czwartek, 4 maja 2017

Trening ujeżdżeniowy Czarnej Herbatki, Memo, Ash Windera, Rainstone'a







Konie: Czarna Herbatka, Memo, Ash Winder, Rainstone
Jeźdźcy: Jo, Daniel, Łukasz, Magda
Dyscyplina: ujeżdżenie (L-N)
Miejsce treningu: ujeżdżalnia, Anarkia
Czas: 1,5 godziny



Dziś ponownie mieliśmy mieć gości, więc rano naszykowaliśmy boksy dla dwóch koni i około godziny 9 czekaliśmy na zjawienie się ekipy z Far Horizons. Przyjechali punktualnie, pomogliśmy im wypakować dwa konie - folblutkę Czarną Herbatkę oraz niewidomego wałacha Memo, a następnie zaprowadziliśmy konie do przygotowanych wcześniej boksów, żeby odsapnęły chwilę po podróży. My natomiast poszliśmy wypić coś ciepłego, bo pogoda zdecydowanie nie dopisywała. 
Po około godzinie wróciliśmy do stajni, żeby przyszykować konie. Herbatka była trochę zaniepokojona nowym miejscem i obcymi końmi, ale spokojne zachowanie Jo szybko sprawiło, że klacz się wyluzowała. Memo natomiast zachowywał się jakby od zawsze tu mieszkał i w ogóle nie przeszkadzało mu obce miejsce i konie. Rainy jak zwykle był mega spokojny i grzeczny, a Ash co chwilę próbował zapoznać się z nowymi kolegami, czym trochę przestraszył Herbatkę. 
Gdy konie były gotowe jeźdźcy wsiedli na nie i pojechaliśmy na plac do jazdy. Łukasz jechał pierwszy na Ashu, żeby wałach już więcej nie zaczepiał obcych koni. Następnie za nim jechał Daniel na Memo, Jo na Herbatce i na końcu Magda na Rainym. Gdy dojechali na plac wpuściłam ich do środka, a następnie zamknęłam bramkę. 
Każdy z jeźdźców rozpoczął własną rozgrzewkę składającą się z jazdy w trzech chodach i jakiś dodatkowych ćwiczeń zależnie od umiejętności konia i tego nad czym trzeba było akurat w tym momencie popracować. 
Herbatka początkowo była trochę zagubiona, bo nie dość że znajdowała się w nieznanym sobie miejscu, to jeszcze była na placu z dwoma obcymi końmi. Na szczęście zdecydowanie Jo dość szybko uspokoiło klacz i już po kilku minutach folblutka mogła skupić się na rozgrzewce. 
Memo pracował jakby całe życie mieszkał w tym miejscu. Od początku był bardzo skupiony na tym czego chce od niego Daniel i wykonywał wszystkie polecenia swojego jeźdźca bez mrugnięcia okiem. Mimo swojej niepełnosprawności, a może właśnie dzięki niej, wałach reagował na każdy, nawet najmniejszy ruch ciała Daniela. Przypominał mi naszego Zutta. 
Ash był bardzo rozproszony faktem że na placu są inne konie, więc Łukasz musiał od początku mocno pracować, żeby skupić na sobie uwagę wałacha. Momentami było dobrze, momentami achał oglądał się na Herbatkę lub Memo, ale ogólnie pracował dość dobrze. 
Rainy miał całą tą sytuację gdzieś i pracował jak zwykle - rzetelnie, ale trochę flegmatycznie. Magda na szczęście dawała radę obudzić wałacha i po jakimś czasie przyjemnie się na nich patrzyło jak zmieniają tempo w kłusie i galopie. 
Po rozgrzewce jeźdźcy zaczęli ćwiczyć elementy ujeżdżeniowe odpowiadające klasom które konie chodzą na zawodach. Mieliśmy na placu dwa konie chodzące klasę N oraz po jednym chodzącym klasy P i L. 
Jo i Herbatka postanowili skupić się głównie na takich elementach jak półpiruety w stępie oraz na chodach bocznych we wszystkich trzech chodach. Klacz już zupełnie się uspokoiła i tylko od czasu do czasu gdy za blisko przejeżdżał Ash, klacz skupiała swoją uwagę na nim. Jednak przez większość czasu słuchała swojego jeźdźca i starała się wszystkie elementy wykonać najlepiej jak mogła. Widać było, że to bardzo chętny do pracy koń, który stara się zadowolić jeźdźca. Klacz szła z ładnie zaangażowanym zadem, z głową opartą lekko na wędzidle oraz poruszała się energicznie i harmonijnie. Przyjemnie się patrzyło na tę parę. 
Daniel i Memo z kolei mieli inny plan - za główny cel treningu postawili sobie kontrgalopy oraz zatrzymania z różnych chodów i cofania. Wałach ufał swojemu jeźdźcowi w stu procentach i był do granic możliwości skupiony na jego pomocach. Para ćwiczyła zagalopowania ze stępa, zatrzymania z galopu, cofanie i ponownie zagalopowanie, tym razem ze stój. Ćwiczyli również tę samą sekwencję w kłusie, a w przerwach, na rozluźnienie i odpoczynek od tego ćwiczenia jeździli kontrgalopem. 
Ash jako koń chodzący klasę L nie robił tak zaawansowanych figur. Łukasz skupił się na tym, żeby wałach szedł równym tempem i wykonywał ładne przejścia z odpowiednim ustawieniem głowy. Pilnował też, żeby achał bardziej szedł od zadu, z czym wałach miał lekki problem. Pod koniec treningu całkiem przyjemnie się patrzyło na ich poczynania, mimo że widać było gołym okiem że przed tą parą jeszcze dużo pracy. 
Magda ćwiczyła z Rainym głównie ustępowanie od łydki w kłusie oraz wyciąganie i skracanie chodów. Rainy'emu początkowo się nie chciało, ale Magda dała radę wyegzekfować od niego to, czego chciała i pod koniec treningu tinker chodził jak marzenie. Przyjemnie się na nich patrzyło. 
W końcu jeźdźcy jeden po drugim zaczynali jeździć już na luźnej wodzy na zakończenie treningu. Dokładnie rozkłusowali i rozstępowali konie. Następnie podjechali do bramy, którą im otworzyłam, żeby mogli wyjechać. Ruszyli w stronę stajni. Ponownie pierwszy jechał Ash, za nim Herbatka, Memo i na końcu Rainy. 
Pod stajnią jeźdźcy zsiedli, dokładnie obejrzeli kopyta i kręgosłupy koni, po czym odprowadzili konie na padok lub do stajni, a sprzęt odnieśli do siodlarni. Jo i Daniel postanowili dać koniom chwilę odsapnąć po treningu, więc zamknęli je w stajni. 

1 komentarz: