poniedziałek, 18 maja 2015

Trening Samotnej (1) i Aragorna (1)


(oryginalna data treningu - 08.05.2013)

Konie: Aragorn / Samotna
Powożący: Esmeralda (Antek jako luzak)
Dyscyplina: powożenie – zręczność
Miejsce: łąka z przeszkodami, WHK Anarkia
Czas: godzina


Jechałam na złoszczącej się Samotnej w dół ścieżki, żeby dotrzeć do wybiegu wałachów. Bardzo inteligentnie jechałam na ogłowiu z ‚okularami’ z przyczepionymi do niego wodzami. Samotna jako koń wybitnie wrażliwy i szybko się denerwujący co chwilę próbowała brykać, a ponieważ jechałam na oklep było mi na prawdę ciężko się z nią dogadać. Na dole czekał już Antek ubierający Aragorna w uprząż. Bryczka stała już na łące gotowa do użytku. Przywiązałam klacz i pomogłam chłopakowi z wałachem. Gdy skończyliśmy ubraliśmy również Samotną. Antek miał dziś wykonywać pracę luzaka. Robił to już niejednokrotnie. Złapałam Samotną za ogłowie i przyprowadziłam do bryczki. Antek wziął Aragorna i jako pierwszego zaprzęgliśmy właśnie wałacha. Po chwili również Samotna dała się przypiąć. Pogłaskałam konie i wsiadłam na bryczkę biorąc lejce do rąk. Po chwili Antek wsiadł z tyłu na miejsce dla luzaka.
Najpierw jechaliśmy stępem po dużym kole. Konie dawno nie chodziły w bryczce, ale są zgłoszone do jednych zawodów, więc przydałoby się wznowić treningi po zimie. Po przejechaniu dwóch dużych okrążeń zaczęłam zataczać coraz ciaśniejsze koła raz na jedną stronę, raz na drugą. Koniki były skupione na treningu, reagowały bardzo dobrze na ruchy wodzami i mój głos. Po kilkunastu minutach ruszyliśmy kłusem. Ponownie zaczęliśmy od dużych kół, stopniowo je zmniejszając. Aragorn na początku trochę się ociągał, ale lekko dotknęłam go batem w zad i wziął się do pracy. Po kłusie nadszedł czas na galop. Na początku powoli galopowaliśmy robiąc coraz ciaśniejsze koła w lewo. Aragorn był w środku, Samotna na zewnątrz. Następnie odwrotnie. W kocu przeszliśmy do właściwego treningu. Najpierw przejechaliśmy między pachołkami kłusem, pokonując odległości między nimi w tym samym chodzie. Po chwili już tylko między pachołkami był kłus, a pomiędzy nimi galop. Samotna bardzo ładnie się rozluźniła, Aragorn w dalszym ciągu trochę się usztywniał. Trzeba będzie w najbliższym czasie wziąć go na trening pod siodłem. W końcu galopowaliśmy już nawet pomiędzy pachołkami. Koniki szły z postawionymi uszami. Co prawda parę piłeczek pozrzucaliśmy, ale byłam na prawdę zadowolona z treningu. Gdy uznałam że na dziś wystarczy, przeszliśmy do kłusa. Dałam konikom wyciągnąć szyje i jechaliśmy po dużym kole. W końcu przeszliśmy do stępa. Podjechałam pod garaż tak, żeby bryczka stała do niego tyłem. Antek wszedł z niej i przytrzymał konie. Wtedy puściłam lejce i podeszłam do Samotnej. Zaczęłam odpinać paski. Po chwili klacz miała na sobie już tylko uprząż. Odprowadziłam ją do ogrodzenia i zrobiłam to samo z Aragornem. Potem wspólnymi siłami Antek i ja wepchnęliśmy bryczkę do garażu. Zdjęliśmy koniom uprząż zostawiając je tylko w ogłowiach z ‚okularami’. Wyczyściliśmy konie i puściliśmy Aragorna na wybieg. Następnie Antek wsiadł na Samotną, na której wyglądał śmiesznie i ruszyliśmy do stajni. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz