wałach *DEVIN
(tinker, srokaty)od Dominion (nvrt) po Black Prince (nvrt)
ujeżdżenie (amatorskie), cross (very easy), wystawy
urodzony 01.04.2006, w Virtualu od 10.01.2015
hodowli Zielonych Pastwisk, własności WHK Anarkia
koń rekreacyjny
OSIĄGNIĘCIA | TRENINGI | PASZPORT
Historia: Devin urodził się w hodowli cobów irlandzkich w Polsce. Początkowo miał pracować w hipoterapii, jednak znalazł się na niego kupiec i wałach trafił do prywatnej osoby. Tam został zajeżdżony i przygotowany do zawodów ujeżdżeniowych oraz wystaw. Nie spełniał jednak oczekiwań swojego właściciela oraz nie wykazywał się na tyle dobrym charakterem żeby zostać koniem rekreacyjnym. Ponownie został wystawiony na sprzedaż. Kupiła go Podkowa i przewiozła na Zielone Pastwiska, gdzie przeznaczyła wałacha jako nagrodę w loterii. Tak się złożyło że akurat ten numerek wykupiła Esmeralda.
Rodowód: cały rodowód Devina składa się z koni nievirtualnych. Jego matka to srokata klacz Dominion, zwykły koń rekreacyjny, którą właściciel postanowił pokryć znanym ogierem hodowlanym. Niestety jej rodowód jest zupełnie nieznany, a klacz nie posiada licencji hodowlanej. Z kolei ojciec Devina to bardzo utytułowany ogier Black Prince, który w młodości wygrał wiele znaczących czempionatów w Irlandii. Następnie startował trochę w powożeniu jednokonnym i niskich klasach ujeżdżenia, ale nie odnosił jakiś spektakularnych zwycięstw. Obecnie kryje w różnych hodowlach w Irlandii, a jego potomstwo dobrze radzi sobie w niskich klasach ujeżdżenia i skoków oraz na czempionatach.
Podczas pracy na ujeżdżalni: jest koniem trudnym do jazdy, dlatego nie jest specjalnie lubiany przez klientów. Na wszystkie polecenia reaguje powoli lub czasem w ogóle. Jeźdźcy często wściekają się na niego twierdząc że jest leniwy i uparty. Prawda jest jednak taka, że Devin to świetny nauczyciel jeździectwa. Zareaguje dopiero wtedy kiedy poczuje prawidłowy sygnał. Nie ruszy kłusem na kopnięcie piętą, nie zatrzyma się poprzez ciągnięcie za wodze, nie skręci od wewnętrznej wodzy, nie przyspieszy od samego bata... Jest wyjątkowo cierpliwy, nigdy nie traci panowania nad sobą, nie bryka ani nie zrzuca jeźdźców. Często natomiast gdy już się poważnie wkurzy na jeźdźca jest w stanie stanąć na środku placu. Ruszy dopiero kiedy podejdzie do niego instruktor, albo jeździec da mu poprawny sygnał do ruszenia. W zastępie nie podczepia się pod konia przed nim, nie działa na zasadzie "on ruszył to i ja ruszę". Czasem zdarza mu się kopać inne konie czy któryś podejdzie za blisko.
Podczas pracy w terenie: jest to zwierzak praktycznie dla każdego, tylko nie dla osób które po prostu siedzą i nic nie robią oraz takich które trzymają równowagę na wodzach. Devin gdy poczuje za mocny kontakt na pysku wyszarpuje wodze i zmienia chód na wyższy. Pod dobrze jeżdżącą osobą to bardzo grzeczny i posłuszny koń, który wchodzi odważnie wszędzie gdzie tylko mu się pokaże. Sprawdza się również jako koń czołowy, choć czasem zdarza mu się bardzo wolno kłusować i denerwować inne konie. Devin bardzo lubi skakać, więc czasem zdarza się że zabieramy go na tor crossowy. Oczywiście nie skacze przez jakieś szczególnie skomplikowane przeszkody, ale te podstawowe skacze z wielkim entuzjazmem i odwagą. Bardzo nie lubi gdy jakiś koń wjeżdża mu w zad, potrafi wtedy kopnąć czy odwrócić się i ugryźć konia za nim. W galopie też zdarza mu się wyprzedzać inne konie, ale tylko kiedy czuje za mocny nacisk na pysku, a jego jeździec trzyma równowagę na wodzach.
W stosunku do ludzi: to ogólnie przyjazny koń, który do wszystkich podchodzi z sympatią i zainteresowaniem. Przy codziennych zabiegach nie ma z nim żadnych problemów, Devin daje sobie czyścić wszystkie kopyta, zapinać popręg, wkładać wędzidło do pyska, zakładać owijki... Na pastwisku nie podejdzie do człowieka, jednak będzie stał i patrzył w jego stronę i zastanawiał się czy to właśnie on pójdzie na jazdę czy jakiś inny koń. Jedyny problem z ziemi jaki z nim mamy to fakt, że Devin nie umie stać w miejscu przy wsiadaniu. Nie ważne czy chce się na niego wsiąść z ziemi czy z rampy, tinker zawsze będzie ruszał za wcześnie, kręcił się, odskakiwał... Na szczęście gdy tylko druga osoba przytrzyma Devina wałach od razu się uspokaja i daje się dosiąść. Przy pracy z ziemi jest trochę dominujący ale jednocześnie szuka kontaktu z człowiekiem i gdy tylko bliżej się go pozna okazuje się bardzo dobrze współpracującym koniem. Przy kowalu oraz weterynarzu nie ma z nim żadnych problemów.
W stosunku do koni i innych zwierząt: to dominujący koń który chodzi na pastwisku z ogierami i kilkoma wałachami. Doskonale wie na ile może sobie pozwolić z każdym koniem. Przykładowo od Summera trzyma się z daleka i uznaje wyższość folbluta w hierarchii, jednak z Lordem już kłóci się dość często. Bardzo szybko wspiął się w hierarchii prawie na sam szczyt. Nigdy jednak nie jest agresywny bez powodu ani nie szuka specjalnie konfliktu z jakimś koniem. Podczas jazd potrafi być nieznośny ponieważ często zdarza mu się kopać inne konie gdy te za mocno siedzą mu w zadzie podczas jazdy w zastępie. Obce konie zupełnie ignoruje, chyba że podejdą za blisko, wtedy potrafi kopnąć czy ugryźć. Nie budzą one jednak w nim żadnego zainteresowania. Inne zwierzęta też zupełnie ignoruje, nie przeszkadzają mu ani go specjalnie nie interesują. Czasem znajdujemy kota śpiącego w boksie Devina, a wałach wydaje się być tym faktem nie wzruszony.
W stajni: nie robi na nim wrażenia fakt, że jest w stajni sam, nawet jeśli trwa to dłuższy czas. Spokojnie je wtedy siano lub wygląda przez okno. Bardzo denerwuje się natomiast w czasie rozdawania owsa. Rży, kopie w ściany, próbuje gryźć swoich sąsiadów... Nawet jeśli już dostanie owies to i tak denerwuje się na inne konie i rozsypuje zboże wszędzie dookoła. Nie przeszkadza mu gdy czyści się go lub siodła w boksie, choć zazwyczaj (jak z wszystkimi końmi), wyprowadzamy go chociaż na korytarz, a najlepiej przed stajnię. Można spokojnie wejść do jego boksu bez ryzyka że stratuje człowieka lub ucieknie. Można też ścielić w jego boksie gdy koń jest w środku bez potrzeby przywiązywania go czy przytrzymywania przez drugą osobę. Można nawet nie zamykać drzwi, Devin i tak nie wyjdzie. Bardzo lubi się kłaść, więc często można go zobaczyć w boksie w pozycji jeżącej.
Na padoku: lubi się kłaść na piasku, więc zawsze jest bardzo brudny i czyszczenie go zajmuje wieki. Nawet jeśli wydaje się że na pastwisku jest tylko trawa, to Devin i tak znajdzie fragment piasku i się na nim położy. Poza leżeniem w piachu jego ulubionym zajęciem jest stanie w cieniu drzew i jedzenie trawy w spokoju. Nie za bardzo lubi gdy jakiś koń stoi za blisko niego. Wtedy albo po prostu się odsuwa albo próbuje się kłócić, wszystko zależy od tego co to za koń znalazł się w jego pobliżu. Z łapaniem go na pastwisku nie ma problemu, bo choć Devin nigdy sam nie podejdzie do człowieka, to również nie będzie uciekał. On po prostu grzecznie czeka aż człowiek podejdzie do niego. Nie ma problemów z chodzeniem na uwiązie, właściwie można mu po prostu przełożyć uwiąz przez szyję i prowadzić go w ten sposób. Nie robi na nim też wrażenia rozłąka ze stadem.
Na zawodach: nie ma najmniejszych problemów z wejściem do przyczepy oraz transportem. Jedynym problemem dla niego jest koń z którym jedzie. Trzeba bardzo uważać, żeby Devin nie jechał przyczepą z koniem którego nie zna lub nie lubi, bo wtedy nieszczęście jest pewne. Dobrze znosi atmosferę zawodów, nie boi się, nie panikuje ani nie zamyka się w sobie. Lubi poznawać nowe miejsca. Nie robi na nim wrażenia całodzienne stanie w stajni w której non-stop ktoś łazi, krzyczy, konie chodzą i ogólnie jest głośno. Musi tylko stać w boksie obok konia którego zna i lubi. Na rozprężalni potrafi kopnąć lub ugryźć innego konia, ale robi to tylko gy drugi koń podejdzie za blisko. Jest skupiony na jeźdźcu i stara się jak najlepiej wykonać powierzone mu zadania. Bardzo lubi rundy honorowe podczas których widowiskowo zarzuca zadem z radości.
- ujeżdżenie: od momentu wjazdu na czworobok Devin momentalnie się wycisza i skupia na jeźdźcu. Jest wrażliwy na pomoce, choć nie przesadnie. Akceptuje wędzidło i opiera się na nim, jednak nigdy nie ma się wrażenia że idzie on uwieszony na rękach. Ma naturalną zdolność postawiania zadu, a ponad to idzie rytmicznie, w rozluźnieniu i harmonii z jeźdźcem. Może się wydawać trochę ociężały ze względu na swoją budowę, jednak są to tylko pozory. Dobrą stroną Devina są przejścia, zarówno z wyższych chodów do niższych jak i z niższych do wyższych. Odbywają się one płynnie i przy minimalnych sygnałach ze strony jeźdźca. Z kolei słabą stroną tinkera są zatrzymania. Często zdarza mu się stanąć krzywo lub trochę dalej niż powinien. Ma też czasem problem z wykonaniem ciasnych kół w galopie, jednak nad wszystkimi tymi elementami wciąż pracujemy i za każdym razem jest coraz lepiej.
- wystawy: często zdarza się, że Devin po prostu nie ma ochoty na pokazanie się od jak najlepszej strony. Trzeba go wtedy ciągnąć i ogólnie bardzo namawiać do chodu wyższego niż stęp. Ale kiedy już ruszy idzie bardzo ładnie, rozluźniony i dość dynamiczny. Dodatkowo jego szczotki pęcinowe widowiskowo powiewają na wietrze gdy wałach biegnie. Sprawia wrażenie wielkiego miśka przez co bardzo szybko zdobywa serca publiczności. Sędziów zresztą też, ponieważ podczas gdy oni go oglądają, Devin stoi bez ruchu i nawet uchem nie ruszy. Pozwala się obejrzeć dokładnie z każdej strony. Szanuje prezentera, nigdy się nie szarpie ani nie taranuje człowieka. Nie rozpraszają go głosy z widowni, głośna muzyka, bannery powiewające na wietrze, czy wielkie ekrany. Devin po prostu wchodzi na arenę, robi to co ma zrobić i schodzi z niej.
- cross: widząc zamiłowanie tinkera do crossu postanowiliśmy kiedyś zapisać go do crossu klasy very easy. Pojechał na nim Łukasz i o dziwo poradzili sobie całkiem nieźle, odstając od reszty zawodników jedynie czasem. Devin bardzo szanuje przeszkody, a pokonywanie ich zawsze budzi w nim duży entuzjazm. Może nie jest aż tak szybki ani zwrotny jak konie typowo sportowe, ale radzi sobie całkiem nieźle. Jest wrażliwy na pomoce, słucha się człowieka, a kolorowe i dziwne wizualnie przeszkody nie robią na nim wrażenia. Ma niezłą kondycję, więc dłuższe odcinki galopu też nie są dla niego problemem. Bardzo lubi wjazdy do wody oraz małe skoki. Zapisując go do crossu praktycznie nigdy nie myślimy o wygranej, a jedynie o tym, żeby Devin się dobrze bawił. Czasem też lubimy szokować publiczność, która potem szepcze do siebie "ale jak to, tinker w crossie?".
Chody: jest niesamowicie wygodny. Siedzi się na nim jak na bujanym fotelu, szczególnie że jest też dość szeroki. Jazda na nim na oklep czy bez strzemion to czysta przyjemność. Również jeźdźcy którzy zaczynają galopować bardzo lubią Devina, gdyż na prawdę ciężko z niego spaść. Może jego chody nie są jakieś bardzo dynamiczne ani efektowne, jednak jako koń rekreacyjno-hipoterapeutyczny sprawdza się znakomicie. Podczas biegu szczotki na jego pęcinach śmiesznie powiewają na wietrze.
Zdrowie: Z tego co nam wiadomo to Devin raz w życiu przeszedł kolkę. Było to jednak dopiero początkowe stadium, a dodatkowo opiekunowie konia zareagowali odpowiednio szybko, więc nic poważnego się nie stało. Dwa razy też miał kontuzjowane nogi, pierwszy raz było to podbicie, a później łagodna kontuzja ścięgna. Odkąd jest u nas jeszcze nic mu się nie przydarzyło, ale bardzo uważamy na to po jakim podłożu wałach chodzi oraz co je, majac na uwadze jego poprzednie choroby.
Kondycja: jak na konia tych gabarytów to Devin jest całkiem szybki. Potrafi też, o dziwo, tę prędkość utrzymać przez dłuższy czas. Nie może się oczywiście równać z końmi rajdowymi, sportowcami czy wyścigowcami, jednak trzeba mu przyznać że jest bardzo wytrzymały, szczególnie jeśli chodzi o kilka godzin jazd na placu jednego dnia. Jego kondycja sprawdza się też w crossie, gdzie przez dość długie odcinki trzeba jechać galopem.
Imię: Devin to imię jednego z głównych bohaterów powieści Guya Gavriela Kaya pt. "Tigana". Co ciekawe najpierw do naszej stajni przyjechał Devin, a dopiero później, po ponad 6 latach, Esmeralda przeczytała tę książkę i odkryła skąd mogło się wziąć to imię. Na co dzień mówimy do niego po prostu Devin lub "Dev".
Hodowla: Devin został wykastrowany w wieku 4 lat, ponieważ nigdy nie przejawiał jakiś specjalnych predyspozycji do bycia ogierem rozpłodowym.
Budowa: jest zbudowany zgodnie ze wzorcem coba irlandzkiego. Jest koniem mocnej budowy, średniego wzrostu, z mocnym ale krótkim grzbietem, mocnymi nogami ze szczotkami pęcinowymi. Ma długą grzywę i ogon, jest puchaty i srokaty, co jest chyba najbardziej stereotypowym obrazkiem tinkera.
Rodowód:
DEVIN
(tinker, 2006)
|
DOMINION
(tinker, nvrt)
| DAKARA (tinker, nvrt) |
DRIVE CRAZY (tinker, nvrt)
|
DAKAR (tinker, nvrt)
| |||
MONSUN
(tinker, nvrt)
|
MIA (tinker, nvrt)
| ||
NORTH WIND (tinker, nvrt)
| |||
BLACK PRINCE
(tinker, nvrt)
| BLESSED (tinker, nvrt) |
BONNIE (tinker, nvrt)
| |
SAINT (tinker, nvrt)
| |||
MY KING
(tinker, nvrt)
|
MY FAULT (tinker, nvrt)
| ||
KING (tinker, nvrt)
|

Hipodrom Sariah powraca (nie tylko z wyścigami!),
OdpowiedzUsuńzapraszamy ;))
hipodrom-sariah.blogspot.com