


Konie: *Nestor, *Little Death, *Microsoft Excel T
Jeźdźcy: Łukasz, Esmeralda, Paulina
Dyscyplina: western pleasure
Miejsce: łąka, Anarkia
Czas: godzina
Excel po powrocie do Anarkii już zupełnie przystosowała się do życia w nowym miejscu, więc przyszedł w końcu czas na pierwszy trening. To właśnie ją Łukasz wpisał sobie dziś na pierwszą jazdę. O tej samej godzinie miała jeździć Paulina i Nestor i również mieli oni zaplanowany trening z western pleasure. O dziwo, o tej samej godzinie obok imienia Lit było wpisane moje imię i wielki znak zapytania. Aha, czyli jak zwykle zapomnieli mnie zapytać o zdanie....
Poszłam do siodlarni po sprzęt Lit i powiesiłam go przed stajnią. Było dość zimno, a w dodatku wiał zimny wiatr, ale żyjąc w górach trzeba być twardzielem. Poszłam więc dzielnie z kantarem na padok w poszukiwaniu Lit. Mułka była akurat blisko wejścia, więc podeszłam do niej, pogłaskałam ją po czole i założyłam kantar na jej głowę. Powoli poszłyśmy do stajni brnąc przez błoto. Po drodze minęliśmy się z Łukaszem, który szedł na padok po Excel. Pod stajnią stała już Paulina i Nestor. Wszyscy troje szybko ogarnęliśmy nasze rumaki. Były dość czyste, więc wyczyszczenie i osiodłanie ich zajęło nam kilkanaście minut. Po chwili wszyscy troje siedzieliśmy już na grzbietach naszych koni.
Ruszyliśmy na łąkę, bo właśnie tam postanowiliśmy jeździć. Excel wysunęła się na prowadzenie, najwyraźniej wciąż idealnie pamiętała gdzie ma iść. Za nią jechała Paulina na hucułku, a my z Lit spokojnie człapałyśmy sobie na końcu. Wszystkie rumaki szły dzielnie przed siebie.
Gdy dojechaliśmy na łąkę każde z nas zajęło się własnym treningiem. Paulina pilnowała głównie, żeby Nestor szedł do przodu równym tempem, żeby się nie wlókł i szedł w rozluźnieniu. Wałach początkowo miał gdzieś czego chce od niego jeździec, ale Paulina nie bała się mocniej zadziałać łydkami, czy uderzyć wałacha końcówką wodzy po łopatce. Hucuł w końcu trochę się ogarnął i zaczął się słuchać dziewczyny posłusznie wykonując wszystkie jej polecenia.
Łukasz starał się na nowo wyczuć Excel, bo w końcu nie jeździł na niej chyba od kilku lat. Klacz bardzo poprawiła się dzięki regularnym treningom pod okiem profesjonalistów z Arishy. Szła spokojnie w pełnym rozluźnieniu reagując na każde polecenie swojego jeźdźca. Łukasz był zachwycony zachowaniem klaczy, bo jak sam uznał "mogę tylko pomyśleć o czymś a ona już to robi!".
Lit jak zwykle zachowywała się nienagannie i mimo, że że nie miała tak efektownych chodów jak konie, to nadrabiała spokojem i chęcią do współpracy. Byłam zachwycona tym zwierzakiem, jak bardzo chce współpracować z jeźdźcem i wykonać każde moje polecenie jak najlepiej.
Wszystkie nasze konie bardzo się starały. Nawet Nestorowi zaczęło się chcieć i zaczął opuszczać głowę, rozluźniać się i wyglądać na konia całkiem przyjemnego do jazdy. Paulina starała się go kierować jak najmniejszymi sygnałami, a wałach skupił się na niej i odpowiadał bardzo szybko na jej polecenia. Nestor miał trochę problemów z zagalopowaniami, ale Paulina cierpliwie tłumaczyła mu jak zagalopować w jak najbardziej płynny sposób. Po kilku powtórzeniach hucuł załapał o co chodzi i śmigał zagalopowania bez mrugnięcia okiem.
Łukasz po prostu jechał na Excel nie przejmując się niczym. Wyglądało to tak jakby to koń decydował co akurat będą robić, bo Łukasz zdawał się robić po prostu za obciążenie. Postanowili skupić się na galopie oraz zatrzymaniach z galopu. Excel doskonale zgrała się ze swoim jeźdźcem i reagowała na każde jego polecenie bez mrugnięcia okiem.
Z kolei ja i Lit skupiłyśmy się na kłusie, który dla klaczy był najtrudniejszym chodem. Trochę pojeździłyśmy po drągach, żeby klacz zaangażowała zad i zaczęła podnosić nogi trochę wyżej. W ramach odpoczynku od kłusa co chwilę wykonywałyśmy zagalopowanie, pół ściany galopu i następnie powrót do ćwiczeń w kłusie. W końcu klacz uruchomiła mocniej zad i zaczęła na prawdę ładnie pracować.
Po zakończonym treningu rozkłusowaliśmy i rozstępowaliśmy dokładnie konie, a następnie wróciliśmy pod stajnię na ich grzbietach. Pod stajnią zsiedliśmy, rozsiodłaliśmy konie oraz dokładnie je obejrzeliśmy. Każde z nas odniosło sprzęt swojego konia do siodlarni, a następnie wypuściliśmy konie na odpowiednie padoki.
Przesyłam boks Alegrii ;)
OdpowiedzUsuńhttp://estrellabaroquestud.blogspot.com/2017/04/alegria.html