Jeźdźcy: Esmeralda, Antek
Dyscyplina: ujeżdżenie (P, N)
Miejsce: ujeżdżalnia, Anarkia
Czas: godzina
Oryginalna data treningu: 21.12.2015
Oryginalna data treningu: 21.12.2015
Pogoda była przepiękna. Świeciło słońce, a temperatura dochodziła do 13 stopni. Zupełnie jakby była wiosna, a nie druga połowa grudnia!
I w tę piękną pogodę stanęłam przed wyzwaniem wyczyszczenia Casha. Ogier strasznie się awanturował, szczególnie przy podnoszeniu kopyt. Machał nogami na wszystkie strony i próbował mnie kopnąć. Ja jednak nie dawałam za wygraną i twardo próbowałam przeciwstawić się ogierowi. Antek obok czyścił tylko trochę spokojniejszego Vegasa.
W końcu udało nam się wyczyścić i osiodłać oba konie. Mieliśmy dziś w planach trening ujeżdżeniowy, więc każde z nas zabrało długi bat (tak na wszelki wypadek). Wsiedliśmy w końcu na nasze rumaki i ruszyliśmy na ujeżdżalnię. Jechaliśmy obok siebie nie pilnując jakoś szczególnie kolejności. Koniom też jakoś szczególnie to nie przeszkadzało, choć Cash kłapał zębami na Vegasa za każdym razem gdy ten za bardzo się do niego zbliżył.
Gdy wjechaliśmy na ujeżdżalnię każde z nas zaczęło od rozgrzewki we własnym zakresie. Antek od razu musiał zwrócić na siebie uwagę Vegasa, który myślami był chyba jeszcze na pastwisku. Andaluz zadzierał głowę, rozglądał się na boki i ogólnie robił wszystko tylko nie to czego akurat wymagał jego jeździec.
Skupiłam się na Cashu. Był dziś w bardzo dobrym humorze, praktycznie od razu się rozluźnił i podporządkował. Pogłaskałam go po szyi prosząc w myślach, żeby takie nastawienie zostało mu do końca jazdy. Zaczęłam od kół w stępie oraz zatrzymań. Cash skupił się na mnie i wykonywał wszystkie polecenia bez mrugnięcia okiem. Czułam jednak, że najchętniej zmieniłby już chód na wyższy. Gniady bardzo ładnie się wyginał i zatrzymywał zawsze równo obciążając wszystkie nogi. Mogłam więc pozwolić mu zakłusować. Ruszył od razu, ale nie zrobił tego z typowym dla siebie zrywem. Pogłaskałam go za to po szyi.
Zerknęłam na Vegasa, który właśnie kłusował w lekkim ustawieniu. Antkowi udało się ściągnąć na siebie uwagę andaluza i teraz prezentowali się na prawdę przyzwoicie. Vegas parskał i wykonywał wszystkie polecenia takie jak skracania i wydłużania chodów, zatrzymania, koła, wolty, ustępowania od łydki. Antek cały czas wymyślał wałachowi nowe zadania, żeby ten nie stracił koncentracji.
Cash właśnie zaczął się nudzić i starał się zagalopować. Skarciłam go za to i również starałam się go czymś zająć. Kilka razy zrobiliśmy ustępowanie, które na początku wyszło nam koszmarnie, bo Cash zupełnie nie załapał o co chodzi. Przy następnej próbie poprawiłam moje sygnały tak, żeby były bardziej czytelne. Tym razem Cash zrozumiał i wykonał bardzo ładne ustępowanie.
Antek i Vegas już galopowali. Pracowali nad zmianami tempa. Wałach bardzo ładnie wyciągał galop, ale skracanie szło mu trochę opornie. Antek poprzestawiał więc trochę pomoce i od razu Vegas ładniej chodził. Magia po prostu! Vegas szedł w ładnym ustawieniu, rozluźniony i energiczny. Zupełnie nie przypominał tego rozkojarzonego konia z początku treningu.
Zagalopowaliśmy z Cashem. Wyszło nam to zdecydowanie nie tak jak chciałam, więc wyhamowałam ogiera i zagalopowałam jeszcze raz. Tym razem ni zrobił tego ze skokiem, więc pogłaskałam go po szyi i pozwoliłam mu przegalopować dwa koła na luzie. Potem zabraliśmy się za konkretną pracę, czyli gównie kontrgalop. Początkowo Cash szedł w odwrotnym ustawieniu niż powinien, ale kiedy (za radą Antka) odpuściłam ręce i skupiłam się na dosiadzie nagle okazało się, że ta figura wychodzi nam znacznie lepiej. Byłam na prawdę zadowolona z jazdy na tym koniu.
Antek i Vegas trenowali teraz chody boczne w kłusie i galopie. Szło im na prawdę dobrze, Vegas ładnie reagował na polecenia swojego jeźdźca. Początkowo trochę się gubił w galopie, ale konsekwencja Antka opłaciła i po chwili Vegas zasuwał już chody boczne również w galopie. Ćwiczyli też sekwencję galop, zatrzymanie, cofanie, zagalopowanie. Vegas ładnie odpuścił i współpracował ze swoim jeźdźcem, aż miło było popatrzeć.
Po chwili oboje przeszliśmy do kłusa. Na luźnej wodzy okrążyliśmy plac dwa razy w każdą ze stron, po czym przeszliśmy do stępa. Pogłaskałam Casha po szyi, byłam z niego na prawdę dumna!
Stępem na luźnej wodzy wróciliśmy do stajni. Tym razem to ja jechałam na Cashu jako pierwsza, a Antek i Vegas jechali lekko z tyłu. Oba konie wyglądały an zmęczone, ale jednocześnie zadowolone z treningu.
Pod stajnią zsiedliśmy, rozsiodłaliśmy konie, sprawdziliśmy im kopyta i umyliśmy nogi na myjce. Następnie wypuściliśmy konie na padok, a cały sprzęt zanieśliśmy do siodlarni.
Oficjalne otwarcie!
OdpowiedzUsuńhttp://elizabethnitsche.wix.com/banchory-stud