
wałach ***GARIBALDI+
(kłusak zimnokrwisty, skarogniady)
od Garia (nvrt) po In The Ball (nvrt)
powożenie, wystawy, wyścigi kłusaków
urodzony 29.08.2002, w Virtualu od około 2010
hodowli nvrt, własności WHK Anarkia
koń sportowy i rekreacyjny
OSIĄGNIĘCIA | TRENINGI | PASZPORT
Odznaczony Brązowym Orderem Zasługi w powożeniu
Historia: historii Garibaldiego nie znam za dobrze. Kiedyś pracował w pewnym gospodarstwie jako koń chodzący w bryczce i rekreacji. Właściciel jednak postanowił zredukować stado i wystawił Garibaldi'ego na sprzedaż. Wałach trafił do WSKS Trax, gdzie startował trochę w zawodach powożeniowych i wystawach. Niestety w powodu nadmiaru koni Garibaldi znów został wystawiony na sprzedaż. Tak się złożyło, że w tym czasie Esmeralda szukała dużego konia do kuligów i hipoterapii. Od razu zainteresowała się Garibaldim i postanowiła go odkupić. Odpowiedź dostała praktycznie od razu i tydzień później Garibaldi przyjechał do Anarkii. Bardzo szybko przyzwyczaił się do nowego otoczenia i choć praca z nim była trudna (szczególnie z siodła) to wszyscy od razu pokochali tego olbrzymiego konia.
Rodowód: ciężko coś powiedzieć o przodkach Garibaldi'ego, ponieważ nie są to ani znane konie sportowe, ani virtualne. Z tego co wiem to jego matka - Garia była klaczą pracującą w polu u pewnego rolnika, a jego ojciec - In The Ball to reproduktor kryjący konie zimnokrwiste w pewnej wsi w województwie małopolskim. O jego dalszych przodkach niestety nic nie udało mi się dowiedzieć, chociaż nie mogę powiedzieć, że nie próbowałam.
Rodowód: ciężko coś powiedzieć o przodkach Garibaldi'ego, ponieważ nie są to ani znane konie sportowe, ani virtualne. Z tego co wiem to jego matka - Garia była klaczą pracującą w polu u pewnego rolnika, a jego ojciec - In The Ball to reproduktor kryjący konie zimnokrwiste w pewnej wsi w województwie małopolskim. O jego dalszych przodkach niestety nic nie udało mi się dowiedzieć, chociaż nie mogę powiedzieć, że nie próbowałam.
Podczas pracy na ujeżdżalni: Garibaldi to koń raczej kiepsko ujeżdżony. Jest duży, silny i mało wrażliwy na pomoce, więc często zdarza się, że wozi jeźdźca jak chce. Jednak dla silnego i na prawdę wytrwałego jeźdźca będzie wyzwaniem, bo jak się go mocno przyciśnie to potrafi ładnie chodzić. Wykorzystywany do rekreacji (dla dużych i silnych osób), hipoterapii (dla większych pacjentów), woltyżerki i jako koń do kuligów. O wiele lepiej pracuje się z nim w powożeniu niż pod siodłem. Bardzo ładnie reaguje na głos (dlatego właśnie wykorzystujemy go też do woltyżerki i dla początkujących – super chodzi na lonży), bat i lejce. Nie płoszy się i nie rozprasza. Koń, który pod siodłem chodzi kiepsko momentalnie zmienia się, kiedy założy mu się uprząż i przyczepi do niej cokolwiek. Jako kłusak ma pewne problemy z galopem, ale dzięki dużej ilości pracy którą Esmeralda i Antek w niego włożyli jest już coraz lepiej. Pod siodłem jest jednak bardzo ociężały, ma problemy z jazdą po kołach oraz ładnymi przejściami. Nie lubi też stać w miejscu, więc ciężko go utrzymać. W galopie bardzo się spina, a zagalopowania wykonuje tylko z bardzo szybkiego kłusa. Często też zdarza mu się galopować na złą nogę lub krzyżować. To koń, który z siodła wymaga na prawdę dużo pracy, ale i tak jest już o niebo lepiej niż było gdy Garib przyjechał do Anarkii.
Podczas pracy w terenie: pod siodłem chodzi raczej tylko pod dobrze jeżdżącymi osobami, ponieważ bardzo ciągnie do przodu i próbuje wyprzedzać inne konie. Esmeralda często jedzie na nim jako pierwsza, ponieważ wtedy jest najspokojniejszy. To odważny koń, chociaż z powodu swoich gabarytów nie radzi sobie ze wszystkimi leśnymi przeszkodami. Nie lubi na przykład skakać. Jednak wchodzenie do wody to jego pasja. Lubi też galopować pod warunkiem, że jedziemy po prostej. Za zakrętach kilka razy prawie się przewrócił, więc uznaliśmy to za niebezpieczne. Ciężko idzie mu się za drugim koniem, ponieważ zazwyczaj ma dłuższy wykrok i nie mieści się. Zimą zaprzęgamy go do sanek i jedziemy do lasu. Garibaldi jest wtedy w niebo wzięty i pędzi przed siebie wyciągniętym kłusem (nawet na zakrętach, co często skutkuje wywrotkami w przypadku pasażerów). Rusza dosłownie na cmoknięcie, a zatrzymuje się na ‚prrrrr’. Mimo swoich widocznych wad Garibaldi jest wspaniałym koniem i już u niejednego koniarza zyskał szacunek. Przede wszystkim jest bardzo odważny i przejdzie obok absolutnie każdego straszaka nawet jeśli konie wokół niego czegoś się boją. Umie też wyczuć sytuację. Na przykład świetnie radzi sobie na trudnym podłożu i doskonale wie gdzie na ile może sobie pozwolić.
W stosunku do ludzi: Garibaldi to koń przyjazny, ale mający własne zdanie na każdy temat. Gdy coś mu się nie spodoba bardzo dobitnie daje o tym znać. Nie lubi na przykład być długo przywiązany gdzieś na uwiązie. Szczególnie kiedy zostaje sam. Szarpie się wtedy tak długo aż zerwie kantar albo uwiąz (to z jego powodu najczęściej gościmy w sklepie jeździeckim). Ostatnio nawet rozgryzł mechanizm bezpiecznego węzła i nauczył się, że żeby być wolnym wystarczy pociągnąć zębami za wiszącą końcówkę. Przy czyszczeniu jednak nie ma z nim najmniejszych kłopotów, dlatego właśnie często dajemy go do czyszczenia pacjentom. Garibaldi wyczuwa z kim ma do czynienia i w stosunku do osoby niepełnosprawnej jest aniołem. Bez problemu podaje wszystkie nogi, daje sobie zapiąć popręg czy włożyć wędzidło do pyska. Na wybiegu daje człowiekowi do siebie podejść, założyć kantar i oddzielić się od stada. Jednak z własnej woli raczej do nikogo nie podejdzie, nawet gdy zobaczy marchewkę czy inny przysmak. Jego podstawowym jeźdźcem jest Esmeralda i to ją Garib darzy największym szacunkiem. Nie przepada za obcymi ludźmi, ale zupełnie się rozluźnia gdy ma obok siebie kogoś z pracowników stajni. Nie ma z nim problemów przy zabiegach weterynaryjnych, czy struganiu kopyt. Teraz już nawet daje się bez problemów podkuć, mimo że wcześniej miał co do tego wiele wątpliwości.
W stosunku do koni i innych zwierząt: jest raczej powściągliwy w relacjach z innymi końmi, ale z żadnym z nich nie żyje w jakimś szczególnym konflikcie. Stoi raczej przy końcu hierarchii w stadzie, więc w razie konfliktu po prostu ustępuje. Gdy spotka inne konie (na przykład w lesie, czy na zawodach) ignoruje je, lub ewentualnie chwilę się popatrzy i wróci do przerwanej czynności. Inne zwierzęta raczej ignoruje. Nie boi się ich, nie jest agresywny, po prostu nie zwraca uwagi. Nawet w lesie kiedy spotka jakieś dzikie zwierze nie reaguje paniką, tylko spokojnie idzie przed siebie, ewentualnie zatrzyma się i popatrzy przez chwilę. Koń ideał.
W stajni: stoi spokojnie, nawet kiedy zostaje w stajni sam. Nie lubi tylko mieć ogłowia na sobie kiedy stoi w stajni. Przeszkadza mu to w jedzeniu, bo ten koń autentycznie nie umie jeść z wędzidłem w pysku. Nawet cukierka nie jest w stanie pogryźć. Gdy konie dostają jedzenie nie awanturuje się kiedy musi dostać owies jako ostatni, nie wścieka się też kiedy jako ostatni wychodzi na wybieg. W ogóle jest w stanie dużo znieść. Kiedy podchodzi się do jego boksu jest przyjazny, ale nie nachalny. Daje się pogłaskać, a każdego smakołyka przyjmie z radością, ale nie żebrze o nie.
Na padoku: jest w dobrych układach ze wszystkimi końmi, ale znajduje się raczej na dole hierarchii, więc nie wchodzi innym koniom w drogę. Będąc na wolności Garibaldi najczęściej obgryza płot, albo po prostu się pasie. Lubi się też tarzać, więc jak tylko wychodzi na pastwisko od razu się kładzie i tarza. Przynajmniej 5 minut zawsze się przekręca z jednej strony na drugą. Nie ma z nim problemów jeśli chodzi o łapanie. Bez żadnych sprzeciwów pozwala do siebie podejść i założyć sobie kantar. Nie protestuje też kiedy idzie sam do stajni.
Podczas pracy w terenie: pod siodłem chodzi raczej tylko pod dobrze jeżdżącymi osobami, ponieważ bardzo ciągnie do przodu i próbuje wyprzedzać inne konie. Esmeralda często jedzie na nim jako pierwsza, ponieważ wtedy jest najspokojniejszy. To odważny koń, chociaż z powodu swoich gabarytów nie radzi sobie ze wszystkimi leśnymi przeszkodami. Nie lubi na przykład skakać. Jednak wchodzenie do wody to jego pasja. Lubi też galopować pod warunkiem, że jedziemy po prostej. Za zakrętach kilka razy prawie się przewrócił, więc uznaliśmy to za niebezpieczne. Ciężko idzie mu się za drugim koniem, ponieważ zazwyczaj ma dłuższy wykrok i nie mieści się. Zimą zaprzęgamy go do sanek i jedziemy do lasu. Garibaldi jest wtedy w niebo wzięty i pędzi przed siebie wyciągniętym kłusem (nawet na zakrętach, co często skutkuje wywrotkami w przypadku pasażerów). Rusza dosłownie na cmoknięcie, a zatrzymuje się na ‚prrrrr’. Mimo swoich widocznych wad Garibaldi jest wspaniałym koniem i już u niejednego koniarza zyskał szacunek. Przede wszystkim jest bardzo odważny i przejdzie obok absolutnie każdego straszaka nawet jeśli konie wokół niego czegoś się boją. Umie też wyczuć sytuację. Na przykład świetnie radzi sobie na trudnym podłożu i doskonale wie gdzie na ile może sobie pozwolić.
W stosunku do ludzi: Garibaldi to koń przyjazny, ale mający własne zdanie na każdy temat. Gdy coś mu się nie spodoba bardzo dobitnie daje o tym znać. Nie lubi na przykład być długo przywiązany gdzieś na uwiązie. Szczególnie kiedy zostaje sam. Szarpie się wtedy tak długo aż zerwie kantar albo uwiąz (to z jego powodu najczęściej gościmy w sklepie jeździeckim). Ostatnio nawet rozgryzł mechanizm bezpiecznego węzła i nauczył się, że żeby być wolnym wystarczy pociągnąć zębami za wiszącą końcówkę. Przy czyszczeniu jednak nie ma z nim najmniejszych kłopotów, dlatego właśnie często dajemy go do czyszczenia pacjentom. Garibaldi wyczuwa z kim ma do czynienia i w stosunku do osoby niepełnosprawnej jest aniołem. Bez problemu podaje wszystkie nogi, daje sobie zapiąć popręg czy włożyć wędzidło do pyska. Na wybiegu daje człowiekowi do siebie podejść, założyć kantar i oddzielić się od stada. Jednak z własnej woli raczej do nikogo nie podejdzie, nawet gdy zobaczy marchewkę czy inny przysmak. Jego podstawowym jeźdźcem jest Esmeralda i to ją Garib darzy największym szacunkiem. Nie przepada za obcymi ludźmi, ale zupełnie się rozluźnia gdy ma obok siebie kogoś z pracowników stajni. Nie ma z nim problemów przy zabiegach weterynaryjnych, czy struganiu kopyt. Teraz już nawet daje się bez problemów podkuć, mimo że wcześniej miał co do tego wiele wątpliwości.
W stosunku do koni i innych zwierząt: jest raczej powściągliwy w relacjach z innymi końmi, ale z żadnym z nich nie żyje w jakimś szczególnym konflikcie. Stoi raczej przy końcu hierarchii w stadzie, więc w razie konfliktu po prostu ustępuje. Gdy spotka inne konie (na przykład w lesie, czy na zawodach) ignoruje je, lub ewentualnie chwilę się popatrzy i wróci do przerwanej czynności. Inne zwierzęta raczej ignoruje. Nie boi się ich, nie jest agresywny, po prostu nie zwraca uwagi. Nawet w lesie kiedy spotka jakieś dzikie zwierze nie reaguje paniką, tylko spokojnie idzie przed siebie, ewentualnie zatrzyma się i popatrzy przez chwilę. Koń ideał.
W stajni: stoi spokojnie, nawet kiedy zostaje w stajni sam. Nie lubi tylko mieć ogłowia na sobie kiedy stoi w stajni. Przeszkadza mu to w jedzeniu, bo ten koń autentycznie nie umie jeść z wędzidłem w pysku. Nawet cukierka nie jest w stanie pogryźć. Gdy konie dostają jedzenie nie awanturuje się kiedy musi dostać owies jako ostatni, nie wścieka się też kiedy jako ostatni wychodzi na wybieg. W ogóle jest w stanie dużo znieść. Kiedy podchodzi się do jego boksu jest przyjazny, ale nie nachalny. Daje się pogłaskać, a każdego smakołyka przyjmie z radością, ale nie żebrze o nie.
Na padoku: jest w dobrych układach ze wszystkimi końmi, ale znajduje się raczej na dole hierarchii, więc nie wchodzi innym koniom w drogę. Będąc na wolności Garibaldi najczęściej obgryza płot, albo po prostu się pasie. Lubi się też tarzać, więc jak tylko wychodzi na pastwisko od razu się kładzie i tarza. Przynajmniej 5 minut zawsze się przekręca z jednej strony na drugą. Nie ma z nim problemów jeśli chodzi o łapanie. Bez żadnych sprzeciwów pozwala do siebie podejść i założyć sobie kantar. Nie protestuje też kiedy idzie sam do stajni.
Na zawodach:
- powożenie: Garibaldi jest bardzo skupiony na postawionym mu zadaniu. Stara się też wykonać je jak najlepiej. Jednak z powodu swoich gabarytów dość kiepsko radzi sobie w zręczności. Jego najlepszą dyscypliną jest ujeżdżenie. Pięknie się wtedy prezentuje, bo wie że ma wypaść jak najlepiej. Zupełnie jakby był świadomy tego, że siedzący w loży ludzie patrzą na każdy szczegół. O dziwo dobrze radzi sobie też w maratonie. Jak chce potrafi być na prawdę szybki. I nawet hamowanie z galopu do stępa nie sprawia mu większych klopotów. Wszyscy zawsze są w szoku widząc jak dobrze radzi sobie w tej dyscyplinie. I zawsze śmiesznie wygląda jak zamiast zagalopować wyciąga kłus.
- wystawy: nikt nigdy nie chce go prezentować w kłusie, bo trzeba na prawdę szybko biegać. Garibaldi jednak pięknie prezentuje się w tym chodzie. Wyciąga nogi do przodu, podnosi głowę, nastawia uszy. Niejeden arab byłby zazdrosny. Garibaldi doskonale wie że ludzie go oceniają, więc stara się jak może. Na wystawach to prawdziwy gwiazdor. Zarzuca grzywą, podnosi ogon i wyciąga kłus. W ogóle jest bardzo ładnie zbudowanym koniem, więc nawet w stój wygląda pozytywnie. Słucha się prezentera i wykonuje każde jego polecenie.
Chody: Garibaldi jako rasowy kłusak (nie ważne że zimnokrwisty) może poszczycić się bardzo ładnym (aczkolwiek niewygodnym pod siodłem) kłusem. Patrząc na niego z boku ma się wrażenie że nie dotyka żadną z nóg ziemii. Nie można tego jednak już powiedzieć o galopie. Siedząc na nim ma się wrażenie że koniowi wciąż mylą się nogi i jak ktoś nie umie go poskładać, to siedzi się na prawdę niewygodnie. Dzięki pracy którą Esmeralda i Antek włożyli w jego galop jest już dużo lepiej, ale mimo to wciąż daleko do ideału.
Zdrowie: to bardzo dobrze trzymający się koń. Praktycznie nigdy nie kuleje i nie jest chory. Ma jednak tendencję do wkładania nóg nie tam gdzie trzeba i często zdarzają mu się różnego rodzaju nieszkodliwe skaleczenia. Weterynarz jednak żadko go widuje.
Kondycja: jak na konia zimnokrwistego Garibaldi kondycję ma bardzo dobrą. Chodzi w tereny takie same jak inne konie i nie jest po nich bardziej zmęczony niż one. Chyba że musi dużo galopować, wtedy się męczy (chyba myśleniem w jakiej kolejności trzeba nogi stawiać). Jednak mimo tego trzyma się dobrze.
Geneza imienia: Garibaldi to nazwisko włoskiego rewolucjonisty i polityka (Giuseppe Garibaldi) żyjącego w XIX wieku. Nie mamy jednak pojęcia dlaczego ktoś tak tego konia nazwał.
Hodowla: Garibaldi to wałach, a w dodatku nigdy nie używany w hodowli. Widocznie jego poprzedni właściciele nie chcieli postawić na hodowlę, a raczej na użytkowość konia. Esmeralda jest im bardzo wdzięczna za to.
Budowa: bardzo dobrze zbudowany koń, zgodnie ze wzorcem rasy. Mocno zbudowany, z grubą szyją, mocnymi nogami i krótkim grzbietem. Patrząc na niego ma się wrażenie że wszystko jest co do centymetra wymierzone. Jest bardzo proporcjonalnie zbudowany.
Hodowla: Garibaldi to wałach, a w dodatku nigdy nie używany w hodowli. Widocznie jego poprzedni właściciele nie chcieli postawić na hodowlę, a raczej na użytkowość konia. Esmeralda jest im bardzo wdzięczna za to.
Budowa: bardzo dobrze zbudowany koń, zgodnie ze wzorcem rasy. Mocno zbudowany, z grubą szyją, mocnymi nogami i krótkim grzbietem. Patrząc na niego ma się wrażenie że wszystko jest co do centymetra wymierzone. Jest bardzo proporcjonalnie zbudowany.
Rodowód:
*GARIBALDI+
(kłusak zimn., 2002)
|
GARIA
(kłusak zimn, nvrt)
|
GARIANA
(kłusak zimn, nvrt)
|
GARI SA (kł.zimn., nvrt)
|
BELLANU RONIN (kł.zimn., nvrt)
| |||
GREGORY
(kłusak zimn, nvrt)
|
MYLLI (kł.zimn., nvrt)
| ||
CHADO (kł.zimn., nvrt)
| |||
IN THE BALL
(kłusak zimn, nvrt)
|
THE BALL
(kłusak zimn, nvrt)
|
SUNFLOWER (kł.zimn., nvrt)
| |
FOOTBALL (kł.zimn., nvrt)
| |||
AND THAT WAS THE END
(kłusak zimn, nvrt)
|
SHE WAS (kł.zimn., nvrt)
| ||
| THE END OF (kł.zimn., nvrt) |
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz