środa, 23 marca 2016

(boks) wał. Exotic Rastafari (oo)


wałach *EXOTIC RATAFARI SA+
(oo, gniady)
od *Smooth Criminal (oo) po *Exotic Ramadan (oo)
native costume
urodzony 2009, w Virtualu od ?
hodowli Selman Arabians, własności WHK Anarkia
koń sportowy



OSIĄGNIĘCIA     |     POTOMSTWO     |     TRENINGI     |     SPRZĘT




Odznaczony Brązowym Orderem Zasługi w native costume



Historia: Rasti urodził się w Jakarta Arabians jako syn dwóch koni stojących właśnie w tej hodowli. Początkowo miał być koniem sportowym, ale zaraz po zajeżdżeniu wyszedł na jaw jego okropny charakter i kompletny brak jakiejkolwiek chęci do współpracy z człowiekiem. Ekipa Jakarty postanowiła więc przekwalifikować ogiera na wystawy, a następnie zaczęli wystawiać go również w konkursach native costume. Wszystko szło w miarę dobrze, Rastafari całkiem nieźle radził sobie na zawodach. Po jakimś czasie jednak Zafira wysłała go na łąki na odpoczynek mając nadzieję że ogier trochę się uspokoi. W marcu 2016 roku Zafira postanowiła wystawić na sprzedaż mnóstwo koni. Wśród nich znalazł się Rasti. Zafira przy ogłoszeniu o jego sprzedaży napisała, że pewnie nikt go nie będzie chciał. To sprowokowało Esmeraldę która złożyła formularz o kupno ogiera. Kilka dni później Rasti przyjechał do Anarkii i wywrócił ją do góry nogami. 
Rodowód: jest synem dwóch wystawowych koni. Jego matka - klacz *Smooth Criminal jest gniadą klaczą stojącą obecnie w zamkniętej hodowli Alfabia Arabians. Ma na koncie dużo osiągnięć w wystawach oraz jest matką kilku koni, z których jednak chyba żaden nie jest obecnie aktywny w Virtualu. W rodowodzie tej klaczy można znaleźć takie konie jak *Marcant Marcepan II, *Marcant Marcepan czy *Philosopher's Stone. Ojcem Rasti'ego jest siwy *Exotic Ramadan stojący w Jakarta Arabians, czynnie startujący w wystawach oraz uczestniczący w rozrodzie. Ma na koncie bardzo dużo osiągnięć w prestiżowych wystawach oraz jest ojcem ponad 20 koni, z których jednak większość nie jest aktywna w Virtualu. W jego rodowodzie znajdują się takie konie jak *Clementine Rush, *Rockya Adrenaline Rush, *Monogramm, *Crazy Sex czy *Jasminie el Dahab. Exotic Rastafari może się więc poszczycić na prawdę dobrym rodowodem. 

Podczas pracy na ujeżdżalni: to kompletny świr, nawet w kategorii arabów. Nie da się normalnie na niego wsiąść, bo w momencie włożenia nogi w strzemię Rasti rusza dzikim galopem przed siebie. Nie da się jechać stępem, bo ten koń ma inny pomysł na życie i najchętniej jechałby tylko galopem. Nie da się też jechać galopem spokojnie, bo przecież o wiele lepiej jest gnać przed siebie jak idiota najlepiej jeszcze wymachując wszystkimi czterema nogami na wszystkie strony świata. Jest kompletnie nie jezdny, słabo reaguje na łydki i wodze, a każdy dźwięk odbiera jako sygnał do zmiany chodu na wyższy. Na każdy ruch ręki reaguje zadarciem łba tak wysoko i tak szybko że Esmeraldzie złamał nos, a Antka wysadził z siodła gdy po zadarciu głowy postanowił jeszcze stanąć dęba. Zdecydowanie jest to koń z którego najczęściej spadamy. Nie umie chodzić po ujeżdżalni w towarzystwie innych koni, bo rozprasza się jeszcze bardziej. Jedyną osobą która w pewnym stopniu do niego dotarła jest Łukasz, który dużo pracuje z Rastim z ziemii i jeszcze więcej na niego wsiada. Ostatnio nawet całe pierwsze 10 minut jazdy przejechali stępem co było takim wyczynem, że dostali burzę oklasków. Rasti jest sztywny, ciężko się na nim zakręca, ale często żeby go zatrzymać nie można zrobić nic innego niż wjechać na ciasną woltę. Oczywiście Rasti te swoje wygłupy traktuje jak świetną zabawę. 
Podczas pracy w terenie: jest chyba jeszcze gorzej niż na ujeżdżalni. Właściwie ten koń nadaje się tylko do samotnych terenów, bo inne konie strasznie go nakręcają i sprawiają że chce tylko galopować przed siebie. Łukasz twierdzi, że ostatnio przekłusował na Rastim całą łąkę bez ani jednego zagalopowania, ale nikt mu nie wierzy. Rasti najlepiej jechałby cały czas galopem. Żeby go wyhamować nie działa jechanie za zadem drugiego konia, bo Rasti tak na niego napiera, że koń przed nim przyspiesza, żeby od niego uciec. Nie pomaga też jechanie po wąskiej ścieżce z dużą ilością zakrętów, bo Rasti już raz nam się wywalił na ostrym zakręcie, bo stwierdził że zwalnianie jest dla mięczaków. Nie ważne też ile by się galopowało, Rasti nigdy nie straci energii. Chyba, że pójdzie w naprawdę długi teren z wyścigowcami, wtedy jest na to jakaś szansa. Nie można też na nim jechać jako czołowy bo zwyczajnie kopie inne konie i ucieka tak bardzo do przodu, że nie da się go dogonić. Przy tych wszystkich problemach z nim istnieje jeszcze jeden - Rasti panicznie boi się dzikich zwierząt. Nie ważne czy to jeleń, sarna, krowa czy kot. Rasti zawsze gdy zobaczy jakieś zwierzę odwraca się i ucieka nie zwracając uwagi na to co jeździec o tym myśli. Kilka razy już wysadził tak z siodła Łukasza i Esmeraldę. Nikt poza Łukaszem nie chce na nim jeździć, a czasem i Łukasz traci cierpliwość i mówi że odda Rasti'ego na kiełbasę. Mimo to stoi w Anarkii już od jakiegoś czasu. 
W stosunku do ludzi: zupełnie nie ma do ludzi ani szacunku ani zaufania. Przy czyszczeniu i siodłaniu jeszcze jako tako się zachowuje. Stoi w miarę spokojnie, podaje wszystkie nogi, pozwala sobie zapiąć popręg. Nieznośny jest przy zakładaniu ogłowia, ponieważ wymachuje głową na wszystkie strony, nie raz uderzając łbem człowieka kiełznającego go. Gdy już złapie się go za łeb Rasti zaczyna zaciskać zęby z całej siły zupełnie uniemożliwiając założenie sobie wędzidła. Opanował tę sztuczkę do perfekcji. Przy kowalu jest nieznośny. Pudel wymachuje nogami na wszystkie strony, staje dęba, kopie i próbuje gryźć. Na padoku bardzo ciężko go złapać, bo wałach na widok człowieka ucieka od razu na drugą stronę padoku, nierzadko galopem. Trzeba zawsze łapać go w kilka osób metodą zapędzenia w róg. Nie jest to jednak proste, ponieważ Rasti potrafi ruszyć nagle na człowieka galopem nie interesując się, że kogoś taranuje. Jednak gdy już da się złapać zachowuje się w miarę grzecznie i pozwala się odprowadzić do stajni. Nie lubi dotykania, szczególnie w okolicach głowy i uszu. Macha głową i odskakuje. Prawdopodobnie jest to jakiś uraz ze źrebięcych lat. Regularna praca jednak dużo daje i powoli zbliżamy się do tego, żeby Rasti zachowywał się normalnie. 
W stosunku do koni i innych zwierząt:  jest bardzo introwertyczny, zawsze trzyma się na uboczu i raczej nie wchodzi w interakcje z innymi końmi. W Anarkii wychodzi na padok z ogierami, które bardzo szybko go zdominowały i postawiły na samym dole hierarchii. Kopały go, gryzły, odganiały od siana i wody. Rasti stara się unikać konfrontacji z nimi, a jeśli takie się zdarzyły to po prostu ustępował. Obce konie bardzo go rozpraszają, również podczas zawodów, co bywa dość problematyczne. Również na rozprężalni przed zawodami Rasti cały czas się rozgląda na boki, rży i zupełnie ignoruje prowadzącego go człowieka. Innych zwierząt nie lubi, szczególnie psów. Potrafi rzucić się na psa, gdy ten plącze mu się pod nogami, albo na niego szczeka. Zdarza mu się też gonić jakiegoś psa przez cały padok próbując go ugryźć. Strasznie boi się wszystkich innych zwierząt. Kiedyś w lesie spotkał krowę i wpadł w totalną panikę. Boi się też mniejszych zwierząt jak króliki czy koty. Widząc takiego zwierzaka staje jak wryty, robi wielkie oczy, odwraca się i ucieka. Nie jesteśmy w stanie wytłumaczyć mu, że są to zwierzęta niegroźne. Próbowaliśmy wiele razy i na wiele sposobów, ale nic nie przyniosło skutków. Mamy więc araba, który panicznie boi się kotów. 
Na padoku: zazwyczaj trzyma się na uboczu, nie wchodzi w interakcje z innymi końmi. Tarza się bardzo rzadko, tylko wtedy kiedy wybitnie spoci się na treningu, inaczej nie ma szans. Jest dzięki temu praktycznie zawsze czysty, ponieważ w boksie też bardzo rzadko zdarza mu się kłaść. Często natomiast biega. Pierwsze pół godziny od wypuszczenia na wybieg schodzi mu praktycznie wyłącznie na brykaniu i bieganiu. Gdy już się zmęczy spokojnie zatrzymuje się i zaczyna jeść trawę lub siano. Zawsze staje jak najdalej od innych koni, a gdy któryś podejdzie do niego, Rasti oddala się. Inne konie nie pozwalają mu pić, więc zawsze gdy ściąga się Rasti'ego z pastwiska trzeba mu najpierw pozwolić się napić. Bardzo trudno go złapać, ponieważ gdy tylko zobaczy człowieka idącego w jego stronę zaczyna uciekać galopem. Nie ma też wyrzutów sumienia przez staranowaniem kogoś dzikim galopem, czy strzelaniem z zadu w stronę człowieka. Zawsze trzeba łapać go w kilka osób, bo inaczej nie ma szans. Jednak gdy już się go złapie Rasti zachowuje się w miarę spokojnie. Daje się odłączyć od stada i zaprowadzić pod stajnię. Przy wyprowadzaniu go na padok trzeba bardzo uważać, bo wałach wyrywa się i bardzo ciągnie. Nie raz już przeciągnął kogoś na uwiązie kłusem czy nawet galopem. 
W stajni:  nie lubi zostawać w stajni sam i mimo że nie wchodzi za bardzo w interakcje z innymi końmi, to jednak zawsze musi mieć przynajmniej jednego w zasięgu wzroku. Inaczej kompletnie świruje. Raz nawet udało mu się rozwalić drzwi od boksu, wybiec z niej dzikim galopem i zatrzymać się dopiero przy wjeździe do lasu. Od tego czasu pilnujemy, żeby w stajni był zawsze przynajmniej jeden koń, gdy jest w niej Rasti. Ostatnio nawet próbował wyskakiwać z boksu przez zamknięte drzwi, taki jest zdolny. O dziwo, przy karmieniu jest w miarę spokojny, nie kopie w drzwi ani nie kręci się jakoś szczególnie. Tylko rży strasznie głośno, ale to można mu wybaczyć. Paszę zjada bardzo szybko, jakby bał się, że ktoś mu ją zabierze. Rozgląda się też na boki, przez co połowa owsa zawsze ląduje na korytarzu stajni zamiast w żołądku araba. Siano dajemy mu w siatce, bo inaczej zjadłby pół kostki w 10 minut. Nie zaczepia koni przechodzących przez korytarz ani swoich sąsiadów. Za to kiedy on przechodzi przez stajnię większość koni próbuje go ugryźć. On wtedy przyspiesza krok i próbuje jak najszybciej wyjść ze stajni. Nigdy sam nie próbuje gryźć czy kopać innych koni. 

Na zawodach: ma spore problemy z wchodzeniem do przyczepy. Zawsze trzeba się z nim męczyć, ponieważ arab jest przekonany że w środku mieszkają potwory, które na pewno go zjedzą. Nawet wchodzenie za drugim koniem nie działa. W podróży jest nerwowy, cały czas rży, tupie, kopie i ogólnie jest bardzo niespokojny. W nowym miejscu czuje się nieswojo, ale przy zdecydowanym człowieku jest w stanie przejść przez korytarz stajni, wyjść z niej i pójść we wskazane miejsce. Przy mniej stanowczej osobie nie da się nawet wyciągnąć z boksu. Wszystko go przeraża, wciąż odskakuje, płoszy się i wszystko przeżywa. Rozprasza go wszystko i skupia się dosłownie na wszystkim dookoła tylko nie na człowieku który go prowadzi i często trzeba mu przypominać jak trzeba się zachowywać. Na rozprężalni jest nerwowy, ale trzyma poziom. Tylko przy wsiadaniu tańczy, wyrywa się i macha głową. Zawsze przy pierwszych krokach pod jeźdźcem bryka i odskakuje na boki, ale gdy już zrzuci ten nadmiar energii uspokaja się i skupia. Oczywiście na tyle na ile jest to możliwe. 
  • native costume: Rasti jak to Rasti, nawet na zawodach nie może się ogarnąć. Przy wjeździe na arenę kompletnie mu odbija i najchętniej od razu ruszyłby galopem. Pod Łukaszem jednak z jakiegoś tylko sobie znanego powodu trochę się uspokaja i daje mniej więcej normalnie prowadzić. Bardzo się jednak płoszy, zarówno muzyki, dźwięków z trybun jak i innych koni. Zawsze idzie bardzo szybko, więc wyprzedza inne konie. Nie próbuje ich na szczęście kopać, ale i tak zawsze na zawody zakładamy mu wstążki w ogon i grzywę. Tak na wszelki wypadek. Na zawodach na szczęście ogarnia, że jest czas na stęp, jest czas na kłus i jest czas na galop, chociaż ten ostatni to jego ulubiony. Czasem przy zagalopowaniu bryknie, a zawsze pędzi jak głupi. Na szczęście w tych zawodach ważne jest ogólne wrażenie, a Łukasz do perfekcji opanował udawanie że wszystko jest w porządku i wcale nie ma wrażenia że zaraz straci życie pod kopytami oszalałego araba. Zachowanie Rasti'ego zawsze bardzo podoba się publiczności, bo wprowadza trochę życia w ten mało dynamiczny konkurs. Z resztą Rasti zawsze wprowadza dużo dynamiki gdziekolwiek się pojawi. 


Chody: jak na świra przystało, Rasti jest bardzo szybki i wytrzymały. Dodatkowo jest arabem, więc porusza się w charakterystyczny dla arabów sposób. Stęp ma bardzo krótki i szybki, często capluje. W kłusie pod siodłem chodzi podobnie jak w stępie - stawia bardzo szybkie i krótkie kroki. Jest przez to wybitnie niewygodny, a kłus na nim to mordęga. W galopie z kolei stawia już dużo dłuższe kroki, ale również porusza się bardzo szybko. Galop ma wygodny, bardzo płynny, chociaż charakterystyczny dla arabów i nie każdemu podpasuje. Luzem ma bardzo ładny chód, prawdopodobnie odziedziczony po swoich pokazowych rodzicach. Prawdopodobnie po zakończeniu kariery wyścigowej przekwalifikujemy go na wystawy. 
Zdrowie: zimą i jesienią często zdarza mu się chorować, dlatego od razu gdy tylko zaczyna się robić trochę zimniej Rasti dostaje derkę i nosi ją aż do wiosny. I w tej derce wychodzi nawet w bardzo mroźne dni na padok. Na noc jednak chowamy go do stajni, bo na prawdę często zdarza mu się przeziębiać. Innych problemów zdrowotnych nie ma. Nigdy nie zdarzyło mu się być kontuzjowanym, nie miał kolki, płuca ma zdrowe... Mimo wymagającego i męczącego życia najbardziej świrniętego konia na świecie Rasti nigdy nie miał problemów tak typowych dla koni dużo biegających jak naciągnięte ścięgna czy krew z nosa i nic nie zapowiada się na to, żeby takie problemy miały w przyszłości u niego wystąpić. 
Kondycja: jest na prawdę bardzo wytrzymały i potrafi całymi godzinami biegać bez przerwy po padoku. Lubi też wyprzedzać absolutnie wszystkie konie w terenie i nigdy nie ma dość. A to wszystko po przebrykaniu całego dystansu podczas pierwszego galopu. Nie można więc o nim powiedzieć, że jest słaby. Wręcz przeciwnie, to bardzo silny koń, który praktycznie nigdy nie pokazuje, że jest zmęczony i zawsze wydaje się mieć mnóstwo energii do biegania i brykania. Mimo codziennych, męczących prywatnych treningów na padoku w ogóle nie widać po nim, żeby był przemęczony. Wręcz przeciwnie, im częściej pracuje tym więcej ma siły. Jeśli zdarzy mu się dzień wolnego, na następnym treningu zachowuje się dziwnie, nie szarpie się, nie bryka i w ogóle jakoś tak nie ma w nim energii. 

Imię: jego imię jest strasznie dziwne i już oczywiście przy składaniu formularza o kupno konia Esmeralda musiała napisać jego imię źle. Dobry początek znajomości. Egzotyczny Rastafarianin (ang.) zwraca na siebie uwagę nie tylko zachowaniem, ale również właśnie imieniem. Na co dzień mówmy na niego Rasti, co jest wersją krótszą i łatwiejszą do zapamiętania. 
Hodowla: nie miał jeszcze okazji uczestniczyć w hodowli i mimo bardzo dobrego rodowodu  nie będzie tak używany, bo w 2018 roku podjęliśmy decyzję o kastracji. 
Budowa: zbudowany jest jak typowy arab - długa, łabędzia szyja, mała szczupacza głowa, długa grzywa, duże oczy, wąska klatka piersiowa, średniej długości grzbiet, długie nogi, umięśniony zad. Jest niewysoki, nawet jak na araba, ale nie przeszkadza mu to w bieganiu. Wręcz przeciwnie, siedząc na nim ma się wrażenie, że dzięki niewielkiemu rozmiarowi jest w stanie zmieścić się w każdą dziurę między galopującymi końmi. Jest bardzo szczupły, wręcz momentami trzeba dawać mu specjalną paszę, bo zaczyna wyglądać jak szkielet. Ogólnie jednak wszyscy go chwalą za wygląd i dziwią się czemu koń z takim rodowodem i budową startuje tylko w native costume.



Rodowód:
EXOTIC RASTAFARI SA
(oo, 2009)
(oo, 2004)
*CLEMENTINE RUSH
(oo, 2001)
CLEMENTINES (oo, ?)
(oo, 1995)
MONOGRAMM (oo, ?)
ERLANDA (oo, ?)
(oo, 2005)
MARCANT MARCEPAN II
(oo, ?)
MARCANT MARCEPAN (oo, ?)
BOUBLE (oo, ?)
LADY KATA
(oo, ?)
EVENEMENT (oo, ?)
FUGEN LADY (oo, ?)


    Brak komentarzy:

    Prześlij komentarz