

Konie: *Ventosa Kayna, FH Fitzpleasure
Jeźdźcy: Asia, Emilia
Dyscyplina: wyścigi płaskie (2200 m.)
Miejsce: tor roboczy, stajnia sportowa
Wybrałam się dziś do stajni sportowej obejrzeć trening dwóch klaczy. Kaję znałam bardzo dobrze. Była to zasłużona i doświadczona klacz, dla której przyszły sezon miał być ostatnim przed przejściem na emeryturę. W tym roku Kaja nie miała dużo okazji do startów, ale dzięki treningom była w świetnej formie. Fitz z kolei była młodą klaczą, która na torze radziła sobie całkiem nieźle. Nie miałam jeszcze okazji oglądać wielu treningów z jej udziałem, dlatego właśnie gdy Emilia napisała mi jak zwykle na które konie o której godzinie mniej więcej będzie wsiadać, ucieszyłam się, że tym razem trening Fitz przypada wtedy kiedy względnie nie mam nic ważnego do roboty.
Zapakowałam się więc w auto i pojechałam do stajni sportowej. Na miejscu byłam trochę wcześniej niż powinnam, więc postanowiłam najpierw przywitać się z końmi. Blaz, Nostromo i Fighter stały na małym, zabłoconym padoku. Miały założone lekkie derki, ponieważ było dość chłodno i wiał zimny wiatr. Kasztanowaty folblut od razu ruszył w moją stronę i dał się pogłaskać, arab natomiast olał mnie totalnie i jadł siano, a Nostromo tylko patrzył z daleka. Podejrzewałam, że młody ogier po prostu jeszcze nie do końca dogadał się ze swoimi starszymi kolegami. Następnie poszłam na sąsiedni padok gdzie w otoczeniu kilku innych koni stała Fade. Klacz nie podeszła do mnie, tylko stała i patrzyła.
W końcu poszłam do stajni, gdzie spotkałam Emilię i Aśkę czyszczące Kaję i Fitz. Przywitałam się z dziewczynami i chwilę pogadałyśmy o postępach koni. Podobno Blaz trochę się ogarnął i zaczął współpracować z człowiekiem, co mnie bardzo ucieszyło. W między czasie pomogłam trochę dziewczynom z czyszczeniem klaczy. Obie były, jak na konie wyścigowe, bardzo spokojne i grzeczne, więc już po chwili były gotowe do treningu.
Dziewczyny wyprowadziły klacze przed stajnię i wsiadły na ich grzbiety. Skierowały się stępem w stronę toru roboczego, a ja z kolei zajęłam strategiczne miejsce na pseudo-trybunie. Miałam ze sobą lornetkę, żeby wszystko jak najlepiej widzieć.
Dziewczyny zaczęły od przejechania całego okrążenia toru w stępie. Klacze wyglądały na rozluźnione i w miarę zadowolone, szły spokojnie na dość luźnych wodzach. Następnie dziewczyny pojeździły trochę kłusem, żeby rozgrzać konie przed galopem. W kłusie klacze były już bardziej pobudzone, ale zachowywały spokój i słuchały się jeźdźców. Były ogólnie chyba dobrym "zestawem" treningowym, bo były to zdecydowanie najspokojniejsze z naszych koni wyścigowych.
W końcu przyszedł czas na trening właściwy. Dziewczyny tym razem nie korzystały ze startboksów, tylko ruszyły galopem po prostu z miejsca. Fitz była mniej doświadczona, w związku z tym Emilia stwierdziła, że dobrym rozwiązaniem będzie puścić klacz za bardziej doświadczoną Kają. Kaja była koniem chodzącym bardzo długie dystanse, więc była silniejsza od Fitz. Tempo od początku było dość mocne, ale młodsza klacz bez problemu dawała radę. Emilia trzymała wodze na lekkim kontakcie i pozwoliła Fitz galopować przed siebie, jednocześnie pilnując, żeby tempo było równe, a odległość od Kai równa przez cały dystans. Aśka z kolei trzymała Kaję w równym i dość mocnym tempie. Dziewczyna trzymała wodze również na lekkim kontakcie, skracając je lekko tylko na zakrętach, żeby pomóc klaczy lepiej w nie wejść. Fitz na zakrętach miała lekkie problemy, przynajmniej na początku, ciężko jej było wejść w zakręt tak, żeby być blisko barierki. Na szczęście już na drugim zakręcie Emilia pomogła klaczy kierując ją za pomocą wodzy i wyszło im już dużo lepiej. Klacze galopowały w równym tempie i nie było widać, żeby któraś była wyjątkowo zmęczona i musiała nadganiać, żeby utrzymać tempo. Przy wjeździe na ostatnią prostą Kaja lekko przyspieszyła, przez co Fitz została lekko z tyłu, co jednak udało się po chwili wyrównać, bo odległość między klaczami nie zwiększyła się znacząco. Po przecięciu miejsca, które było umowną metą, dziewczyny zaczęły powoli hamować. Najpierw jeszcze kawałek przegalopowały, następnie przeszły do kłusa, a na koniec do stępa. Klacze wyciągnęły szyje, a dziewczyny skierowały je jeszcze raz na tor, żeby je rozstępować po treningu. Gniade folblutki szły spokojnie, parskały i dawały się prowadzić na luźnych wodzach.
Gdy dziewczyny skończyły rozstępowanie podeszłam do nich i podzieliłam się moimi spostrzeżeniami. Emilia była ogólnie dumna z obu klaczy i wyraziła nadzieję, że w przyszłym sezonie Fitz będzie błyszczeć, a Kaja odejdzie na emeryturę z hukiem.
Pomogłam dziewczynom rozsiodłać klacze i wyczyścić je. Były całe mokre, więc ubrałyśmy je w derki polarowe i postawiłyśmy do boksów, żeby wyschły. Następnie dałam im marchewki i poszłam jeszcze do Blaza, Fightera, Nostromo i Fade, żeby również im dać smakołyki. Następnie pożegnałam się z dziewczynami, wsiadłam do auta i ruszyłam w drogę powrotną do Anarkii.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz