sobota, 27 maja 2017

klacz HAWARA SA (marwari)

klacz HAWARA SA
(marwari, siwa)
od Jaishnavi (nvrt) po *Mahakal SA (marwari)
wystawy
urodzona 2010 r., w Virtualu od ?
hodowli Selman Arabians, własności WHK Anarkia
klacz rekreacyjna



OSIĄGNIĘCIA     |     TRENINGI     |     SPRZĘT




Historia: Hawara urodziła się w Jakarta Arabians (obecnie Selman Arabians) jako córka najsłynniejszego w Virtualu ogiera Mahakal SA. Została wystawiona na sprzedaż podczas sprzedaży potomków po Mahakalu, wraz z kilkunastoma innymi końmi. Podczas sprzedaży Hawara została kupiona przez Delicję i stanęła w Delicious Stable. Przez kilka lat nic się z nią nie działo - nie startowała w zawodach, nie pracowała, nie uczestniczyła w hodowli. Na początku 2017 roku Zafira zebrała wszystkie porzucone konie swojej hodowli i ponownie wystawiła je na sprzedaż. Hawarą zainteresowała się Esmeralda i postanowiła sprowadzić siwą klacz do Polski. Podróż była bardzo ciężka, a po niej nastąpiła długa kwatantanna, ale w końcu pod koniec maja 2017 roku Hawara przyjechała w Bieszczady. 
Rodowód: to córka znanego ogiera Mahakal, który z powodzeniem startuje w wystawach w barwach Selman Arabians. Ogier ten jest również ojcem prawie wszystkich koni rasy marwari w Virtualu. O matce Hawary nie wiadomo za wiele, tylko tyle jak miała na imię. 

Podczas pracy na ujeżdżalni: Hawara jest koniem dość trudnym do jazdy i tak na prawdę nie wiadomo dla kogo byłby to dobry koń, ponieważ dla początkujących jeźdźców jest za trudna, a dla zaawansowanych za mało wyszkolona pod siodłem. Ma problem z galopem po ujeżdżalni, tak jakby nie mieściła się na kole, dlatego raczej nie jeżdżą na niej osoby galopujące. Najczęściej dosiadają jej jeźdźcy, którzy właśnie zeszli z lonży i jeżdżą po całym placu, ale za drugim koniem. W takiej pracy Hawara sprawdza się znakomicie. Klacz jest wrażliwa na pomoce, ale też trochę uparta. Zdarzają się dni kiedy współpraca z Hawarą w ogóle nie jest możliwa. Klacz wtedy zadziera łeb i kompletnie się nie słucha pędząc przed siebie, albo po prostu staje na środku placu i oznajmia, że ona pracę skończyła. Im bardziej zaawansowana osoba na niej siedzi tym większe prawdopodobieństwo, że Hawara zacznie się buntować. Najlepiej zachowuje się pod słabo jeżdżącymi dziećmi, co jest dziwne, ale przydatne jednocześnie. Hawara nie lubi skakać ani chodzić po drągach. Skoków po prostu odmawia, a jak już skoczy to robi to w tak koszmarnym stylu, że jeźdźca wywala z siodła. Na drągach z kolei potyka się. Lubi chodzić w zastępie. 
Podczas pracy w terenie: uwielbia tereny, szczególnie takie z galopami po łąkach albo pławieniem. Dopóki Soham był jedynym koniem marwari którego znaliśmy wydawało nam się, że konie tej rasy nie lubią wody, ale Hawara ją uwielbia, więc wyszło na jaw, że niechęć do wody to po prostu cecha osobnicza Sohama. Hawara z kolei kocha wodę: uwielbia galopować po wodzie, pływać, włazić w kałuże, czy jeździć na pławienie. Klacz bardzo dobrze sprawdza się jako koń czołowy, ponieważ po prostu idzie przed siebie i nic jej nie interesuje. Czasem ciężko ją wyhamować z galopu do kłusa, dlatego chodzi w tereny tylko z bardzo zaawansowanymi grupami. O ile jako koń prowadzący zastęp Hawara jest idealna, to jazda na niej w zastępie jest już trudniejsza, bo klacz bardzo ciągnie za wodze i stara się za wszelką cenę wyprzedzić inne konie. Jest to sytuacja zupełnie odwrotna do tego, co klacz prezentuje na placu. W tereny na Hawarze jeżdżą tylko instruktorzy i inni pracownicy stajni, ponieważ jazda na niej w zastępie jest mało komfortowa dla jeźdźca, bo trzeba jechać cały czas na zaciągniętym ręcznym. Zazwyczaj więc Hawara chodzi w tereny jako czołowa, co bardzo jej odpowiada. To bardzo odważny koń, który nie panikuje z byle powodu. Nawet widząc coś pierwszy raz zachowuje zupełny spokój. 
W stosunku do ludzi: raczej nie okazuje emocji w stosunku do ludzi, zarówno tych pozytywnych jak i negatywnych. Ma raczej obojętny stosunek do wszystkiego co ludzie z nią robią. Na padoku sama nie podejdzie do człowieka i będzie udawać, że nie widzi, że ktoś zbliża się do niej z kantarem. Jednak gdy już człowiek stanie przy niej i założy jej kantar, to grzecznie pójdzie do stajni bez marudzenia. Przy czyszczeniu również nie sprawia żadnych problemów. Bez dyskusji podaje wszystkie nogi i daje się wyczyścić nawet we wrażliwych miejscach. Trochę się szczurzy przy zapinaniu popręgu, ale nikogo jeszcze nie ugryzła, choć kilka osób przestraszyła już swoim kłapaniem zębami. Zdarza jej się też zadzierać głowę przy zakładaniu ogłowia, ale ten problem istnieje tylko w obecności dzieci, które są za niskie, żeby dosięgnąć Hawarze do głowy. Klacz bardzo sprytnie to wykorzystuje. Przy zdecydowanych osobach normalnego wzrostu ten problem nie istnieje. Siwa zachowuje się również względnie dobrze przy kowalu i weterynarzu. Trochę marudzi przy zastrzykach, ale ogranicza się do robienia wielkich oczu i zadzierania głowy. Przy kowalu jest natomiast bezproblemowa. Raczej nie lubi kiedy zakłóca się jej spokój, więc gdy stoi w boksie i ktoś zaczyna ją wołać, żeby podeszła do drzwi, udaje że nie słyszy. 
W stosunku do koni i innych zwierząt: klacz dość szybko zaaklimatyzowała się w nowej stajni i dogadała ze swoim nowym stadem. Mimo to lubi czasem pokazać innym koniom kto tu rządzi. Nie lubi na przykład jeść siana z jednej siatki z innymi końmi. Wtedy potrafi odgonić inne konie i jeść sama. Podobnie sprawa się ma z piciem. Gdy Hawara pije, żaden inny koń nie ma prawa w tym samym czasie stać obok wanny. W innych sytuacjach jest dość pokojowo nastawiona do innych koni, chyba że któryś na prawdę zrobi coś niewybaczalnego, na przykład ugryzie lub kopnie Hawarę. Wtedy bez namysłu siwa mu odda bez wyrzutów sumienia. Stojąc w stajni nie zaczepia innych koni, które przechodzą przez korytarz, ani tych stojących w boksach obok niej. Obcych koni nie lubi, szczególnie gdy podchodzą za blisko niej. Jest to szczególnie widoczne podczas zawodów, kiedy Hawara bardzo denerwuje się przed startem, bo wokół jest dużo obcych koni na dość małej przestrzeni. Na szczęście klacz nie gryzie ani nie kopie, tylko się szczurzy i kłapie zębami dookoła. Inne zwierzęta traktuje jak ciekawostkę, szczególnie takie których wcześniej nie widziała. Na zwykłe zwierzęta jak psy czy koty zupełnie nie zwraca uwagi. Nie boi się też dzikich zwierząt spotkanych podczas terenów. 
Na padoku: Hawara czas na padoku spędza raczej spokojnie, bez szaleństw. Jej ulubionym zajęciem jest jedzenie, więc dopóki jest siano w siatce to Hawara będzie stała i jadła. Wyjątków od tej reguły nie ma. W sezonie natomiast uwielbia oczywiście jeść trawę i pochłania  ją w niesamowitych dawkach. Na szczęście ma dobrą przemianę materii i nie jest gruba. Każdy inny koń jedząc tyle co ona już dawno by pękł. Hawara rzadko wchodzi w interakcje z innymi końmi, chyba że przeszkadzają jej one jeść lub zakłócają jej przestrzeń osobistą. Wtedy je odgania i kłapie zębami. Nie ma jakiś większych problemów ze złapaniem jej, choć sama z własnej woli nigdy raczej do człowieka nie podejdzie. Do ostatniego momentu będzie jadła i udawała, że nie widzi że człowiek przyszedł właśnie po nią. Daje się jednak złapać bez problemu. Prowadzenie jej na uwiązie również przebiega bezstresowo. Hawara daje się odłączyć od stada i idzie grzecznie obok człowieka nie zostając w tyle ani nie szarpiąc się do przodu. Gorzej z wypuszczaniem na padok, bo wtedy Hawarze zdarza się szarpać, bo chce jak najszybciej znaleźć się już na padoku. Siwa uwielbia się tarzać, szczególnie w błocie, więc doczyszczenie jej później to misja dla największych twardzieli. 
W stajni: siwa przebywając w stajni bardzo ceni sobie spokój. Nie lubi kiedy ludzie ją zaczepiają, ani kiedy inne konie zaglądają do jej boksu. O ile ludzi po prostu ignoruje, to w stronę konia zaczepiającego ją potrafi kłapnąć zębami, a nawet lekko ugryźć. Tak samo jak na padoku, tak i w boksie Hawara większość czasu spędza na jedzeniu, a gdy jedzenia zabraknie zazwyczaj leży na trocinach i przysypia. Nie przeszkadza jej gdy zostaje sama w stajni, a co więcej mamy wrażenie, że taki stan rzeczy wręcz jej odpowiada, bo w końcu ma spokój i nikt jej nie zawraca głowy. Podczas jedzenia zachowuje względny spokój pod warunkiem że konie dookoła niej nie szczurzą się na nią. Jeśli to robią, Hawara odpowiada tym samym. Natomiast sama z siebie podczas karmienia jest wyjątkowo spokojna i opanowana. Nigdy nie awanturuje się, gdy inne konie już dostały jedzenie, a ona wciąż czeka. Stoi tylko przy drzwiach boksu i śledzi wzrokiem człowieka z wiadrem, ale nie rży ani nie kopie w boks, tylko czeka cierpliwie. Podczas wypuszczania na padok jest trochę niecierpliwa i chce jak najszybciej wyjść na dwór, ale kiedy zda sobie sprawę, że jednak zostaje, to potrzebuje zaledwie kilku minut, żeby się uspokoić i przyjąć taki stan rzeczy bez marudzenia. 


Na zawodach: klacz nie ma za dużego doświadczenia na zawodach, ale wciąż go nabywa i z każdym kolejnym wyjazdem zachowuje się coraz lepiej. Do przyczepy wchodzi bez większych problemów i pozostaje w niej tak długo jak jej każą, pod warunkiem że w środku ma dużo siana. Gdy siano się skończy Hawara zaczyna się złościć i gdy drzwi do przyczepy się otworzą rozzłoszczona klacz wypada z niej z prędkością światła. Nie robi jej właściwie różnicy czy jedzie przyczepą sama, czy z innymi końmi. W nowym miejscu jest niespokojna i zdarzają jej się bardzo gwałtowne reakcje. Hawara odskakuje na boki, staje dęba, rży, kręci się i ogólnie jest bardzo niespokojna i poddenerwowana. Nie pomaga jej nawet spokojny ale stanowczy człowiek. Na szczęście ten atak paniki trwa zazwyczaj kilkanaście minut, potem siwa się uspokaja i można się z nią już normalnie dogadać. Jest w miarę spokojna i opanowana, ale widać po niej oznaki poddenerwowania. Nie lubi na przykład kiedy obce konie podchodzą do niej za blisko, albo kiedy obcy ludzie próbują ją głaskać. 
  • wystawy: Hawara na wystawach prezentuje się bardzo dobrze, umie się też zachować kiedy trzeba. Gdy już wejdzie na płytę zachowuje się bardzo dobrze - słucha się prezentera, idzie dokładnie w takim tempie jakiego on od niej wymaga, zatrzymuje sie wtedy kiedy trzeba i stoi w miejscu tak długo jak jej się każe. Bez sprzeciwów zmienia też chody, zwalnia i przyspiesza. Nie płoszy się, idzie dzielnie do przodu z postawionymi uszami. Hałas na widowni, muzyka, czy aparaty z fleszami nie robią na niej większego znaczenia. Hawara jest bardzo ładna, a dodatkowo dobrze się rusza, więc na wystawach zdobywa zazwyczaj dość wysokie noty. Dodatkowo reprezentuje dość mało znaną w Virtualu rasę koni marwari, więc podczas wystaw nie ma zazwyczaj za dużej konkurencji w swojej kategorii rasowej. Jej siwa maść również zwraca uwagę zarówno sędziów jak i publiczności. 


Chody: niestety do jazdy Hawara jest chyba najmniej wygodnym koniem świata. W kłusie jeszcze ujdzie, ale galop na niej w pełnym siadzie jest prawie że niewykonalny. Jest to spowodowane faktem, że Hawara nie lubi poruszać się galopem po kole, gubi równowagę i rytm. Na wystawach na szczęście problem się nie pokazuje, gdyż konie są prezentowane tylko w stępie i kłusie. Luzem Hawara ma bardzo elegancki i rytmiczny chód, za który często dostaje wysokie noty podczas wystaw. 
Zdrowie: Hawara po przyjeździe do Polski nie mogła się przyzwyczaić do tutejszego klimatu, ponieważ chyba całe życie spędziła w ciepłych krajach. Po jakimś czasie problem ten się zmniejszył, ale i tak trzeba bardzo uważać na siwą podczas zimy czy jesiennych deszczów. Z biegiem lat na szczęście jej odporność się poprawia, bo klacz dużo wychodzi na dwór i dodatkowo jest wspomagana specjalną paszą. Poza tym Hawara jest zdrowa - nigdy nie była kontuzjowana, nie ma problemów z płucami, nigdy też nie kolkowała. 
Kondycja: Hawara nie chodzi w sporcie, a jej jedyna praca to jazdy rekreacyjne, tereny i treningi z pracą w ręku. Mimo to klacz ma na prawdę dobrą kondycję, co pokazuje podczas terenów kiedy zawsze ma jeszcze jakieś pokłady siły na galopy. Podczas pracy w rekreacji też rzadko widać po niej zmęczenie fizyczne, raczej okazuje to psychiczne. Jedyny moment kiedy widać po niej, że jest zmęczona to wtedy kiedy chodzi na lonży na wypięciu i wymaga się od niej mocniejszej pracy grzbietem. 

Imię: Hawara to archeologiczne miejsce w Egipcie. Na co dzień mówimy na nią używając jej prawdziwego imienia lub skracając je do "Hawka". Najczęściej jednak używamy ksywki "Siwa". Przyrostek SA to skrót od "Selman Arabians" (dawniej Jakarta Arabians) i przyrostek ten posiadają wszystkie konie wyhodowane w tej stajni, zarówno konie czystej krwi arabskiej, jak i achał-tekińskie i marwari. 
Hodowla: Hawara nie miała jeszcze okazji sprawdzić się jako matka i raczej nie będzie miała takiej okazji, bo w Virtualu nie ma raczej popytu na konie rasy marwari. 
Budowa: klacz zbudowana jest zgodnie ze wzorcem konia marwari. Na pierwszy rzut oka jej budowa może się wydawać trochę pokraczna, ale taka już specyfika tej rasy. Jej cechą charakterystyczną są uszy, które się łączą koniuszkami. Wygląda to śmiesznie i zwraca uwagę. Dodatkowo klacz ma czarną oblamówkę oczu co sprawia że wygląda jakby miała pomalowane oczy albo jakby ktoś jej te oczy podbił. W każdym razie przyciąga wzrok. 



Rodowód: 
HAWARA SA
(marwari, 2010)
JAISHNAVI
(marwari, nvrt)
NN
(marwari, nvrt)
NN (marwari, nvrt)
NN (marwari, nvrt)
NN
(marwari, nvrt)
NN (marwari, nvrt)
NN (marwari, nvrt)
(marwari, 2005)
SHIVANI
(marwari, nvrt)
RAJABHISHEK (marwari, nvrt)
ADHIRAJ (marwari, nvrt)
GIRAR
(marwari, nvrt)
NILMANI (marwari, nvrt)
VANRAJ (marwari, nvrt)

Osiągnięcia kl. Hawara SA

Liczba osiągnięć: 9
Liczba gwiazdek: 0


Osiągnięcia na wystawach (9)



Inne osiągnięcia (0)
  • brak



Tytuły (0):
  • brak

Osiągnięcia og. Freedom Fighter CA

Liczba osiągnięć: 137
Liczba gwiazdek: 2



Osiągnięcia na wyścigach (120)




Inne osiągnięcia (0)
  • brak




Tytuły (9)

og. Freedom Fighter CA (oo)

ogier **FREEDOM FIGHTER CA+/
(oo, kasztanowaty)
od *Magia CA (oo) po *Niezapomniany CA (oo)
wyścigi płaskie (1600 - 2000 m.)
urodzony 19.02.2014 , w Virtualu od ?
hodowli Cheltenham Racecourse, własności WHK Anarkia
koń sportowy



OSIĄGNIĘCIA     |     TRENINGI     |     POTOMSTWO     |     SPRZĘT



Odznaczony Srebrnym Orderem Zasługi w wyścigach



Historia: Fighter urodził się w Cheltenham Racecourse i tam spędził pierwsze lata swojego życia. W wieku 2 lat został zajeżdżony i rozpoczął trening wyścigowy, a rok późnej zaczął startować w wyścigach. Nie startował w wielu wyścigach, ale radził sobie całkiem nieźle. W 2017 roku Cheltenham zmieniło właścicielkę, a w maju tego samego roku Elvia postanowiła zamknąć stajnię wyścigową wystawiając większość koni na sprzedaż. Wśród nich znalazł się Freedom Fighter, którym zainteresowała się Esmeralda. W ten sposób pod koniec maja 2017 roku Fighter wraz z inną arabką - Kokshe CA oraz folblutką FH Fitzpleasure przyjechał do Anarkii, żeby dalej trenować i startować w wyścigach. 
Rodowód: oboje rodziców Fightera to konie wyścigowe. Klacz Magia CA to gniada arabka, która w przeszłości startowała w wyścigach płaskich, a obecnie w wystawach. Freedom Fighter jest jej jedynym potomkiem. Ma ona w rodowodzie m.in. ogiera Imperial Magnum SA (i to dwa razy, jako ojca i dziadka ze strony matki) stojącego w Selman Arabians i startującego w wystawach, skokach i ujeżdżeniu  w barwach tej stajni oraz ogiera Magnum Psyche, który również stoi w Selman Arabians i obecnie przebywa na zasłużonej emeryturze. Oba ogiery są bardzo zasłużone w hodowli. Z kolei ojcem Fightera jest siwy ogier Niezapomniany CA, który stoi obecnie w Might Arabians i nie wiadomo czy kontynuuje karierę wyścigową, czy nie. Jest to koń bardzo (jak na araba) utytułowany jeśli chodzi o wyścigi. Fighter jest jego jedynym synem. W rodowodzie Niezapomnianego można znaleźć takie konie jak ogiery Made of Adamantium, Tropical Possion i Suerte Esclavo, oraz klacze Suerte Pianossa, Pianissima, czy Monnitra. 

Podczas pracy na torze roboczym: Fighter jest koniem bardzo specyficznym, który nie z każdym się dogada. Często zdarzają mu się bunty i dni kiedy nie ma zupełnie ochoty na współpracę. Jego jeździec musi mieć w sobie niesamowite pokłady cierpliwości oraz jednocześnie jeszcze więcej stanowczości. Na Fighterze jeździ głównie Aśka, która dość dobrze dogaduje się z arabem, przynajmniej przez większość czasu. Aśka ma bardzo lekką rękę, co pasuje Fighterowi, ponieważ ogier bardzo nie lubi mocnego kontaktu na wędzidle. Fighter jest koniem bardzo do przodu, a jednocześnie ucieka od ręki, więc jazda na nim nie należy ani do przyjemnych ani do łatwych i na razie Aśka jest jedyną osobą która chce na Fighterze jeździć. Ogier bardzo lubi sprawdzać nowych jeźdźców. Gdy ktoś wsiądzie na niego pierwszy raz może być pewien, że za chwilę będzie leżał na ziemi, albo galopował bez kontroli na koniu który zagryzł wędzidło i nie ma ochoty na współpracę. Jedynym sposobem na Fightera jest zdominowanie go i pokazanie kto tu rządzi. W galopie Fighter już jako-tako idzie, choć często są problemy z zatrzymaniem go z galopu do kłusa lub stępa. 
Podczas pracy w terenie: Fighter w tereny chodzi tylko na stępa i kłusa jako rozgrzewka przed treningiem, albo odpoczynek po nim. W terenie współpracuje z człowiekiem dużo lepiej niż na torze roboczym, czy na ujeżdżalni. Ogier jest dużo bardziej rozluźniony i dużo więcej jest w stanie wybaczyć człowiekowi. Na przykład nie denerwuje się tak bardzo na rękę jeźdźca ani nie stara się za wszelką cenę pozbyć go ze swojego grzbietu. O dziwo nie płoszy się, nie ponosi ani nie próbuje wracać galopem do stajni. Nawet kiedy ma iść jako czołowy idzie dzielnie do przodu i nie przejmuje się ani innymi końmi, ani hałasami, dzikimi zwierzętami, czy innymi rzeczami których na co dzień nie spotyka za często. Nie lubi chodzić za drugim koniem. W takim przypadku trzymanie odległości od drugiego konia jest niemożliwe i mimo że Fighter już kilka razy zarobił kopa od innych koni to jakoś się jeszcze nie nauczył trzymać bezpiecznego odstępu. Idąc za drugim koniem stara się za wszelką cenę wyprzedzać, co czasem prowadzi do niebezpiecznych sytuacji, bo nie wszystkie konie akceptują takie zachowanie i nieraz to jeździec siedzący na Fighterze zarobi kopa który był przeznaczony dla konia. 
W stosunku do ludzi: Fighter ma ludzi w poważaniu. O ile ludzi których zna jeszcze jako-tako szanuje i się ich słucha, to na obcych ma zupełnie wywalone. Zdobycie jego szacunku wymaga niezłej gimnastyki, która polega głównie na pokazaniu ogierowi kto tu rządzi i że koń musi się słuchać człowieka. Fighter akceptuje Aśkę. Jej pozwala się wyczyścić, ściągnąć się z padoku, umyć, itd. Inni mogą zapomnieć o takich przywilejach. W stosunku do innych ludzi Fighter jest strasznym chamem, rozpycha się, szarpie, depcze ludziom stopy z premedytacją, ucieka na padoku i taranuje ludzi gdy ci wchodzą do jego boksu. Szanuje tylko tych, którzy są mu w stanie siłą pokazać kto tu rządzi. Poza Aśką toleruje też stajennego z pensjonatu w którym stoi, bo ten kiedyś zdzielił Fightera batem gdy ogier ruszył na niego z zębami w boksie. Od tego czasu jest spokój w kontaktach tych dwóch panów. Kowal musi strugać i kuć Fightera dopiero wtedy gdy ogier dostanie sedację. To samo tyczy się większości zabiegów weterynaryjnych. Ogólnie Fighter to koń który wymaga bardzo szorstkiego traktowania i dużo odwagi ze strony osób, które się nim zajmują. 
W stosunku do koni i innych zwierząt: z końmi Fighter ma podobne kontakty jak z ludźmi. Jeśli któryś z koni jest w stanie pokazać mu swoją wyższość, Fighter zazwyczaj ustępuje. Natomiast jeśli jakiś koń mu ustępuje, Fighter będzie go gnębił, atakował i ogólnie zachowywał się masakrycznie. Na szczęście obecnie wychodzi na padok z Hellblazerem, który nie da sobie w kaszę dmuchać, więc na padoku panuje spokój. Obce konie Fighter ignoruje. Nie stara się na siłę do nich ciągnąć, ale też nie wydaje się być przestraszony ich obecnością. Po prostu dopóki nie wchodzą mu w drogę to są dla niego neutralne. Dlatego właśnie o dziwo dość dobrze zachowuje się na padoku przed wyścigiem. Inne zwierzęta w większości przypadków zupełnie go nie ruszają, chyba że na prawdę zadziałają mu na nerwy. Nie lubi na przykład szczekających psów i takiego zwierzaka Fighter potrafi zaatakować, albo pogonić. Dzikich zwierząt w lesie raczej się nie boi, chyba że wyskoczą znienacka z krzaków tuż obok niego, wtedy zdarza mu się odskoczyć z wrażenia. Ale ogólnie nie boi się ich, choć zawsze pojawienie się jelenia czy sarny jest dla niego ciekawe i musi się na chwilę zatrzymać, żeby popatrzeć. 
Na padoku: Fighter kocha przebywać na padoku i kiedy przez dłuższy czas jest zmuszony zostać w stajni to lekko mu wali na łeb. Na szczęście ma zapewnione wychodzenie na padok tak często jak to tylko możliwe, bez zbędnego stania w stajni. Nie lubi stać bezczynnie, po wypuszczeniu na wolność przez pierwszą godzinę biega, tarza się, bryka i bawi z Blazem. Potem trochę się ogarnia, ale ogólnie nie trzeba go dwa razy prosić, żeby zaczął biegać. Podczas wypuszczania na padok w ręku bardzo się niecierpliwi, trochę szarpie i rży do innych koni gdy te stoją już na padoku, a on dopiero idzie. Ułamek sekundy po odpięciu uwiązu od kantara Fighter galopuje już przed siebie i tyle go widzieli. O ile bardzo chętnie wychodzi na padok to złapanie go i sprowadzenie do stajni jest już wyższą szkołą wtajemniczenia. Właściwie to daje się złapać tylko Aśce i stajennemu, okazjonalnie Łukaszowi, Emilii lub Esmeraldzie. Inni mogą zapomnieć, że złapią Fightera, ponieważ ogier jest niezmordowany i biega w kółko tak długo aż człowiek się podda. Jest przy tym piekielnie inteligentny i nie da się zapędzić w róg ani złapać na przysmak. Można więc zapomnieć o podstępach. 
W stajni: ogier nie lubi przebywać w stajni za długo, szczególnie gdy większość koni z niej wyjdzie. Jest strasznie głośny i gdy inne konie wyjdą na dwór, a on zostanie to drze się w niebo głosy nieraz i cały dzień, tak długo aż konie nie wrócą, albo on do nich nie dołączy. Nie lubi gdy obcy wchodzą do niego do boksu. Potrafi takiego człowieka staranować, albo rzucić się na niego z zębami. Były również przypadki ucieczek właśnie po staranowaniu człowieka wchodzącego do boksu. Fighter umie też otworzyć swój boks odsuwając zasuwkę, więc trzeba mu było założyć kłódkę, której na szczęście jeszcze nie rozgryzł. Podczas karmienia Fighter strasznie się awanturuje - rży, staje dęba, kopie w drzwi boksu i gryzie konie stojące w sąsiednich boksach gdy te do niego zaglądają. Gdy już dostanie jedzenie je je w pośpiechu tak, że połowa zawsze ląduje na ziemi boksu, albo na podłodze stajennego korytarza. Ogier ogólnie robi wokół siebie straszny bałagan, bo nie dość że rozsypuje jedzenie to jeszcze nonstop trzeba coś w jego boksie naprawiać, bo Fighter zniszczy poidło, wykopie deskę ze ściany, albo urwie żłób. 


Na zawodach: Fighter nie miał jeszcze okazji wystartować w dużej liczbie wyścigów, więc wciąż jest zawodnikiem mało doświadczonym. Nie lubi podróży przyczepą, zawsze bardzo się złości, awanturuje i stwarza zagrożenie zarówno dla siebie, dla koni z którymi jedzie i dla ludzi, więc na czas podróży zawsze dostaje sedację. W nowym miejscu jest bardzo czujny, ale nigdy się nie płoszy. Idzie odważnie tam, gdzie prowadzi go człowiek i nie robi cyrków. Przynajmniej w tym momencie, bo cyrki zaczynają się jak zwykle podczas czyszczenia. Na padoku Fighter zachowuje spokój względem innych koni. Nie kopie ich, nie gryzie i właściwie to nawet trochę je ignoruje. To mało doświadczony koń, więc często jeszcze emocje biorą nad nim górę i na padoku ogier trochę się stresuje. Nie płoszy się jednak ani nie wykazuje agresywnych zachowań, a to już coś. Podczas dekoracji jest bardzo z siebie dumny i bardzo zadowolony z siebie przechadza się po padoku w blasku fleszy i przy akompaniamencie oklasków. 
  • wyścigi: przy wchodzeniu do startboksu trochę się waha, ale jeśli nikt go siłą nie będzie zmuszał do wejścia do środka to po kilku sekundach namysłu wejdzie sam. Gdy ktoś zacznie go zmuszać to za żadne skarby nie wejdzie. Ot, logika tego konia. Ma bardzo dobre starty, z boksu startowego wyskakuje jak szalony i przez pierwszą chwilę wyścigu zazwyczaj obejmuje prowadzenie. Ponieważ jest koniem raczej długodystansowym to nie prowadzi wyścigu, tylko raczej trzyma się gdzieś w połowie stawki. Fighter stawia długie kroki w galopie, a jazda na nim jest bardzo przyjemna. O dziwo, podczas wyścigu daje człowiekowi panować nad tempem i zmienia je bez jakiś większych buntów. Dobrze też wchodzi w zakręty, może iść polem, nie waży to na jego szansę na zwycięstwo, bo ogier bardzo szybko nadrabia dystans. Tuż przed wejściem na ostatnią prostą ogier zaczyna się rozpędzać i bierze ostatni zakręt z dużą prędkością. Ma bardzo duże serce do wyścigów i kocha rywalizację, więc zazwyczaj walczy o zwycięstwo do upadłego. Jest bardzo utalentowany i zawzięty, więc często na ostatniej prostej uda mu się wyprzedzić inne konie. Bardzo niechętnie zwalnia z galopu do kłusa i chyba nie do końca zdaje sobie sprawę gdzie znajduje się celownik i że już go minął. 



Chody: Fighter jest koniem bardzo szybkim, co chyba jest oczywiste, skoro startuje czynnie w wyścigach. Porusza się w charakterystyczny dla arabów sposób, którzy jedni będą uwielbiać i chwalić, a inni przeklinać dzień w którym wsiedli na tego konia. Czuć to szczególnie w galopie. Fighter ma bardzo ładne chody, szczególnie galop jest miarowy, rytmiczny i pełen gracji. W kłusie trochę gorzej to wygląda, szczególnie pod jeźdźcem, bo Fighter bardzo się spina. Luzem natomiast prezentuje się całkiem nieźle. 
Zdrowie: ogier nigdy nie chorował, ani nie był kontuzjowany. Ma żelazne zdrowie i mimo wymagającego treningu wyścigowego i startowania w zawodach, ma zdrowe zarówno nogi, jak i płuca i serce, co nie zdarza się za często pośród koni wyścigowych. Ogier nigdy też nie kolkował, ani nie przechodził żadnych innych chorób. To okaz zdrowia i mamy nadzieję, że pozostanie nim jeszcze długo, a po karierze wyścigowej będzie mógł chodzić w sporcie. 
Kondycja: Fighter jest w stałym treningu wyścigowym, startuje w wyścigach na długich dystansach, więc siłą rzeczy musi się charakteryzować nienaganną kondycją, którą wciąż trzeba pielęgnować i wzmacniać. Fighter jest wojownikiem, nawet kiedy czuć, że opada z sił to i tak będzie się starał dać z siebie sto procent, więc wciąż pracuje nad swoją kondycją i stawia sobie coraz wyższe wyzwania. 

Imię: jego imię w języku angielskim oznacza "wojownik o wolność" i szczególnie słowo "wojownik" bardzo pasuje do jego charakteru. Z resztą na co dzień mówimy na niego właśnie Fighter. Skrót CA za jego imieniem jest oznaczeniem stajni Cheltenham Racecourse nadawany wszystkim arabom pochodzącym z tej stajni. Analogicznie, konie pełnej krwi dostają po imieniu skrót CT. 
Hodowla: Fighter nie miał jeszcze okazji sprawdzić się jako koń hodowlany i jest duża szansa, że ten moment nigdy nie nastąpi, bo po pierwsze ma okropny charakter, a po drugie ma w rodowodzie pewne zawirowania - ogier Imperial Magnum to jednocześnie dziadek i pradziadek Fightera i to w dodatku w obu przypadkach ze strony matki. Jest więc duża szansa, że po zakończeniu kariery wyścigowej Fighter zostanie wykastrowany. 
Budowa: Fighter podoba się Esmeraldzie, gdyż nie ma takiej typowo arabskiej budowy, a szczególnie wklęsłego, szczupaczego pyska. Na wystawach więc za dużo pewnie by nie osiągnął, ale za to sprawdza się jako koń wyścigowy i to się liczy. Jego budowa predestynuje tego konia do biegania, a nie do chodzenia po arenie podczas pokazów i zapewne nawet po zakończeniu kariery wyścigowej nie będziemy z nim jeździć na pokazy. 



Rodowód: 
FREEDOM FIGHTER CA
(oo, 2014)
(oo, 2012)
MILLENIUM ROSE
(oo, ?)
HEAD OVER HEELS (oo, ?)
*IMPERIAL MAGNUM (oo, 2005)
(oo, 2005)
JASMINE EL DAHAB (oo, ?)
*MAGNUM PSYCHE (oo, 1995)
(oo, 2012)
*SUERTE PIANOSA
(oo, ?)
PIANISSIMA (oo, ?)
SUERTE ESCLAVO (oo, ?)
(oo, 2008)
*MONNITRA (oo, 2004)
*TROPICAL POSSION (oo, ?)