Konie: *Zutto Unmei, *My Rugged Destiny
Jeźdźcy: Antek, Esmeralda
Dyscyplina: ujeżdżenie (C, L)
Czas: 1,5 godziny
Miejsce: ujeżdżalnia, Anarkia
Dziś w planach mieliśmy ruszenie Zutta i Ruggeda. Knabstrupp ostatnio coraz rzadziej startował w zawodach i przygotowywał się powoli do przejścia na emeryturę. Mimo swojej niepełnosprawności osiągnął na prawdę wiele w sporcie, no ale w tym roku kończył 18 lat, a to już jest konkretny wiek. Jednak dopóki Zutto czuł się dobrze, a Antek nie miał drugiego konia na "zastępstwo", wałach startował dalej w zawodach i trenował.
Rudziu z kolei potrzebował zmiany, ponieważ ostatnio bardzo dużo pracował w rekreacji i stał się jakiś taki osowiały. Chciałam więc na niego wsiąść, żeby troszkę go rozbujać, głównie umysłowo.
Każde z nas poszło po swojego konia, przyprowadziło go pod stajnię, wyczyściło i osiodłało. Zutto jako że jest tarantowaty to było na nim bardzo widać brud. Na szczęście Antek uwinął się szybko z wyczyszczeniem knabstruppa.
Wsiedliśmy na grzbiety koni i pojechaliśmy na plac. Antek jechał jako pierwszy, trzymając wodze na leciutkim kontakcie, żeby Zutto wiedział gdzie ma iść. Ja z kolei trzymałam wodze kompletnie luźno, a Rudziu szedł grzecznie za starszym kolegą.
Na placu rozjechaliśmy się i każde z nas przeprowadziło własną rozgrzewkę. Ja postanowiłam się skupić głównie na tempie. Nie pozwalałam Ruggedowi się wlec, tylko dość mocno jechałam go do przodu. Przyzwyczajony do wleczenia się pod początkującymi jeźdźcami Rugged początkowo spiął się i usztywnił, ale po jakimś czasie opuścił głowę, podstawił zad i zaczął parskać.
Antek i Zutto zaczęli wykonywać mniej skomplikowane dla knabstruppa elementy takie jak cofania, chody boczne w stępie i kłusie, czy zmiany tempa. Chłopaki jak zwykle dogadywali się bardzo dobrze. Zutto był niesamowicie wyczulony na każdy ruch swojego jeźdźca, a ten z kolei wiedział jak powodować koniem jak najmniej widocznymi pomocami.
Gdy przyszedł czas na właściwy trening to tak na prawdę tylko Antek zajął się jakimiś bardziej skomplikowanymi elementami, ponieważ Rudzio chodził tylko klasę L. Poćwiczyłam z nim jednak trochę ustępowania od łydki, cofań oraz bardziej skomplikowanych przejść między chodami. Tak samo jak na rozgrzewce wałach początkowo był spięty i bardzo zdziwiony że ktoś chce od niego czegoś więcej niż tylko snucia się po ścianie. Bardzo szybko jednak obudziła się w nim energia i zaczął bardzo ładnie odpowiadać na polecenia. Już prawie zapomniałam jak bardzo lubię jeździć na tym koniu!
Antek i Zutto przeszli do bardziej skomplikowanych elementów jak chody zebrane i wyciągnięte, lotne zmiany nogi co dwa kroki oraz piruety. W dziedzinie wysokiego ujeżdżenia jestem kompletnym laikiem, ale dla mnie wyglądali idealnie. Pewnie podczas końcowego stępa Antek wyliczy mi rzeczy które on lub Zutto robili źle, ale muszę się przyznać, że ja tego kompletnie nie widzę. Dla mnie ich partnerstwo było idealne.
W końcu postanowiliśmy zakończyć trening. Ja skończyłam kilkanaście minut wcześniej, a Antek i Zutto cośtam jeszcze rzeźbili. W końcu i oni przeszli do stępa.
Po rozstępowaniu koni pojechaliśmy pod stajnię. Tam zsiedliśmy, rozsiodłaliśmy konie, dokładnie je obejrzeliśmy i odprowadziliśmy na padok.


O, o, o, ten bułany jest piękny <3 :D nie szkodzi, że nie ma pleasure, najważniejszy był trail ;)
OdpowiedzUsuń