Koń: Bueno Star
Jeździec: Esmeralda
Dyscyplina: reining (cofanie w 3 chodach)
Miejsce: ujeżdżalnia, WHK Anarkia
Czas: godzina
Bueno stał wyczyszczony i ubrany przed stajnią. Pogoda była paskudna, cały dzień lało. A ja inteligentnie ze wszystkich możliwych dyscyplin wybrałam sobie akurat reining. Założyłam kask na głowę, podciągnęłam popręg i wskoczyłam na grzbiet Buena. Wałach od razu ruszył przed siebie stępem. Dawno nie pracował, ale nie dawał po sobie tego poznać. Prawdziwy koń roboczy! Zjechaliśmy w dół spokojnym stępem. Wałach szedł nawet nie rozglądając się. Strzygł tylko uszami. Po wjechaniu na plac do jazdy pozwoliłam mu jeszcze przez chwilę iść stępem na kompletnym luzie. Po zrobieniu pełnego okrążenia w obie strony zabraliśmy się za rozgrzewkę. Ruszyliśmy kłusem i robiliśmy w obie strony wszelkiego rodzaju wolty, koła, zmiany kierunków, zatrzymania i ruszenia pomiędzy stój-stępem-kłusem w różnych kombinacjach. Bueno był bardzo luźny. W pewnym momencie przypomniałam sobie jak zupełnie innym koniem był gdy go kupiłam. Przeszliśmy razem długą drogę. Dziś wałach był rozluźniony i chętny do współpracy. Aż miło się na nim jeździło. Po jakimś czasie zagalopowaliśmy. Bueno bardzo płynnie zmienił chód i nie zgubił przy tym rozluźnienia. Zrobiliśmy kilka wolt w obie strony oraz przyspieszania i zwalnianie w galopie. Gdy wałachowi udało się na prawdę bardzo płynnie przyspieszyć, a następnie zwolnić, przeszliśmy na chwilę do stępa. Nie chciałam za bardzo forsować Buena, który dawno nie chodził pod siodłem. Zrobiliśmy dwa okrążenia stępem, po czym postanowiłam poćwiczyć z wałachem cofania ze wszystkich trzech chodów. Zaczęliśmy od stępa. Wjechaliśmy na linię środkową, zatrzymaliśmy się i wycofaliśmy 5 kroków i ponownie ruszyliśmy stępem. Zmieniłam kierunek i wykonałam to samo w drugą stronę. Bueno był bardzo skupiony i ewidentnie słuchał tego co od niego chciałam. Po udanym powtórzeniu ruszyliśmy kłusem i wykonaliśmy to samo. Za pierwszym razem zatrzymanie wyszło mało płynne, ale już za drugim razem było prawie idealnie. Czułam, że mało używam wodzy. Powtórzyliśmy to samo w obie strony i ruszyliśmy galopem. Najpierw zrobiliśmy ćwiczenie z wolnego galopu. Początkowo Buenowi pomyliła się kolejność stawiania nóg i robił o jeden krok za dużo. Za drugim razem z kolei zgadł że chcę się zatrzymać, więc zrobiłam dwa okrążenia w galopie robiąc koła, żeby zająć wałacha czymś innym. W końcu wjechaliśmy na linię środkową w galopie i zrobiliśmy cofanie. Tym razem wyszło bardzo dobrze. Pogłaskałam wałacha po szyi i przyspieszyłam galop. Zatrzymania z szybkiego galopu wychodziły wałachowi lepiej, co szczerze mówiąc zdziwiło mnie. Po jednym z udanych powtórzeń przeszliśmy do kłusa. Na kompletnie luźnej wodzy przekłusowaliśmy dwa koła po czym przeszliśmy do stępa i wyjechaliśmy z placu. Do stajni wróciliśmy okrężną drogą, przez las, żeby wałach się rozstępował. Byłam bardzo z niego zadowolona. Pokazał prawdziwą klasę.
Pod stajnia zsiadłam z wałacha, ściągnęłam z niego siodło i dokładnie wyczyściłam kopyta. Następnie odprowadziłam Buena na wybieg i odniosłam sprzęt do siodlarni.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz