czwartek, 31 grudnia 2015

Trening wystawowy Campino Gothic (1), *Nemezis (5) i Las Vegasa (2)

Konie: Campino Gothic, *Nemezis, Las Vegas
Trenerzy: Łukasz, Esmeralda, Antek
Dyscyplina: lonża / praca w ręku / wystawy
Miejsce: łąka, Anarkia
Czas: godzina

Korzystając z faktu, że i tak byliśmy już przemarznięci postanowiliśmy ruszyć kolejne konie. Tym razem padło na pracę w ręku, żeby trochę rozruszać skamieniałe z zimna stopy. Magda niestety musiała już pojechać do domu, ale za to nagle pojawił się Łukasz, który oświadczył że chce zabrać Campinę na trening. I jakoś tak się przyłączyliśmy z Antkiem do niego. Chłopak postanowił wziąć Vegasa, który ostatnio był nieznośny, z kolei ja wzięłam Nemezis, której przyda się trochę ruchu. 
Poszliśmy po konie na padok. Campina i Nemezis dały się bez większych problemów złapać, jedynie z Vegasem były kłopoty. Jednak po kilku minutach ganiania go andaluz w końcu dał się złapać i zaprowadzić do stajni za klaczami. 
Przywiązaliśmy konie na korytarzu w stajni i zabraliśmy się za czyszczenie. Zrobiliśmy to szybko i trochę pobieżnie, ale zwróciliśmy szczególną uwagę na kopyta. 
Gdy rumaki były gotowe każde z nas wzięło lonżę i bat do lonżowania i poszliśmy na łąkę. Podczas drogi konie były trochę pobudzone. Szczególnie Vegas, który całkiem mocno ciągnął, do tego stopnia że Antek momentami musiał hamować piętami. Campina nie szarpała się, ale widać było że najchętniej już by pobiegała. Tylko Nemezis zachowywała spokój choć patrzyła na łąkę z nadzieją w oczach. 
Gdy doszliśmy na miejsce każde z nas znalazło sobie kawałek miejsca i zaczęło lonżować swojego konia. Łukasz i Antek od razu pogonili swoje konie do galopu. Vegas zaczął brykać i szarpać się na lonży. Antek dał mu więc dłuższą lonżę, żeby Vegas mógł się wybiegać. Andaluz skakał, brykał i ogólnie wyglądał na super szczęśliwego. Co prawda po chwili był już mokry jak ściera, ale jakoś szczególnie mu to nie przeszkadzało. Po około 10 minutach takiego brykania w końcu uspokoił się i szedł z nosem przy ziemi bardzo równym kłusem. 
Campina zachowywała się podobnie, chociaż brykała znacznie mniej. Nie potrzebowała też aż tak długiej lonży jak Vegas. Łukasz zmieniał jej chody oraz kierunek dość często. Campina od początku wyglądała na rozluźnioną i zadowoloną. Ponieważ było zimno klacz czuła się znakomicie, płuca ani kaszel jej nie dręczyły więc mogła spokojnie sobie poszaleć. 
Jeśli chodzi o Nemezis to musiałam poświęcić dużo więcej czasu na rozgrzanie jej. Pozwoliłam jej więc na dłuższy stęp podczas którego na początku była dość sztywna, ale po kilku minutach odpuściła. W kłusie szła bardzo ładnie, rozluźniona i ogólnie zadowolona. Była też bardzo grzeczna, nie próbowała chamsko przyspieszać ani nie brykała. Gdy pozwoliłam jej zagalopować zrobiła to bardzo ostrożnie i powoli. Dopiero po chwili gdy poczuła się stabilnie pozwoliła sobie na szybszy galop i nawet kilka bryknięć. Na koniec rozkłusowałam ją jeszcze, po czym zwolniłam do stępa i zmieniłam lonżę na uwiąz. 
Nadszedł czas na pracę w ręku. Zaczęłam od prostych rzeczy, czyli prowadzenie na uwiązie po łukach. Najpierw dużych i stopniowo coraz ciaśniejszych. Nemezis współpracowała i choć była trochę sztywna w tych ciaśniejszych łukach bardzo starała się wypaść jak najlepiej. Pogłaskałam ją po szyi i zobaczyłam jak radzą sobie pozostali. Łukasz i Campina ćwiczyli zatrzymania z kłusa. Klacz bardzo szybko biegała, ale na szczęście chłopak nie miał większych problemów z nadążeniem za nią. Klacz była pobudzona, ale jednocześnie dobrze współpracowała ze swoim prezenterem kłusując i zatrzymując się tam gdzie jej kazał. 
Vegas był już trochę zmęczony dzikimi galopami, ale mimo to starał się pokazać Antkowi kto tu rządzi. Oni też ćwiczyli zatrzymania, ale szło im to dużo gorzej. Było dużo szarpania, ale po jakimś czasie koń odpuścił i współpracował. 
Pokłusowałam trochę z Nemezis. Klacz szła dużo swobodniej niż na początku, ale nierówności łąki trochę jej przeszkadzały i kilka razy zdarzyło jej się potknąć. Jednak tylko na początku, bo później szła już bardzo ładnie. 
Zadowolona z klaczy postanowiłam powoli się zbierać. Zobaczyłam, że chłopaki też już kończą, więc krzyknęłam do nich, że wracam na co oni odpowiedzieli że też już kończą. Zabrałam lonżę i bat z ziemi i poprowadziłam Nemezis w stronę stajni. Była bardzo wyluzowana i co chwilę parskała. Pogłaskałam ją po szyi. 
Pod stajnią gdy otwierałam drzwi dołączyli do mnie chłopaki. Wszystkie konie były mokre, więc ubraliśmy je w derki i postawiliśmy do boksów, żeby trochę wyschły. 

Trening ujeżdżeniowy Honora (1), *Dear Lorda (5) i Cash The Checka (4)

Konie: Honor, Cash The Check, *Dear Lord
Jeźdźcy: Magda, Esmeralda, Antek
Dyscyplina: ujeżdżenie (P / N)
Miejsce: ujeżdżalnia, Anarkia
Czas: godzina

Było cholernie zimno, ziemia zamarzła na skałę, a większość klientów odwołała dziś jazdy. Siedzieliśmy więc w instruktorskim gapiąc się na termometr na którym temperatura stopniowo spadała i w tej chwili pokazywała około -15*C. Właściwie nie mieliśmy pomysłu co zrobić, bo podłoże na placu zamarzło. Odpadały więc wszystkie skoki, cross, ścieżka huculska... 
Magda naciskała, żeby zrobić coś ciekawego, więc zarządziłam wsiąście na konie i pojechanie sprawdzić czy przypadkiem na łące nie da się pojeździć. A jeśli miałoby się okazać, że też zamarzła to zawsze mogliśmy pojechać w teren. 
Rozdzieliliśmy więc konie i ruszyliśmy do siodlarni po sprzęt, a po chwili po konie. Były trochę zdziwione, że w taki mróz każemy im pracować, ale grzecznie dały się złapać i zaprowadzić do stajni. Postanowiliśmy przyszykować rumaki na korytarzu stajni, żeby choć przez chwilę nie musieć sterczeć na mrozie. 
Cash jak zwykle walił kopytami na prawo i lewo. Chwilę zajęło mi ogarnięcie mojego rumaka i jak zwykle Antek i Magda musieli czekać z już osiodłanymi końmi aż Cash łaskawie da sobie wyczyścić kopyta. W końcu jednak i on był gotowy, więc wyprowadziliśmy konie przed stajnię i wsiedliśmy na ich grzbiety. 
Od razu skierowaliśmy się na łąkę. Jechałam na Cashu jako pierwsza, a za mną Magda na Honorze i Antek na Lordzie obok siebie. Cash był strasznie pobudzony, machał głową, rozglądał się na boki i próbował się płoszyć. Lord i Honor na szczęście były lepiej wychowane, więc zignorowały swojego postrzelonego kolegę i spokojnie człapały po zamarzniętej ziemi. 
Gdy dojechaliśmy na łąkę każde z nas zabrało się za rozgrzewanie swojego konia. Tylko Antek od czasu do czasu rzucał jakieś wskazówki Magdzie, która od przyszłego sezonu miała zacząć starty na Honorze w WKKW. Wałach ładnie współpracował z Magdą. Oparł się lekko na wędzidle, podstawił zad, ładnie ustawił głowę i ogólnie prezentowali się razem na prawdę dobrze. Tak samo Lord i Antek, ale oni znają się już od dawna i nie jedne zawody razem wygrali. Lordowi zdecydowanie dziś nie chciało się pracować, snuł się stępem, jednak po chwili obudził się i szedł całkiem żwawo. 
Cash z kolei zupełnie nie mógł się ogarnąć. Co chwilę próbował kłusować, odskakiwał na boki i ogólnie strasznie kombinował. Zupełnie nie mogłam skupić jego uwagi na sobie. Mimo wykonywania kół, zatrzymań i nagłych zmian kierunków Cash wciąż kombinował. W końcu zakłusowałam mając nadzieję, że w wyższym chodzie ten durny koń trochę się ogarnie. I faktycznie trochę się ogarnął, przynajmniej przestał udawać, że się płoszy. Zawiesił się jednak na wodzach i pędził przed siebie. Nie mając siły trzymać jego łba poluzowałam wodze. Cash był strasznie zdziwiony i aż stracił równowagę potykając się. Po chwili trochę się ogarnął i ustawił łeb w trochę bardziej naturalnej pozycji i trzymał ją tam siłą własnych mięśni. Podrapałam go po kłębie i wjechałam na woltę. Ogier odpuścił i zaczął jako tako współpracować. Niestety co chwilę gubił rytm, więc postanowiłam od nowa zebrać wodze i ustawić go. Ku mojemu zdziwieniu Cash podporządkował się. 
Zerknęłam co robią inni. Honor bardzo ładnie współpracował z Magdą w kłusie, choć momentami dziewczyna zdecydowanie za mocno działała rękami przez co wałach zadzierał głowę uciekając przed kontaktem. Na szczęście Magda po chwili rehabilitowała się i naprawiała sytuację. Początkowo właśnie z tego powodu mieli małe problemy z zatrzymaniami i przejściami z kłusa do stępa, ale po kilku radach Antka o używaniu bardziej dosiadu niż rąk i poprawie ze strony Magdy szło im na prawdę dobrze. Robili nawet żucie z ręki i łopatki. 
Antek i Lord też super współpracowali. Chłopakowi udało się obudzić wałacha i teraz prezentowali się na prawdę dobrze wykonując chody boczne w kłusie oraz półpiruety w stępie oraz cofania. Wykonywali też przejścia kłus-stój-cofanie-kłus. Lord opuścił łeb, podstawił zad i ogólnie zaczął współpracować, a nawet żywiołowo reagować na polecenia swojego jeźdźca. Bardzo dobrze się na nich patrzyło. 
W końcu przyszedł czas na galop. Zagalopowaliśmy we trójkę praktycznie jednocześnie. Cash walnął dwa razy z zadu po czym wrócił (z własnej woli) do ustawienia. Było to na tyle niesamowite, że na chwilę straciłam równowagę. Udało mi się jednak odnaleźć strzemiona i już po chwili galopowałam na ustawionym koniu. Cash przestał się ze mną szarpać i zaczął współpracować. Przećwiczyliśmy koła w galopie, lotną zmianę nogi oraz kontrgalop. Byłam na prawdę zadowolona z Casha, bo wykonywał bez mrugnięcia okiem wszystkie moje polecenia. 
Tak samo dobrze zachowywał się Honor. Magda również ćwiczyła z nim lotne. Początkowo szło im słabo, Honor gubił kolejność nóg, zmieniał tylko przednie albo w ogóle nie rozumiał o co chodzi Magdzie. Na szczęście Antek pomógł jej kilkoma wskazówkami i już po chwili śmigali nie tylko lotne, ale również kontrgalop. 
Antek i Lord za to skupili się głównie na chodach bocznych w galopie oraz zebraniu i wyciągnięciu galopu. Szło im na prawdę dobrze, choć momentami Lord trochę za słabo starał się przy galopie wyciągniętym i wyglądał na trochę spiętego. Mimo to z boku ich współpraca wyglądała bardzo pozytywnie. 
W końcu przeszliśmy do kłusa. Na luźnej wodzy przejechaliśmy jeszcze kilka okrążeń w obie strony po czym przeszliśmy do stępa i skierowaliśmy się w stronę stajni. 
Pod stajnią Antek zsiadł z Lorda, podał mi jego wodze a sam otworzył drzwi. Wjechałyśmy z Magdą do środka prowadząc Lorda za wodze, a chłopak zamknął za nami drzwi. W środku zsiadłyśmy z koni, oddałam Lorda Antkowi i wszyscy troje rozsiodłaliśmy konie i sprawdziliśmy im nogi i kopyta. Gdy przekonaliśmy się, że wszystko jest w porządku odnieśliśmy sprzęt do siodlarni, a konie wypuściliśmy na wybieg. 

środa, 23 grudnia 2015

(boks) og. Naughty Smile (xx)



ogier NAUGHTY SMILE
(xx, siwy)
od *Nemezis (xx) po *Summer (xx)
wyścigi płaskie (1400-1800 m.), wyścigi płotowe (1600-2200 m.)
ur. 04.02.2014, w Virtualu od 04.02.2015 r.


Historia: Naughty urodził się w Anarkii i został tu odchowany, przyzwyczajony do zabiegów pielęgnacyjnych oraz wstępnie zajeżdżony i przygotowany do treningu wyścigowego. W wieku półtora roku wyjechał na Zielone Pastwiska i został wystawiony do adopcji. Został dość szybko zaadoptowany przez Kas Bem. Niestety dziewczyna zniknęła z Virtuala tak samo szybko jak się w nim pojawiła. Esmeralda odebrała jej więc zaniedbanego siwka i postawiła w Anarkii z zamiarem sprzedaży. Nie było chętnych, więc po kilku miesiącach Esmeralda wycofała ofertę i tak właśnie Naughty został jej koniem. 
Rodowód: 

Podczas pracy na torze roboczym: Naughty to koń wyjątkowo grzeczny jak na wyścigowca. Nie szarpie się na widok dużej przestrzeni, nie awanturuje się kiedy jeździec każe mu galopować wolno ani nie wiesza się za mocno na wędzidle. Można na nim jeździć na luźnej wodzy stępem tuż obok galopujących koni, a Naughty w ogóle będzie to miał gdzieś. Emilia wezwała kiedyś z tego powodu weterynarza, żeby sprawdził czy koń nie jest chory, ale okazało się że to tylko jego charakter. Naughty to koń bardzo dzielny. Nie boi się absolutnie niczego i nic nie jest w stanie przebić się przez jego skupienie. Często podczas treningów idzie jako pierwszy, bo można na nim bardzo precyzyjnie regulować tempo. Jednak nie przeszkadza mu też kiedy musi iść za drugim koniem. Jemu w ogóle mało rzeczy przeszkadza i zazwyczaj stara się wykonać wszystkie polecenia jeźdźca najlepiej jak tylko umie. Ma galopować wolno? Proszę bardzo. Ma dać z siebie wszystko? Proszę bardzo. Naughty bardzo lubi skakać, dlatego rozpoczął trening płotowy. Radzi sobie znakomicie. Ma bardzo dobrą równowagę i dodatkowo nie boi się przeszkód. Rośnie nam mała gwiazda. 
Podczas pracy w terenie: Naughty w tereny chodzi rzadko i raczej tylko jako formę rozstępowania po treningu. Czasem też jeździ z Emilią do lasu poskakać przez przygotowane tam przeszkody do wyścigów płotowych. Naughty kocha skakać. Jest odważny i skoczy absolutnie przez wszystko, nie tylko za drugim koniem ale też jako prowadzący. Nikt nie wierzy, że ten koń ma tylko dwa lata. Siwek ma też bardzo dobrą równowagę i bardzo szybko odzyskuje ją po skoku i po chwili jest już gotowy galopować dalej z dużą prędkością. Nie rozpraszają go podczas treningów ani inne konie, ani normalne straszaki które można spotkać w lasie. Naughty polega zupełnie na jeźdźcu i jest bardzo skupiony na jego poleceniach. Podczas zwykłych przejażdżek ogier też jest bardzo grzeczny i nie raz zdarza się, że wszystkie konie dookoła niego świrują i czegoś się boją, a on spokojnie idzie do przodu i nie zwraca uwagi na nic. Na razie trochę się potyka o korzenie, szyszki czy inne rzeczy, ale za każdym razem jest coraz lepiej i lepiej. 
W stosunku do ludzi: to chyba najbardziej przyjazny koń wyścigowy na świecie. 
W stosunku do koni i innych zwierząt: 
Na padoku: 
W stajni: 

Na zawodach: 
  • wyścigi płaskie: 
  • wyścigi płotowe: 

Chody: 
Zdrowie: 
Kondycja: 

Imię: 
Hodowla: 
Budowa: 


Ujeżdżony: tak (w wieku roku)
Zaprzęgany: nie
Skoki: tak
Potęga skoku: nie mierzona

=== OSIĄGNIĘCIA ===
Liczba osiągnięć: 13

Liczba gwiazdek: 0





Dokumenty (0):
  • paszport
  • karta zdrowia
  • rodowód
  • licencja hodowlana



Treningi (2):


Przebyte choroby:
  • brak

Szczepiony: tak (co 6 miesięcy)
Odrobaczany: tak (co 6 miesięcy)
Kuty: tak (na 4 nogi, co 8 tygodni)
Werkowane kopyta: tak (co 8 tygodni)
Tarnikowane zęby: tak (co 6 miesięcy)

Cena stanówki: 500 h.
Cena sprzedaży: nie dotyczy
Cena dzierżawy: do ustalenia 

Właściciel: Esmeralda (WHK Anarkia)
Hodowca: 
Esmeralda (WHK Anarkia)
Poprzedni właściciel: brak

Osiągnięcia og. Naughty Smile

Osiągnięcia sportowe (22)




Osiągnięcia inne (0)
  • brak


Tytuły (0)
  • brak

sobota, 19 grudnia 2015

=== Wyniki Zawodów Westernowych ===

(Info na wstępie - w wystawie i pleasure oceniałam po zdjęciach, w reszcie kategorii po całym boksie. W wystawie wybrałam po prostu tego konia który najbardziej mi się podoba, a w pleasure oceniałam głównie rozluźnienie konia i jego zgranie z jeźdźcem. Konie idące a mocnym kontakcie w ogóle nie powinny chodzić pleasure)


Pogoda dopisała. Było trochę zimno, ale za to słonecznie. Od samego rana w Anarkii panował niezły rozgardiasz. Trzeba było wysprzątać dokładnie stajnię, ustawić przeszkody, rozwiesić taśmę i tabliczki informacyjne, wypucować Bueno Stara, ładnie się ubrać, porozwieszać nagłośnienie... Roboty było co niemiara, ale w końcu w pięć osób daliśmy radę wszystko ogarnąć. 
Około godziny 8.00 zaczęli zjeżdżać się zawodnicy. Magda i Klaudia dyrygowały wszystkim, mówiły do których boksów wstawić konie, gdzie położyć sprzęt, gdzie jest toaleta, pokój socjalny, przebieralnia itd. 
O 9.00 już wszyscy zawodnicy, luzacy i konie byli na rozprężalni. Mieliśmy zacząć od reiningu, gdzie zostało zgłoszonych pięć koni. Widząc, że wszyscy się rozgrzewają i są już gotowi wzięłam do ręki mikrofon i zaczęłam gadać. 



REINING: 

- Szanowni państwo, witam na zawodach westernowych na cześć Bueno Stara. Naszą gwiazdę można obejrzeć na małym padoku przy ujeżdżalni. To ten srokaty paint. Ten drugi to Gambit. Zaprezentuje się przed państwem pięć koni w dyscyplinie reiningu. Zapraszam już na plac pierwszą zawodniczkę. 

Pierwszą zawodniczką była Megan Forest na klaczy Flying Fox Lady. Cały przejazd można zdecydowanie zaliczyć do udanych, szczególnie spiny, ale niestety przy cofaniu klacz lekko się zbuntowała, co spowodowało odjęcie punktów. 
Kolejną zawodniczką była Angess Lenoore na ogierze Not Typical Potencial. Ogier od razu zwrócił na siebie uwagę publiczności, był po prostu zjawiskowy z tą swoją długą, falowaną grzywą. Wszystkie figury wykonali poprawnie, ani razu się nie pomylili. Ogier poruszał się z gracją i wywijał długą grzywą. 
Następnie na arenę wjechała Hannah na klaczy Cara Fire. Ich przejazd był bardzo dynamiczny, ale niestety nie obyło się bez kilku pomyłek prawdopodobnie spowodowanych tym, że para ta dopiero od niedawna razem trenuje. 
Kolejnym zawodnikiem był Harry Rhodes na ogierze Apache Gunner. Koń był trochę rozproszony, trochę kombinował, ale bardzo dynamiczny przejazd podobał się publiczności. Niestety trzeba było odjąć kilka puktów. 
Ostatnią zawodniczką była Megan Forest na ogierze Easy Flight. Przejazd ogólnie bardzo udany, nawet mimo małych problemów ze sliding stopem. Ogier wyglądał na zrelaksowanego i chętnego do współpracy. 


WYNIKI REININGU: 
  • I miejsce: Not Typical Potencial pod Agness Lenoore
  • II miejsce: Easy Flight pod Megan Forest
  • III miejsce: Flying Fox Lady pod Megan Forest
  • IV miejsce: og. Apache Gunner pod Harrym Rhodes
  • V miejsce: kl. Cara Fire pod Hanną


TRAIL: 
- Nadszedł czas na trail. W kategorii tej wystąpi tylko jedna zawodniczka - Angess Lenoore z Estrella Stud na klaczy Moon Weapon. 

Bardzo udany przejazd zakłóciło tylko puknięcie w drągi w kilku miejscach, ale poza tym Angess i Moon Weapon poradziły sobie świetnie i na pewno gdyby miały konkurencję, i tak zajęłyby wysokie miejsce. 


WYNIKI TRAILU: 
  • I miejsce: kl. Moon Weapon pod Agness Lenoore
  • II miejsce: ---


PLEASURE: 

-Następną kategorią jest pleasure, gdzie wystąpi rekordowa liczba zawodników - aż 7 par. Jednak ponieważ jedna zawodniczka dosiada dwóch koni postanowiliśmy podzielić pary na arenie na dwie grupy. Wyniki będą jednak podane łącznie. Zapraszam. 

Pierwsza grupa wjechała na arenę. Były to konie Cara Fire, Easy Flight, Bellamy i Moon Weapon. Wszystkie konie prezentowały się na prawdę dobrze, chociaż wśród nich zdecydowanie na plus wyróżniał się Moon Weapon oraz Cara Fire. Bellamy wyglądał na trochę spiętego, ale jednocześnie prezentował się bardzo dostojnie. Amazonka jednak zdecydowanie za mocno trzymała wodze. Easy Flight również zrobił na prawdę dobre wrażenie. 
Druga grupa wjechała na arenę. Były to konie Apache Gunner, Zoya i Black Gun SW. Zdecydowanie na plus wyróżniał się Apache Gunner, który szedł w zupełnym rozluźnieniu. Zoya wyglądała na trochę poddenerwowaną, zadzierała głowę i rozglądała się na boki. Black Gun też zrobił niezłe wrażenie, ale był trochę sztywny. 


WYNIKI PLEASURE: 
  • I miejsce: Cara Fire pod Hanną
  • II miejsce: Apache Gunner pod Harrym Rhodes
  • III miejsce: Moon Weapon pod Agness Lenoore
  • IV miejsce: Easy Flight pod Megan Forest
  • V miejsce: Black Gun SW pod Megan Forest
  • VI miejsce: Zoya pod Bernice Blanchard
  • VII miejsce: Bellamy pod Corą Hayes


BARREL RACING
- Następną konkurencją jest barrel racing. Na liście startowej znalazły się trzy konie. 

Na arenę wjechała pierwsza zawodniczka - Cora Hayes i Wakanda Deal. Ich przejazd był na prawdę szalony, ogier mijał beczki dosłownie o minimetry! 
Następną zawodniczką była Megan Forest na Charming White Gun. Ich przejazd również był bardzo udany, ale zdecydowanie wolniejszy niż poprzedni, a dodatkowo para ta przewróciła jedną beczkę. 
Ostatnim zawodnikiem był Harry Rhodes i Sheez Red Gun. Początkowo klacz nieźle się buntowała, ale po wjechaniu na arenę skupiła się na zadaniu. Parze tej poszło również na prawdę dobrze. 


WYNIKI BARREL RACINGU: 
  • I miejsce: Wakanda Deal i Cora Hayes
  • II miejsce: Harry Rhodes i Sheez Red Gun
  • III miejsce: Megan Forest i Charming White Gun


WYSTAWA
- I w końcu przyszedł czas na wystawę. Wystąpi w niej pięć koni, które na codzień startują w dyscyplinach westernowych. 

Na arenę wbiegła właśnie Cara Fire prowadzona przez Hannę. Klacz była wprost przepiękna, ruszała się z energią i mocą. 
Następnie wystartował Easy Flight z Megan Forest. Ten koń zawsze bardzo mi się podobał i dziś nie było inaczej. Zrobił na nas bardzo dobre wrażenie. 
Kolejnym startującym koniem był Apache Gunner z Harrym Rhodes. Arab jak rasowy pokazowiec przebiegł przez arenę wymachując ogonem i wykręcając szyję. 
Następnie zobaczyliśmy kolejnego araba - Razorbacka prowadzonego przez Megan Forest. W odróżnieniu od swojego poprzednika cechował się mocniejszą, mniej arabską budową. 
Ostatnim koniem był Bellamy prowadzony przez Corę Hayes. To bardzo elegancki koń, który znacząco odcinał się od pozostałych swoim pochodzeniem. Mimo to jego występ zrobił dobre wrażenie. 


WYNIKI WYSTAWY: 
  • I miejsce: Easy Flight
  • II miejsce: Cara Fire
  • III miejsce: Razorback
  • IV miejsce: Bellamy
  • V miejsce: Apache Gunner

czwartek, 17 grudnia 2015

(stado Assassina) klacz *EFRAFA

klacz *EFRAFA+
(hc, gniada)
od *Elhemina+ (hc) po *Frollo+ (hc)
pole bending
ur. 04.01.2007, w Virtualu od 16.02.2012
hodowli WHK Anarkia, własności Rancho Arisha
klacz rekreacyjna, sportowa, hodowlana


Odznaczona Brązowym Orderem Zasługi w pole bendingu
Najlepszy Koń Virtuala w pole bendingu



OSIĄGNIĘCIA     |     TRENINGI     |     POTOMSTWO     |     SPRZĘT



Historia: historia Efrafy zaczyna się w pewną wyjątkowo zimną styczniową noc. Jej matka, skarogniada Elhemina wyźrebiła się sama, bez żadnego problemu. Następnego dnia po południu zapoznała się ze swoją właścicielką- Esmeraldą. Pierwsze spotkanie tych dwóch pań nie przebiegło w zbyt przyjaznej atmosferze, ponieważ małej Efrafie nie spodobało się, jak Esmeralda chciała sprawdzić jej płeć i kopnęła właścicielkę swoją małą nóżką, po czym zwiała. I właściwie tak wyglądały relacje obu pań przez następne 3 lata. Esmeralda czegoś chciała, Efrafa jej to uniemożliwiała. Efrafa czegoś chciała, Esmeralda próbowała jej pokazać, że najpierw musi na to zasłużyć. Gdy klacz skończyła 3 lata stanęła przed trudną życiową sytuacją. Ktoś bowiem założył jej coś na grzbiet i jeszcze kazał pracować. Nie do pomyślenia! Już na początku wiadome było, że Efrafa nie będzie grzecznym koniem. Udało jej się parę razy zrzucić Esmeraldę z siodła. Podobnie było z Łukaszem, który został poproszony o pomoc. W końcu jednak Efrafa stwierdziła, że może być zabawnie i uspokoiła się trochę. Zaczęła chodzić w tereny ze swoją matką i być przyuczana do pole bendingu, ponieważ rozwijała niesamowite prędkości w galopie i była bardzo zwrotna. W wieku 4 lat została przeniesiona do stada Assassin’a, gdzie zakolegowała się z Florencją. Na razie Efrafa chodzi w rekreacji tylko na oprowadzankach i lonżach. Czasem też wsiada na nią ktoś, kto jeździ stylem westernowym. Powoli zaczyna startować w zawodach westernowych. W październiku 2015 roku została sprzedana do Rancha Arisha, gdzie odnosiła sukcesy w pole bendingu. W grudniu 2015 roku wróciła jednak do Anarkii. 
Rodowód: Ojcem Efrafy jest jakże znany huculski ogier, Frollo. Dość wszechstronny, o karej maści i cudownym usposobieniu nie raz stawał na podium. Specjalizuje się przede wszystkich w skokach oraz crossie; bardzo wytrzymały, już wielokrotnie sprawdzony w hodowli koń bez wątpienia sprawia, że rodowodem Efrafy można się szczycić, choćby właśnie przez wzgląd na niego. Jego matka, klacz stojąca tak samo jak Frollo w WHK Anarkia, Elhemina, jest nieco mniej znaną, lecz również docenianą kucyką: ma na swoim koncie ponad setkę osiągnięć. Startuje przede wszystkim w skokach, a i potomków dała nie mało. Nie wiadomo jednak po kim Efrafa odziedziczyła swój buntowniczy charakter: dwójka jej rodziców to spokojnie i zrównoważone konie, czego o niej nie można powiedzieć. Ale kto wie, może to kwestia wieku?


Podczas pracy na ujeżdżalni: Efrafa to okropnie wredny i zadziorny koń. Jak tylko zacznie się nudzić trochę jej odbija. Dlatego właśnie cały czas musi mieć jakieś zajęcie. Nawet przez chwilę nie może jechać po prostej, cały czas trzeba jej wymyślać jakieś zadania: wolty, zmiany kierunków, zatrzymania, ruszania, przechodzenie przez drągi… Na pewno nie można narzekać na monotonię jeżdżąc na niej. Jednak dzięki temu klacz bardzo szybko się uczy. Właściwie zna już nawet podstawy reiningu. Umie na przykład wykonać coś, co wygląda z daleka jak spin. Co prawda robi to w stępie i często zdarza jej się wypadać z rytmu, ale łapie o co chodzi. Zrozumiała też zwroty na przodzie [tak, w ogłowiu westernowym] i inne sztuczki. Jednak jej ulubionym zajęciem jest rozpędzanie się galopem do nieprawdopodobnej prędkości, po czym wykonywanie zwrotu o 180* i rozpędzanie się w drugą stronę. Kiedy pierwszy raz zrobiła mi coś takiego olśniło mnie: pole bending. Powbijałam w ziemię kilka tyczek i postanowiłam spróbować. Efrafa była w niebo wzięta. Jednak tym razem to ja planowałam kiedy ma się rozpędzić, a kiedy zawrócić, ale klaczy jakoś szczególnie to nie przeszkadzało. W rekreacji chodzi praktycznie tylko na oprowadzankach, bo na razie jest szczerze mówiąc lekko niebezpieczna. Czasem zdarza jej się chodzić na lonży [na kantarze] stępo-kłusem, ale musi ją lonżować ktoś doświadczony, bo chwila nieuwagi wystarczy, żeby klacz ruszyła przed siebie galopem. Jest niestety bardzo nieczuła na pomoce. 
Podczas pracy w terenie: Efrafa wychowała się w górach, dzięki czemu wycieczki w teren nie są dla niej czymś obcym, strasznym. Prawie nigdy się nie płoszy. Mimo to nie jest wcale idealnym koniem na dłuższe wycieczki z prostego powodu - bardzo często ponosi, niezależnie od tego, kogo ma na grzbiecie. Pracujemy już nad tym, jednak biorąc pod uwagę niezbyt łatwy charakter koniki, wcale nie jest to proste. Przede wszystkim nigdy nie idzie jako koń czołowy, mimo, że czuje się w tej roli bardzo pewnie, a jeśli galopujemy - nigdy nie na otwartej przestrzeni. Samotne wyjazdy z Efrafą są zaś wręcz bliskie samobójstwa. By nie było, klacz te wyjazdy uwielbia: idzie bardzo chętnie i jest strasznie rozluźniona. Problem polega na tym, że osoby, które na niej podczas nich siedzą są praktycznie jej przeciwieństwem. W końcu, trudno nie być spiętym, mając świadomość, że ta mała kulka może zaraz wystrzelić z kopyta i sobie pobiec przed siebie, olewając zupełnie to, co ma na grzbiecie.
W stosunku do ludzi: To koń, który zdecydowanie potrafi być wredny. A nawet bardzo wredny. Od dnia narodzin ma dość zadziorny charakter; sprawdza człowieka, jak tylko może. Gdy ktoś nie zwróci uwagi potrafi spróbować ugryźć, kopnąć - po to, by sprawdzić, jak daleko może się posunąć. Gdy jednak kogoś pozna i zacznie go szanować, staje się przytulanką, która na prawdę uwielbia pieszczoty; wprawdzie i do obcych czasem się trochę nastawia, jednak bywa to niebezpieczne właśnie przez jej chęć sprawdzenia człowieka. Podczas prowadzenia na uwiązie, szczególnie, gdy uzna, że jest to nudne, także potrafi kombinować. Czyszczenie i owszem, jak najbardziej lubi, jednak jeśli nie zna i nie ufa temu, kto akurat wchodzi w jej osobistą przestrzeń potrafi zacząć się kręcić i nawet próbować uciekać. Jednak osoba, która na rzeczy się zna, spokojnie powinna nad nią zapanować w każdej sytuacji, nawet, jeśli Efrafa jeszcze nie przyjęła jej w pełni do swojego stada.
W stosunku do koni i innych zwierząt: Będąc przy młodych, bądź słabych psychicznie koniach, Efrafa potrafi być strasznie zadziorna i wredna: kopanie, podgryzanie, nieprzyjemne zaczepki - to zdecydowanie jej żywioł. Zdecydowanie lubi mieć pod sobą podporządkowaną grupę i czuje się wśród niej pewnie. W swoim stadzie zajmuje dość wysoką pozycję, ale wciąż ustępuje przed Frollem i Florencją. Inne konie zupełnie sobie podporządkowała. Szczególnie lubi terroryzować źrebaki, podgryzać je czy przeganiać z miejsca na miejsce. Inne zwierzęta są dla niej dość neutralne - nie boi się ich i w większości przypadków ignoruje, chyba, że akurat zaciekawi ją jakiś uciekający kot i pies. Wtedy podchodzi, popatrzy, ewentualnie obwącha, jeśli zwierzak na to pozwoli, bądź cichutko zarży, jeśli ucieknie i wraca do swoich zajęć.
Na padoku: To koń, który wychował się na olbrzymich pastwiskach dlatego też czuje się na nich wręcz wyśmienicie. Niezależnie od pogody, Efrafa jest zadowolona i spokojna. Wprawdzie czasem pobiega, podenerwuje czy pozaczepia konie, jednak przede wszystkim spokojnie się pasie. Problem zaczyna się robić jedynie w sytuacji, gdy jest na pastwisku zupełnie sama - wtedy szuka stada, rży i wyraźnie widać, że czuje się bardzo nieswojo. Nie jest koniem, którego trudno z padoku ściągnąć - wprawdzie od obcego człowieka potrafi przez chwilę uciekać, jednak zazwyczaj grzecznie daje założyć sobie kantar. Czasem nawet podejdzie, jeśli zauważy, że człowiek idzie w jej stronę. Mimo to, gdy się ją wypuszcza pierwsze, co robi, to odbiega na kilka metrów tak, aby przypadkiem już jej nikt nie próbował tego dnia gdzieś zabierać. Cóż mówić, wygląda wtedy przeuroczo. 

Na zawodach: Nie należy do najbardziej doświadczonych koni, niemniej, jest dość rozluźniona podczas przygotowań. Tak, jak nie straszne są jej żadne tereny, tak i hałasu się nie boi: wszystko przyjmuje ze stoickim spokojem. Wprawdzie podczas rozgrzewki zwykle jest nieco bardziej pobudzona i trzeba pilnować jej jeszcze intensywniej, niż zwykle, jednak wynika to raczej z tego, że wie, co za chwilę będzie mogła zrobić (tzn. biec na złamanie karku przez tyczki), niżeli przez wpływ koni, które ją otaczają. Czasami, jeśli jakiś wierzchowiec na ujeżdżalni podejdzie zbyt blisko niej potrafi dziabnąć zębami, bądź kopnąć, jednak nie zdarza się to zbyt często. Nie podróżowała zbyt wiele, dlatego od czasu do czasu ma problem ze wsiadaniem do przyczepy - mimo, że jest odważnym koniem ta niewielka przestrzeń, która zaraz zacznie się ruszać budzi w niej odrobinkę strachu. Na całe szczęście przy dobrym podejściu spokojnie do niej wchodzi, tylko z lekkim zdenerwowaniem. Sama podróż nie jest dla niej większym wyzwaniem. Na początku zwykle trochę się kręci, kopie, nie potrafi znaleźć swojego miejsca w tak małej przestrzeni, ostatecznie jednak zwykle zaczyna przysypiać po jakiejś pół godzinie, dzięki czemu dłuższe trasy nie są dla niej problematyczne.
  • pole bending: Jest totalnie w swoim żywiole! Nie interesuje jej nic wokół, po prostu biegnie ile ma sił w krótkich nóżkach, gdy tylko jeździec jej na to pozwoli dlatego po prostu, że może, a nie - bo chce z siebie dać wszystko. Niestety, zdarza się, że czasem jeździec traci nad nią kontrolę, co sprawia, że Efrafa biegnie sobie tam, gdzie jej się podoba, zupełnie tyczki olewając... Niemniej, dopóki jest pod kontrolą wszystko ma się w jak najlepszym porządku, a biorąc pod uwagę na prawdę sporą prędkość, jaką ten kucyk potrafi rozwinąć oraz jej ogromną zwrotność nie raz pokonuje wysokie konie, które posiadają przecież o wiele dłuższe nóżki.

Chody: Efrafa to koń z szalenie wygodnymi chodami. Jej stęp jest żwawy, z niską akcją nóg i ich nie najlepszą akcją, jednak już kłus można zaliczyć do na prawdę poprawnych i porządnych chodów. Jest strasznie wygodny, łatwy do wysiedzenia, jednocześnie z dobrą pracą kończyn. To samo tyczy się galopu, który dodatkowo u Efrafy jest na prawdę szybki jak na tak małego konia. Dodatkowo Efrafa jest bardzo zwrotna, co oczywiście wykorzystuje w konkurencji pole bendingu. 
Zdrowie: jest koniem wychowanym na górskich pastwiskach, więc jej organizm przystosował się do trudnych warunków. Efrafa nigdy nie chorowała, bo jest zahartowana i przyzwyczajona do ekstremalnych warunków pogodowych. Dodatkowo jej nogi są bardzo mocne, więc nigdy nie była kontuzjowana, pomimo trenowania dość ekstremalnej dyscypliny jaką jest pole bending. 
Kondycja: Efrafa jest w ciągłym treningu do pole bendingu, więc musi wykazywać się ponad przeciętną kondycją. Dodatkowo cały czas spędza w ruchu na padokach, więc to również pomaga jej utrzymać kondycję. Do tego jest bardzo żywiołowym koniem który nie umie usiedzieć nawet chwili bez ruchu. Kondycję ma więc nienaganną a treningi z nią są zazwyczaj męczące bardziej dla jeźdźca niż dla konia. 

Imię: imię zostało zaczerpnięte z książki Richarda Adamsa "Wodnikowe Wzgórze". Nie ma ono za dużo sensu w odniesieniu do tego konkretnego konia poza tym, że potrzebowaliśmy imienia na literę "E" a Esmeralda bardzo tę książkę lubi. Na co dzień używamy jej pełnego imienia, ponieważ jest ono krótkie i łatwe do wymówienia, więc nie potrzeba go skracać. 
Hodowla: Efrafa nie miała jeszcze szansy sprawdzić się jako matka, choć oferty od niej są dostępne. Może w przyszłości będzie można coś więcej napisać na temat cech które przekazuje potomstwu. Na razie nic na ten temat nie wiadomo. 
Budowa: klacz zbudowana jest zgodnie ze wzorcem konia huculskiego, z uwzględnieniem wszystkich cech tej rasy. Jest trochę wyższa niż przeciętny hucuł, ale mieści się jeszcze w normie. Dodatkowo jest bardzo ładnie umaszczona i zwraca na siebie uwagę zarówno na zawodach jak i kiedy przebywa na terenie hodowli. 


Rodowód:

*EFRAFA+
(hc, 2007)
(hc, 1993)
ESTERA
(hc, nvrt)
ELAYLA (hc, nvrt)
SOKÓŁ (hc, nvrt)
HARRY
(hc, nvrt)
HESTIA (hc, nvrt)
ELVIS (hc, nvrt)
(hc, 1999)
FLORA
(hc, nvrt)
FANTAZJA (hc, nvrt)
JESION (hc, nvrt)
KARMAZYN
(hc, nvrt)
KOSTUCHA (hc, nvrt)
ORZEŁ (hc, nvrt)


Na łamach gazet

Osiągnięcia klaczy EFRAFA

Liczba osiągnięć: 93
Liczba gwiazdek: 1



Osiągnięcia w pole bendingu (79)



Inne osiągnięcia sportowe (2)



Osiągnięcia na wystawach (3)




Osiągnięcia inne (3)




Tytuły (6)
  • Najlepszy Koń Virtuala w Pole Bendingu wg. VBKZ
  • International Pole Bending Horse Champion 2012 podczas IV MFKA
  • ‚International Pole Bending Champion 2013′ podczas V MFKA
  • II Vice Pony of Virtual na Virtual Stable
  • Najbardziej Elastyczny Koń na Hipodromie Zombie
  • International Pole Bending Champion 2022 podczas 23rd IAHF 2022.