Przez cały dzień byłam poddenerwowana i niespokojna. Miałam po raz pierwszy od 7 lat zobaczyć konia który kiedyś bardzo dużo dla mnie znaczył. Jakby tego było mało, zostałam poinformowana że koń nie jest w najlepszym stanie i prawdopodobnie już nigdy nie wróci do dawnej formy. Wyeliminowana ze sportu spędziła ostatnie kilka lat w pewnej fundacji na pastwiskach. A dziś miała wrócić do mnie.
Po południu siedząc w siodlarni i zmieniając koniom czapraki na czyste usłyszałam warkot silnika. Szybko wybiegłam ze stajni i ujrzałam starą przyczepę do przewozu koni ciągniętą przez jeszcze starszy samochód. Wysiadł z niego mężczyzna i zapytał o Esmeraldę. Przedstawiłam się szybko i zapytałam czy w przyczepie jest Nemezis. Mężczyzna kiwną głową i wszedł do przyczepy prosząc mnie o otwarcie trapu. Mimo że był ciężki, dałam radę. Ze środka usłyszałam rżenie i po chwili ujrzałam karego konia schodzącego z trapu.
Była bardzo chuda i wysoka. Na nogach miała chyba wszystko czym dysponowała fundacja - ochraniacze transportowe, owijki... Nemezis spojrzała na mnie i zarżała. Podeszłam do niej i pogłaskałam ją po szyi. Była porośnięta zimową sierścią mimo że ostatnie kilka miesięcy było ciepłe. Nie mogłam pohamować łez, więc szybko podziękowałam mężczyźnie, odebrałam dokumenty klaczy podpisałam że ją odebrałam, zapłaciłam i ruszyłam z klaczą w stronę stajni gdy mężczyzna odjeżdżał, Zatrzymałam się i jeszcze raz przyjrzałam się klaczy. Zawsze była szczupła i wysoka, ale teraz wydawała mi się jeszcze szczuplejsza i jeszcze wyższa. Widocznie za dużo czasu spędzałam z hucułami i zapomniałam jak wygląda koń.
Gdy tak się jej przyglądałam obok mnie stanął Antek.
- Co jej się właściwie stało? Ma nogi powykręcane we wszystkie strony!
Spojrzałam na nogi klaczy. Teraz kiedy nie miała już na sobie owijek i ochraniaczy jej nogi wyglądały na prawdę kiepsko. Były opuchnięte.
- Przeciążenie. Zdarza się na wyścigach.
Chłopak pogłaskał klacz po czole. Na początku machnęła nerwowo głową, ale po chwili dała się pogłaskać.
- Jest śliczna, nawet w tym stanie. Wygrywałaś na niej wyścigi?
- Tak, ale to było wieki temu, gdy obie byłyśmy jeszcze zdrowe. A teraz widzisz, ona ma nogi w ruinie, a ja kręgosłup. A teraz razem się zestarzejemy.
- Czyli zostanie u nas? Czy oddasz ją gdzieś?
- Nigdzie jej nie oddam, choćbym miała oddać ostatnie pieniądze na jej leczenie. Zostanie tutaj, ma u mnie dożywocie.
Wprowadziłam Nemezis do stajni. Wszystkie konie podniosły głowy Kilka zarżało. Ale najgłośniej zarżał Summer. Nemezis jakby go poznała, również zarżała i próbowała przyspieszyć kroku, ale sztywne nogi nie pozwalały jej na to. Wprowadziłam ją do boksu obok Summera i przez chwilę patrzyłam jak oba konie się wąchają.
- Stały wcześniej w jednej stajni?
- Nie, ale Nemezis była często kryta Summerem. Bardzo się lubią. To niesamowite że się pamiętają.
Zostawiliśmy konie w spokoju i poszliśmy do domu myśleć co zrobimy z kulawym koniem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz