środa, 30 września 2015

Trening Devina (2) i Dear Lorda (3)

Konie: Devin, Dear Lord
Jeźdźcy: Esmeralda, Antek
Dyscyplina: ujeżdżenie (L/P)
Miejsce: ujeżdżalnia, Anarkia
Czas: godzina

Dziś Łukasz musiał w trybie ekspresowym pojechać do domu, więc zaproponowałam że zamiast niego pojeżdżę na Devinie. Antek stwierdził, że on wsiądzie na Lorda, bo ma ochotę na jazdę na spokojnym koniu. 
Poszliśmy więc na pastwisko i złapaliśmy nasze wierzchowce. Ja miałam mały problem z Devinem, ale po kilku minutach udało mi się go złapać. Czyszczenie poszło nam szybko, więc już po chwili siedzieliśmy na grzbietach koni. Postanowiliśmy pojechać na ujeżdżalnię. Antek jechał pierwszy na Lordzie, który zachowywał absolutny spokój i dawał się prowadzić na luźnych wodzach. Devin z kolei był trochę pobudzony, ale mimo to zachowywał spokój. 
Na placu każde z nas pojechało we własną stronę. Pozwoliłam Devinowi jeszcze chwilę postępować na luźnej wodzy, a potem zabraliśmy się za rozgrzewkę. 
Zaczęliśmy od dużych kół w stępie. Devin ładnie reagował na pomoce i nie buntował się, co ostatnio często mu się nie zdarza. Gdy tinker ładnie się wyginał przeszliśmy do coraz mniejszych kół, a następnie poćwiczyliśmy zatrzymania. Devin trochę zaczął się buntować, więc zmniejszyłam nacisk na jego pysk i od razu zatrzymania lepiej nam szły. 
Antek i Lord ładnie współpracowali. Ruszyli właśnie kłusem i wałach opuścił głowę, podstawił zad i ogólnie bardzo dobrze się prezentował. Robili wolty w kłusie oraz zatrzymania ze stępa i kłusa. Dogadywali się na prawdę dobrze i mimo, że Lord nie chodził kilka dni to w ogóle nie było po nim widać, żeby miał nadmiar energii. 
Devin z kolei potrzebował się wybiegać, więc pozwoliłam pędzić swoim tempem przez dwa okrążenia po czym zabraliśmy się za pracę. Zatrzymania szły nam dobrze pod warunkiem że pilnowałam się, żeby nie używać za mocno wodzy. Koła też nie sprawiały nam problemów. Kilka razy przejechaliśmy przez drągi kłusem. Devinowi trochę się nie chciało, ale za drugim razem już podnosił ładnie nogi, a nie wlókł się. Zerknęłam na Lorda i Antka. Galopowali już. Wałach szedł ładnym, równym tempem, oparty lekko na wędzidle, z podstawionym zadem. Dałam Devinowi chwilę odpocząć po czym również zagalopowaliśmy. Wałach szedł na prawdę ładnie, nie gnał ani nie był do pchania. Zrobiliśmy kilka wolt, przejechaliśmy kilka razy przez drągi w galopie po czym zmieniliśmy nogę przez lotną i w drugą stronę również zrobiliśmy to samo. Przeszłam jeszcze raz do kłusa, po czym znów zagalopowałam. Devin ładnie zmienił chód, więc pozwoliłam mu jeszcze chwilę pogalopować, po czym zwolniłam do kłusa. 
Antek i Lord robili właśnie łopatki i żucie z ręki. Mieli jakiś problem z łopatkami, ale wystarczyła chwila, żeby to naprawić. Ja przejechałam jeszcze kilka razy przez drągi w kłusie, poćwiczyłam przejścia, po czym przeszłam do stępa. Po chwili Antek i Lord zrobili to samo. Postępowaliśmy jeszcze chwilę na luźnej wodzy po czym wyjechaliśmy z ujeżdżalni i pojechaliśmy pod stajnię. Tam zsiedliśmy, sprawdziliśmy koniom kopyta, umyliśmy im nogi na myjce i wypuściliśmy rumaki na wybieg. 

sobota, 26 września 2015

Trening Cachemiry (1), Amira El Shaklan (1), Gambita (7)

Konie: Cachemira, Amir El Shaklan, Gambit
Prezenterzy: Antek, Łukasz, Esmeralda
Dyscyplina: wystawy
Miejsce: łąka, Anarkia
Czas: godzina

Dziś od rana lał deszcz. Nie mamy w Anarkii hali, ale za to mamy konie na których trzeba jeździć i które trzeba trenować. Postanowiliśmy więc wziąć trzy konie na trening wystawowy, żeby nie moczyć niepotrzebnie siodeł. 
Konie stały na wybiegu. Były brudne, ubłocone i ogólnie prezentowały się rozpaczliwie. Mimo to dzielnie zabraliśmy się za czyszczenie osyfionych rumaków. W najgorszej sytuacji był Łukasz, który musiał wyczyścić siwego Amira, który dodatkowo po pięciu minutach stracił cierpliwość i zaczął się niesamowicie wiercić. W końcu chłopak uznał, że wali to, wyczyścił skaczącemu ogierowi tylko kopyta i odwiązał go od koniowiązu. 
Każde z nas wzięło ze sobą lonżę i bat i poszliśmy na łąkę. Gambit patrzył na dwa pozostałe szalejące konie z wielkim zdziwieniem. Dziękowałam mu w myślach, że jako jedyny zachowuje się przyzwoicie. Cachemira i Amir co chwilę odskakiwały, płoszyły się, czy próbowały wyprzedzać swoich prowadzących. Chłopaki jednak dawali radę. 
Na łące każde z nas zaczęło lonżować swojego konia. Gambit w ogóle nie sprawiał problemów, więc mogłam przypatrzeć się Kaśce i Amirowi. O ile Antek jeszcze próbował nakłonić Kaśkę do stępa to Łukasz pozwolił Amirowi rozgalopować się przed konkretną pracą. Ogier początkowo strasznie brykał i wyrywał się, ale po chwili skończyła mu się kondycja więc się uspokoił i galopował równo. Łukasz zmienił ogierowi kierunek, jeszcze chwilę kazał mu galopować po czym wyhamowali do kłusa. Chłopak poćwiczył z ogierem przejścia między trzema chodami. Amir wydawał się zadowolony, że ktoś mu w końcu pozwolił pobiegać. 
Kaśka z kolei brykała dużo dłużej i bardziej efektownie, ale Antek tylko mruczał pod nosem "a brykaj sobie, brykaj" i kiedy klacz już się uspokoiła pogonił ją jeszcze trochę, żeby się zmęczyła. W końcu opuściła łeb i zaczęła parskać. Wtedy chłopak również zaczął ćwiczyć z klaczą przejścia. 
Ja nie musiałam dawać Gambitowi czasu na wybrykanie się, tylko od razu zaczęłam pracę, ponieważ wałach od początku szedł rozluźniony, rytmicznie i ogólnie zachowywał się nienagannie. Ładnie wykonywał zarówno przejścia jak i cofania czy inne elementy, więc spuściłam go z lonży, przypięłam do jego kantara krótszy uwiąz i zaczęłam ćwiczyć z wałachem w ręku. Ładnie ruszał i hamował, nie wchodził na mnie, ani nie szarpał się. Szedł dokładnie tak jak powinien, więc przećwiczyłam tylko raz wszystkie elementy i przeszliśmy do stępa. Spojrzałam na Amira. Szarpał się i odskakiwał w boki, ale u arabów na wystawach to chyba normalne, więc Łukasz nie przejmował się tym za bardzo, ponieważ "przeżywający" wszystko koń wygląda przecież bardziej efektownie. Amir ogólnie słuchał się, ładnie biegł obok Łukasza, zatrzymywał się i ruszał kiedy chłopak mu kazał, oraz stał nieruchomo kiedy tego się od niego wymagało. W końcu Łukasz również postanowił zakończyć trening. Pogłaskał ogiera po szyi i pozwolił mu się wytarzać na piasku. 
Kaśka dawała niezłego czadu. Miała bardzo zamaszyste kroki, więc Antkowi czasem było trudno za nią nadążyć, ale ogólnie była posłuszna. Zatrzymywała się, ruszała, stała w miejscu... Prezentowała się bardzo ładnie, na prawdę chwytała za oko. 
W końcu wszyscy troje ruszyliśmy z powrotem do stajni. Trening uznałam za udany, chłopaki również nie narzekali. Pod stajnią wyczyściliśmy koniom kopyta i wypuściliśmy je na wybiegi. 

środa, 23 września 2015

[treningi] wał. Epilos

Jazdy na placu (1)



Trening wystawowe (1)



Tereny (2)

[treningi] wał. Dracula

Treningi skokowe (2)


Treningi w ścieżce huculskiej (2)


Inne treningi sportowe (2)



Tereny (2)



Przejazdy na zawodach (4)



Udział w imprezach (17)

(boks) kl. Ventosa Kayna (xx)

klacz **VENTOSA KAYNA+/
(xx, gniada)
od Kayna (nvrt) po *Corriendo Viento (xx)
emerytura: wyścigi płaskie (2200-2800 m.), wyścigi płotowe (2800-3200 m.)
urodzona 01.03.2013, w Virtualu od 10.01.2015
hodowli Zielonych Pastwisk, własności WHK Anarkia
klacz hodowlana, na sportowej emeryturze


Zwyciężczyni Derbów 2016 na Hipodromie A 
oraz Breeders' Cup 2016 na Racing Association
Odznaczona Srebrnym Orderem Zasługi w wyścigach



OSIĄGNIĘCIA     |     TRENINGI     |     POTOMSTWO   




Historia: Kayna urodziła się w pewnej, dość dobrze znanej hodowli koni pełnej krwi angielskiej. Jak wiele podobnych jej źrebaków z jej rocznika miała zostać sprzedana na dorocznej aukcji. Nie było jednak na nią chętnych, więc właściciele postanowili ją zatrzymać. W wieku roku rozpoczęła treningi wyścigowe, a w wieku 2 lat wystartowała w pierwszej gonitwie przybiegając na celownik jako trzecia. Wtedy klaczą zainteresowała się Podkowa z Zielonych Pastwisk i złożyła propozycję kupna. Właściciel zgodził się, więc dobili targu i jeszcze tego samego dnia Kayna została przewieziona na Zielone Pastwiska. Tam trenowała dalej pod okiem wykwalifikowanej kadry, a w styczniu 2015 roku została wystawiona jako jedna z nagród podczas loterii. Jej nową właścicielką została Soczek.Caprio, która jednak nie za bardzo wiedziała co z klaczą zrobić, więc szybko odsprzedała ją Cocaine z Cheltenham Racecourse. W barwach tej stajni Kayna dalej trenowała i rozwijała się. Jednak pół roku później Cocaine postanowiła przeprowadzić redukcję stada. Kayna wraz z wieloma innymi końmi została wystawiona na sprzedaż. Tym razem zainteresowała się nią Esmeralda i postanowiła złożyć formularz. Dostała twierdzącą odpowiedź i tydzień później Kayna przyjechała w Bieszczady. Zamieszkała w pensjonacie w  pobliskiej stajni sportowej, żeby mogła trenować na prawdziwym torze. W styczniu 2019 wróciła do Anarkii i od tego czasu leni się na padokach okazjonalnie chodząc pod siodłem albo rodząc źrebaki. 
Rodowód: matka Ventosy Kayni - Kayna to gniada klacz, która w przeszłości wygrała kilka wyścigów płotowych, ale nie zapisała się jakoś bardzo mocno w świadomości hodowców koni pełnej krwi. Dość szybko zakończyła karierę wyścigową z powodu kontuzji ścięgna i obecnie uczestniczy w hodowli. Poza Kayną jest matką jeszcze czterech koni pełnej krwi, które całkiem nieźle radzą sobie w wyścigach oraz WKKW. Z kolei ojciec Ventosy Kayni to siwy Viento Fuerte, który po bardzo udanej karierze wyścigowej na dystansach 1000 - 2000 m. w barwach WSK Black Spirit zamieszkał na Zielonych Pastwiskach. Ciekawostką jest, że Corrido Viento jest synem naszej Melodii. Jest ojcem kilku koni wyścigowych, między innymi utytułowanej *Felicii, startującej w wyścigach płaskich w barwach Echo Valley Farm oraz ogiera Viento Fuerte który w barwach tej samej stajni startuje w wyścigach płaskich i płotowych. 


Podczas pracy na torze roboczym: Jest koniem dość ruchliwym, spostrzegawczym oraz oczywiście pieszczochem. Nienawidzi nerwowych jeźdźców, gdyż sama zaraża się tą
niepozytywną energią i wszystkie atuty łatwo zmieniają się w wady. Można więc stwierdzić, iż łatwo na nią wpłynąć. Widzimy to również na treningach, gdzie mimo słabego skoncentrowania na kentrze, szybko zaczyna łapać, co powinna robić, dzięki czemu praca jest bardziej efektywna.Nie dość, że świetnie radzi sobie na długich dystansach, to i ładnie łapie równowagę po każdym ze skoków. Idzie dość lekko w ręce, lecz łatwo wyprosić o szybsze tempo. Niezwykle ciekawie reaguje na głos. Klaczka naprawdę słucha człowieka i pod wpływem głosu jej stałego opiekuna potrafi się wyciszyć czy też uspokoić. Jak już wspomniałam jest to potrzebne. Ze wszystkich naszych koni to chyba właśnie ją Emilia lubi najbardziej, bo jest zdecydowanie najbardziej podatna na wskazówki. Podczas treningów potrafi skupić się na jeźdźcu tylko pod warunkiem że ten będzie spokojny, wyluzowany i skupiony na pracy z koniem. Dobrze reaguje na pomoce, jest miękka w pysku i wrażliwa na pozycję ciała jeźdźca. 

Podczas jazd w terenie: Kayna na razie w tereny chodzi rzadko, choć trzeba jej przyznać że jest wyjątkowo odważna. Często chodzi więc jako czołowa, bo według pracowników stajni jest do tego najbezpieczniejszym koniem. Owszem, czasem zdarza jej się odskoczyć gdy na drogę wbiegnie jakieś zwierzę, albo nagle obok pojawi się rowerzysta czy pieszy, ale jednak robi to zdecydowanie rzadziej od innych wyścigowców, a jej płoszenie się jest dużo bardziej przewidywalne i mniej niebezpieczne. Bardzo lubi chodzić do lasu na rozstępowanie po treningu. Wycisza się wtedy, uspokaja i zupełnie rozluźnia. Można spokojnie jechać na niej na luźnej wodzy nie bojąc się o to, że Kayna nagle poniesie albo zrobi inną głupotę. Emilia nawet ostatnio się chwaliła że galopowła na Kayni po lesie i było bardzo przyjemnie. Nie robi jej różnicy czy idzie sama czy z innymi końmi. Jakoś umie odróżnić rywalizację wyścigową od przejażdżki w terenie, a co nie częste u koni wyścigowych. Nawet jadąc kłusem na końcu zastępu nie szarpie się ani nie próbuje wyprzedzać innych koni. Po prostu idzie swoim tempem i nie przejmuje się niczym. Jest duża szansa, że po skończonej karierze wyścigowej wyślemy ją na trening rajdowy albo crossowy. 
W stosunku do ludzi: to bardzo miły koń, który jednak jest bardzo wrażliwy na nastrój człowieka z którym obcuje. Potrafi stać się bardzo nerwowa gdy wyczuje zdenerwowanie człowieka. W żadnym wypadku nie wolno zachowywać się przy niej w sposób agresywny czy nerwowy, ponieważ Kayna od razu przejmie te emocje i również zacznie zachowywać się zupełnie nie tak jak powinna. Na szczęście Emilia pilnuje, żeby wszyscy traktowali Kaynę ze spokojem i przyjaźnią. Dzięki temu klacz zachowuje się jak anioł i wszyscy pracownicy stajni podobno ją uwielbiają. Przy czyszczeniu jest spokojna i posłuszna. Podaje wszystkie nogi bez narzekania, pozwala sobie wyczyścić nogi, brzuch, zad, głowę oraz wszystkie inne wrażliwe miejsca. Otwiera też grzecznie pysk do włożenia wędzidła i nie pompuje się przy zapinaniu popręgu. Jednak wszystkie czynności przy niej trzeba wykonywać powoli, ale ze zdecydowaniem. Kayna bardzo lubi być głaskana i jeśli kogoś zna i lubi będzie podtykać łeb do głaskania. Na padoku sama podchodzi do człowieka i pozwala założyć sobie na łeb kantar. 
W stosunku do koni i innych zwierząt: żyje trochę na uboczu, jest zamknięta w sobie i raczej unika kontaktów z innymi końmi. Na padok wychodzi z dwoma innymi klaczami z Anarkii - Sweet Dream i Not Fade Away. Dobrze się z nimi dogaduje, klacze żyją w dobrych kontaktach, nie walczą i nie kłócą się, ale Kayna zawsze woli stać w odstępie od nich i raczej nie wchodzić w interakcje. Nigdy też nie ciągnie w stronę koni ani nie rży tęskniąc za nimi. Jest po prostu typem samotnika i trzeba to zaakceptować. Mimo to inne konie potrafią mocno wpłynąć na jej nastrój. Na przykład na padoku przed wyścigiem Kayna często się denerwuje patrząc na niecierpliwiące się konie dookoła niej. Jest to też jeden z powodów dla których klacz tak bardzo nie lubi wchodzić do bramki startowej. Nerwy koni dookoła niej sprawiają, że ona sama też staje się nerwowa. Potrzebny jest wtedy spokojny i opanowany jeździec, żeby Kayna się wyciszyła. Inne zwierzęta zupełnie ignoruje, nawet jeśli wejdą jej między nogi, czy będą obszczekiwać. Kayna po prostu ma wszystko gdzieś i zachowuje zupełny spokój. Chyba że jakiś pies nagle skądś wyskoczy, wtedy klacz potrafi się spłoszyć. 
W stajni: jest ulubienicą wszystkich pracowników stajni, bo w boksie zachowuje się nienagannie. Podczas karmienia grzecznie czeka na swoją kolej, nie rozwala boksu, nie rozsypuje jedzenia wszędzie dookoła, nie wyskakuje przez drzwi na korytarz, nie otwiera sama zamka, nie taranuje ludzi wchodzących do jej boksu ani nie ciągnie gdy prowadzi się ją na uwiązie. Nie awanturuje się też gdy stoi sama w stajni. Zawsze spokojnie stoi w boksie i je siano. W ogóle to jeden z tych koni które gdziekolwiek się ich nie postawi to będą zadowolone. Kayna nie zaczepia nigdy koni ani ludzi przechodzących przez korytarz. Nie lubi natomiast gdy w stajni dużo się dzieje i panuje zamieszanie. Denerwuje się wtedy, krąży po boksie i macha łbem. Gdy podejdzie się do jej boksu Kayna od razu nastawia uszy i podchodzi do człowieka w poszukiwaniu smakołyków czy głaskania. Grzecznie wychodzi ze stajni, nie szarpie się ani nie wyrywa. Można też spokojnie wejść do niej do boksu z zamiarem posprzątania. Kayna nie taranuje człowieka, nie boi się wideł ani nie próbuje uciekać z otwartego boksu. 
Na padoku: to bardzo czysty koń, więc rzadko można zobaczyć ją tarzającą się, włażącą w błoto, czy robiącą coś niezgodnego z regulaminem dobrego konia. Obecnie stoi w pensjonacie w stajni sportowej z torem wyścigowym i jest tam jednym z nielicznych koni które wychodzą regularnie na padok. Stoi więc tylko z Fade i Sweet. Kayna zazwyczaj na padoku spaceruje od jednej ściany do drugiej, albo po prostu je siano z siatki. Rzadko biega, rzadko się tarza i rzadko wchodzi w interakcje z innymi końmi. Na widok człowieka praktycznie od razu podchodzi do ogrodzenia, więc nie ma najmniejszych kłopotów ze złapaniem jej i ściągnięciem do stajni. Podczas sprowadzania z padoku jest grzeczna, nie ciągnie, nie rży za innymi końmi oraz nie rozprasza się. Tak samo z resztą przy wyprowadzaniu na padok. Kayna czeka zawsze grzecznie aż człowiek odepnie uwiąz i puści ją luzem. Dopiero wtedy klacz spokojnie odchodzi od niego stępem. Gdy jest zimno wychodzi na padok w derce, ponieważ jest golona. Trzeba jakoś wyglądać przy ludziach jak się jest czempionem, prawda? 

Na zawodach: Kayna nie ma problemów z wchodzeniem do przyczepy. Zawsze wchodzi pierwsza i spokojnie czeka w środku aż załadujemy resztę, bardziej opornych koni. Podróż zawsze znosi spokojnie i nawet gdy skończy się siano Kayna stoi spokojnie i nie denerwuje się. Rozładunek również przebiega spokojnie i bezproblemowo, jednak klacz trochę się denerwuje w nowym otoczeniu. Wystarczy jednak zabrać ją na krótki spacer po ośrodku i od razu się uspokaja. W stajni również nie sprawia kłopotów, stoi spokojnie w boksie jakby była u siebie. Nerwowa atmosfera zawodów nie wpływa na nią aż do momentu w którym wejdzie na padok i znajdzie się w towarzystwie innych, bardziej nerwowych koni. Wtedy emocje dają o sobie znać i Kayna zaczyna się stresować. Bardzo jednak pomaga luzak który ją prowadzi. Musi to być osoba spokojna i opanowana, ale jednocześnie stanowcza i zdecydowana. Zazwyczaj tę rolę dajemy Łukaszowi lub Esmeraldzie, których Kayna zna i lubi, a którzy potrafią obchodzić się z klaczą i uspokoić ją. 
  • wyścigi płaskie: szybko się nakręca, szczególnie w maszynie. To miejsce zajęło nam najwięcej pracy, ponieważ nie samo wejście stanowiło problem, jednak nerwowe konie obok, rżenia, stukania kopyt. To wszystko nie pozwalało Kaynie na wejście do startmaszyny. Może dlatego też woli wyścigi płotowe, gdzie startuje się przed taśmą, opuszczaną przez sędziego.W wyścigach nadal łatwo się rozprasza, jednak lekko i precyzyjnie prowadzona, potrafi ochłonąć, a następnie skupić się na jeźdźcu. Jest koniem dość ciekawym, lecz efektywnym oraz pełnym zapału. Przy dobrym jeźdźcu Kayna skupia się na wyścigu i postawionych przed nią zadaniach. Daje się łatwo prowadzić oraz jest posłuszna jeśli chodzi o zmiany tempa. Jest koniem zdecydowanie długodystansowym, umie dobrze rozłożyć siły i na ostatnią prostą zachować jeszcze dużą dawkę energii. W dużej mierze polega na jeźdźcu i jego strategii, ale gdy trzeba potrafi sama przejąć inicjatywę. 
  • wyścigi płotowe: Kayna ma bardzo dobrą równowagę, wiec po każdej przeszkodzie ląduje równo i praktycznie od razu jest gotowa do dalszego biegu. Nie boi się przeszkód, skacze odważnie i z zapałem przez wszystko przez co każe jej skoczyć jeździec. Nie boi się też skakać jako pierwsza, choć rzadko zdarza jej się prowadzić wyścig, to jednak taka umiejętność jest ważna. Jest posłuszna jeśli chodzi o zmiany tempa, czy przemieszczanie się po torze. Nie szarpie się, nie ciągnie ani nie wiesza na wędzidle. Jest świetnym koniem na bardzo długie dystanse i dzięki swojej wytrzymałości i umiejętności rozkładania sił jest w stanie utrzymać dobre tempo i zostawić jeszcze sporą dawkę sił na ostatnią prostą. Pod dobrym jeźdźcem jest skupiona na wyścigu, ignoruje inne konie oraz wszystkie czynniki dookoła. Najlepszą strategią dla niej jest trzymać się przez cały dystans z przodu stawki (jednak nie prowadzić wyścigu), a na ostatniej prostej zacząć wyprzedzać. Dzięki temu tempo wyścigu dyktuje inny koń, a Kayna ma jeszcze dużo sił na koniec dystansu. 

Chody: Kayna porusza się bardzo równo i rytmicznie. Stawia długie, zamaszyste kroki w galopie przez co jest idealnym koniem na długie dystanse. Często galopując na niej po torze obok innego konia Kayna robi jeden krok podczas gdy biegnący obok niej koń musi w tym czasie wykonać dwa lub trzy. Galop na Kayni to czysta przyjemność. W kłusie klacz porusza się jakby w zwolnionym tempie, z długą fazą zawieszenia. Nie widać tego co prawda pod siodłem, ale jest doskonale widoczne gdy klacz postanowi pobiegać luzem. Jeśli taki ruch jej się utrzyma to w przyszłości może zostanie ujeżdżeniowcem, kto wie? W stępie trochę się wlecze, włóczy nogami po ziemi, opuszcza głowę i wygląda na bardzo zmęczoną życiem. Chyba, że chodzi po padoku przed wyścigiem, wtedy przez zdenerwowanie podnosi wysoko nogi i wygląda jak wychudzony andaluz. 
Zdrowie: trochę obawialiśmy się o jej ścięgna, gdy prześledziliśmy historię jej matki, ale okazało się, że Kayna chyba nie odziedziczyła tego po swojej matce. Dbamy o nią jednak jak możemy, po każdym treningu ma chłodzone i zawijane nogi, na treningi chodzi w ochraniaczach, a każde, nawet najmniejsze, podejrzenie choroby jest od razu weryfikowane. Kayna jest golona, więc zimą wychodzi na padok w derce. Nie jest tak zahartowana jak konie z Anarkii, ale na tle innych koni stojących tam gdzie ona to i tak wypada świetnie. Sam fakt, że wychodzi na padoki sprawia, że odróżnia się od innych koni stojących w stajni sportowej. Kayna ma bardzo mocne płuca i jeszcze nigdy nie zdarzyło się, że po wyścigu trzeba było sprawdzać jej nos z powodu lecącej z niego krwi. 
Kondycja: to koń chodzący wyścigi długodystansowe, więc o jej kondycji można mówić w samych superlatywach. Oczywiście męczy się, poci, oddycha szybciej, ale te symptomy następują u niej dużo później niż u innych koni. Zawsze stara się dać z siebie sto procent i rzadko pokazuje, że jest zmęczona. Na ostatnich metrach wyścigu zawsze stara się jeszcze o nos wyprzedzić inne konie i nigdy się nie poddaje, co jest ważną cechą. Ogólnie trudno ją zmęczyć i podczas treningów grupowych jest zawsze tym koniem który dyktuje tempo i jest najmniej zmęczony. Prawdopodobnie w przyszłości będzie dobrym koniem rajdowym, jeśli jej trening pójdzie dalej w tym kierunku. 


Budowa: jest dość wysoka, ale wciąż mieści się we wzroście prawidłowym dla folblutów. Ma bardzo długie nogi, co sprawia że w galopie stawia bardzo długie kroki, co czyni ją świetnym koniem na długie dystanse. Dodatkowo nogi ma mocne co ułatwia jej skakanie przeszkód z dużej prędkości. Ma dużą głowę, dość krótki grzbiet, szeroką klatkę piersiową i mocny zad. Jest szczupła (ale nie chuda) i bardzo umięśniona, co jest wynikiem regularnych treningów skupiających się na muskulaturze. Dodatkowo ma mocne, twarde kopyta i (niestety) rzadką grzywę i ogon, mimo stosowania miliona odżywek. 
Imię: Esmeralda zrobiła research i wychodzi na to, że słowo "ventosa" w języku włoskim oznacza przyssawkę, a Kayna to dzielnica miasta Zeitz w Niemczech. Ciekawe połączenie. A tak na prawdę to geneza tego imienia jest chyba dużo prostsza, bo Kayna to po prostu imię jej matki, a Ventosa prawdopodobnie wzięła się od słowa "viento" (hiszp. "wiatr") z imienia jej ojca - Corrido Viento (hiszp. "zawstydzony wiatr"). Na co dzień mówimy na nią po prostu Kayna lub Kaja, bo Esmeralda nie przepada za kilkuczłonowymi imionami. 
Hodowla: Kayna nie miała jeszcze okazji zostać matką, bo nie było na to chętnych. Oferty są jednak otwarte, więc może w przyszłości ktoś się zdecyduje na taki wybór na matkę. Na razie jednak chcemy się skupić na sporcie, a później może przeznaczymy Kaynę na matkę. Czas pokaże jak potoczy się jej kariera wyścigowa. 





Rodowód:
*VENTOSA KAYNA+
(xx, 2013)
KAYNA
(xx, nvrt)
KAPRICA
(xx, nvrt)
KASTILLA (xx, nvrt)
BATTLESTAR (xx, nvrt)
TEXAS RANGER
(xx, nvrt)
TEXAS GIRL (xx, nvrt)
BRAVE FIGHTER (xx, nvrt)
(xx, 2010)
(xx, 2006)
MON AMIE (xx, nvrt)
BEMOL (xx, nvrt)
(xx, 2008)
REMEMBER CORRIDA (xx, nvrt)
MISTER SUNNY (xx, nvrt)


Na łamach gazet: 

Osiągnięcia klaczy Ventosa Kayna

Liczba osiągnięć: 100
Liczba gwiazdek: 2



Osiągnięcia na wyścigach (89)





Osiągnięcia inne (1)




Tytuły (4)