sobota, 23 lipca 2016

[potomstwo] kl. *Florencja

Klacze (3)




Ogiery (2)




Wałachy (3)



poniedziałek, 18 lipca 2016

(boks) wał. BUCK (shire horse)


wałach *BUCK
(shire horse, gniady)
od Balbina (nvrt) po My Treasure (nvrt)
pole bending, wystawy
urodzony 18.04.2001, w Virtualu od 18.07.2016
hodowli nvrt, własności WHK Anarkia
koń sportowy, rekreacyjny



OSIĄGNIĘCIA     |     TRENINGI     |     PASZPORT




Historia: Buck urodził się w Polsce, u mężczyzny który kiedyś ściągnął do Polski kilka koni rasy Shire z planami hodowli. Tam jako roczniak został sprzedany  i trafił do pewnego handlarza, który zajmował się kupnem i sprzedażą koni mniej znanych w Polsce ras. Jako źrebak Buck nie wyróżniał się niczym szczególnym poza tym, że był jednak Shire'm i jego wzrost odróżniał go zdecydowanie od innych koni. Młodego ogiera szybko kupił mężczyzna prowadzący agroturystykę w Beskidach i przez wiele lat Buck pracował jako koń rekreacyjny wożąc na swoim grzbiecie klientów owego mężczyzny, ciągnąc bryczkę oraz pracując podczas sesji hipoterapii. Córka mężczyzny tak pokochała Bucka, że jeździła tylko na nim i dla żartu zaczęła z nim trenować pole bending. Coś jednak zadziałało i para wystartowała w kilku towarzyskich zawodach z całkiem niezłymi wynikami. Niestety mężczyzna musiał zredukować liczbę koni i Buck trafił na sprzedaż. Zainteresował się nim znajomy Esmeraldy, który zadzwonił do niej pewnego dnia i spytał czy nie byłaby zainteresowana wałachem Shire. Po obejrzeniu konia decyzja zapadła i 18 lipca 2016 roku Buck przyjechał do Anarkii. 
Rodowód: rodzice Bucka nie są ani bardzo znani ani zasłużeni, ale są jednymi z nielicznych koni Shire w Polsce. Jego matka - Balbina to gniada klacz, która trochę ciągnie wóz, trochę chodzi pod siodłem, ale głównie służy jako klacz hodowlana i do ozdoby, bo jest na prawdę piękna. Jej rodzice to również konie które nie zabłysły niczym szczególnym poza tym, że to Shire'y. Ojcem Bucka jest jednak dość znany ogier My Treasure, czempion  wielu wystaw i czempionatów, który stacjonuje w Anglii. 

Podczas pracy na ujeżdżalni: Buck jest koniem raczej trudnym jeśli wymaga się od niego czegoś więcej ponad łażenie w kółko. Wałach ma swoje zdanie na każdy temat i jeśli uzna, że coś jest bez sensu to po prostu tego nie robi. W połączeniu z jego ogromną siłą i determinacją Buck staje się koniem na prawdę trudnym. Świetnie sprawdza się jako wierzchowiec dla jeźdźców silnych i ciężkich oraz jako koń na lonżę dla dorosłych osób początkujących. Mimo kiepskiego pierwszego wrażenia, gdy od samego początku pokaże się Buckowi kto w tym duecie rządzi, wałach staje się koniem bardzo posłusznym i nawet bez mrugnięcia okiem zmienia chody na wyższe, czy idzie energicznie do przodu. Trzeba go tylko cały czas pilnować i ani na chwilę nie tracić skupienia i kontroli, gdyż Buck szybko przejmuje dowodzenie i "gaśnie". Świetnie sprawdza się jako koń do zastępu, czy po prostu do łażenia w kółko pod mniej zaawansowanymi jeźdźcami. Dla tych lepiej jeżdżących będzie wyzwaniem i dobrym nauczycielem pokory. Buck nie ciągnie do innych koni podczas jazd na placu. Doskonale chodzi zarówno sam, jak i za drugim koniem, lubi też chodzić na lonży. Nie płoszy się, ani nie rozprasza. Często tylko po prostu nie chce mu się pracować, ale wybaczamy mu to, bo dzięki temu jest bardzo bezpiecznym koniem do jazdy. 
Podczas pracy w terenie: jest duży, więc często trudno mu się "zmieścić" jadąc za drugim koniem, bo stawia dłuższe kroki. Staramy się więc zawsze w miarę starannie dobierać mu partnerów na teren. Nie stawiamy go na przykład za hucułami albo wolniejszymi końmi, bo kiedy cały zastęp kłusuje, Buck stępuje i jest to niewygodne i frustrujące zarówno dla jeźdźca jak i dla samego Bucka. Z szybszymi końmi chodzi bardzo ładnie, jest energiczny ale nigdy nie ponosi ani nie wyrywa się. Czasem ponosi go energia, macha wtedy głową i ogonem, ale nigdy nie bryka ani nie stwarza żadnych niebezpiecznych sytuacji. To w ogóle bardzo opanowany koń, który nawet jeśli wszystkie konie dookoła niego czegoś się przestraszą, on pozostanie obojętny i spokojny. Dobrze sprawdza się jako partner w tereny dla koni nadpobudliwych i nerwowych oraz dla koni wyścigowych czy młodych, gdyż spokój Bucka często udziela się innym koniom. Buck jest w ogóle koniem bardzo odważnym i zawsze przemyśli sytuację trzy razy zanim faktycznie od czegoś odskoczy. Bez problemu wchodzi do wody, chodzi po trudnym terenie czy skacze przez łatwe przeszkody terenowe, pod warunkiem że nie są za wysokie. Świetnie sprawdza się zarówno jako koń do zastępu, jak i jako czołowy. 
W stosunku do ludzi: Buck jest takim wielkim miśkiem, któremu można wkładać palce do uszu, przechodzić pod brzuchem, czy ciągnąć za ogon, a on w ogóle nie będzie zwracał na to uwagi. Dzięki temu jest doskonałym koniem dla osób niepełnosprawnych, czy bojących się koni. Buckowi można w stu procentach zaufać, że nie zrobi niczego głupiego. Przy czyszczeniu stoi jak zaczarowany i nie ruszy się nawet o minimetr. Można bez problemu dotykać szczotką czy ręką każdej części jego ciała, a Buck w ogóle nie będzie reagował. Przy siodłaniu jest tak samo. Buck bez zastanowienia bierze wędzidło do pyska (o ile ktoś dosięga do jego pyska i nie potrzebuje krzesła czy stołka), pozwala sobie zapiąć popręg, czy założyć ochraniacze na nogi. Na wybiegu sam nie podejdzie do człowieka, bo mu się nie chce, ale nie będzie też uciekał gdy człowiek podejdzie do niego. Kocha wszelkiego rodzaju smakołyki. Na uwiązie chodzi ładnie, ale często trochę się ociąga i trzeba go ciągnąć i poganiać, jeśli chce się iść odrobinę szybciej. Buck nie zatrzymuje się jednak i nie zapiera, po prostu tak powoli chodzi. 
W stosunku do koni i innych zwierząt: to przyjazny koń, który nikomu nie zawadza i nie za bardzo lubi wchodzić w interakcje. Jest raczej typem samotnika, ale nie przejawia żadnej agresji w stosunku do innych koni. Stoi na padoku z końmi wałachami i klaczami i tak na prawdę z żadnym koniem się nie zakolegował. Może potrzebuje po prostu więcej czasu, bo do Anarkii przybył stosunkowo niedawno? Na padoku zazwyczaj stoi sam, a w stajni nie wchodzi w żadne interakcje z innymi końmi. W zastępie chodzi grzecznie, nie kopie koni idących za nim ani nie gryzie tych idących przed nim. Na zawodach czy w ogóle w kontaktach z obcymi końmi Buck jest bardzo obojętny i zazwyczaj po prostu ignoruje konie. W stosunku do innych zwierząt jest bardzo przyjazny i ma niesamowite pokłady cierpliwości jeśli chodzi o szczekające na niego psy czy natrętne koty. Buckowi nie przeszkadza gdy zwierzaki wchodzą do jego boksu, czy obszczekują go podczas pracy. Ostatnio nawet pies jednego z klientów gonił Bucka gdy ten galopował, a Buckowi w ogóle to nie przeszkadzało. Nie boi się dzikich zwierząt podczas terenowych wycieczek. 
Na padoku: Buck zawsze trzyma się trochę na uboczu, ponieważ nie za bardzo lubi wchodzić w kontakty z innymi końmi. Zazwyczaj spędza czas jedząc trawę lub siano w samotności, albo stojąc gdzieś w cieniu pod drzewami. Nie za bardzo lubi się tarzać i rzadko można go zobaczyć leżącego. Jest dzięki temu prawie zawsze zupełnie czysty. Łatwo go złapać, bo mimo że z samej woli nie podejdzie do człowieka, to też nigdy nie ucieka ani nie wykazuje żadnych oznak złego nastawienia do człowieka. Buck po prostu stoi i czeka aż człowiek do niego podejdzie i założy mu kantar na głowę. Przy sprowadzaniu z padoku Buck idzie grzecznie obok człowieka, ale nigdzie mu się nie śpieszy i zawsze bardzo się wlecze. Jeśli ktoś nie ma sił siłować się z shire'm, musi po prostu dostosować tempo swojego kroku do powolnego tempa Bucka. Buck jest koniem bezproblemowym, nie niszczy ogrodzeń, nie ucieka, nie zaczepia innych koni i nie wszczyna bójek z innymi końmi. 
W stajni: jest koniem bardzo spokojnym i nigdy nie sprawia żadnych problemów. W boksie zachowuje się nienagannie i nawet jeśli zostanie w stajni sam na dłużej, w ogóle się tym faktem nie przejmuje. Zazwyczaj skubie spokojnie siano, albo przysypia. Nigdy nie zaczepia innych koni, zarówno tych stojących w boksach obok niego, jak i tych przechodzących przez korytarz. Do ludzi pojawiających się w stajni ma raczej obojętny stosunek, chyba że dają mu smakołyki, wtedy podchodzi do drzwi boksu i żebrze o nie. Buck nie ucieka z boksu, można spokojnie do niego wejść, żeby na przykład poprawić słomę, i nie zamykać drzwi za sobą. Przy czyszczeniu i siodłaniu stoi jak zaczarowany i zazwyczaj przysypia. Podczas karmienia jest wyjątkowo opanowany. Stoi przy drzwiach boksu i nie rży jak pozostałe konie. Gdy już dostanie swoją porcję spokojnie je i nie zwraca uwagi na inne konie. Nie wysypuje też paszy i zawsze zjada wszystko do końca i wylizuje dokładnie żłób. Nigdy też nie marudzi, że coś mu nie smakuje, zjada absolutnie wszystko co mu się wrzuci do żłobu. A z powodu swojego rozmiaru dostaje dużo jedzenia. 

Na zawodach: Buck w każdych warunkach zachowuje spokój. Cała nerwowa atmosfera zawodów w ogóle nie robi na nim wrażenia, on zawsze jest spokojny, wyluzowany i zadowolony z życia. Dzięki niemu inne konie też się uspakajają, gdyż Buck gdziekolwiek się pojawi wprowadza atmosferę spokoju. Podczas transportu w ogóle nie ma z nim problemu, oprócz faktu że jest duży i nie każda przyczepa jest dla niego odpowiednia. Podróżuje najczęściej sam lub z jakimś małym koniem, bo inaczej by się nie zmieścił. Wchodzi do przyczepy bez problemu, a podczas transportu zachowuje się nienagannie. Tak samo z resztą jak na rozprężalni. Jest skupiony na człowieku, a inne konie czy nerwowa atmosfera dookoła w ogóle nie robi na nim wrażenia. W stajni również jest grzeczny, dlatego często stawiamy go obok nerwowych koni na które Buck zawsze ma dobry wpływ. Ogólnie jest to koń, który zachowuje spokój w każdych warunkach i zawsze można na nim polegać. 

  • pole bending: wiadomo, że Buck przez swój rozmiar i rasę nie jest w ogóle predysponowany do tego typu konkurencji. Jednak z jakiegoś powodu jego poprzednia właścicielka stwierdziła, że będzie z nim startować w tej dyscyplinie, a Esmeralda postanowiła kontynuować trening z shire'm. Buck nie jest tak szybki i zwrotny jak quartery czy araby, ale bardzo lubi tę konkurencję i dobrze spisuje się w zawodach amatorskich. Jego przejazd zawsze wzbudza śmiech widowni i politowanie sędziów, ale ważne że on się dobrze bawi. Podczas przejazdu zupełnie znika ten zamulony osioł, a pojawia się koń chętnie idący do przodu, skrętny i całkiem zwrotny. Jak na swoje rozmiary oczywiście. Shire śmiga wokół tyczek i wypełnia wszystkie polecenia jeźdźca najlepiej jak może. Startuje w pole bendingu raczej dla zabawy niż dla zwycięstwa czy w ogóle konkurencji sportowej. Czasem gdy jest mało zawodników na liście startowej uda mu się coś tam wygrać, ale w większości przypadków znajduje się gdzieś z tyłu stawki. Jemu jednak w ogóle to nie przeszkadza i dalej bawi się świetnie. 
  • wystawy: o ile w pole bendingu pokazuje się od innej strony pędząc między tyczkami, w wystawach Buck znów wraca do swojego normalnego zachowania, czyli wlecze się, ociąga i ogólnie najchętniej to w ogóle by nie kłusował. Trzeba go na prawdę cały czas poganiać i ciągnąć, żeby Buck raczył kłusować. W stępie zachowuje się nienagannie i nawet idzie całkiem niezłym tempem jak na jego standardy. Tak samo w stój. Jak już się go zatrzyma to Buck potrafi stać i stać i stać bez marudzenia dopóki sędziowie dokładnie go nie obejrzą, a prezenter nie poprosi go o ruszenie. Mimo że Buck jest duży i stawia duże kroki, to jednak nie porusza się tak szybko jak możnaby się spodziewać. Może go spokojnie prezentować każdy, kto ma na tyle samozaparcia, żeby co chwilę mobilizować wałacha do ruchu na przód. Trzeba jednak przyznać, że Buck ma ładne chody i mimo tego wleczenia się, nie można się do niczego przyczepić. Budowę też ma ładną, zgodną ze wzorcem rasy i ogólnie zazwyczaj Buck robi dobre wrażenie zarówno na sędziach jak i na widzach. Jest jednym z nielicznych koni tej rasy w Virtualu, więc jego pojawienie się na arenie zazwyczaj budzi zainteresowanie. 

Chody: mimo że Buck zazwyczaj porusza się bardzo powoli, to jego chody potrafią być na prawdę ładne. Jak mu się chce, to podnosi wysoko nogi i stawia je daleko w przód przez co jego chód jest elastyczny i elegancki. Niestety rzadko mu się chce... Pod siodłem jego chody są cudowne. Buck jest jak kanapa, można bez problemu jechać na nim na oklep i nie trzeba się martwić ani o wybijające chody ani o wystający kręgosłup. No bajka po prostu! Buck nie za bardzo lubi galopować, ale jak już ruszy to ziemia się pod nim trzęsie. Dodatkowo wygląda zarówno trochę pokracznie, jak i bardzo elegancko, zależy czy ma ochotę biegać, czy nie. 
Zdrowie: Buck podobno nigdy nie chorował. U nas też nigdy mu się to nie zdarzyło. Jest po prostu nie do zdarcia! W zimę zarasta sierścią nie gorzej od hucułów, chodzi bez problemów po trudnym podłożu i pracuje zarówno pod siodłem jak i w zaprzęgu. Ma mocne nogi, co nie raz pokazał nosząc duże ciężary czy ciągnąc dużo par sanek podczas zimowych kuligów. Ma też mocny kręgosłup przez co jest dobrym koniem dla cięższych jeźdźców. Płuca i układ pokarmowy też ma czyste, nigdy nie miał kolki ani nie kaszlał. To po prostu super koń nie do zdarcia, który zadziwia nas na każdym kroku. 
Kondycja: Buck może pracować wiele godzin dziennie chodząc pod siodłem pod dużym obciążeniem, czy ciągnąc wiele par sanek zimą. Żadne ciężary, zarówno niesione jak i ciągnięte nie są mu straszne. Jednak ciężko porównywać jego kondycję z innymi końmi, bo ona na czymś innym polega. Buck jest nieprzystosowany do na przykład długich galopów, czy męczących i wymagających treningów na ujeżdżalni. Szybko się wtedy męczy i poci. W tej kategorii ustępuje innym koniom. Z kolei tylko Buck potraf tak długo i ciężko pracować w stępie pod dużym obciążeniem. 

Imię: Buck ma imię tak proste, że chyba prostszego nie dało się wymyślić. Esmeraldzie od razu skojarzyło się ono z książką "Zew Krwi" Jacka Londona, której jest fanką. Nie istnieje chyba żaden skrót od tego imienia, bo samo w sobie jest wystarczająco krótkie, dlatego zwracamy się do Bucka po prostu "Buck". Ewentualnie niektórzy czasem mówią (albo właściwie krzyczą) na niego "Ty Ośle", ale to inna historia i Buck sam sobie na tę ksywkę zasłużył. Mimo to go kochamy. 
Hodowla: to wałach, więc ciężko mówić o hodowli. Buck został wykastrowany jeszcze u poprzednich właścicieli. Są momenty kiedy tego żałujemy, bo przecież w Virtualu nie ma chyba żadnego ogiera tej rasy i Buck byłby bardzo oryginalnym reproduktorem. Z drugiej strony rasy bardziej oryginalne są zupełnie nie popularne w Virtualu i bardzo wątpliwym jest, że ktoś zamówiłby od niego stanówkę. 
Budowa: Buck jest koniem dużym, nawet bardzo dużym. Jest to pierwsza cecha, która rzuca się w oczy gdy po raz pierwszy patrzy się na Bucka. Jednak jest to cecha jego rasy. Buck jest ogólnie bardzo ładnie zbudowany i nie można mu nic zarzucić jeśli chodzi o zgodność ze wzorcem rasy. Dodatkowo ma duże szczotki pęcinowe oraz bujną grzywę i ogon, co zdecydowanie dodaje mu uroku i wyróżnia go w tłumie. 




Rodowód:

BUCK
(shire, 2001)
BALBINA
(shire, nvrt)
BELOVED SMILE
(shire, nvrt)
BELLA RUMBA (shire, nvrt)
CRAZY SMILE (shire, nvrt)
HAMMOND
(shire, nvrt)
HEYNNA (shire, nvrt)
GEORGE'S CAR (shire, nvrt)
MY TREASURE
(shire, nvrt)
MY WORK IS DONE
(shire, nvrt)
MY DOING (shire, nvrt)
WORK HARD (shire, nvrt)
PIRATE'S TREASURE
(shire, nvrt)
PIRATE'S SHIP (shire, nvrt)
LOST TREASURE (shire, nvrt)

Osiągnięcia wałacha BUCK

Liczba osiągnięć: 62
Liczba gwiazdek: 1



Osiągnięcia w pole bendingu (34):




Osiągnięcia na wystawach (26)


Tytuły (2)
  • International Pole Bending Vice Champion 2018 podczas XV IAHF
  • Najlepszy Koń Brytyjski 2019 r. na Salisbury Park.

wtorek, 5 lipca 2016

Trening crossowy *Frolla, *Fatality, Rainstone'a

Konie: *Frollo, *Fatalita, Rainstone
Jeźdźcy: Esmeralda, Magda, Antek
Dyscyplina: cross (easy)
Miejsce: łąka z przeszkodami, Anarkia
Czas: 1,5 godziny

Lato w pełni, więc czas zabrać się ostrzej za treningi. Na pierwszy ogień dzisiaj poszły dwa hucuły i tinker. Na początku planowałyśmy z Magdą pojechać ścieżkę huculską, ale ponieważ nagle okazało się, że jedzie z nami również Rainy szybko zmieniłyśmy plany i postanowiłyśmy pojechać cross. 
Rainy już zadomowił się u nas, ale jeszcze ani razu nie mieliśmy okazji przetestować go na crossie. Do tego zadania zgłosił się Antek, który o dziwo bardzo polubił tinkera i żałował że to nie on ma go trenować. Odpuściłam i zgodziłam się, żeby to on wziął srokatego na pierwszy trening crossowy. Magda mając do wyboru Fatalitę i Florencję wybrała tę pierwszą, a ja postanowiłam wziąć Frolla, który ostatnio jakoś płasko skakał i wypadałoby nad tym popracować. 
Każdy poszedł po swojego konia i zabrał się za szykowanie ich. Poza podstawowym sprzętem założyliśmy koniom też ochraniacze na nogi. 
Po niedługim czasie wszyscy byliśmy już gotowi i jechaliśmy na naszych wierzchowcach na tor crossowy. Hucuły jechały z przodu a Rainy trzymał się za nimi, bo Frollo już mu pokazał co o nim sądzi szczurzeniem się i kłapaniem zębami. Kto by pomyślał! 
Na torze każde z nas samodzielnie przeprowadziło sobie rozgrzewkę. Wyjątkiem była Magda, do której co chwilę albo ja albo Antek rzucaliśmy jakieś uwagi , poprawki czy rady. Dziewczyna dobrze dogadywała się z Fatalitą, choć nie był to jej ulubiony koń. Żywiołowa i pełna energii Magda zupełnie nie pasowała do spokojnej i trochę flegmatycznej Fatality. Dziewczyna jednak umiała wyegzekwować od klaczy żwawy chód i zaangażowanie, a to było najważniejsze. Antek najwyraźniej bardzo polubił Rainstone'a, ponieważ zabawiał go co chwilę jakimiś ćwiczeniami i zadaniami, a gdy Rainy wykonywał je poprawnie chłopak chwalił go i coś do niego szeptał. Frollo gdy już przestał złościć się na Rainy'ego skupił się na mnie i chodził na prawdę dobrze. Miałam początkowo problem z utrzymaniem jego uwagi, szczególnie w galopie, ale po kilku ćwiczeniach ogier ogarnął się i skupił. 
Przyszła pora na trening właściwy. 
Postanowiliśmy nie jechać jeden za drugim, a osobno. I był to dobry wybór, ponieważ w ten sposób każde z nas mogło się skupić akurat na tym czego potrzebował dany wierzchowiec. Magda, za namową Antka, skupiła się na tempie Fatality i na dłuższych odcinkach galopu pomiędzy przeszkodami. Dziewczyna pilnowała żeby klacz galopowała równym i żwawym tempem. Fatalicie początkowo się nie chciało i co chwilę "gasła", ale Magda jeździła na tyle dobrze, że już po chwili kasztanowata klacz bez problemu wyciągała nogi w galopie i nie traciła tempa. Skakały też całkiem nieźle. Nawet kiedy było blisko wyłamania Magda mocno zadziałała łydkami, lekko użyła bata i Fatalita jednak postanowiła skoczyć.
Antek i Rainy skupili się na coraz wyższych i bardziej skomplikowanych przeszkodach, nie wychodząc jednak poza klasę easy. Rainy skakał wszystko co Antek mu pokazał, a w galopie parskał w rytm chodu. Bardzo przyjemnie się na nich patrzyło. Chłopak pilnował też, żeby tinker szedł luźnym, rytmicznym krokiem i nie gubił tempa. Przy skokach Rainy miał małe problemy z miejscem odbicia, więc przez chwilę Antek dokładnie dyktował wałachowi miejsce odbicia, żeby później coraz mniej zdejmować z niego presję, aż w końcu Rainy całkiem nieźle radził sobie samodzielnie. 
Frollo z kolei miał na początku bardzo kiepskie nastawienie do skakania. A to wyłamywał a to skakał krzywo, a to zupełnie się rozpraszał. Zdarzyło mu się nawet bryknąć. Na szczęście udało mi się go przez to przepchnąć i pod koniec treningu skakał już całkiem nieźle, choć wciąż bez rewelacji. Musiałam wciąż bardzo mocno trzymać go na pomocach i pilnować, żeby jego uwaga była skupiona na mnie a nie na tym co akurat robią inne konie. Na koniec jednak ogier chodził już ładnie, więc pochwaliłam go i postanowiłam zakończyć trening. 
Mniej więcej w tym samym momencie taką samą decyzję podjął też Antek i Magda. Rozkłusowaliśmy więc konie, a gdy przeszliśmy do stępa daliśmy im luźną wodzę i pogadaliśmy o treningu. 
W końcu ruszyliśmy w stronę powrotną do stajni. Frollo znów zaczął się złościć, więc żeby go nie prowokować Antek jechał w sporej odległości od ogiera. 
Pod stajnią zsiedliśmy z koni i dokładnie sprawdziliśmy im nogi, kopyta i grzbiety. Następnie umyliśmy im nogi na myjce i odprowadziliśmy wierzchowce na odpowiednie pastwiska.