piątek, 26 września 2014

Trening og. Assassin (7)

Koń: Assassin
Jeździec: Esmeralda
Dyscyplina: ujeżdżenie (L)
Miejsce treningu: ujeżdżalnia, WHK Anarkia
Czas: godzina

Wyczyszczony i osiodłany Assassin stał przed stajnią. Dociągałam właśnie popręg i opuszczałam strzemiona. Było dość zimno, ale trudno, trzeba jeździć. Wskoczyłam na grzbiet ogiera i ruszyliśmy na dół na ujeżdżalnię. Assassin był rozkojarzony, ale pozwoliłam mu przyzwyczaić się, że siedzę na jego grzbiecie. Jechałam na luźnej wodzy, dając tylko ogierowi sygnały łydkami, żeby szedł aktywnie. Gdy wjechaliśmy na ujeżdżalnię jeszcze chwilę z nim postępowałam. Robiliśmy koła w stępie w obie strony, początkowo duże, następnie coraz mniejsze. Starałam się, żeby ogier był dobrze wygięty i szedł aktywnie do przodu. W przerwach od kół robiliśmy zatrzymania i ruszenia stępem. Assassin opuścił głowę, rozluźnił się i skupił na tym czego od niego chciałam. Ćwiczyliśmy równeż wydłużania i skracania stępa, oraz stęp swobodny. Gdy uznałam, że koń jest już rozgimnastykowany, ruszyłam kłusem. Assassin ochoczo zmienił chód. Na początku pozwoliłam mu przekłusować dwa duże koła w każdą stronę na luźnej wodzy. Następnie wzięliśmy się za porządną pracę. Początkowo robiliśmy wszystko to, co w stępie: duże koła stopniowo przechodzące w małe wolty, zatrzymania do stój i do stępa z kłusa, oraz zakłusowania ze stępa i ze stój. Assassin, który na początku był niespokojny, stopniowo stawał się coraz bardziej skupiony na pracy. Bardzo dobrze szło mu wydłużanie i skracanie kłusa. Wyginał się też ładnie i podstawiał zad. Byłam z niego na prawdę zadowolona. Dałam ogierowi chwilę odpoczynku podczas której przejechaliśmy całe okrążenie na luźnej wodzy w stępie. Gdy Assassin złapał oddech ponownie ruszyłam kłusem, a na środku długiej prostej zagalopowaliśmy. Przejechaliśmy okrążenie w prawo na luźnej wodzy, po czym prosiłam ogiera o wykonywanie kół i wolt. Ćwiczyliśmy również zagalopowania ze wszystkich niższych chodów i ze stój, oraz przejścia z galopu do niższych chodów i stój. Byłam na prawdę dumna z Assassina, był skupiony, rozluźniony i pełen zapału. Powtórzyliśmy wszystko to na drugą stronę w galopie, po czym przeszliśmy do kłusa. Rozkłusowałam ogiera na obie strony na luźnej wodzy, po czym przeszłam do stępa. Wyjechaliśmy z ujeżdżalni i wjechaliśmy pod górę do stajni. Przed nią zsiadłam, pogłaskałam ogiera, rozsiodłałam go i odprowadziłam na wybieg. 

czwartek, 25 września 2014

Trening og. *Frollo (3) , kl. *Fatalita (4) , wał. Cherokee (1)

Konie: Frollo, Fatalita, Cherokee
Jeźdźcy: Esmeralda, Łukasz, Antek
Dyscyplina: skoki (LL, L)
Miejsce: ujeżdżalnia, WHK Anarkia
Czas: godzina

Udało nam się w końcu zorganizować grupowy trening skokowy. Właśnie wsiadaliśmy na nasze wierzchowce. Ruszyliśmy w dół stępem, poprawiając w tym czasie strzemiona i popręgi. Zamierzaliśmy również przeprowadzić pierwszy trening z Cherokee'm. Po około 10 minutach wjechaliśmy na plac z przeszkodami i każdy we własnym zakresie przeprowadził rozgrzewkę w 3 chodach dla swojego konia. 
Frollo, na którym przyszło mi dziś jeździć, był spokojny i opanowany. Wcześniej zapoznaliśmy go z Cherokee'm. Fatalitę tolerował, mimo że pochodzi z innego stada. Ale w końcu to jego córka... Frollo był skupiony na moich poleceniach i wykonywał je najlepiej jak mógł. Kątem oka widziałam że dwa pozostałe konie również zachowują spokój. 
Po rozgrzewce zaczęliśmy skakać. Na początek niska przeszkoda - stacjonata o wysokości 40 cm. Cherokee skoczył bez najmniejszych problemów, nie była to dla niego żadna wysokość. Hucuły również poradziły sobie dobrze. Następnie krzyżak o wysokości 60 cm. Wszystkie konie skoczyły bez problemów. Przyglądałam się Cherokee'owi, który wciąż był dla mnie nowym koniem. Skakał z dużą pasją i zaangażowaniem, nawet te małe przeszkody. Antek, jadący na nim, również był zadowolony z wałacha. 
Skoczyliśmy jeszcze kilka takich małych przeszkód, po czym postanowiliśmy pojechać parkur o wysokości 80-90 cm. Pierwszy pojechał Łukasz z Fatalitą. Klacz wszystkie przeszkody pokonała bez problemów, choć na podwójnym szeregu stacjonat 80-90 cm. lekko zawahała się na drugim członie. Skoczyła, ale niestety zrzuciła najwyższy drąg. Mimo to byłam z niej zadowolona. Następnie pojechałam ja i Frollo. Ogier trochę pomylił kroki przy 90 cm. stacjonacie, zrobił za dużo kroków galopu, przez co nie zmieściliśmy się i wyłamaliśmy. Najechaliśmy jeszcze raz i tym razem już bez problemów przeskoczyliśmy. Na przejazd Cherokee'a zsiadłam z Frolla i podwyższyłam wszystkie przeszkody tak, że mierzyły teraz 100 - 110 cm. Antek i Cherokee skakali pewnie i ładnie. Wałach dawał z siebie wszystko i zdawało się, że sprawia mu to absolutną radość. Nic nie wyłamali, ani nie zrzucili. Po skończonych skokach rozkłusowaliśmy i rozstępowaliśmy konie. Ruszyliśmy w górę do stajni, gdzie rozsiodłaliśmy konie i wypuściliśmy je na wybiegi. 

środa, 3 września 2014

Trening kl. Zatanna (1)

Koń: Zatanna
Jeździec: -
Dyscyplina: wystawy, praca w ręku
Czas: godzina
Miejsce treningu: ujeżdżalnia, WHK Anarkia

Zatanna została bardzo dokładnie wyczyszczona, co nie spodobało się naszej księżniczce, która nie lubi za długo stać przywiązana. W końcu założyłam jej kantar sznurkowy na głowę, wzięłam do ręki linę i ruszyłam przed siebie prowadząc klacz na uwiązie. Zeszłyśmy z góry i weszłyśmy na ujeżdżalnię. Tam puściłam Zatannę luzem. Klacz pierwsze, co zrobiła to położyła się i zaczęła tarzać. Jestem pewna, że zrobiła to specjalnie. Gdy królewna raczyła wstać poprosiłam ją o ruch stępem. Klacz ruszyła wzdłuż ogrodzenia. Stanęłam na środku. Po chwili ruszyła kłusem. Robiłam z nią różne zmiany kierunku, zatrzymania, przejścia do stępa i ponowne zakłusowania. Pilnowałam żeby Zatanna wciąż była czymś zajęta. Dobrze reagowała na ruchy mojego ciała, słuchała się. W końcu pozwoliłam jej zagalopować. Ruszyła szybko przed siebie. Przegalopowała dwa pełne kółka w obie strony, po czym znów zajęłyśmy się zmianami tempa i kierunku. W końcu przeszłyśmy do kłusa, a następnie do stępa. Zatanna była wybiegana i gotowa do współpracy. Ponownie założyłam jej kantar sznurkowy i podpięłam linę. Na początku chciałam potrenować z nią zatrzymania. Ruszyłam przed siebie, prowadząc Zatannę na długiej linie. Po zrobieniu kilku kroków zatrzymałam się. Zatanna podeszła do mnie i zatrzymała się tuż obok mnie. Pogłaskałam ją po szyi. Powtórzyłyśmy to zadanie jeszcze kilka razy. Zatanna była bardzo skupiona na pracy i starała się wykonać moje polecenia jak najlepiej. Zaczęłam biec, Zatanna momentalnie ruszyła za mną. Trzymając długą linę robiłam koła, zmiany kierunków, wężyki i ósemki. Klacz biegła za mną, czujna i spokojna, ale jednocześnie pełna energii. Musiała wyglądać ślicznie. Przećwiczyłyśmy jeszcze zatrzymania z kłusa i ruszenia kłusem ze stój. Zatanna zatrzymywała się momentalnie i jeszcze szybciej ruszała. Pogłaskałam klacz i zwolniłam. Zatanna przeszła do stępa i zwiesiła lekko głowę. Byłam z niej bardzo zadowolona. Otworzyłam bramę i ruszyłyśmy na górę do stajni. Tam od razu wypuściłam klacz na wybieg i odniosłam sprzęt do siodlarni.