Konie: Frollo, Fatalita, Cherokee
Jeźdźcy: Esmeralda, Łukasz, Antek
Dyscyplina: skoki (LL, L)
Miejsce: ujeżdżalnia, WHK Anarkia
Czas: godzina
Udało nam się w końcu zorganizować grupowy trening skokowy. Właśnie wsiadaliśmy na nasze wierzchowce. Ruszyliśmy w dół stępem, poprawiając w tym czasie strzemiona i popręgi. Zamierzaliśmy również przeprowadzić pierwszy trening z Cherokee'm. Po około 10 minutach wjechaliśmy na plac z przeszkodami i każdy we własnym zakresie przeprowadził rozgrzewkę w 3 chodach dla swojego konia.
Frollo, na którym przyszło mi dziś jeździć, był spokojny i opanowany. Wcześniej zapoznaliśmy go z Cherokee'm. Fatalitę tolerował, mimo że pochodzi z innego stada. Ale w końcu to jego córka... Frollo był skupiony na moich poleceniach i wykonywał je najlepiej jak mógł. Kątem oka widziałam że dwa pozostałe konie również zachowują spokój.
Po rozgrzewce zaczęliśmy skakać. Na początek niska przeszkoda - stacjonata o wysokości 40 cm. Cherokee skoczył bez najmniejszych problemów, nie była to dla niego żadna wysokość. Hucuły również poradziły sobie dobrze. Następnie krzyżak o wysokości 60 cm. Wszystkie konie skoczyły bez problemów. Przyglądałam się Cherokee'owi, który wciąż był dla mnie nowym koniem. Skakał z dużą pasją i zaangażowaniem, nawet te małe przeszkody. Antek, jadący na nim, również był zadowolony z wałacha.
Skoczyliśmy jeszcze kilka takich małych przeszkód, po czym postanowiliśmy pojechać parkur o wysokości 80-90 cm. Pierwszy pojechał Łukasz z Fatalitą. Klacz wszystkie przeszkody pokonała bez problemów, choć na podwójnym szeregu stacjonat 80-90 cm. lekko zawahała się na drugim członie. Skoczyła, ale niestety zrzuciła najwyższy drąg. Mimo to byłam z niej zadowolona. Następnie pojechałam ja i Frollo. Ogier trochę pomylił kroki przy 90 cm. stacjonacie, zrobił za dużo kroków galopu, przez co nie zmieściliśmy się i wyłamaliśmy. Najechaliśmy jeszcze raz i tym razem już bez problemów przeskoczyliśmy. Na przejazd Cherokee'a zsiadłam z Frolla i podwyższyłam wszystkie przeszkody tak, że mierzyły teraz 100 - 110 cm. Antek i Cherokee skakali pewnie i ładnie. Wałach dawał z siebie wszystko i zdawało się, że sprawia mu to absolutną radość. Nic nie wyłamali, ani nie zrzucili. Po skończonych skokach rozkłusowaliśmy i rozstępowaliśmy konie. Ruszyliśmy w górę do stajni, gdzie rozsiodłaliśmy konie i wypuściliśmy je na wybiegi.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz