piątek, 2 stycznia 2015

DZIENNIK: przyjazd kl. Snake's Flair

- Jedziemy po konia! - krzyknęłam z progu stajni do Antka, który akurat ścielił słomą w jednym z boksów.
Chłopak spojrzał na mnie zdziwiony. 
- A coś ty znów kupiła? Pewnie kolejnego araba! 
- Nie, nie! Pamiętasz tę quaterkę co tak bardzo mi się podobała podczas tych ostatnich zawodów westernowych? 
- Taaaaakkkkk? - chyba nie był pewien o którym koniu mówię, bo sporo mi się podobało. 
- Taka izabelowata, co mówiłeś że byłaby fajna do hipo bo grzeczna. 
- A, już pamiętam. I co, nie mów że ją kupiłaś! 
- Nie kupiłam, ale kupię. Właśnie po nią jedziemy! 

Następnego dnia spakowaliśmy do samochodu wszystko co mogło się przydać: kantar, uwiąz, derkę, ochraniacze transportowe. Około 11 siedzieliśmy już w samochodzie jadąc nad morze. Tak, jechaliśmy z Bieszczad nad morze. Droga była bardzo długa, Antek prowadził, więc ja co chwilę przysypiałam. W połowie drogi zmieniliśmy się. 
Po wielu godzinach drogi w końcu udało nam się dotrzeć do Aspera Ranch. Szybko zadzwoniłam do Mili, że już przyjechaliśmy. Zaparkowaliśmy auto i wyszliśmy z samochodu. Dziewczyna przywitała nas i od razu zaprowadziła do stajni. 
- To ona. Wyprowadzimy ją z boksu, żebyście mogli się przyjrzeć. 
Mila weszła do boksu klaczy, a ta od razu odwróciła się do niej głową i musnęła pyskiem kieszeń dziewczyny. Jest przyjazna, to dobrze. 
Gdy Snake's Flair stanęła na korytarzu stajni w pełnej okazałości pomyślałam, że jest jeszcze ładniejsza niż podczas tych zawodów. 
- Chcesz się na niej przejechać? - zapytała Mila przychodząc do nas ze szczotkami, siodłem i ogłowiem. 
- Bardzo chętnie! Przy okazji zobaczę jak się zachowuje przy czyszczeniu. 
Nie było żadnych problemów, klacz stała jak posąg gdy ją czyściłam. Podczas jazdy również nie sprawiała kłopotów, szła dzielnie przed siebie, ładnie reagowała na pomoce, była skupiona. Kupuję! 
Gdy omawiałam z Milą szczegóły i podpisywałyśmy umowę Antek przygotowywał klacz do podróży. Chcieliśmy jak najszybciej wrócić do domu, a przynajmniej jeszcze dziś. Zapakowaliśmy klacz do przyczepy, pożegnaliśmy się z Milą i ruszyliśmy w drogę powrotną. 
Co jakiś czas robiliśmy krótkie postoje, żeby dolać klaczy wody i sprawdzić co u niej. Była lekko poddenerwowana, ale zachowywała spokój i gdy w środku nocy wróciliśmy do domu i wypakowaliśmy ją z przyczepy również była spokojna. Zaprowadziliśmy ją prosto do boksu. Inne konie były już pozamykane i jadły siano. Na widok nowej koleżanki zaczęły rżeć. Zamknęłam Flair w boksie obok Excel, wrzuciłam jej kostkę siana i zostawiłam w spokoju. Zgasiłam światło i zamknęłam drzwi. Rano sprawdzę jak się ma. 

4 komentarze:

  1. http://wsks-winter-mist.blogspot.com/2015/01/triple-crown.html
    Triple Crown... comming soon...

    OdpowiedzUsuń
  2. http://hipodrom-arisha.blogspot.com/ wyniki i kolejny konkurs

    OdpowiedzUsuń
  3. Cała Snake's! Cieszę się, że ją kupiłaś :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Otwieramy stajnię Itaka! Z tej okazji zawody.
    http://im-pens.blogspot.com/

    Zapraszam :)

    OdpowiedzUsuń