Konie: *Carrera, FHC Firefly, Big Whiz
Jeźdźcy: Esmeralda, Paulina, Łukasz
Dyscyplina: western pleasure (z elementami trailu)
Miejsce: ujeżdżalnia, Anarkia
Czas: godzina
Dziś na trening miała do nas przyjechać Carrera z Summer Berry Stable, z którą miałam odbyć dwa treningi do western pleasure. Trochę już znałam tego konia, bo często miałam ją okazję oglądać na zawodach oraz raz już na niej siedziałam. Mniej więcej wiedziałam więc czego mam się spodziewać. Korzystając z okazji postanowiliśmy ruszyć również dwa inne konie. Padło na Firefly, która już na dobre zaaklimatyzowała się w Anarkii i Big Whiza, któremu przyda się trening pleasure.
Carrera przyjechała do nas dzień wcześniej, żeby zapoznać się z nowym miejscem i żeby była wypoczęta podczas treningu. Około dziesiątej ściągnęłam klacz z padoku i zaprowadziłam pod stajnię. Przywiązałam arabkę do koniowiązu i zaczęłam czyścić jej sierść z zaklejek. W Bieszczadach często ostatnio padało, więc błota było u nas pod dostatkiem. Z tego powodu doczyszczenie siwej arabki zajęło mi trochę czasu, ale klaczy najwidoczniej bardzo podobał się fakt, że ktoś się nią zajmuje. W tym samym czasie Paulina i Łukasz czyścili odpowiednio Firefly i Big Whiza, którzy byli bardzo zainteresowani obecnością nowego konia, ale zachowywali względny spokój.
Gdy konie były już gotowe wsiedliśmy na ich grzbiety i ruszyliśmy na ujeżdżalnię. Łukasz na Big Whizie jechał jako pierwszy, żeby ogier nie widział klaczy. Za nim jechała Paulina na Firefly i na końcu ja na Carrerze. Klacz była trochę rozproszona nowym otoczeniem i nieznanymi sobie końmi, ale jednocześnie strzygła uszami w moją stronę dając mi sygnał że słucha.
Gdy dojechaliśmy na plac każde z nas przeprowadziło własną rozgrzewkę sobie i swojemu rumakowi.
Łukasz starał się, żeby Whiz skupił się na nim, a nie na Carrerze, co w końcu mu się udało. Ogier bardzo dobrze współpracował we wszystkich chodach, wykonywał ładne koła oraz zmiany kierunku. Łukasz postanowił skupić się głównie na ładnych zmianach chodów, więc wykonywał z Whizem przejścia w różnych konfiguracjach, zaczynając od tych łatwych jak zakłusowanie ze stępa, zagalopowanie z kłusa, przejście do kłusa z galopu itd. a kończąc na tych bardziej zaawansowanych jak zagalopowanie ze stój czy zatrzymanie z galopu. Whiz skupił się na treningu, trzymał nos w odpowiedniej pozycji i bardzo ładnie uruchomił zad. Ogier praktycznie sam się niósł, a Łukasz prowadził go niewidzialnymi z boku sygnałami.
Paulina i Firefly postanowiły poćwiczyć jakość chodu klaczy, więc dużo jeździły po drągach, zarówno w kłusie jak i w galopie. Paulina pilnowała, żeby klacz szła równym chodem i nie pędziła na drągi. Firefly bardzo lubi chodzić po drągach, więc taka forma treningu jak najbardziej jej odpowiadała. W przerwach od drągów Paulina prowadziła klacz po różnych wężykach, kołach itd. żeby jak najmniej jeździć z klaczą po prostych i żeby Firefly zaczęła reagować na delikatne sygnały. W końcu klacz szła na prawdę bardzo dobrze, jak zawodowy sportowiec. Myślę, że już niedługo wyślemy ją na pierwsze zawody i zobaczymy jak się sprawdzi.
Z kolei ja i Carrera robiłyśmy wszystkiego po trochu. Klacz bardzo pozytywnie zaskoczyła mnie swoim opanowaniem, bo praktycznie od razu przeszła do działania, nie potrzebowała oswajać się z nowym miejscem treningu nie wiadomo jak długo. Whiz i Firefly również jej nie przeszkadzały, Carrera postanowiła skupić się na treningu. W stępie i kłusie szła bardzo dobrze, rozluźniona, z łbem w odpowiedniej pozycji i z podstawionym zadem. Mały problem wystąpił przy zagalopowaniu, bo klacz zagalopowała praktycznie od razu i na dobrą nogę, ale jednak przy zmianie chodu klacz zgubiła równowagę. Wyhamowałam więc klacz do wolniejszego chodu i spróbowałam zagalopować jeszcze raz, tym razem pilnując zadu arabki oraz pozycji jej głowy. Tym razem poszło już dużo lepiej, więc pogłaskałam klacz po szyi i pozwoliłam jej przegalopować pół okrążenia, po czym ponownie ją wyhamowałam i zagalopowałam jeszcze raz. Carrera odpowiedziała bardzo dobrze, więc pogłaskałam ją i dałam znać że teraz było dobrze. Pojeździłyśmy też po drągach, żeby klacz zaczęła wyżej podnosić nogi. Na początku trochę pogubiły jej się nogi, ale za drugim razem gdy już mocniej wydawałam jej polecenia, poszło jej dużo lepiej. Klacz ładnie zaokrągliła grzbiet i podstawiła zad, przez co stała się jeszcze przyjemniejsza do jazdy. Na koniec poćwiczyłam z nią jeszcze zagalopowania ze stój, które od razu szły jej dość dobrze, ale doszlifowanie tego elementu postanowiłam zachować na jutrzejszy trening.
Skończyliśmy trening kłusem i stępem na luźnej wodzy. Na rozstępowanie pojechaliśmy do lasu i wróciliśmy do stajni okrężną drogą. Pod stajnią zsiedliśmy z koni, rozsiodłaliśmy je, sprawdziliśmy kopyta, a gdy upewniliśmy się, że wszystko jest w porządku, wypuściliśmy konie na padoki, a sprzęt odnieśliśmy do siodlarni.
Gdy dojechaliśmy na plac każde z nas przeprowadziło własną rozgrzewkę sobie i swojemu rumakowi.
Łukasz starał się, żeby Whiz skupił się na nim, a nie na Carrerze, co w końcu mu się udało. Ogier bardzo dobrze współpracował we wszystkich chodach, wykonywał ładne koła oraz zmiany kierunku. Łukasz postanowił skupić się głównie na ładnych zmianach chodów, więc wykonywał z Whizem przejścia w różnych konfiguracjach, zaczynając od tych łatwych jak zakłusowanie ze stępa, zagalopowanie z kłusa, przejście do kłusa z galopu itd. a kończąc na tych bardziej zaawansowanych jak zagalopowanie ze stój czy zatrzymanie z galopu. Whiz skupił się na treningu, trzymał nos w odpowiedniej pozycji i bardzo ładnie uruchomił zad. Ogier praktycznie sam się niósł, a Łukasz prowadził go niewidzialnymi z boku sygnałami.
Paulina i Firefly postanowiły poćwiczyć jakość chodu klaczy, więc dużo jeździły po drągach, zarówno w kłusie jak i w galopie. Paulina pilnowała, żeby klacz szła równym chodem i nie pędziła na drągi. Firefly bardzo lubi chodzić po drągach, więc taka forma treningu jak najbardziej jej odpowiadała. W przerwach od drągów Paulina prowadziła klacz po różnych wężykach, kołach itd. żeby jak najmniej jeździć z klaczą po prostych i żeby Firefly zaczęła reagować na delikatne sygnały. W końcu klacz szła na prawdę bardzo dobrze, jak zawodowy sportowiec. Myślę, że już niedługo wyślemy ją na pierwsze zawody i zobaczymy jak się sprawdzi.
Z kolei ja i Carrera robiłyśmy wszystkiego po trochu. Klacz bardzo pozytywnie zaskoczyła mnie swoim opanowaniem, bo praktycznie od razu przeszła do działania, nie potrzebowała oswajać się z nowym miejscem treningu nie wiadomo jak długo. Whiz i Firefly również jej nie przeszkadzały, Carrera postanowiła skupić się na treningu. W stępie i kłusie szła bardzo dobrze, rozluźniona, z łbem w odpowiedniej pozycji i z podstawionym zadem. Mały problem wystąpił przy zagalopowaniu, bo klacz zagalopowała praktycznie od razu i na dobrą nogę, ale jednak przy zmianie chodu klacz zgubiła równowagę. Wyhamowałam więc klacz do wolniejszego chodu i spróbowałam zagalopować jeszcze raz, tym razem pilnując zadu arabki oraz pozycji jej głowy. Tym razem poszło już dużo lepiej, więc pogłaskałam klacz po szyi i pozwoliłam jej przegalopować pół okrążenia, po czym ponownie ją wyhamowałam i zagalopowałam jeszcze raz. Carrera odpowiedziała bardzo dobrze, więc pogłaskałam ją i dałam znać że teraz było dobrze. Pojeździłyśmy też po drągach, żeby klacz zaczęła wyżej podnosić nogi. Na początku trochę pogubiły jej się nogi, ale za drugim razem gdy już mocniej wydawałam jej polecenia, poszło jej dużo lepiej. Klacz ładnie zaokrągliła grzbiet i podstawiła zad, przez co stała się jeszcze przyjemniejsza do jazdy. Na koniec poćwiczyłam z nią jeszcze zagalopowania ze stój, które od razu szły jej dość dobrze, ale doszlifowanie tego elementu postanowiłam zachować na jutrzejszy trening.
Skończyliśmy trening kłusem i stępem na luźnej wodzy. Na rozstępowanie pojechaliśmy do lasu i wróciliśmy do stajni okrężną drogą. Pod stajnią zsiedliśmy z koni, rozsiodłaliśmy je, sprawdziliśmy kopyta, a gdy upewniliśmy się, że wszystko jest w porządku, wypuściliśmy konie na padoki, a sprzęt odnieśliśmy do siodlarni.



Przesyłam "boks" psiunki z loterii, przepraszam, że tak późno, ale już do nas dotarła :D
OdpowiedzUsuńhttp://estrellabaroquestud.blogspot.com/2017/05/wenus.html
Kokshe 7 000H, Freedom Figter 20 000H, Fitz 35 000H, daj znać czy je chcesz
OdpowiedzUsuńOprócz tego wyniki na + są ^^