sobota, 3 września 2016

Trening powożeniowy Aragorna i Samotnej


Konie: Aragorn i Samotna
Powożący: Antek
Luzak: Esmeralda
Dyscyplina: powożenie parokonne - maraton
Miejsce: łąka z przeszkodami, Anarkia
Czas: godzina

Antek poprosił mnie, żebym luzakowała mu dziś na treningu powożeniowym. Miałam co prawda coś innego w planach, ale postanowiłam pójść chłopakowi na rękę i pomóc mu. W końcu rzadko ma on chęć trenować powożenie z naszymi dwoma hucułami. 
Umówiliśmy się, że ja przygotuję Samotną i przyprowadzę ją na plac, a Antek zajmie się Aragornem. Samotna była dość nerwowa podczas czyszczenia, ale nie atakowała mnie ani nie buntowała się. Starałam się czyścić ją najdelikatniej jak umiałam. W końcu założyłam jej ogłowie, wsiadłam na grzbiet klaczy i ruszyłam na ujeżdżalnię. Samotna szła dzielnie do przodu i nawet zaczynała się rozluźniać. 
Gdy dotarłam na miejsce Antek właśnie zaczynał zakładać Aragornowi uprząż, więc zsiadłam z klaczy, wzięłam drugi komplet i zaczęłam jej go zakładać. Gdy oba konie były gotowe podprowadziliśmy je do wcześniej wyciągniętej z garażu bryczki. Szybko je zaprzęgliśmy i wskoczyliśmy na bryczkę. 
Jak zwykle zaczęliśmy od stępa na luźnej wodzy, następnie kłus, dużo jazdy po kołach, ciasnych zakrętów i zmian kierunku. Aragorn i Samotna jak zwykle szły bardzo ładnie. Były zgrane i miały dużo chęci do pracy. W galopie wałach trochę zamulał, więc Antek musiał go poganiać, a Samotną lekko hamować. Na szczęście hucuły szybko znów się zgrały i nie było więcej kłopotów. 
Po rozgrzewce przyszedł czas na właściwy trening. Dziś mieliśmy w planach maraton, więc będzie dużo odcinków szybkiego galopu i pokonywanie przeszkód wymagających od koni dobrej skrętności. Antek zagalopował hucułami i skierował je na wytyczoną trasę. Pilnował ich równego tempa oraz tego żeby były ze sobą zgrane. Aragorn lubił maratony. Jest to chyba jego druga ulubiona powożeniowa próba. Samotna zdecydowanie woli zręczność powożenia, ale w maratonie też radziła sobie bardzo dobrze. 
Jechaliśmy przez górki i dołki, pilnując cały czas tempa. Nie było wielu ostrych zakrętów więc nie musiałam się za bardzo wysilać. Dopiero gdy przyszło do pokonywania przeszkód okazało się jak ostro potrafią te nasze hucuły zakręcać. Wciskały się w najciaśniejsze zakręty i zaraz później ruszały galopem. Antek prowadził je bardzo zręcznie, pilnując żeby Samotna za bardzo nie ciągnęła, a Aragorn nie zostawał w tyle. Koniki jednak miały dziś zdecydowanie dobry dzień i dobrze dogadywały się zarówno między sobą jak i ze swoim powożącym. Nawet przejazd przez wodę okazał się nie być dla nich wyzwaniem, mimo że jeszcze kilka treningów temu wydawało się to być niemożliwe. 
Po skończonym treningu Antek oświadczył że jest z hucułów dumny i żałuje że nie może ich teraz poklepać. Stopniowo zwalniał, najpierw przechodząc do kłusa, a następnie do stępa. Hucuły były mokre, ale chyba zadowolone, bo parskały i szły żwawo w stępie. 
Gdy ochłonęły zaparkowaliśmy bryczkę. Ja wysiadłam, złapałam konie za ogłowia, a Antek zaczął je odprzęgać. Pierwszy został odpięty Aragorn, którego obejrzałam i gdy przekonałam się, że wszystko jest w porządku, pogłaskałam go i wypuściłam na wybieg do wałachów. Gdy Antek odpiął Samotną również dokładnie ją obejrzał, pogłaskał, złapał za wodze i poszliśmy we trójkę na górę pod stajnię. 
Gdy byliśmy na miejscu Antek zaprowadził Samotną na wybieg Assassinów, a ja poszłam do instruktorskiego wypisać grafik. 

3 komentarze:

  1. Zapraszam do zapoznania się z nową odsłoną Ankary! :)
    http://ankarastud0.wixsite.com/ankarastud

    OdpowiedzUsuń
  2. Konik jest super, podeślę boks, gdy już będzie w stajni ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mirage już na miejscu, jeszcze tylko brakuje opisu, a tym zajmę się na dniach ;)
      http://estrellasportstable.blogspot.com/2016/09/kl-mirage.html

      Usuń