sobota, 12 sierpnia 2017

=== Opis Pony Games ===

P-R-Z-E-P-R-A-S-Z-AM
ZA OPÓŹNIENIA :(

(btw, czuję potrzebę wytłumaczenia się - pisząc opis przejazdów wzorowałam się na opisie danego konia. Jeśli koń miał w opisie informację, że się wszystkiego płoszy i raczej nie współpracuje, to na trasie się płoszył i nie współpracował. Jeśli koń nie miał jasno napisane, że jest szybki, to znaczyło że jest przeciętny z szybkością w porównaniu do innych koni. Mam nadzieję, że zrozumiecie, bo jakoś trzeba było te konie uszeregować :)


Przyszedł w końcu ten dzień. Pogoda dopisywała, nie było ani za zimno ani za gorąco. No idealne po prostu!
Od samego rana wszędzie kręcili się ludzie. Byli to albo zawodnicy chodzący z końmi w tę i z powrotem, albo luzacy, albo pracownicy Anarkii którzy starali się wszystko ogarnąć (z różnym skutkiem). 
Jedyną osobą która zdawała się ogarniać jaka jest w tym wszystkim jego rola był Maciek, który miał za zadanie doprowadzić do tego, żeby nagłośnienie działało. I wywiązał się z tego znakomicie. 
O godzinie 10.00 kiedy zawodnicy obejrzeli już dokładnie tor i (mam nadzieję) zapamiętali kolejność przeszkód poszłam do "budki komentatora" i zaczęłam gadać jak to się cieszę, że to już kolejne zawody Pony Games w Anarkii, że dużo uczestników, że pogoda ładna, że gdzieś tam jest jedzenie a gdzieś tam ludzie których można łapać jakby się miało pytania. Zapowiedziałam też, że jako pierwsza pojedzie para z Anarkii, żeby zaprezentować trasę. 
Parą tą byli Antek i Frollo. Podczas gdy jechali ja komentowałam poszczególne przeszkody. Trasa zaczynała się od przecięcia bramek startowych (które były dla picu, bo i tak czas odmierzany był "ręcznie" na komórce Pauliny) i przegalopowaniu przez wodę. Następnie była przeszkoda crossowa (przewrócone drzewo, bardzo niskie) i podjazd pod górę. Na pagórku trzeba było zsiąść z konia, złapać plastikowy kubek z wodą i biec z kubkiem i koniem przez jakieś 5 metrów. Następnie odkłada się kubek (stan wody w kubku sprawdzała Magda, im mniej wody ktoś wylał tym mniej punktów karnych miał, na kubkach była podziałka), wsiąść na konia i pogalopować do przeszkody (stacjonata ok. 60 cm.), następnie trzeba było przejechać przez kładkę do ścieżki huculskiej i pod nisko zawieszoną poprzeczką odchylając się do tyłu lub pochylając do przodu, wedle uznania. Następnie podjeżdżało się do wiadra z piłkami, brało 3 i wrzucało do innego wiadra. Można było wrzucić piłki w ruchu (w dowolnym chodzie), lub zatrzymać się i dopiero rzucić. Na koniec trzeba było się zatrzymać w kwadracie (3m x 3m) najbardziej prosto jak to możliwe. Później został już tylko galop do mety. Antkowi i Frollowi poszło średnio, głównie dlatego że chłopak nie trafił do celu ani jedną piłką, bo postanowił to zrobić w pełnym galopie. No cóż. Frollo też strasznie kręcił się przy wsiadaniu, więc tam stracili cenne sekundy. Mam nadzieję, że innym pójdzie lepiej. 

Na arenę wjechała już pierwsza para na liście startowej, czyli Podkowa i Arrete's Trouble. Wałach wyglądał na trochę przestraszonego, ale spokój i zdecydowanie Podkowy widocznie mu pomagało. Przy wjeździe do wody koń trochę się zawahał, ale amazonka pogoniła go mocno łydką, dzięki temu wałach wjechał do wody co prawda nie galopem, ale wjechał. Bez problemu skoczyli niską przeszkodę i wgalopowali pod górę. Tam Podkowa zręcznie zeskoczyła z wałacha, chwyciła kubek i szybko zaczęła biec z Arte'm w ręku. Odstawiła kubek, wskoczyła szybko na konia i dała wałachowi sygnał do zagalopowania. Koń trochę się zdziwił takim szybkim sygnałem, ale wykonał polecenie. Przy skoku wałach wyłamał, ale przy drugim podejściu skoczył już bez zarzutu, tak samo z resztą jak na kładce i poprzeczce. Następnie Podkowa wyjęła z wiadra piłki i ruszyła w stronę wiader do których miała je wrzucić. Dziewczyna postanowiła zwolnić do dość energicznego stępa, dzięki czemu wszystkie piłki wylądowały u celu. Zatrzymanie w kwadracie było (z mojego punktu widzenia) bez zarzutu. Para przecięła linię mety. Magda (oceniająca wodę w kubku), Antek (oceniający zatrzymanie) i Gosia (pilnująca piłek) wysłali mi sms-y z wynikami, więc mogłam ogłosić, że wynik Podkowy i Arrete's Trouble to 4 pkt karne i czas 5 min. 24 s. Podkowa zjechała z toru głaszcząc swojego wierzchowca po szyi. 

Następnym zawodnikiem był również reprezentant Rancha Arisha - Szymon na Tropical Honey. Klacz była bardzo podekscytowana i lekko rozkojarzona. Jednak gdy Szymon dał jej sygnał do galopu, klacz skupiła swoją uwagę na jeźdźcu i przejeździe. Przez wodę przegalopowali bez problemów. Skok przez przeszkodę crossową również był udany, tak samo jak podjazd pod górę - Tropical Honey była w końcu koniem chodzącym rajdy. Szymon zeskoczył z klaczy, która wyglądała na lekko zdziwioną rozstaniem z jeźdźcem, ale gdy mężczyzna wrócił od razu się uspokoiła i pozwoliła prowadzić się w ręku żwawym kłusem. Szymon dzielnie biegł obok klaczy trzymając w ręku kubek z wodą. W końcu odstawił go i sprawnie wskoczył na klacz. Pojechali dalej, do stacjonaty. Tropical Honey lekko się zawahała, ale ostatecznie skoczyła. Przy kładce również nastąpiło lekkie zawahanie, ale w końcu klacz pokonała przeszkodę poprawnie. Następnie para przejechała pod zawieszoną poprzeczką i podjechała do wiadra z piłkami. Szymon chwycił piłki i postanowił zaryzykować wrzucając je do wiadra w galopie. Dość wolnym, ale jednak galopie. Niestety przez to tylko jedna piłka wpadła do wiadra. Jeździec nie przejmując się tym pogonił swojego wierzchowca. Zatrzymanie wykonali z galopu, ale mimo to Tropical Honey stanęła dość poprawnie. Następnie pogalopowali do mety. Po chwili dostałam wynik - 2 pkt karne i czas 4 min. 56 s. Szymon opuścił tor na luźnej wodzy. 

Następny zawodnik wjechał już na tor. Był to reprezentant WHK Arisha, Jan Zamojski na Aquene. Jan pogonił tarantowatą klacz do galopu i rozpoczęli przejazd. Wjazd do wody odbył się bez problemu, chociaż Aquene pokonywała dystans trochę wolniej niż dwa poprzednie konie. Przy skoku klacz lekko się zawahała i ostatecznie wyłamała. Jan wykręcił klacz i najechał na przeszkodę jeszcze raz, tym razem z większym impetem. I to podziałało, bo Aquene skoczyła. Wgalopowanie pod górę odbyło się bez problemów, chociaż trochę powoli. Na górze Jan zeskoczył z klaczy, złapał kubek z wodą i razem ze swoim wierzchowcem pobiegli kłusem wyznaczony dystans. Gdy Jan odstawił kubek, wskoczył bez problemu na Aquene i pogonił ją do galopu. Klacz początkowo rozpędziła się w kłusie, ale ostatecznie zagalopowała. Na stacjonacie Jan bardzo mocno pogonił Aquene, żeby tym razem nie wyłamała. I ta technika okazała się skuteczna, bo appaloosa skoczyła bez zawahania. Kładka i poprzeczka nie były problemem ani dla Jana ani dla Aquene, ponieważ była to para startująca w trailu. Przy piłkach Jan postanowił pojechać kłusem, dzięki czemu udało mu się trafić wszystkimi trzema piłkami do wiadra. Zatrzymanie również udało im się bardzo dobrze. Następnie popędzili do linii mety. Para ta osiągnęła wynik 2 pkt karne i czas 6 min. 43 s. Jan i Aquene opuścili tor. 

Kolejnym zawodnikiem była druga reprezentantka WHK Arisha - Katarzyna Wiśniewska na Sunset Whiz. Sunset Whiz była koniem startującym w barrel racingu, więc jej przejazd powinien być bardzo dynamiczny. I nie pomyliłam się. Para ta pokonała wodę w bardzo mocnym tempie, a Katarzyna zdawała się w ogóle nie poganiać klaczy. Bez problemu pokonały wodę i jakby z rozpędu skoczyły przez przeszkodę crossową i wgalopowały pod górę. Katarzyna zatrzymała klacz, co nie wyglądało na łatwe zadanie, i zeskoczyła z niej. Szybko złapała kubek z wodą, złapała niecierpliwiącą się i lekko zdziwioną Sunset Whiz za wode i razem pobiegły z kubkiem wody. Katarzyna odstawiła kubek i sprawnie wskoczyła na klacz. Zanim jednak zdążyła dotknąć tyłkiem siodła, Sunset już galopowała przed siebie. Najwyraźniej doskonale wiedziała o co w tych zawodach chodzi. Stacjonatę para pokonała bez problemu, tak samo jak kładkę, chociaż zwolnienie klaczy do stępa było dla Katarzyny dość problematyczne. Pod zawieszoną poprzeczką przejechały kłusem, co było ryzykowne, ale udało się. Przy piłkach Katarzyna zaryzykowała rzut z galopu i o dziwo udało jej się wrzucić dwie z trzech piłek do celu. Zatrzymanie poszło im też całkiem nieźle, więc pozostawało już tylko pogalopować do linii mety. Wynik - 1 pkt karny i czas 3 min. 57 s. Zadowolona Katarzyna zjechała z toru klepiąc swojego wierzchowca po szyi. 

Na torze była już pierwsza zawodniczka z Estrella Baroque Stud - Agness na Moon Weapon. Haflingerka była koniem chodzącym trail, więc powinna dobrze sobie porazić na przeszkodach. Ruszyły. Ich przejazd był mniej dynamiczny niż poprzedniej pary, ale za to bardzo dokładny i pełen harmonii. Dziewczyny bez problemu wjechały do wody i skoczyły przez stacjonatę. Galop pod górę też nie był wyzwaniem. Na górze Agness zsiadła z klaczy, złapała kubek i podbiegła do swojego wierzchowca. Moon Weapon grzecznie ruszyła kłusem i w ogóle nie przeszkadzało jej, że Agness tym razem znajduje się na dole, a nie na górze. Po odstawieniu kubka Agness wskoczyła na klacz i ruszyły galopem w stronę stacjonaty. Moon Weapon pokonała przeszkodę bez mrugnięcia okiem, tak samo z resztą jak kładkę i poprzeczkę. W końcu była koniem chodzącym trail. Przy piłkach Agness postanowiła spróbować rzucać z dość żwawego kłusa, dzięki czemu udało jej się wrzucić do celu dwie z trzech piłek. Zatrzymanie było bardzo ładne, więc dziewczyny pogalopowały w stronę mety. Ich wynik to 1 pkt karny i czas 5 min. 14 s. Para opuściła tor. 

Następną zawodniczką była Megan Rosenblatt na Fast Scenic Whiz, reprezentantka Estrella Baroque Stud. Kolejny chodzący trail koń na liście startowej. Megan ruszyła galopem i przejechała przez linię startową. Wjazd do wody przebiegł bez problemów. Przy skoku Fast Scenic Whiz lekko się zawahała i już wydawało się, że wyłamie, ale na szczęście Megan szybko zareagowała i pogoniła klacz. Galop pod górę nie był dużym wyzwaniem, ale widać było, że klaczy trochę brakuje kondycji. Gdy para była już na górze, Megan zeskoczyła z klaczy, która przyjęła to z wielkim spokojem, złapała za kubek i poprowadziła swojego wierzchowca żwawym kłusem. Dziewczyna odstawiła kubek, wsiadła na klacz i ponownie pogoniła ją do galopu. Przy skoku Megan od razu pogoniła klacz, nie dając jej czasu na zastanawianie się. Izabelka skoczyła bez zawahania. Z kładką i poprzeczką para nie miała problemów, w końcu Fast Scenic Whiz na co dzień trenowała trail. Z piłkami poszło niestety trochę gorzej, gdyż Megan udało się trafić tylko jedną z nich do celu. Nie przejmując się tym dziewczyna podjechała do miejsca gdzie trzeba było się zatrzymać i wykonała zadanie bardzo dobrze. Pozostało już tylko pogalopować do mety. Szybko zliczyłam punkty i wyszło na to, że wynik tej pary to 2 pkt karne i czas 5 min. 16 s. Zadowolona Megan opuściła tor głaszcząc Fast Scenic Whiz po szyi. 

Następny na liście startowej był jedyny reprezentant Stud Homestead - Daniel Hussian na Memo. Para przecięła linię startu i pogalopowała w stronę wody. Memo bez problemu ją pokonał, tak samo z resztą jak przeszkodę crossową, choć skoczył trochę nieporadnie, wybijając się za wysoko. Wjazd pod górę nie był również dla nich problemem. Na górze Daniel zeskoczył z wałacha i na chwilę zostawił go samego. Memo był trochę zdziwiony, ale stał grzecznie i czekał aż Daniel wróci i poprowadzi go kłusem przez kilka metrów. Niestety dość dużo wody wylądowało na ziemi. Daniel odstawił kubek, ponownie wskoczył na siodło i ruszył galopem w stronę przeszkody. Ponownie, para pokonała przeszkodę bez zawahania. Kładka nie była dla wałacha wyzwaniem, ale problem pojawił się z poprzeczką, bo Memo nie rozumiał że ma opuścić głowę. W końcu jednak Daniel pozbierał wałacha, ustawiając mu głowę w dole i ruszył dalej pokonując poprzeczkę poprawnie. Przyszedł czas na piłki. Danielowi udało się trafić wszystkimi trzema, zwalniając przy tym do kłusa. Gdy rzucił ostatnią piłkę ponownie pogonił wałacha do galopu i zatrzymał go w kwadracie. Następnie pozostało już tylko pogalopować do linii mety. Wynik tej pary to 2 pkt karne i czas 5 min. 20 s.

Przyszedł czas na pierwszego z dwóch reprezentantów Summer Berry Stable - Boksi i Carrerę. Arabka była koniem startującym w western pleasure, więc byłam bardzo ciekawa jak poradzi sobie z torem. Już na wstępie klacz przestraszyła się czegoś i ostro odskoczyła w bok. Boksi dała jednak radę i skierowała klacz w stronę wody. Niestety klacz zaczęła się bać i odmówiła wejścia do wody. Na szczęście Boksi udało się ją wepchnąć, ale straciła przez to cenne sekundy. Przed przeszkodą Carrera wyłamała, ale przy drugim najeździe już skoczyła. Galop pod górę nie był problemem, choć było widać że klacz jest spięta i ewidentnie źle się czuje nie mając przed sobą konia-przewodnika. Na górze Boksi zsiadła z arabki, która zdziwiona zaczęła iść stępem za swoją właścicielką. Dziewczyna jednak szybko wzięła kubek, złapała arabkę za wodze i ruszyły kłusem. Boksi odstawiła kubek, wsiadła na siwą arabkę i zagalopowała. Przy skoku przez stacjonatę Carrera ponownie się zawahała, ale Boksi była już na to przygotowana i przycisnęła klacz. W efekcie siwa skoczyła. Arabka przestraszyła się jednak kładki i nie chciała na nią wejść. Boksi dała w końcu radę, ale trwało to dość długo. Pod poprzeczką przeszły bez problemu i przyszedł czas na piłki. Niestety Carrera trochę płoszyła się gdy Boksi podniosła rękę do rzutu, więc żadna z piłek nie trafiła do kosza. Na szczęście dziewczyny wzorowo wykonały zatrzymanie w kwadracie. W końcu pogalopowały w stronę mety. Ich wynik to 4 pkt karne i czas 7 min. 31 s

Ostatnim zawodnikiem na liście był kolejny reprezentant Summer Berry Stable - Trevor na Avalanche. Była to klacz chodząca WKKW, więc była duża szansa, że dobrze sobie poradzi. Widać było, że klacz jest zmęczona. Była cała mokra, widocznie potrzebowała bardzo długiej rozgrzewki, żeby dojść do porozumienia z jeźdźcem. Pierwszy zgrzyt nastąpił przy wjeździe do wody. Avalanche wyłamała i stanęła dęba tak mocno, że zastanawiałam się czy nie dzwonić już po karetkę. Na szczęście Trevor utrzymał się w siodle i co więcej, udało mu się wepchnąć klacz do wody. Skok przez przeszkodę crossową przebiegł bez zakłóceń, ale widać było że klacz jest gotowa do wyłamania. Wjechali pod górę, gdzie Trevor zeskoczył z klaczy i wziął do ręki kubek z wodą. W tym czasie Avalanche zdążyła już się oddalić i chciała nawet ruszyć kłusem, ale Trevor szybko ją złapał i poprowadził kłusem. Następnie odstawił kubek, wskoczył na klacz i zagalopował. Avalanche bryknęła, ale zagalopowała. Bez problemu skoczyli przez stacjonatę, ale przy kładce pojawił się spory zgrzyt. Avalanche tak bardzo się jej bała, że za nic nie chciała na nią wejść. W końcu po stracie minuty Trevor postanowił ominąć przeszkodę. Przez poprzeczkę przejechali prawie że galopem, bo Avalanche bardzo się jej bała i przez chwilę miałam wrażenie, że klacz wzięła wędzidło w zęby i pędzi na oślep. Na szczęście udało się im zatrzymać przy piłkach, ale niestety rzuty do celu nie były zbyt udane, bo klacz ponownie postanowiła ponieść. Na szczęście wyhamowali w kwadracie, odstali odpowiednią ilość czasu po czym ruszyli w stronę mety. Ich wynik to 5 pkt karnych i czas 7 min. 56 s.



WYNIKI: 

  • Katarzyna Wiśniewska i Sunset Whiz (1p.3m.57s.)
  • Agness i Moon Weapon (1p.5m.14s.) & Szymon i Tropical Honey (2p.4m.56s.)
  • Megan i Fast Scenic Whiz (2p.5m.16s.)
  • Daniel Hussian i Memo (2p.5m.20s.)
  • Jan Zamojski i Aquene (2p.6m.43s.)
  • Podkowa i Arrete's Trouble (4p. 5m.24s.)
  • Boksi i Carrera (4p.7m.31s.)
  • Trevor i Avalanche (5p.7m.56s.)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz