piątek, 27 marca 2015

Trening Zutto Unmei (3), Snake's Flair (6), Demeter (3)

Konie: *Zutto Unmei, *Snake's Flair, Demeter
Jeźdźcy: Antek, Magda, Łukasz
Dyscyplina: ujeżdżenie (C, L, P)
Miejsce: łąka, WHK Anarkia
Czas: godzina

Antek poprosił mnie, żebym nagrała jego trening, żeby później mógł go sobie przeanalizować. Słysząc to Łukasz i Magda też zapragnęli pojeździć, więc cała trójka poszła po swoje konie. Ja w tym czasie znalazłam aparat, sprawdziłam czy w środku jest karta oraz czy bateria jest naładowana. Gdy wróciłam pod stajnię wszyscy jeźdźcy właśnie wsiadali na swoje konie. Poszliśmy na łąkę, żeby Antek miał dużo miejsca na wykonywanie bardziej zaawansowanych figur. 
Jeźdźcy rozgrzali swoje konie w stępie. Antek już od początku pracował z Zuttem nad ustawieniem głowy i podstawieniem zadu. Wałach szybko podporządkował się swojemu właścicielowi. Magda, która pierwszy raz siedziała na Snake's próbowała wyczuć klacz. Dużo skręcała, robiła zatrzymania oraz zmiany tempa. Z kolei Łukasz z Demeter postanowił skupić się na rozluźnieniu u klaczy oraz na tym, żeby szła aktywnie przed siebie. 
W końcu wszyscy zakłusowali. Początkowo na luźnej wodzy, a później, stosownie do poziomu, na coraz mocniejszym ustawieniu. Magda dobrze dogadywała się ze Snake's, której łagodne usposobienie dobrze komponowało się z lekko wybuchowym charakterem dziewczyny. Magda bardzo dobrze ustawiła Snake's na pomocach oraz pilnowała wygięcia w zakrętach. Ponownie dużo skręcały, robiły przejścia, zatrzymania oraz zmiany tempa. Na prawdę podobała mi się współpraca tej pary. Demeter szła trochę sztywno, ale Łukasz spokojnie nakłaniał ją do rozluźnienia i po kilku minutach klacz odpuściła i zniżyła głowę, oparła się na wędzidle. Wtedy Łukasz zaczął pracę z klaczą, głównie na kołach, pilnując wciąż tempa i zaangażowania zadu klaczy. Antek i Zutto z kolei powoli zaczynali poważny trening, najpierw wykonując zatrzymania z kłusa i cofania, a następnie chody boczne w kłusie, ustępowania od łydki oraz półpiruety w stępie. Zutto był zupełnie rozluźniony i bardzo dobrze współpracował z Antkiem. W ogóle patrzenie na nich podczas pracy było bardzo przyjemne. Nie było między nimi żadnej walki, tylko harmonia. 
W końcu przyszedł czas na zagalopowanie. Magda ze Snake's wykonały bardzo ładną zmianę chodu i po chwili galopu na ludzie zaczęły kręcić koła oraz wykonywać zmiany chodów i zatrzymania z galopu. Demeter, już zupełnie rozluźniona, wykonywała kontrgalop, oraz w przerwach od galopu ustępowanie od łydki. Z kolei Zutto jechał chody boczne w galopie, ciągi, oraz lotne zmiany nóg w galopie. 
Po galopie wszyscy przeszli do kłusa na luźnej wodzy, a następnie do stępa. Konie były całe mokre, ponieważ było na prawdę ciepło, a one nie zdążyły jeszcze zrzucić zimowej sierści. Po wstępnym rozstępowaniu ruszyliśmy w drogę powrotną do stajni. Tam jeźdźcy zsiedli, wyczyścili konie, sprawdzili kopyta i wypuścili je na wybiegi. 

niedziela, 22 marca 2015

Trening Cascade (2), Cherokee (4)

Konie: Cascade, Cherokee
Jeźdźcy: Esmeralda, Antek
Dyscyplina: skoki (P)
Miejsce: ujeżdżalnia, WHK Anarkia
Czas: godzina

Było zimno, świeciło słońce i wszędzie leżała cieniutka warstwa śniegu. Więc co robią normalni ludzie? Oczywiście postanawiają poskakać. Antek postanowił wziąć na trening Cherokee'a, a ja Cascade, którą byłam absolutnie zauroczona. 
Dość szybko wyczyściliśmy i ubraliśmy nasze konie, obyło się bez większych atrakcji. Założyliśmy kaski, wsiedliśmy na grzbiety naszych rumaków i ruszyliśmy na ujeżdżalnię. Droga przebiegła spokojnie, a gdy znaleźliśmy się na ujeżdżalni każdy z nas przeprowadził własną rozgrzewkę. Tradycyjnie zaczęłam od stępa na luźnej wodzy powoli coraz mocniej zbierając wodze. Przećwiczyłam z Cascade koła, zatrzymania, wężyki, cofania oraz wygięcia. Antek i Cherokee postawili głównie na wydłużanie i skracanie stępa. W kłusie zrobiłam z Cascade w zasadzie te same ćwiczenia co w stępie dodając do tego przejścia z kłusa do stój oraz zakłusowania ze stój. Cascade była trochę rozproszona na początku obecnością Cherokee'a, ale gdy zaczęłyśmy wykonywać konkretną pracę skupiła się na niej, rozluźniła się i bardzo dobrze współpracowali. Cherokee był z kolej bardzo radosny dziś, więc Antek postanowił wykorzystać jego energię, żeby poćwiczyć dodania w kłusie oraz rytm chodu. W końcu przeszliśmy do galopu, na co Cherokee zareagował dość hardkorowym brykaniem. Antek usiadł mocniej w siodle, wysiedział brykanie, przeszedł do kłusa i ponownie zagalopował. Tym razem Cherokee już nie bryknął, tylko pędził przed siebie galopem. Chłopak pozwolił wałachowi na chwilę luzu, po czym zebrał powoli wodze i zaczął jeździć na kołach. Ja z kolei postanowiłam (oprócz kół) skupić się z Cascade na przejściach z galopu do stój, ponieważ na naszym pierwszym treningu ujeżdżeniowym zauważyłam, że klacz własnie z tym ma problem. 
Postanowiliśmy zacząć skakać. Najpierw stacjonata o wysokości około 60 cm. Oba konie bez żadnych problemów pokonały przeszkodę. Nawet się nie zawahały. Następnie stacjonata 80 cm. Znów oba konie nawet nie zastanowiły się przed skokiem. Cascade skakała bardzo elegancko, nie wyrywała się przed przeszkodą, ale było czuć, że bardzo cieszy się ze skoków. Następnie kilka przeszkód o wysokości 100 cm. Najpierw stacjonata, szereg z dwóch stacjonat, okser i mur. Cherokee skoczył wszystko jak leci a po wylądowaniu za murem radośnie bryknął. Cascade zawahała się przed murem, ale zachęcona łydkami skoczyła. Wykręciłam ją i spróbowałam jeszcze raz, tym razem klacz nie miała już żadnych oporów. Na koniec skoczyliśmy dwie stacjonaty o wysokości 110 cm. Cascade zrzuciła drugą z nich, wiec musiałam zsiąść i poprawić drąg. Cherokee skoczył bez zawahania i znów bryknął. Za drugim razem Cascade skoczyła już lepiej, nie zrzuciła żadnej przeszkody. 
Rozkłusowaliśmy konie na luźnej wodzy i przeszliśmy do stępa. Antek stwierdził, że nie będzie więcej skakał, bo Cherokee z tych emocji zrobił się już cały mokry a dzień był chłodny. Ja z kolei nie chciałam przeciążać Cascade już na pierwszym treningu skokowym, więc postanowiłam zatrzymać się w tym miejscu. 
Wróciliśmy na luźnej wodzy do stajni, gdzie rozsiodłaliśmy konie, sprawdziliśmy im kopyta i wypuściliśmy rumaki na wybieg. 


sobota, 21 marca 2015

Trening Frolla (6), Epilosa (1), Demeter (2), Sohama (1)

Konie: Frollo, Epilos, Demeter, Soham
Jeźdźcy: Esmeralda, Magda, Łukasz, Antek
Dyscyplina: teren
Miejsce: tereny wokół WHK Anarkia
Czas: 1,5 godziny

Po południu piękna pogoda wciąż się utrzymywała, więc całą ekipą postanowiliśmy jechać w teren. Zestaw koni mógł się wydawać trochę przypadkowy, oprócz Sohama którego chcieliśmy wypróbować. Każdy z nas zajął się swoim koniem, wyczyścił go i osiodłał. Gdy uwinęliśmy się z tym wsiedliśmy na nasze rumaki i ruszyliśmy w dół. Jechałam pierwsza na Frollu, za mną Łukasz na Demeter, Magda na Epilosie i na końcu Antek na Sohamie. Ustawienie ogiera za Epilosem było zamierzone, bo hucułkowi można było ufać że nie kopnie nowego kolegi. Frollo trochę się złościł na Sohama, kładł uszy po sobie za każdym razem gdy marwari znajdował się w jego pobliżu, dlatego postanowiliśmy oddzielić Demeter i Frolla od Sohama za pomocą Epilosa. Genialne! 
Zjechaliśmy stępem w dół i chwilę jechaliśmy wzdłuż szosy, żeby po chwili wjechać do lasu. Tam ruszyliśmy kłusem. Frollo był pełen energii, więc trochę pędził. Demeter z kolei jako dama z prawdziwego zdarzenia szła trochę wolniej, ale wciąż dynamicznie. Nawet Epilos który zazwyczaj jest totalnym leniem dziś pokazywał że on też umie zasuwać. Takie tempo podobało się Sohamowi, mimo że Antek starał się trzymać odstęp od hucułów. 
Kłusowaliśmy dość długo, a nasze rumaki zdawały się w ogóle nie tracić sił i energii. Tylko Epilos powoli zaczynał się pocić. W końcu musieliśmy przejść do stępa, ponieważ na drodze zaczęły pojawiać się kamienie. Hucuły dałyby radę, ale nie chcieliśmy narażać Sohama na taki szok już na pierwszej jeździe w Anarkii. Antek twierdził, że Soham jest grzeczny i wygodny i jedyne co może mu zarzucić to to, że jest trochę twardy w pysku. 
Po przejechaniu kamienistej ścieżki znów ruszyliśmy kłusem. Frollo parskał w rytm kroków, Demeter też od czasu do czasu parsknęła. Epilos z kolei bardzo się starał nie pokazać, że kondycja mu się kończy. Tak to jest, jak się chodzi pod siodłem głównie pod początkującymi osobami. 
Przeszliśmy do stępa i podjechaliśmy pod dość strome wzniesienie. W ten sposób dotarliśmy na łąkę, gdzie postanowiliśmy zagalopować. Nie galopowaliśmy jeden za drugim, ale pilnowaliśmy, żeby nie zajeżdżać sobie nawzajem drogi. Frollo był przeszczęśliwy, ale gdy zobaczył że Soham go dogania strzelił kopa w stronę większego konia. Nie trafił co prawda, ale wydało mi się to strasznie śmieszne, że ten mały kuc zadziera z "arystokracją". Pogłaskałam go po szyi i zachęciłam do szybszego biegu, co Frollo przyjął z radością. Dojechaliśmy do końca łąki, gdzie wyhamowałam ogiera najpierw do kłusa a następnie do stępa. Antek z Sohamem też dojechali. Chłopak skarżył się, że marwari strasznie ciągnie za wodze, ale poza tym bardzo fajnie się na nim jeździ. O dziwo jako trzeci dobiegł zdyszany Epilos. Magda poprosiła, żebyśmy chwilę postępowali, bo gniadosz nie daje rady. W końcu dojechała Demeter, która po latach jazdy praktycznie tylko na ujeżdżalni chyba zapomniała jak się szybko galopuje. 
Zgodnie z prośbą Magdy przez dłuższą chwilę stępowaliśmy, żeby Epilos i Demeter mogły odpocząć. Zjechaliśmy z łąki i po dłuższym odcinku stępa znów ruszyliśmy kłusem. Epilos chyba odzyskał siły bo znów chętnie szedł przed siebie. Przez dłuższą chwilę kłusowaliśmy aż wjechaliśmy na dużą, leśną polanę na której zagalopowaliśmy, tym razem jeden za drugim. Był to krótszy i wolniejszy galop od poprzedniego. Antek stwierdził, że Soham przestał się wieszać na wodzach i że jest to kwestia pracy z tym koniem, której może się podjąć. Bardzo mnie to ucieszyło, bo znaczyło to, że chłopak polubił marwari. Po galopie chwilę kłusowaliśmy, a następnie przeszliśmy do stępa i przejechaliśmy przez górski strumyk. Pozwoliliśmy koniom napić się trochę wody i ruszyliśmy dalej. W końcu dojechaliśmy do znajomej nam łąki przy stajni. Przejechaliśmy ją kłusem i przy wjeździe do lasu przeszliśmy do stępa. 
Pod stajnią rozsiodłaliśmy konie, sprawdziliśmy im kopyta i każdy odprowadził swojego konia na jego wybieg, a następnie odnieśliśmy sprzęt do siodlarni. 

Trening Nestora (1) i Snake's Flair (5)

Konie: Nestor, Snake's Flair
Jeździec: Esmeralda, Łukasz
Dyscyplina: western pleasure
Miejsce: ujeżdżalnia, WHK Anarkia
Czas: godzina

Trzeba jeździć, bo pogoda piękna! Z taką myślą ściągnęliśmy nasze dwa rumaki pod stajnię, wyczyściliśmy je i osiodłaliśmy. Postanowiliśmy przeprowadzić trening z western pleasure ze Snake's i Nestorem. Droga na ujeżdżalnię przebiegła spokojnie, pod warunkiem, że Nestor szedł pierwszy. Na ujeżdżalni jeszcze chwilę postępowaliśmy na luzie, a już po chwili zabraliśmy się do konkretnej pracy. Dla Nestora najważniejsze było utrzymanie aktywności, ponieważ dziś najwyraźniej wałach miał dzień lenia. Po jakimś czasie jednak obudził się i postanowił współpracować. Ćwiczyłam z nim zatrzymania, ruszania, cofania oraz koła. Łukasz i Snake's skupili się na pozycji głowy oraz rozluźnieniu. Klacz wyglądała na zadowoloną. 
Po rozstępowaniu koni ruszyliśmy kłusem. Nestor znowu zaczął się wlec włócząc nogami. Snake's z kolei kłusowała bardzo ładnie, z ustawioną głową, podstawionym zadem i w pełnym rozluźnieniu. Trochę czasu i energii zajęło mi przekonanie Nestora do bardziej aktywnego kłusa, ale w końcu zasuwał dość żwawo z ustawioną głową. Idealnie nie było, ale zaszła zdecydowana poprawa. Poćwiczyłam z wałachem zatrzymania i zmiany chodów, żeby trochę go wyczulić na pomoce. W końcu Nestor rozluźnił się, nawet zaczął parskać. Nie musiałam już dyktować mu każdego kroku. Łukasz i Snake's robili koła w kłusie. Bardzo podobało mi się jak chłopak współpracuje z klaczą. 
W końcu przyszedł czas na galop. Snake's zagalopowała bardzo luźno i elegancko, bez niepotrzebnych spięć i tracenia równowagi. Z kolei Nestor potrzebował chwili na zmienienie chodu, więc jak tylko zagalopował wyhamowałam go do kłusa i spróbowałam ponownie. Tym razem było już lepiej i nawet nie musiałam pchać Nestora w galopie. Poćwiczyłam trochę kół oraz lotnych zmian nóg w galopie, co nam oczywiście wychodziło dość kiepsko, ale po kilkunastu próbach w końcu dogadaliśmy się i udało nam się wykonać dwie poprawne zmiany. Snake's robiła przejścia z galopu do stępa, co na początku trochę kiepsko jej wychodziło, ale Łukasz skorygował błędy i po chwili szło im już dobrze. 
Przeszliśmy do kłusa, a następnie do stępa. Przećwiczyliśmy jeszcze cofania, po czym daliśmy koniom luźną wodzę i pojechaliśmy na luzie do stajni. Właściwie Łukasz pojechał do stajni, a ja zostawiłam Nestora na wybiegu dla wałachów i wróciłam do stajni na piechotę. Chłopak zsiadł z klaczy, wyczyścił ją, sprawdził kopyta i wyprowadził na wybieg. 

piątek, 20 marca 2015

Trening kl. Cascade (1)

Koń: Cascade
Jeździec: Esmeralda
Dyscyplina: ujeżdżenie (P) / jazda zapoznawcza
Miejsce: ujeżdżalnia, WHK Anarkia
Czas: godzina

Cascade zdążyła już zadomowić się w Anarkii, poznała wszystkich pracowników i prawie wszystkie konie. Nadszedł więc czas na pierwszy trening. Tego dnia byłam w stajni sama, więc mogłam na spokojnie zapoznać się z klaczą również podczas codziennych czynności pielęgnacyjnych. Cas dała się bez problemu złapać i przyprowadzić pod stajnię. Podczas czyszczenia trochę się złościła gdy dotykałam wrażliwszych miejsc na jej ciele, ale kilka miłych słów i drapania za uszami uspokoiło klacz. Osiodłałam ją w siodło wszechstronne i wsiadłam na jej grzbiet. 
Droga na ujeżdżalnię odbyła się spokojnie, Cascade szła żwawo przed siebie rozglądając się dookoła i parskając. Wyglądała na rozluźnioną i zadowoloną. Gdy wjechałyśmy na ujeżdżalnię dałam klaczy jeszcze chwilę stępa na luźnej wodzy w obie strony. Następnie zebrałam lekko wodze i zaczęłam pracować z klaczą. Początkowo robiłyśmy wolty i koła, zaczynając od tych dużych i stopniowo je zmniejszając. Co jakiś czas zmieniałyśmy kierunek. Cascade bardzo dobrze reagowała na wszystkie pomoce, była również bardzo skupiona na postawionych przed nią zadaniach. Szła żwawo przed siebie, opierała się na wędzidle i sama z siebie podstawiała zad. Po przećwiczeniu wolt zaczęłam wprowadzać zatrzymania. Cas bardzo dobrze reagowała, zatrzymywała się nawet co krok. To samo ćwiczenie przeprowadziłam na drugą stronę i gdy byłam pewna, że klacz została odpowiednio rozgrzana dałam jej sygnał do zakłusowania. Pierwsze dwa koła na obie strony przejechałyśmy na bardzo lekkim kontakcie, który stopniowo zwiększałam. Klacz bardzo dobrze przyjęła wędzidło, oparła się na nim i pozwoliła się prowadzić. Reagowała nawet na najdelikatniejsze ruchy moich nóg i rąk, dawno nie jechałam na tak wrażliwym koniu. 
W kłusie również przećwiczyłyśmy wolty oraz przejścia. Najpierw z kłusa do stępa i ze stępa do kłusa, następnie z kłusa do stój i ze stój do kłusa. Znów byłam pod wrażeniem wrażliwości klaczy. Przećwiczyłyśmy też dodania i skracania chodów. Cascade była tak skupiona i podporządkowana, że mogłam zrobić dowolną ilość kroków w kłusie wyciągniętym, nawet małą. W końcu przyszedł czas na galop. Cascade bardzo dobrze zareagowała na mój sygnał, płynnie zmieniła chód nie tracąc ani równowagi, ani rozluźnienia. Galop miała bardzo równy i rytmiczny. Szła dokładnie tak, jak powinna, nie wlokła się, ani też nie gnała przed siebie. Znów przećwiczyłyśmy wolty, przejścia oraz wydłużanie i skracanie chodu. Cascade miała lekki problem z przejściem z galopu do stój. Spinała się przy wykonywaniu tego elementu, ale nie było to nic czego nie dałoby się wypracować w ciągu kilku treningów. Ogólnie byłam z klaczy bardzo zadowolona. Na koniec przećwiczyłam z klaczą jeszcze kontrgalop na wężyku oraz ustępowanie od łydki. W kontrgalopie trochę myliły jej się nogi, ale ponownie - nie było to nic z czym nie dałybyśmy sobie rady. 
Po zakończonym treningu rozkłusowałam klacz na luźnej wodzy. Cascade parskała i wyciągała szyję. Byłam z niej na prawdę zadowolona i czułam, że dużo razem osiągniemy. W końcu przeszłyśmy do stępa i na luźnej wodzy pojechałyśmy pod stajnę. Cascade wciąż parskała i ciekawsko rozglądała się na boki. Głaskałam ją po szyi i łopatkach. Pod stajnią zsiadłam z niej, rozsiodłałam, wyczyściłam i sprawdziłam kopyta. Gdy upewniłam się, że wszystko jest w porządku dałam jej cukierka i wypuściłam na wybieg. 

czwartek, 12 marca 2015

(Boks) kl. **Cascade (trk)


klacz ******CASCADE+/
(traken, skarogniada)
od *Aurea Dicta (trk) po *Dark Chocolate GW (trk)
skoki (P), ujeżdżenie (N), cross (hard), WKKW (medium)
urodzona 31.07.2010, w Virtualu od stycznia 2015
hodowli Stajni Itaka, własności WHK Anarkia
koń sportowy


Odznaczona Srebrnym Orderem Zasługi w skokach
oraz Brązowym Orderem Zasługi w crossie
oraz Brązowym Orderem Zasługi w ujeżdżeniu



OSIĄGNIĘCIA     |     TRENINGI     |     POTOMSTWO     |     SPRZĘT




Historia: Cascade urodziła się w Stajni Itaka jako córka dwóch koni stojących w tej właśnie stajni. Była zdrowym i pełnym energii źrebakiem, więc w wieku 3 lat została ujeżdżona i zaczęła treningi w kierunku WKKW pod okiem Penelopy Shaperd. W wieku 4 lat została wystawiona na sprzedaż wraz z kilkoma innymi końmi hodowli Stajni Itaka. Niestety nie było na nią chętnego kupca. Została jednak w hodowli dalej się rozwijając. Kilka miesięcy później postanowiła ją kupić Esmeralda. Złożyła formularz i praktycznie po chwili dostała twierdzącą odpowiedź. 11 marca 2015 roku Cascade przyjechała do WHK Anarkia, od tego czasu trenuje i czynnie startuje w WKKW. Kilka miesięcy spędziła w dzierżawie w Far Horizons Stud, a następnie ponownie wróciła do Anarkii. 
Rodowód: oboje rodziców Cascade pochodzi z najsłynniejszej hodowli koni trakeńskich w Virtualu - z Gwiezdnego Wzgórza. Matka Cascade to stojąca obecnie w Liliowej Zatoce kara klacz Aurea Dicta, która startuje w WKKW hard i ma na koncie wiele osiągnięć sportowych. Ma również w rodowodzie słynnego ogiera Grand GW. Aurea Dicta jest matką wielu koni sportowych, z których jednak obecnie tylko Cascade jest aktywna. Ojcem Cascade jest kary ogier Dark Chocolate GW, który stoi obecnie w Black Power Stud i startuje w wysokich klasach ujeżdżenia. Jest ojcem wielu koni sportowych, z których jednak tylko Cascade jest czynna w sporcie. O reszcie niestety słuch zaginął. 

Podczas pracy na ujeżdżalni: Wciąż się uczy, niektóre elementy wychodzą jej lepiej, inne gorzej. Jest jednak bardzo chętna do pracy, żywiołowa i inteligentna. Łatwo się denerwuje, gdy nie rozumie o co chodzi jeźdźcowi, dlatego trzeba się bardzo pilnować, żeby dawać jej jasne i czytelne sygnały. Jest wrażliwa na pomoce i bardzo szybko się rozluźnia. Kocha skakać, szczególnie trudne parkury z ciasnymi najazdami. Podczas treningów nie przeszkadzają jej inne konie, nawet te, których nie lubi. Nie przeszkadza jej również jechanie za drugim koniem, lub gdy inny koń jedzie za nią. Trochę się natomiast stresuje obecnością obcych koni oraz wtedy kiedy inne konie świrują. Cass staje się wtedy spięta i trochę się rozprasza, nie wiedząc co ze sobą zrobić. Doświadczony jeździec, któremu Cass ufa, jest jednak w stanie uspokoić klacz i skupić jej uwagę ponownie na treningu. Cascade bardzo lubi pracę na drągach, często gdy kłusuje na luźnej wodzy po skończonym treningu ciągnie jeźdźca na drągi. Wygląda to komicznie, bo po każdym pokonaniu drągów parska. 
Podczas pracy w terenie: jest bardzo posłuszna i skupiona na postawionym zadaniu. Nie przeszkadzają jej ani konie przed nią ani konie za nią. Nie płoszy się, ani nie wyprzedza. Czasem tylko zdarza jej się bryknąć z radości przy zagalopowaniu, ale ostatnio robi to coraz rzadziej. Uwielbia wyzwania, więc teren bez podjazdów pod strome góry, galopu po wodzie, pływania czy skakania przez terenowe przeszkody to dla niej teren zmarnowany. Kocha przeszkody crossowe, idzie na nie jak burza. Nie wpada jednak przy tym w amok, jest podporządkowana jeźdźcowi. Bardzo rzadko zdarza jej się odmówić skoku i praktycznie zawsze wynika to z winy jeźdźca. Nie boi się kolorowych przeszkód i każdą, nawet najtrudniejszą traktuje jak wyzwanie i podchodzi do niej z zainteresowaniem i determinacją. Cascade dobrze sprawdza się jako koń czołowy, ponieważ odważnie idzie do przodu. Jest wtedy z siebie bardzo dumna, idzie z podniesioną głową i ciekawsko rozgląda się na boki. W zastępie również chodzi dobrze, ale o wiele bardziej woli iść na czele zastępu. 
W stosunku do ludzi: Cascade to klacz trochę nieufna przy pierwszym kontakcie, ale gdy do kogoś się przywiąże okazuje się bardzo oddanym koniem. Wszystkich pracowników stajni traktuje przyjaźnie i z sympatią. Bardzo natomiast nie lubi ostrego traktowania, gdy ktoś ją szarpie, klepie lub podnosi głos w jej towarzystwie. Obcych traktuje z dużą rezerwą, nie pozwala się głaskać po głowie, nie przyjmuje smakołyków, na wybiegu ucieka. Do nas, pracowników podchodzi nawet kiedy widzi w ręce człowieka kantar. Przy czyszczeniu jest spokojna, choć trochę denerwuje się gdy człowiek dotyka wrażliwych miejsc, szczególnie brzucha i grzbietu. Powoli jednak staje się coraz spokojniejsza. Nie lubi podciągania popręgu, wtedy macha głową i szczerzy zęby, dlatego zawsze trzeba to robić bardo delikatnie, żeby nie zdenerwować klaczy. Nie lubi również wizyt kowala, zawsze trzeba podwiesić jej nogę na linie, żeby podciąć jej kopyta czy zmienić podkowy. Szczególnie przy tylnych nogach. Ostatnio trochę się uspokoiła i pozwala sobie zrobić wszystko w kopytach, ale musi mieć w zasięgu wzroku osobę której ufa. 
W stosunku do koni i innych zwierząt: konie z Anarkii traktuje przyjaźnie, ponieważ już je zna. Z żadnym nie walczy ani żadnego nie nienawidzi. Jest to raczej typ konia, który unika konfliktów i stara się żyć ze wszystkimi w przyjaźni. Obcych koni trochę się boi, podchodzi do nich bardzo nieufnie i z dużą rezerwą. Szczególnie jest to widoczne na rozprężalni na zawodach. Gdy tylko obcy koń znajdzie się obok niej lekko panikuje i spina się. Potrzebuje więc zawsze chwili, żeby się opanować i przyzwyczaić do nowej sytuacji. Stresuje się, gdy dookoła niej jest dużo obcych koni. Inne zwierzęta początkowo trochę ją straszyły, ale teraz już przyzwyczaiła się do naszych psów. Nie darzy ich jakąś szczególną sympatią, ale też nie jest w stosunku do nich agresywna. Zazwyczaj po prostu je ignoruje, chyba że podejdą za blisko, wtedy potrafi wyszczerzyć na nie zęby. Nigdy jednak nie gryzie, tylko straszy. Dzikich zwierząt się nie boi, ale ma do nich duży szacunek i bardzo ją one ciekawią. Nie panikuje jednak na widok jelenia czy dzika. Innych dzikich zwierząt jeszcze nie miała okazji spotkać, więc nie wiadomo jakby się zachowała. 
W stajni: zachowuje spokój w każdej sytuacji pod warunkiem, że znajduje się w znajomej sobie stajni w Anarkii. Nie złości się podczas karmienia, nie rusza jej kiedy zostaje sama w stajni ani kiedy skończy jej się siano. Zazwyczaj zajmuje się jedzeniem lub wyglądaniem przez okno. Nie zaczepia koni stojących obok niej ani nie wyjada im jedzenia. Z kolei w obcej stajni zdarza jej się być bardzo nerwową, dlatego zawsze staramy się, żeby oprócz niej na zawody zabierać jeszcze jednego konia z naszej stajni, żeby Cascade nie czuła się aż tak obco w nieznanym miejscu. I zazwyczaj to pomaga, dopóki klacz ma w zasięgu wzroku stajennego kolegę. Inaczej jest nerwowa i spięta. Przy wyprowadzaniu ze stajni jest grzeczna, nie złości się gdy inne konie już poszły na padok, a ona musi czekać na swoją kolej. Gdy wypuszczamy konie hurtowo, luzem, Cascade spokojnie wychodzi z boksu, nie biegnie jak szalona ani nie bryka, tylko spokojnie biegnie kłusem na padok. 
Na padoku: najczęściej spędza czas jedząc trawę lub wygrzewając się w słońcu. Bardzo rzadko zdarza jej się leżeć, lub tarzać, dlatego zazwyczaj jest czysta. Nie za bardzo wchodzi w kontakty z innymi końmi, ale lubi je mieć w zasięgu wzroku. Z żadnym koniem się jakoś szczególnie nie przyjaźni, wszystkie traktuje z sympatią. Znajomej osobie daje się bez problemu złapać, nawet podchodzi gdy widzi że ktoś po nią idzie. Bójek z innymi końmi raczej unika, woli zejść jakiemuś koniowi z drogi niż się kłócić czy walczyć. Do obcej osoby nie podejdzie, co więcej widząc kogoś nieznajomego idącego przez padok ucieka galopem i nie da się złapać nawet podstępem. Ze znaną sobie osobą bez problemu daje się odłączyć od stada i zaprowadzić do stajni. Ładnie chodzi na uwiązie, nie szarpie się nawet kiedy idzie na wybieg. Nie zostaje też z tyłu ani nie wyrywa się do trawy. 



Na zawodach: w transporcie Cascade jest trochę nerwowa, szczególnie podczas długich podróży. Nie ma dla niej różnicy czy jedzie przyczepą sama, czy z innym koniem. Nie lubi tylko gdy koń stojący obok niej ją zaczepia. Denerwuje się wtedy, wysyła ostrzegawcze sygnały a gdy drugi koń nie zwraca na to uwagi, Cass gryzie. Do przyczepy wchodzi niechętnie, trochę się boi, ale za znaną sobie osobą w końcu wejdzie do środka. Na rozprężalni stresuje ją duża liczba obcych koni i ogólnie cała ta nerwowa atmosfera, która towarzyszy zawodom. Tutaj kluczowy jest jeździec, który musi umieć przekonać klacz, że nic się nie dzieje. W obcej stajni klacz trochę panikuje, szczególnie gdy dookoła niej stoją obce konie. Dlatego właśnie zawsze staramy się stawiać obok niej jakiegoś konia, którego Cascade lubi. 
  • skoki: Cascade kocha skakać. Na razie startuje na poziomie klasy P, ale spokojnie ma predyspozycje na wyższe klasy. Jest niesamowicie odważna i pełna energii. Nie boi się przeszkód, skacze absolutnie wszystko co wskaże jej jeździec. Nigdy nie wyłamuje ze swojej winy, umie wyratować się z najtrudniejszej sytuacji. Szczególnie lubi skracanie trasy i skakanie z ostrych najazdów. Jest bardzo skrętna i super wygina się na łukach, nawet w pełnym galopie. Nie rozprasza się podczas przejazdu, nie boi się fleszów, krzyków, oklasków, kamer czy balonów. Gdy wjeżdża na parkur jest stuprocentowo skupiona na zadaniu. Nie pędzi na przeszkody bez kontroli, choć z boku może się tak wydawać, bo Cascade umie osiągać na prawdę duże prędkości w galopie. Nigdy nie próbuje zgadywać kolejności przeszkód ani ciągnąć do innej przeszkody niż ta, którą wskaże jej jeździec. 
  • ujeżdżenie: Cascade to młody koń, który wciąż się uczy. Jest jednak bardzo ambitna i pełna zapału do nauki. Jest wrażliwa na pomoce, ale nie do przesady, nie rusza galopem gdy jeździec tylko przyłoży łydkę. Zawsze stara się wykonać polecenie jak najlepiej, więc jeżdżąc na niej trzeba używać raczej pochwał niż kar, ponieważ łatwo takiego konia zniechęcić do pracy nadmiernym karaniem. Bardzo szybko się rozluźnia, wystarczy chwilę pojechać na luźnym kontakcie i klacz opuszcza głowę, opiera się na wędzidle i jest gotowa do pracy. Ma naturalne predyspozycje do ładnego chodu, podstawionego zadu i chodzenia w rozluźnieniu, więc trzeba tylko umieć to wykorzystać. Jest zawsze skupiona, nic podczas przejazdu jej nie rozprasza. 
  • cross: to dzielna i pełna zapału klacz, która kocha gdy stawia się przed nią wyzwania. Uwielbia nowe, kolorowe i ciekawe wizualnie przeszkody których większość koni się boi. Dla Cascade dziwne kolory i kształty nie są jednak żadnym problemem. Nie robią na niej również przeszkody zza których nic nie widać, woda, galop pod górę czy ogólnie długie odcinki szybkiego galopu. Nie rozprasza jej ani publiczność, ani psy, balony, aparaty, flesze, samochody czy ogólnie nic innego. Intuicyjnie wie zazwyczaj jak dana przeszkoda powinna być pokonana i tylko czasem trzeba ją lekko przytrzymać przy najeździe na przeszkodę. Wciąż się jednak uczy i ciężko od niej wymagać, żeby robiła wszystko idealnie już na początku startów. 

Chody: Cas praktycznie zawsze porusza się z niesamowitą gracją, unosi wysoko nogi i ma obszerny chód. Siedząc na niej ma się wrażenie że siedzi się w bujanym fotelu, jest wyjątkowo wygodna jak na dużego konia, prawdopodobnie dlatego że praktycznie zawsze chodzi bardzo rozluźniona. Kiedy chce umie iść bardzo szybko i energicznie, stawiając długie kroki, a kiedy chce umie galopować czy kłusować praktycznie w miejscu. Jednak najbardziej lubi gdy w galopie po łące jeździec puści wodze i pozwoli jej się rozpędzić prawie do granic możliwości. 
Zdrowie: jeszcze nigdy nie chorowała ani nie była kontuzjowana, ale spokojnie, jeszcze jest młoda, ma na to dużo czasu. Zimą, tak jak inne konie z Anarkii, całe dnie spędza na wybiegu i tylko na noc wraca do stajni. Szybko przestawiła się na ten tryb funkcjonowania. Chodzi też w tereny po trudnym, górskim podłożu i jeszcze ani razu nie miała ropy w kopycie ani innych kontuzji. Mamy szczerą nadzieję, że ten stan rzeczy utrzyma się jak najdłużej. 
Kondycja: Cas oczywiście, jak każdy koń świata poza Summerem, ma taki moment kiedy jest już zmęczona i nie chce więcej biegać czy skakać, ale trzeba jej przyznać że kondycję ma bardzo dobrą i ciężko ją zmęczyć. Prędzej dochodzi do momentu w którym zaczyna ją irytować nadmiar pracy umysłowej (np. podczas nauki nowego elementu w ujeżdżeniu), ale wystarczy przejść do czegoś innego i za chwilę wrócić żeby Cas odzyskała siły. Bardzo lubi dzikie galopy po łąkach i skoki, po treningu zawsze czuje się spełniona i zadowolona. 

Geneza imienia: imię Cascade wymyśliła Pama i prawdopodobnie nie miała nic konkretnego na myśli nazywając klacz w ten a nie inny sposób. Mimo to jest to całkiem fajne imię, bo jest krótkie, łatwe do zapamiętania i łatwo je skrócić na wiele sposobów. Przyjęło się, że wszyscy mówią na nią Cas lub Casca. 
Hodowla: Cas to klacz z bardzo dobrym rodowodem, w którym znajdują się takie virtualne sławy jak Dark Chocolate GW, Aurea Dicta czy Grand GW. Pochodzi z rodu bardzo słynnych koni trakeńskich z Gwiezdnego Wzgórza. Na razie jednak sama Cascade nie została sprawdzona w hodowli, ponieważ postanowiliśmy skupić się na jej treningu sportowym. Nie wykluczamy, że po zakończeniu kariery sportowej zostanie matką. 
Budowa: Casca to drobna i delikatna klacz, jednak nie można traktować jej jako taką. Jest silna, szybka i bardzo wytrzymała. Dzięki delikatnej budowie może wejść w ciasne zakręty czy zatrzymywać się z galopu. Jej budowa jest zgodna ze wzorcem rasy konia trakeńskiego, a jej duże, wiecznie szeroko otwarte oczy i czarna sierść przyciągają wzrok. Cascade ma długie, mocne nogi, długą ale cienką szyję, proporcjonalną głowę i długość grzbietu oraz dość rzadką grzywę i ogon. Jest po prostu piękna i właśnie dlatego przyciągnęła uwagę Esmeraldy. 


Rodowód:
*CASCADE+
(traken, 2010)
(traken, 2006)
*KAMILLA GW
(traken, ?)
KARONDA (traken, nvrt)
SMIRALLON (traken, nvrt)
*GRAND GW
(traken, ?)
GALILEA (traken, nvrt)
DANCER (traken, nvrt)
(traken, 2000)
*DARK WAY GW
(traken, ?)
DARK DAME (traken, nvrt)
FURIOZI (traken, nvrt)
*QUO VADIS GW
(traken, ?)
QUAMIRA (traken, nvrt)
VADIS V (traken, nvrt)

Osiągnięcia klaczy *Cascade

Liczba osiągnięć: 313
Liczba gwiazdek: 6



Osiągnięcia w ujeżdżeniu (59)



Osiągnięcia w crossie (86)



Osiągnięcia w skokach (99)




Osiągnięcia w WKKW (46)


Osiągnięcia na wystawach (5)


Tytuły (15)