wtorek, 24 lutego 2015

(boks) wałach *SOHAM (marwari)


wałach **SOHAM+
(marwari, ciemnogniady)
od Sihab (nvrt) po Ashimi (nvrt)
rajdy (P-N), barrel racing, wystawy
urodzony 19.02.2008, w Virtualu od 10.01.2015
hodowli nvrt, własności WHK Anarkia
koń sportowy



OSIĄGNIĘCIA     |     TRENINGI     |     PASZPORT




Zdobywca tytułu World Endurance Champion 2016
Odznaczony Brązowym Orderem Zasługi w rajdach



Historia: Soham urodził się w Indiach u pewnego właściciela ziemi. Ujeździł on ogiera i przez rok używał jako konia do patroli pastwisk. Stwierdził jednak że bardziej opłaca mu się kupno samochodu i wystawił Sohama na sprzedaż. Kupiła go Podkowa i sprowadziła na Zielone Pastwiska, gdzie przez jakiś czas ogier pracował pod siodłem pod okiem tamtejszych trenerów, żeby nabrać trochę ogłady. Po około roku Podkowa umieściła go pod jednym z numerków podczas loterii. Ogiera wylosowała Hannah i przez miesiąc stał on w Malinowym Wzgórzu, gdzie trenował w kierunku rajdów i zaczął starty w zawodach w tej dyscyplinie. W lutym 2015 roku Soham ponownie został wystawiony na sprzedaż. Esmeralda kupiła go, ponieważ zawsze jej się podobał i zgłaszała wcześniej Hannie chęć kupna ogiera. Po przyjeździe do Anarkii Soham został wykastrowany i kontynuuje karierę sportową w rajdach. 
Rodowód: właściwie to niewiele wiadomo o jego rodzicach poza tym, że byli rasy marwari. Ani ojciec ani matka Sohama nie startowali w zawodach ani nie mieli żadnych osiągnięć na wystawach czy w hodowli. Ich rodowody są puste. 

Podczas pracy na ujeżdżalni: wałach jest dość posłuszny i świadomie raczej nie zdarza mu się robić człowiekowi na złość. Denerwuje się tylko przy w siadaniu i kiedy musi stać w miejscu. Ma bardzo dobrą kondycję i trudno go zmęczyć, a gdy przez kilka dni nie pracuje rozpiera go energia i ciężko uzyskać od niego skupienie na pracy. Reaguje na pomoce bez żadnych zastrzeżeń, jednak musi mieć na sobie doświadczonego jeźdźca z mocną ręką, bo pomimo tego, że jest posłuszny, osobie początkującej może płatać figle w postaci wieszania się na wodzach czy ignorowania poleceń. Został dość kiepsko ujeżdżony jeśli chodzi o pracę ujeżdżeniową. Jego poprzedniemu właścicielowi zależało wyłącznie na tym, żeby koń szedł do przodu na kopnięcie i zatrzymywał się na szarpnięcie za wodze. Wałach jest więc zaciągnięty na pysku, ma problem z wyginaniem się i zmianami tempa. Jednak po włożonej w niego pracy w Malinowym Wzgórzu, a następnie w Anarkii Soham powoli zaczyna poprawnie reagować na pomoce. Wciąż jednak wymaga dużo pracy na kołach, bo szczególnie w galopie trudno mu się czasem zmieścić na zakręcie. Natomiast bez problemów chodzi po drągach czy skacze przez niskie przeszkody. 
Podczas pracy w terenie: bardzo zrelaksowany, pod warunkiem że jedzie sam lub prowadzi zastęp. Można jechać na nim wtedy na luźnej wodzy. Nie boi się maszyn czy pojazdów. Zwierzęta wyskakujące zza drzew też nie robią na nim wrażenia. Jest idealny zarówno do terenów z dużą ilością galopu jak i rajdów turystycznych. Nie lubi jechać za drugim koniem, ale powoli przyzwyczajamy go do tego. Czasem niestety bywa ciężko i zdarza się, że trzeba przejechać cały teren trzymając wałacha bardzo mocno za wodze i siedząc ciężko w siodle. Zdarza mu się wyprzedzać inne konie, szczególnie w galopie, oraz najeżdżać mocno na zad konia idącego przed nim, przez co już nie raz dostał kopa. Zdecydowanie Soham o wiele lepiej sprawdza się jako koń czołowy lub do samotnych terenów. Jest przyzwyczajony do długich podróży pod dużym obciążeniem, po trudnym podłożu więc w Anarkii poczuł się jak w domu. Nie lubi jednak wody, więc trzeba uważać siedząc na nim ponieważ czasem zdarza mu się w ostatnim momencie wymijać kałużę lub próbować przez nią skakać. Nie jest to też dobry koń na pławienie. Jednak do wszystkich innych terenowych wyzwań jest wręcz idealny, pod warunkiem że nie jedzie za drugim koniem. Koni idących za nim nie kopie ani jakoś szczególnie nie przeszkadza mu gdy któryś wjeżdża mu w zad. 
W stosunku do ludzi: czasem jest bardzo przyjazny a czasem bardzo wycofany, zależnie od nastroju. Nigdy jednak nie okazuje agresji w stosunku do ludzi. Czasem tylko jest trochę niezdarny i zdarza mu się deptać ludziom stopy. Nie robi tego złośliwie, więc wybaczamy mu to, ale jednocześnie w jego towarzystwie uważamy na stopy. Wszystkie czynności przy nim można wykonać bez większych problemów, oprócz zapiania popręgu. Soham stoi grzecznie podczas czyszczenia, podaje wszystkie nogi, pozwala sobie włożyć wędzidło do pyska oraz założyć siodło na grzbiet, ale nie znosi zapinania popręgu. Soham bardzo się wtedy nadyma i kłapie zębami. Nie gryzie, tylko kłapie zębami w nieokreślonym kierunku. Próbowaliśmy już wszystkich patentów typu futerka, specjalne popręgi itd. ale Soham niczego nie akceptuje i koniec. Bardzo nie lubi też gdy podchodzi się do niego z batem, oraz gdy macha się przy nim rękami oraz wykonuje inne chaotyczne ruchy. Potrafi się wtedy spłoszyć, odsadzić, stanąć dęba lub uciec. Dlatego właśnie nie dostają go do czyszczenia osoby gwałtowne i takie które nie panują nad swoimi ruchami. Na padoku sam nie podejdzie do człowieka, ale nie będzie też uciekał. Spokojnie poczeka aż człowiek do niego podejdzie i założy mu kantar na głowę. Na uwiązie chodzi grzecznie i nie ma problemów z odłączeniem się od stada. 
W stosunku do koni i innych zwierząt: jest raczej mało kontaktowy, ponieważ zanim trafił na Zielone Pastwiska mieszkał sam, bez innych koni. Nie jest na szczęście agresywny, raczej unika walki oraz konfliktów i powoli nawiązuje bliższe znajomości z innymi końmi. Ze wszystkimi końmi z którymi wychodzi na padok, Soham dogaduje się całkiem nieźle. To znaczy on nie wchodzi z nimi w interakcje, a one wiedzą że do Sohama się raczej nie podchodzi i nie zaczepia. I w taki sposób koegzystują już od kilku lat i nie ma problemów. Podczas zawodów kompletnie nie reaguje na obce konie, nie rży, nie wyrywa się do nich, nawet na nie nie patrzy, zawsze jest skupiony na zadaniu. Gdy jakiś obcy koń podjedzie za blisko albo wejdzie w jego przestrzeń osobistą, Soham najczęściej po prostu ustąpi, bardzo rzadko zdarza się, żeby kłapnął zębami, czy zarzucił zadem, a chyba nigdy nie miała miejsca sytuacja w której Soham świadomie zaatakowałby drugiego konia. Innych zwierząt nie lubi i gdy tylko pojawią się blisko niego potrafi na nie zaszarżować z zębami. Dlatego wszystkie nasze psy już nauczyły się trzymać od Sohama z daleka, czy to na wybiegu czy wtedy gdy pracuje on pod siodłem. Zdarza mu się czasem przestraszyć dzikich zwierząt w terenie. 
W stajni: zachowuje absolutny spokój nawet jeśli zostaje długo w niej sam. Może stać samotnie nawet cały dzień, a i tak zachowa spokój i nawet nie pomyśli o tym, żeby zacząć wzywać inne konie, czy złościć się. Widać, że w przeszłości musiał spędzać dużo czasu samotnie w stajni. Nie awanturuje się podczas karmienia, spokojnie czeka na swoją kolej i zawsze ma bardzo zdziwiony wyraz pyska gdy człowiek nasypie mu czegoś do żłobu. Je spokojnie, nie zwraca uwagi na inne konie, ani nie rozsypuje paszy wszędzie dookoła. Kiedy inne konie wychodzą na dwór a on musi zostać w boksie, Soham również zachowuje idealny spokój. Przez pierwsze kilkanaście minut wygląda przez okno, ale nie rży ani nie awanturuje się. Potem zupełnie się uspokaja i zajmuje się jedzeniem siana, albo czymś innym. Najczęściej spędza czas jedząc. Gdy już zje całe siano zaczyna jeść słomę, więc rano po całej nocy spędzonej w boksie okazuje się, że Soham stoi na błocie. Jest też ekspertem w dziedzinie rozwalania poidła automatycznego, ponieważ nie wie jak z niego korzystać i kiedy wypije już całą wodę z wiadra zaczyna rozpracowywać automatyczne poidło. W jego boksie panuje więc wieczny syf, nawet kiedy poprawia mu się ściółkę co pół godziny. Osoby sprzątające boksy nienawidzą Sohama. 
Na padoku: większość czasu spędza w samotności, czasem tylko próbuje nawiązać kontakt z jakimś innym koniem, ale na prawdę zdarza mu się to bardzo rzadko. Jego problemy z kontaktach z innymi końmi związane są z faktem, że Soham przez pierwsze lata swojego życia nie miał w ogóle kontaktu z innymi końmi. Jest więc mocno wycofany i nie do końca wie jak ma się zachowa. Najczęściej na padoku po prostu stoi w jednym miejscu i je trawę. Raczej się nie tarza, dzięki temu zazwyczaj jest czysty i nie trzeba spędzać wiele czasu na czyszczeniu go. Lubi eksplorować padok, często można go znaleźć gdzieś w krzakach, albo w najdalszym rogu, w miejscach gdzie inne konie rzadko się zapuszczają. Bardzo grzecznie chodzi na uwiązie, więc nie ma problemu zarówno z wyprowadzaniem jak i sprowadzaniem go z wybiegu. Soham nie szarpie się ani nie ociąga. Ze złapaniem go czasem bywają problemy, bo Soham potrafi przed człowiekiem uciekać, ale wystarczy chwilę za nim pochodzić a to uciekaniem mu się znudzi i zatrzyma się. Ostatnio uciekanie zdarza mu się coraz rzadziej, więc są postępy. Nie ma problemów z odłączeniem go od stada, Soham zawsze idzie grzecznie obok człowieka na luźnym uwiązie. 



Na zawodach: Soham jest koniem bardzo doświadczonym jeśli chodzi o zawody. Ma za sobą wiele startów nie tylko w obcych stajniach, ale też w obcych krajach. Dzięki temu żadne podróże nie są dla niego wyzwaniem. Może podróżować sam, albo z drugim koniem, Sohamowi nie robi to dużej różnicy. Ogólnie w transporcie jest bardzo cierpliwy i spokojny, dobrze znosi nawet długie podróże w niesprzyjających warunkach pogodowych. W nowym miejscu jest co prawda trochę niepewny, ale nie okazuje tego. Chodzi tylko cały czas z postawionymi uszami i rozgląda się dookoła, ale nie odskakuje na boki ani nie płoszy się nowych przedmiotów. Podczas szykowania do startu Soham jest spokojny, nie denerwuje się ani jakoś szczególnie nie zwraca uwagi na obce konie i ludzi. Tak samo z resztą na rozprężalni. Soham jest podekscytowany, ale nie płoszy się ani nie wchodzi w interakcje z innymi końmi, nawet kiedy któryś z nich podjedzie do Sohama zdecydowanie za blisko. Wałach raczej będzie ustępował niż stawał do otwartej walki z obcym koniem. Podczas dekoracji jest poddenerwowany, bo boi się fleszy aparatów strzelających mu po oczach. Nie przepada też za oklaskami ani głośną muzyką. Stara się jednak zachować spokój. 
  • rajdy: Soham to koń typowo rajdowy. Do tej dyscypliny został przygotowywany. Ma niesamowicie dobrą kondycję i silne, wytrzymałe nogi. Kiedy wyjeżdża w teren jest cały podekscytowany, ciężko go opanować. Najchętniej nie czekałby na jeźdźca, tylko sam wyruszył "już". Podczas trasy wycisza się i staje się zupełnie inny niż na początku. Po prostu z małego diabełka, przeistacza się w posłusznego aniołka. Szybko zgrywa się z jeźdźcem i tworzą naprawdę zgraną parę. Zawsze po rajdzie ma bardzo dobre tętno i ogólne wyniki w bramkach weterynaryjnych. Nie jest dla niego problemem długa trasa po trudnym podłożu oraz pod dużym obciążeniem. Jest chętny do ruchu na przód, ale kiedy trzeba potrafi z bardzo szybkiego galopu nagle się zatrzymać albo stać przez dłuższy czas bez ruchu. Nie zwraca uwagi na inne konie, nie rozprasza się ani nie stresuje. Jest bardzo posłuszny i prawie nigdy nie odmawia zrobienia czegoś o co prosi go jeździec. Jedyną jego wadą jest fakt, że Soham nie znosi wody. Co prawda pod mocnym naciskiem jeźdźca Soham w końcu wejdzie do wody, ale będzie się na prawdę długo zastanawiał i z własnej woli nigdy nie wejdzie. Poza tym jednym elementem Soham jest w stanie znieść absolutnie wszystko i nawet się nie zawaha gdy musi przez coś skoczyć, wejść do zapadającego się błota, czy chodzić po kamieniach. Przez cały dystans trzyma na prawdę dobre tempo i jeździec nie musi tego pilnować. 
  • barrel racing: w tej dyscyplinie Soham startuje raczej amatorsko, bo nie ma za sobą żadnego profesjonalnego treningu w kierunku tej dyscypliny. Ot, po prostu zdarza nam się czasem zapisać go do startu w barrel racingu gdy akurat jesteśmy z nim na miejscu zawodów. Soham bardzo lubi tę dyscyplinę i mimo że daleko mu do predyspozycji albo dobrego przygotowania do startu, to i tak czuć że ma niezłą frajdę gdy pozwoli się mu gnać na złamanie karku i skręcać tak, że na zakrętach prawie się kładzie. Przed startem nie może się doczekać, szarpie się i przebiera nogami. Dosiadają go tylko doświadczeni jeźdźcy, bo amatorowi ciężko byłoby zapanować nad zniecierpliwionym wałachem. Soham zna trasę na pamięć, więc tak na prawdę jak już wystartuje to jeździec musi tylko utrzymać się w siodle i ewentualnie przytrzymać wałacha przed beczką, żeby ten się nie wywalił. Soham wbrew pozorom jest dość zwinny, więc ostre zakręty oraz szybkie przyspieszanie i zwalnianie nie jest dla niego jakimś wielkim wyzwaniem. Inną kwestią jest fakt, że wałach nie lubi hamować i zawsze jeździec musi się z nim o to kłócić. Może gdybyśmy położyli większy nacisk na profesjonalny trening Sohama do barrel racingu, to wałach byłby bardziej podporządkowany człowiekowi, ale szczerze mówiąc na razie dobrze jest jak jest i ważne, że wałachowi starty sprawiają radość. 
  • wystawy: tutaj Soham dopiero swoją przygodę rozpoczyna. Póki co jest trochę nerwowy, ale pracujemy nad tym. Trochę stresują go na razie hałasy, flesze aparatów oraz muzyka, ale powoli, w domowym otoczeniu, na spokojnie przyzwyczajamy go do tych wszystkich atrakcji. Wciąż jednak zdarza mu się nagle odskoczyć, ruszyć szybszym kłusem czy nagle się zatrzymać, gdy coś go przestraszy. Bardzo ładnie chodzi na uwiązie, nie szarpie się ani też nie zostaje w tyle. Szanuje też człowieka, nie próbuje przejmować dowodzenia ani nie buntuje się bez powodu. Bardzo chętnie kłusuje i w ruch wkłada dużo energii, więc w ruchu wygląda na prawdę ładnie i zawsze zwraca uwagę zarówno sędziów jak i publiczności. Pomimo tego, że porusza się dość szybko to potrafi całkiem nieźle dostosować tempo chodu do tempa którym porusza się prezenter. Nie trzeba więc za nim gonić. Nadal ma problemy z długotrwałym staniem w miejscu podczas gdy sędziowie go oglądają. Wałach po prostu zaczyna się nudzić i próbuje ruszyć mimo że prezenter każe mu stać w miejscu. Soham jest niespokojny i nerwowy, ale wciąż pracujemy nad tym. Wśród koni marwari Soham właściwie nie wyróżnia się niczym szczególnym, jest po prostu gniadym koniem. 


Chody: nie należą do wygodnych, jazda na nim w pełnym siadzie do istna tortura, nie mówiąc już o jeździe na oklep. Widać, że podczas jego ujeżdżalnia kładziono nacisk na prędkość a nie na poprawność chodów. Prędkości Sohamowi nie można odmówić, nawet w kłusie potrafi rozwijać niezłą szybkość. Ma problemy z przejściem z kłusa do galopu, ponieważ prawdopodobnie został, przez swojego poprzedniego właściciela, nauczony zagalopowania od bata. Problem jednak pojawia się tylko na placu, bo w terenie wszystko idzie gładko. 
Zdrowie: cieszy się na prawdę dobrym zdrowiem i odpornością na różnego rodzaju kontuzje. Ma jednak problem ze znoszeniem naszego górskiego klimatu zimą, dlatego jest jednym z nielicznych koni w Anarkii który wychodzi na dwór zimą w derce. Jednak powoli zaczął wytwarzać zimowe futro i mamy nadzieję że za kilka lat nawyknie już do zimna i nie będzie z nim takiego problemu. Nigdy nie był kontuzjowany, nie kolkował, nie miał problemów z płucami ani z sercem. 
Kondycja: Soham jako koń od narodzin użytkowany do długich i trudnych wędrówek kondycję ma nienaganną. Cały dzień może iść po trudnym terenie pod dużym obciążeniem i będzie się czuł bardzo dobrze. Nie robią na nim również wrażenia tereny z bardzo dużą ilością galopu, nawet takiego w dość konkretnym tempie. Generalnie nigdy nie pokazuje, że jest zmęczony albo że ma już dość. Jego kondycja również wciąż się poprawia, bo Soham jest bardzo ambitny i lubi testować swoje limity. 

Geneza imienia: nie wiem co może znaczyć to imię ani dlaczego ogier otrzymał takie, a nie inne imię. Znaleźliśmy tylko takie powiązanie, że imię to zaczyna się na tę samą literę co imię jego matki. Na co dzień używamy jego prawdziwego imienia, bo nie jest ono ani skomplikowane ani długie, bo składa się tylko z jednego członu. 
Hodowla: Soham został wykastrowany kilka dni po przyjeździe do Anarkii. Zdecydowaliśmy, że ma za dużo dziur w rodowodzie, żeby wykorzystać go w hodowli. Dodatkowo, Anarkia kompletnie nie jest przystosowana do trzymania dużej liczby ogierów. Soham ma niezłe osiągnięcia w rajdach długodystansowych i jest szansa, że przekazałby takie predyspozycje potomstwu, ale zalety kastracji przeważyły nad wadami. 
Budowa: jest niewielki, o atletycznej budowie. Nogi ma długie, suche i silne. Kopyta nie wielkie, bardzo mocne. Głowa długa, uczy charakterystyczne, skrzywione do środka, stykające się "wierzchołkami".  Mocna szyja, skośne łopatki. Wszystko to sprawia, ze koń ten może nieść nawet duży ciężar przez długi czas. Jego budowa pozwala mu również osiągać duże prędkości i ogólnie być dobrym koniem terenowo-rajdowym. Jest zbudowany zgodnie ze wzorcem konia marwari, co sprawia, że bardzo dobrze radzi sobie również na wystawach. 


    Rodowód:
    *SOHAM
    (marwari, 2008)
    SIHAB
    (marwari, nvrt)
    NN
    (marwari, nvrt)
    NN (marwari, nvrt)
    NN (marwari, nvrt)
    NN
    (marwari, nvrt)
    NN (marwari, nvrt)
    NN (marwari, nvrt)
    ASHIMI
    (marwari, nvrt)
    NN
    (marwari, nvrt)
    NN (marwari, nvrt)
    NN (marwari, nvrt)
    NN
    (marwari, nvrt)
    NN (marwari, nvrt)
    NN (marwari, nvrt)


    Na łamach gazet: 

    Osiągnięcia wałacha *Soham

    Liczba osiągnięć: 133
    Liczba gwiazdek: 2



    Osiągnięcia w rajdach (82)




    Inne osiągnięcia sportowe (2)




    Osiągnięcia w barrel racingu (6)


    Osiągnięcia na wystawach (31)




    Tytuły (12): 

    piątek, 6 lutego 2015

    (stado wałachów) wał. *Epilos

    wałach *EPILOS+
    (hc, gniady)
    od Egzorcystka (hc) po Felix (hc)
    wystawy
    urodzony 28.01.2006, w Virtualu od 30.03.2010
    hodowli SKS Eukario, własności WHK Anarkia
    koń rekreacyjny


    OSIĄGNIĘCIA     |     TRENINGI     |     PASZPORT



    Odznaczony Brązowym Orderem Zasługi w wystawach




    Historia: jego historia ma początek w SKS Eukario, gdzie pewnego mroźnego styczniowego poranka został znaleziony w boksie swojej matki – Egzorcystki. Był jednym z wielu koni, które urodziły się po to, aby zostać wystawione na sprzedaż podczas I Licytacji Koni Hodowli SKS Eukario 4 lata później. Wyglądał śmiesznie wśród sportowców wysokiej klasy. Hucuł z przeznaczeniem do rekreacji. Jednak pewnego dnia w SKS Eukario zjawiła się Esmeralda. Głównie po to, żeby zobaczyć co słychać u Egzorcystki – klaczy jej hodowli. Z ciekawości spojrzała na listę koni przeznaczonych na sprzedaż i ze zdziwieniem stwierdziła, że jeden z koni to hucuł, a w dodatku jest on wnukiem dwóch jej koni. I tak oto Esmeralda poznała Epilosa – zwykłego, gniadego konia huculskiego. Z jakiegoś powodu od razu się polubili. Może to przez miłość obojga do zielonych jabłek? Dziewczyna złożyła formularz i czekała. Po kilku dniach Epilos przyjechał do ‚Anarkii’ i został. 
    Rodowód: rodzice Epilosa od jakiegoś czasu nie są już aktywni w sporcie, ale swego czasu startowali i odnosili sukcesy. Żadne z nich poza Epilosem nie miało żadnych potomków. Egzorcystka to gniada klacz startująca w przeszłości w skokach niskich klas i ścieżce huculskiej. Jest córką dwóch koni z WHK Anarkia - skarogniadej klaczy Elhemina i karego ogiera Frolla. Ojciec Epilosa to srokaty ogier Felix, który w przeszłości trochę startował w skokach i ujeżdżeniu niskich klas oraz rajdach krótkodystansowych. Rodowód Felixa składa się z nievirtualnych, lecz zasłużonych w sporcie koni. 

    Podczas pracy na ujeżdżalni: typowy koń rekreacyjny. Nie wyjdzie poza zastęp [chyba, że jeździec naprawdę go do tego zmusi], niechętnie ruszy galopem, a na jego grzbiecie można zrobić absolutnie wszystko. Epilos to ulubiony koń początkujących jeźdźców, a równocześnie największy koszmar tych bardziej zaawansowanych. Idealny koń dla osoby, która po raz pierwszy samodzielnie kłusuje w zastępie. Bardzo ładnie chodzi na lonży oraz sprawdza się na hipoterapii i oprowadzankach. Czasem zdarza mu się prowadzić zastęp, ale umie go do tego zmusić tylko osoba o dużej sile i determinacji. Dlatego właśnie Esmeralda czasem podłącza się do grupy, którą uczy drugi z instruktorów, wsiada na Epilosa i stara się jechać poza zastępem. Największy problem zawsze jest z zagalopowaniem. Misiek w ogóle nie lubi przyśpieszać, ale o ile z zakłusowaniem nie ma aż takiego problemu, to zagalopowanie to tortura. Konik jest tak leniwy i niechętny do wysiłku fizycznego, że trzeba na prawdę dużo siły włożyć w zagalopowanie. Szczególnie kiedy się chce jechać samodzielnie, bo w zastępie jakoś zawsze pójdzie. Jednak i tak wszyscy go kochają. Niesamowity spokój tego konia zaimponuje każdemu. 
    Podczas pracy w terenie: na szczęście jest o wiele bardziej chętny do pracy niż na placu. Mimo to nie lubi prowadzić zastępu. Ostatnimi czasy jednak Esmeralda postanowiła się za niego wziąć i coraz częściej oddaje Draculę komuś innemu, a sama wsiada na Epilosa. Co nie zmienia faktu, że jednak najczęściej jedzie na nim najsłabiej jeżdżąca osoba w grupie, ponieważ Epilos jest stworzony dla takich właśnie osób. Niesamowicie spokojny wałach, którego nic nie jest w stanie przestraszyć, nie wyprzedza zastępu, nie przeszkadza mu szarpanie za pysk [chociaż staramy się temu zapobiegać], czy zbyt mocne działanie łydkami. Nie ma problemu z wchodzeniem do wody, chodzeniem po stromych zboczach, czy skakaniem, ale tylko pod warunkiem, że idzie przed nim drugi koń. Kiedy idzie pierwszy wszystko go przeraża. Z biegiem czasu wszystko jednak ulega zmianom. Esmeralda cały czas pracuje nad tym, cierpliwie tłumacząc wałachowi, że nie powinien tak wątpić w swoje umiejętności. Czasem nawet okazuje się, że Epilos to wberw pozorom całkiem szybki koń, tylko trzeba go na początku ‚przekonać’ do niektórych rzeczy. Jest to jedyny koń, na którym na prawdę trzeba używać palcata. 
    W stosunku do ludzi: Epilos to najprzyjaźniejszy koń świata. Można stać przy nim cały dzień i głaskać, a on nawet nie ruszy się o krok, można siedzieć mu pod brzuchem, albo przychodzić po niego na wybieg z samym uwiązem. Wałach nigdy nie traci cierpliwości, dlatego często wykorzystujemy go w pracy z początkującymi jeźdźcami, osobami które boją się koni oraz niepełnosprawnymi dziećmi. Epilos zawsze stoi spokojnie przy czyszczeniu. Czasem tylko odwróci głowę żeby go pogłaskać. Nawet osoby mniej wprawne nie wyprowadzają go z równowagi. Bez problemu daje się osiodłać, nie zadziera głowy przy zakładaniu ogłowia ani nie napina się przy zapinaniu popręgu. Na wybiegu sam wręcz podchodzi do osoby która po niego przyszła i domaga się łakoci. Jest ulubieńcem dzieci i osób początkujących. Jeźdźcy wręcz biją się o niego podczas przydzielania koni na jazdy. Nie lubią go natomiast bardziej zaawansowani jeźdźcy, gdyż Epilos jest koniem trudnym do samodzielnej jazdy. 
    W stosunku do koni i innych zwierząt: jest trochę gapowaty i stoi na samym dole hierarchii, ale nie znaczy to że jest kompletnie wyłączony ze stada, ponieważ wszystkie wałachy ogólnie dogadują się dość dobrze. Bardzo lubi Draculę i z nim spędza najwięcej wolnego czasu. Ogólnie jednak utrzymuje dobre kontakty z całym stadem. Nigdy nie wszczyna bójek, a z konfliktowych sytuacji woli się wycofać. Nowe konie traktuje z zainteresowaniem, najchętniej do każdego by podszedł i obwąchał. Nigdy nie przejawia agresji w stosunku do innych koni, czy to tych znajomych czy nieznajomych. Nie rozpraszają go też one ani nie denerwują. Bardzo grzecznie zachowuje się na rozprężalni przed zawodami, bo w ogóle mu nie przeszkadza tak duża liczba obcych koni. Inne zwierzęta bardzo lubi, szczególnie gdy one chcą się z nim bawić. Jego ulubionym zajęciem jest ganianie psów na wybiegu. Nigdy jednak nie goni psów które się go boją. Jakoś naturalnie wie które chcą się z nim bawić a które się go boją. W terenie boi się dzikich zwierząt i często zatrzymuje się i nie chce iść do przodu. 
    Na padoku: najwięcej czasu spędza z Draculą bo jest on jego największym kumplem. Uwielbia się tarzać (doczyszczenie go zawsze zajmuje potem wieki, bo Epilos kocha szczególnie kąpiele błotne) oraz ganiać inne konie. Jest to o tyle dziwne że pod siodłem jest strasznym leniem a na wybiegu potrafi na prawdę dużo biegać. Łapanie go odbywa się bez problemów gdyż Epilos sam podchodzi do człowieka (oczywiście mając nadzieję na coś pysznego do zjedzenia). Daje się też spokojnie oddzielić od stada, a na uwiązie idzie bardzo grzecznie, nie szarpie ani nie zostaje z tyłu. Nie przeszkadza mu oddzielanie się od stada. Podczas wyprowadzania na padok nie szarpie się ani nie ciągnie, tylko idzie grzecznie przy człowieku i czeka cierpliwie aż ten zdejmie mu kantar z głowy i puści wolno. Nigdy się nie niecierpliwi czy nie złości, dlatego mogą go wyprowadzać na padok nawet małe dzieci. Po puszczeniu luzem Epilos zazwyczaj od razu się kładzie i dokładnie tarza, tak żeby ubrudzić każdy minimetr swojego ciała. 



    Na zawodach: Epilos nigdy nie miał szansy zostać koniem sportowym. Trochę startował w rajdach krótkodystansowych, ale okazało się że to nie za bardzo jego dziedzina. Obecnie startuje więc tylko w wystawach. Do przyczepy początkowo wchodzi niechętnie, ale za zdecydowanym człowiekiem, któremu ufa jest w stanie wejść do środka bez jakiś większych problemów. O wiele lepiej czuje się jadąc przyczepą z drugim koniem, ale gdy jedzie sam to też zachowuje się dobrze. W nowym miejscu początkowo trochę się płoszy, ale widząc spokój człowieka i innych koni szybko się ogarnia i stara się stanąć na wysokości zadania. Nie przeszkadza mu stanie w boksie, nawet kiedy dookoła niego jest dużo obcych koni. Na rozprężalni przed wystawą zachowuje absolutny spokój i nie ruszają go ani obce konie, ani ogólny zgiełk towarzyszący zawodom. Słucha się prezentera i to na nim koncentruje uwagę. 
    • wystawy: zazwyczaj nie chce mu się biegać i żeby ruszył kłusem prezenter musi włożyć dużo siły w zachęcanie go do ruszenia. Jednak jak już ruszy to idzie w miarę dobrym tempem. Bardzo ładnie chodzi na linie (dzięki temu że bardzo dużo pracuje w hipoterapii), więc jest bardzo grzeczny i posłuszny. Zatrzymuje się i skręca kiedy prezenter tego od niego wymaga. W kłusie się nie szarpie, ani nie wpada na człowieka biegnącego obok niego, jednak dość często zdarza mu się przechodzić do stępa bez polecenia prezentera. Na szczęście widok bata w ręce człowieka działa na niego pobudzająco i Epilos trochę się ogarnia. Natomiast kiedy musi stać przez dłuższy czas nie robi z tego problemu i spokojnie pozwala sędziom obejrzeć się i dotknąć z każdej strony. Jest skupiony na zadaniu i nie rozprasza się. Czasem jednak przestraszy się flesza, ale wtedy tylko odskakuje lekko w bok, popatrzy się w tym kierunku i ruszy dalej. W ręku jest o wiele odważniejszy niż pod siodłem. 



    Chody: są bardzo wygodne więc Epilos często używany jest do jazd na oklep oraz hipoterapii. Pod siodłem zazwyczaj bardzo się snuje i trzeba na prawdę nie lada umiejętności żeby zachęcić go do szybszego ruchu. Nie za bardzo lubi galopować i zawsze jak już zagalopuje przez pierwsze kilka kroków wygląda na bardzo sztywnego. Po chwili jednak rozluźnia się i idzie już normalnie. Bardzo nie lubi dodań, w żadnym chodzie. 
    Zdrowie: Epilos jak to hucuł cieszy się prawie idealnym zdrowiem. Nigdy nie chorował ani nie był kontuzjowany a często chodzi na kilkudniowe rajdy. Ma mocne, zdrowe kopyta, więc chodzenie po kamieniach, asfalcie, błocie czy lodzie nie sprawia mu kłopotu. Je wszystko co mu się da i trochę rzeczy których mu się nie daje (na przykład kocha jeść żołędzie) a nigdy nie miał kolki czy innej choroby układu pokarmowego. 
    Kondycja: jeśli chodzi o długi stęp w trudnym terenie, Epilos jest do tego idealny. Może iść nawet cały dzień jako koń juczny albo wierzchowy. Jednak podczas jazd gdy trzeba trochę więcej pogalopować bardzo szybko się poci i robi zmęczony. Wynika to z tego, że jeżdżą na nim zazwyczaj osoby początkujące a one mało kłusują i galopują. Na padoku jednak umie galopować długo i szybko mimo zmęczenia. 

    Geneza imienia: imię to nadała mu Jooli i wytłumaczyła Esmeraldzie że wzięło się ono od niemieckiej marki płatków owsianych "Pilos" z dodaną na początku pierwszą literą imienia matki. Jednak dlaczego akurat "Pilos" już nie umiała wytłumaczyć. Mimo to imię "Epilos" brzmi ładnie i całkiem oryginalnie. 
    Hodowla: Epilos od początku miał być koniem rekreacyjnym, nikt nigdy nie planował rozmnażania go. Został wykastrowany dość wcześnie. 
    Budowa: to poprawnie zbudowany koń huculski, któremu do idealnego wizerunku brakuje tylko trochę mniejszego brzucha. Ma jednak wszystko co czyni go dobrym koniem do rekreacji i rajdów długodystansowych, a także hipoterapii. Przede wszystkim ma długi grzbiet, więc można prowadzić na nim tzw. asekurację z góry. 



    Rodowód:
    *EPILOS+
    (hc, 2006)
    (hc, 2004)
    (hc, 2002)
    ESTERA (hc, nvrt)
    HARRY (hc, nvrt)
    (hc, 1999)
    FLORA (hc, nvrt)
    KARMAZYN (hc, nvrt)
    *FELIX
    (hc, ?)
    WALKA
    (hc, nvrt)
    VARNA (hc, nvrt)
    WHISKY (hc, nvrt)
    SARACEN
    (hc, nvrt)
    SOSNA (hc, nvrt)
    BONO (hc, nvrt)