poniedziałek, 18 maja 2015

Trening Samotnej (2)

(oryginalna data treningu - 14.05.2013)
Koń: Samotna
Jeździec: Esmeralda
Dyscyplina: rekreacja, praca nad rozluźnieniem
Miejsce: ujeżdżalnia, WHK Anarkia
Czas: godzina
Kończyłam właśnie ubierać Samotną przy stajni. Klacz jak zwykle była bardzo spięta i denerwowała się za każdym razem, kiedy ją dotykałam. Kuliła uszy, próbowała gryźć i kopać. Czasami tracę cierpliwość do tego konia, a potem przypominam sobie, że kilka lat temu Florencja była taka sama. Założyłam kask na głowę, odpięłam klacz i wsiadłam na jej grzbiet. Dopasowałam sobie strzemiona, dociągnęłam popręg i ruszyłyśmy stępem w dół na ujeżdżalnię. Gdy tam dotarliśmy kazałam Samotnej iść wzdłuż ogrodzenia. Trzymałam ją na lekkim kontakcie bawiąc się cały czas wędzidłem. Klacz zadzierała głowę do góry, wtedy naciskałam trochę mocniej. W końcu, kiedy zaczęła lekko odpuszczać, zwolniłam ucisk. Przez moment szła z głową w dole, ale mały ruch wędzidłem sprawił że znów podniosła głowę. Zaczęłyśmy robić koła. Najpierw duże, stopniowo coraz mniejsze. Samotna wciąż była spięta, a jej ruchy nierówne. Przed zakłusowaniem zatrzymałam na chwilę klacz i wpięłam jej wypinacze. Były dość luźne, ale prowokowały klacz do zniżenia głowy. Przy zakłusowaniu odchyliłam się lekko do tyłu i wypchnęłam klacz samym dosiadem. Ruszyła. Cały czas miałam łydki przyłożone do jej boków. Znów zaczęłam bawić się wędzidłem. Chciałam, żeby klacz nie opierała się na wypinaczach, a bardziej na moich rękach. Momentami łapała o co chodzi, a potem znów zadzierała głowę. Zaczęłyśmy robić różnego rodzaju wolty, półwolty, koła, zmiany kierunków, slalomy, przechodzenie przez drągi. Samotna wciąż wydawała się spięta, ale jednocześnie były takie momenty, że szła dobrze. Pod koniec nawet zrobiłyśmy bardzo ciasny slalom w kłusie. Stwierdziłam, że nie będziemy dziś galopować, ponieważ zepsułoby to wszystko co w ciągu tej godziny osiągnęłyśmy. Na koniec porobiłyśmy trochę cofań i nadszedł koniec treningu. Odpięłam klaczy wypinacze i złapałam za końcówkę wodzy. Samotna wyciągnęła szyję i westchnęła. Postępowałyśmy jeszcze kilka minut i ruszyłyśmy do stajni. Tam rozsiodłałam klacz, wyczyściłam ją i w ręku zaprowadziłam na wybieg. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz