennego. 
Na padoku: Whiz uwielbia szaleć i jest strasznym modelem. Jak tylko widzi, że ktoś na niego patrzy, zaczyna biegać, brykać i wymachiwać długą grzywą. Uwielbia być fotografowany i jest bardzo fotogeniczny. Gdy myśli, że nikt nie patrzy, zajmuje się tym czym koń na padoku powinien się zajmować, czyli skubie siano albo trawę lub odpoczywa w cieniu drzew. Całkiem dobrze dogaduje się z końmi ze swojego stada, choć zajęło nam sporo czasu, żeby dobrać mu odpowiednich towarzyszy których Whiz by polubił. Daje się dość łatwo złapać człowiekowi, nie ucieka ani nie awanturuje się gdy jest sprowadzany do stajni. Nie podchodzi do człowieka, ale czeka cierpliwie aż ten do niego podejdzie. Na uwiązie chodzi ładnie, nie wyrywa się ani nie ociąga. Można go spokojnie prowadzić na zwykłym kantarze. Przy wyprowadzaniu trochę się niecierpliwi, przyspiesza i nie może się doczekać aż zostanie wypuszczony. Gdy tylko odepnie się uwiąz od jego kantara, Whiz rusza szalonym galopem, bryka i popisuje się. 
W stajni: bardzo nie lubi zostawać w stajni sam. Rży wtedy strasznie głośno, tupie i kopie w drzwi boksu. Trzeba bardzo uważać, bo Whiz potrafi staranować człowieka i uciec z boksu gdy za długo znajduje się w stajni sam. Awanturuje się też podczas karmienia. Rży, kopie, zaczepia sąsiadów... Gdy już dostanie jedzenie rozsypuje je wszędzie dookoła i szczurzy się na inne konie. Wiecznie zaczepia też inne konie przechodzące przez korytarz. Gryzie je w zady albo w boki przez co często wybuchają awantury w stajni. Dlatego właśnie przenieśliśmy Whiza na tył stajni, gdzie ma mniej kontaktu z innymi końmi. Bardzo się niecierpliwi podczas wypuszczania i awanturuje się gdy to nie on zostanie wypuszczony jako pierwszy. Przy wypuszczaniu luzem gna jak głupi i bryka. Zawsze też potyka się na korytarzu stajni. Przy wypuszczaniu w ręku jest dużo grzeczniejszy, ale czuć że się niecierpliwi i najchętniej już by galopował po wybiegu. Podczas czyszczenia i siodłania jest grzeczny niezależnie od tego czy robi się to w boksie, na korytarzu stajni czy na zewnątrz. 


Na zawodach: Big Whiz na zawodach jest bardzo ogarnięty. Przy wejściu do przyczepy zawsze chwilę się waha, ale nigdy nie odskakuje ani nie szarpie się z człowiekiem. On po prostu musi się zawsze chwilę namyślić zanim wejdzie do środka. Podróż znosi bezproblemowo, jednak trzeba mu bardzo dokładnie dobrać towarzysza, bo nie ze wszystkimi końmi Whiz dobrze się dogaduje. Na miejscu zachowuje spokój, nawet jakoś szczególnie nie interesuje się nowym otoczeniem. Na rozprężalni jest bardzo podporządkowany jeźdźcowi i cała nerwowa atmosfera zawodów w ogóle nie robi na nim wrażenia. Podczas dekoracji jest oazą spokoju i w ogóle nie przeszkadza mu gwar na widowni, muzyka, czy nawet strzelaniem aparatem z fleszem prosto w oczy. Whiz ogólnie lubi zawody, dobrze czuje się w tłumie i nie przeszkadza mu nerwowość innych koni i ludzi. 
  • reining: podczas przejazdu jest skupiony na jeźdźcu. Nie zapamiętuje przejazdów, nie jedzie na pamięć tylko jest czujny i czeka co każe zrobić mu jeździec. Ma przy tym błyskawiczne reakcje i na prawdę bardzo szybko łapie o co chodzi jeźdźcowi i jaki element ma wykonać w danej chwili. Jego przejazd jest zawsze dynamiczny i ciekawy. Whiz może nie ma dużego doświadczenia w sporcie, ale bardzo szybko się uczy i dostosowuje do nowych warunków. Do jego mocnych stron zdecydowanie należą rollbacki, slide stopy czy zmiany nóg w galopie. Gorzej radzi sobie ze spinami, szczególnie gdy jest ich dużo w danym przejeździe. Jednak pracujemy nad tym i za każdym kolejnym przejazdem widać poprawę. Whiza nie rozprasza głośna atmosfera zawodów. Krzyki na widowni niejednokrotnie zachęcają go do jeszcze większego wysiłku. To ambitny koń, który zawsze stara się jak najlepiej wykonać wszystkie polecenia jeźdźca i praktycznie nigdy nie zdarzają mu się bunty czy odmowy posłuszeństwa. 
  • western pleasure: Whiz charakteryzuje się bardzo przyjemnymi chodami, więc jest również dobrym koniem w dyscyplinie pleasure. Ma wygodne chody, więc siedzenie na nim to czysta przyjemność we wszystkich chodach. Wykonuje też bardzo płynne przejścia między chodami, zarówno z wyższych do niższych, jak i z niższch do wyższych. Chodzi w rozluźnieniu, z podstawionym zadem i robi wrażenie bardzo przyjemnego do jazdy konia, którym jest. W tej dyscyplinie pokazuje również że jeśli chce, potrafi poruszać się wolno i elegancko, w przeciwieństwie do tego czego wymaga się od niego podczas zawodów reiningowych. Nie rozpraszają go inne konie, Whiz prawie nigdy nie traci skupienia, nawet kiedy inne konie go wyprzedzają, czy jadą za blisko niego. Ma bardzo ładną i rzadko spotykaną maść, więc zwraca na siebie uwagę sędziów i publiczności nie tylko swoimi chodami, ale również wyglądem. 
  • wystawy: zdecydowanie wie jak pokazać się od jak najlepszej strony. W kłusie podnosi wysoko nogi, unosi głowę i parska lub rży, przez co wydaje się być jeszcze ładniejszy niż jest w rzeczywistości (o ile to w ogóle możliwe). W ruchu czasem zdarza mu się bryknąć czy machnąć mocniej głową, ale robi to na tyle taktownie, że bardzo uważa na prezentera, żeby nie zrobić mu krzywdy. Jednak kiedy trzeba stać - Whiz stoi jak zaczarowany i czeka aż sędziowie obejrzą go z każdej strony i zrobią notatki. Ogier ma bardzo ładne chody, ale tak na prawdę tym co przyciąga najbardziej wzrok sędziów i publiczności jest jego rzadko spotykana maść. Zdecydowanie wyróżnia się w grupie koni nie zależnie od tego czy startuje z innymi paintami, czy końmi innych ras. Whiz porusza się raczej wolno, ale nie trzeba go zachęcać do zmiany chodu. Po prostu porusza się w swoim naturalnym tempie kłusa i stępa. 
  • ujeżdżenie: dresaż idzie mu dobrze. Ma ładny ruch, o niskiej, ale efektownej pracy nóg, nosi się lekko, fajnie się zbiera i podstawia. Ma całkiem spore umiejętności, nie spina się pod siodłem, dobrze współpracuje z jeźdźcem. Zdecydowanie w dresażu pomaga mu ten westernowy spokój i opanowanie.
  • skoki: lubi skoki, są dla niego ciekawym urozmaiceniem treningu na płaskim. Nie skacze jakoś wybitnie technicznie, nie osiąga też dużych wysokości, jednak na parkourze trzyma tempo, jest zwrotny, ładnie skraca i wydłuża chody więc nie ma problemu ze zmieszczeniem się w przeróżnych szeregach, a dzięki mocnemu wybiciu z zadu nie ma problemu z żadną przeszkodą.


Chody: Whiz to koń wyjątkowo wygodny we wszystkich chodach, co czyni go bardzo dobrym koniem do zawodów w western pleasure. Można również bez problemu jeździć na nim na oklep czy bez strzemion i i tak jazda na nim będzie dla jeźdźca czystą przyjemnością. W stępie i kłusie naturalnie porusza się raczej dość wolno, bo był szkolony do tego, żeby właśnie tak się poruszać. Natomiast w galopie potrafi zarówno dać niezłego czadu (na przykład podczas zawodów reiningowych), jak i poruszać się wolno, z gracją (podczas zawodów western pleasure). 
Zdrowie: odkąd jest w Anarkii tylko raz był kontuzjowany i było to lekkie naderwanie ścięgna, z którego ogier na szczęście szybko się wykurował. Poza tym małym incydentem nie mieliśmy nigdy problemów z jego zdrowiem. Whiz wychodzi bez problemów zimą na padok bez derki, nie ma problemów z płucami ani z układem pokarmowym. Ma też bardzo mocne nogi i kopyta z którymi nigdy nie miał problemów. U poprzednich właścicieli również nigdy nie chorował jakoś poważniej, z tego co nam wiadomo. 
Kondycja: ogier jest w stałym treningu reiningowym, który wymaga od niego bardzo dobrej kondycji, gdyż większość przejazdu w tej dyscyplinie odbywa się w galopie. Na treningach więc, siłą rzeczy, Whiz też musi być w stanie dużo galopować i nie męczyć się po kilku kółkach. Mimo, że treningi są męczące i wymagające, to Whiz daje radę zarówno fizycznie jak i psychicznie. Nigdy jeszcze nie odmówił posłuszeństwa ze względu na zmęczenie, ani nie zniechęcił się do trenowania. Lubi też szybkie galopy w terenie podczas których również bardzo wolno się męczy. 

Imię: jego imię, "big whiz" oznacza w języku angielskim "duży świst". Imię to powstało z połączenia imion jego rodziców - ogiera Big Gunner oraz klaczy Sunset Whiz. Na co dzień mówimy na niego po prostu "Whiz" lub "Whizzy" i raczej rzadko używamy jego prawdziwego imienia, bo jest za długie. 
Budowa: Whiz zbudowany jest zgodnie ze wzorcem konia American Paint Horse, czyli jest raczej niski ale mocno zbudowany, ma bardzo umięśniony zad, mocną szyję i nogi. Jednak tym, co wyróżnia go na tle innych koni tej rasy jest jego maść, która nie została jeszcze do końca zdefiniowana, ale chyba jest jelenio-srokata? 
Hodowla: postanowiliśmy nie kastrować Whiza  nadziei, że przekaże maść swoim potomkom. Na razie nie miał jeszcze okazji się sprawdzić, czekamy na pierwszych chętnych sportowców. Ogier ma dobry rodowód i ciekawą maść, więc ma szanse zostać dobrym reproduktorem. 




Rodowód:

BIG WHIZ
(APH, 2006)
(APH, 2000)
RED SUNSET
(APH, nvrt)
RED RAMONA (APH, nvrt)
GOLDEN SUNSET (APH, nvrt)
NOISY WHIZ
(APH, nvrt)
OUR WHIZ (APH, nvrt)
NOISY BOY (APH, nvrt)
(APH, 2000)
GUNNER GIRL
(APH, nvrt)
SELFISH GIRL (APH, nvrt)
BLACK GUNNER (APH, nvrt)
BIG SMOOTH
(APH, nvrt)
SMOOTHY (APH, nvrt)
BIG KILLER (APH, nvrt)



Potomstwo (2)
  • og. Snake's Whiz (od kl. *Snake's Flair)
  • og. Sacramento Killer (od kl. *Snake's Flair)

Osiągnięcia og. Big Whiz

Liczba osiągnięć: 106
Liczba gwiazdek: 2


Osiągnięcia w reiningu (20)



Osiągnięcia w western pleasure (17)



Osiągnięcia w extreme trailu (6)



Osiągnięcia skokowe (13)
  • II miejsce w skokach kl. mini LL na Hipodromie Dynasty
  • II miejsce w skokach kl. mini LL na Hipodromie Paris
  • II miejsce w skokach kl. LL na Hipodromie Pimlico
  • II miejsce w skokach kl. L dla ogierów na Hipodromie Holly
  • II miejsce w skokach kl. L dla ogierów na Hipodromie Paris
  • II miejsce w skokach kl. L dla ogierów na Hipodromie Paris
  • III miejsce w skokach kl. LL na Estrella Baroque Stud
  • III miejsce w skokach kl. LL na Hipodromie Pimlico
  • III miejsce w skokach kl. LL na Hipodromie Pimlico
  • IV miejsce w skokach mini LL na VSA
  • wyróżnienie w skokach kl. L dla srokatych i tarantowatych na Hipodromie Paris
  • wyróżnienie w skokach kl. L dla srokatych i tarantowatych na Hipodromie Paris
  • wyróżnienie w skokach kl. L dla srokatych i tarantowatych na Hipodromie Paris.




Osiągnięcia ujeżdżeniowe (24)




Osiągnięcia na wystawach (22)




Tytuły (3)