Konie: *Quantum, *Tesseract Flash, Fantine, *Cash The Check
Jeźdźcy: Valentina, Agnes, Maciek, Antek
Dyscyplina: skoki L
Miejsce: ujeżdżalnia, Anarkia
Czas: 1,5 godziny
Dziś miał się odbyć trening skokowy z udziałem gości z Estrelli. Agnes, Valentina, Quantum i Flash przyjechali do nas już wczoraj, żeby konie i jeźdźcy mogli w spokoju odpocząć po męczącej i długiej podróży. Dziś rano wszyscy czuli się już w miarę wypoczęci, więc wszystko miało pójść zgodnie z planem.
O 10 jeźdźcy zaczęli przygotowywać konie na trening. Największym wyzwaniem były oczywiście Flash i Fantine, na których sierści były widoczne żółte plamy. Trzy z czterech koni zachowywały się przy czyszczeniu nienagannie. Tym czwartym był oczywiście Cash, który postanowił wystawić nam jak najgorszą opinię i zachowywał się okropnie. Na szczęście wystarczyło, że Antek odwiązał ogiera i zaprowadził go na drugi koniec koniowiązu.
Wszyscy uwinęli się w pół godziny, więc o 10.30 jeźdźcy siedzieli już na koniach. Valentina i Maciek od razu poprosili o cyknięcie im wspólnego zdjęcia, bo kuc stojący obok perszerona wyglądał na prawdę śmiesznie. Cash z kolei na dzień dobry spróbował kopnąć Flasha, gdy ten podjechał za blisko. Został więc z tego powodu wysłany na koniec zastępu. Kiepsko żeśmy wybrali konia.
Poszliśmy wszyscy w stronę placu. Zastęp prowadził Maciek na Fantine, której generalnie było wszystko jedno że są obok niej nowe konie, za nią jechała Vanlentina na Quantum i Agnes na Flashu. Oba konie rozglądały się dookoła, parskały i generalnie były bardzo zainteresowane całym otoczeniem. Było to jednak zrozumiałe, więc Valentina i Agnes jakoś nieszczególnie zwracały na to uwagę. Na samym końcu jechał Antek na Cashu. Ogier już zaczynał się złościć, więc szłam obok niego i próbowałam go trochę uspokoić.
W końcu dotarliśmy do ujeżdżalni, po której jeźdźcy rozjechali się każdy w swoim kierunku, żeby przeprowadzić rozgrzewkę. Wszyscy dostali tylko ostrzeżenie, żeby w miarę możliwości nie podjeżdżać za blisko do Casha.
Ja tym czasem zabrałam się za ustawianie drągów i przeszkód. Oczywiście to nie tak, że jestem taka mądra i sama wiem jak ustawić parkur. Maciek rozrysował mi wcześniej wszystko na kartce, łącznie z odległościami.
Od czasu do czasu zerkałam co robią jeźdźcy i konie. Generalnie wszyscy jakoś sobie radzili. Quantum na początku był lekko zagubiony, trochę się płoszył i rozpraszał. Co chwilę zezował na inne konie (szczególnie Casha i Tyśkę) czy jakieś przedmioty zostawione na placu, typu drągi, pachołki do slalomu itd. Na etapie kłusa wałach skupił się jednak na poleceniach Valentiny i zaczął ładnie współpracować. Ładnie wykonywał przejścia, zmiany kierunku i inne ćwiczenia, a na inne konie praktycznie przestał zwracać uwagę.
Flash już od początku dobrze współpracował z Agnes, widać było że to bardzo zgrana para. Ogier wykonywał wszystkie polecenia dziewczyny bez mrugnięcia okiem i właściwie zupełnie ignorował fakt, że jest w nowym miejscu dookoła obcych koni.
Fantine też zachowywała się dobrze. Nawet była dość do przodu i wydawało się, że Maciek nie musi jej jakoś szczególnie mobilizować do ruchu na przód, co w wypadku perszeronki było miłą odmianą.
Tym jednym koniem który zupełnie nie umiał się zachować był oczywiście Cash. Ogier szczerzył zęby do każdego, kto przejeżdżał obok niego i denerwował się, gdy Antek go za to karał. Plac był jednak na szczęście na tyle duży, że kolizje z Cashem zdarzały się innym jeźdźcom bardzo rzadko, praktycznie wcale.
Gdy konie zostały rozgrzane w trzech chodach zaczęły się przejazdy przez drągi w kłusie i galopie. Początkowo drągi leżały płasko na ziemi, później zaczynałam je coraz bardziej podnosić, żeby konie musiały podnosić nogi wyżej. Gdy drągi były już na prawdę wysoko i ćwiczenie wymagało od koni już dość dużego skupienia, Cash na szczęście się ogarnął i skupił na robocie. Quantum miał własny zestaw drągów, bo wydawało mi się nie do pomyślenia, żeby kuc i perszeron miały taki sam krok.
W końcu jeźdźcy zaczęli skakać. Na początku jednak dogadali się jak każda z przeszkód się nazywa, żeby było wiadomo o którą chodzi gdy ktoś krzyczy na którą przeszkodę jedzie. Ustalili też którą przeszkodę z której strony się skacze, żeby nie było kolizji. Cztery konie na treningu to całkiem sporo, więc musiały panować jakieś zasady.
Na początku wszystkie przeszkody były niskie, miały 50 cm. Dla Flasha i Fantine nie była to żadna wysokość. Te dwa konie początkowo w kłusie po prostu przechodziły przez te przeszkody zamiast skakać. Dopiero w galopie zaczęły faktycznie skakać. Cash był od nich trochę niższy, a poza tym miał ADHD, więc on skakał tak jakby ta przeszkoda była co najmniej dwa razy wyższa. Quantum z kolei, jako najniższy ze stawki, skakał nawet z kłusa. Wszystkie konie szanowały drągi, nie zrzucały ich, nie wyłamywały ani nie pędziły na przeszkody.
Podwyższyłam przeszkody do 70 cm. Tutaj już Cash się nakręcił i zaczynał pędzić. Antek więc jeździł z nim dużo po kołach. Chłopak chyba już się poddał i uznał że dla nich nie będzie to trening skokowy a trening uczący ogiera skupienia na jeźdźcu w sytuacjach ekstremalnych. Pozostałe trzy konie radziły sobie na prawdę dobrze. Flash i Quantum skakały wszystko co pokazali im jeźdźcy, nie mieli problemów z szeregami, kolorowymi przeszkodami czy dość ciasnymi zakrętami. Szczególnie mały Quantum fajnie radził sobie z zakrętami i ciasnymi najazdami. Kuc w ogóle nie odstawał walecznością i umiejętnościami od dużych koni, był bardzo dzielny. Fantine też się bardzo starała, ale ze względu na swoje gabaryty nie mogła wykonywać tak ciasnych zakrętów jak Quantum czy chociażby Flash i Cash. Szła jednak równym tempem i skakała wszystko co pokazał jej Maciek i to się liczyło.
W końcu podwyższyłam wszystkie przeszkody do 100 cm., czyli to właściwej ich wysokości w klasie L. Dodatkowo dwie przeszkody miały 105 cm. Były to stacjonaty. Wszystkie konie chodziły konkursy klasy L, więc żaden nie miał problemów z wysokością. Zdarzały się jednak zrzutki, były one jednak w większości spowodowane krzywym najazdem, złym odbiciem czy rozproszeniem się konia czymś tuż przed przeszkodą. Oczywiście wszystkie zrzucone drągi od razu starałam się poprawiać. Co najważniejsze - żaden z koni ani razu nie odmówił skoku. Wszystkie starały się ratować nawet dość trudne sytuacje, które zdarzają się gdy na placu są cztery konie.
W końcu trening dobiegł końca. Jeźdźcy rozkłusowali konie na luźnej wodzy, a następnie przeszli do stępa. Było dość ciepło, więc konie lekko się spociły. Dlatego właśnie dość długo były stępowane, tak na wszelki wypadek.
W końcu Maciek na Fantine podjechali do bramki, więc podeszłam żeby im otworzyć. Zastęp ruszył z powrotem w stronę stajni. Znów jako pierwszy jechał Maciek na Fantine, później Valentina na Quantum, Agnes na Flashu i na końcu Antek na Cashu. Quantum i Flash były już dużo spokojniejsze, przestały nerwowo rozglądać się na boki i generalnie wyglądały na zadowolone. Cash też już trochę odpuścił, ale mimo to szłam przy jego głowie, żeby w razie czego powstrzymać go przed ugryzieniem Flasha w zad.
Pod stajnią wszyscy zsiedli i ściągnęli siodła ze swoich koni. Dokładnie obejrzeli ich grzbiety i kopyta, a następnie po kolei poszli na myjkę, żeby umyć koniom nogi. W tym czasie ja sprzątnęłam sprzęt i poszłam do domu przygotować coś zimnego do picia. Agnes i Valentina zaprowadziły swoje konie do stajni, a Maciek i Antek wypuścili swoje na padoki, a następnie wszyscy przyszli do domu.




Super trening, bardzo fajnie oddałaś charakter Flasha i Quantum <3
OdpowiedzUsuńDziękuję :D