
wałach LAS VEGAS
(andaluz, gniady)
od Vera Verity (nvrt) po Salvador Miguel (nvrt)
native costume, wystawy
urodzony 2005, w Virtualu od 23.01.2014
hodowli nvrt, własności WHK Anarkia
koń rekreacyjny
OSIĄGNIĘCIA | TRENINGI | SPRZĘT
Historia: Vegas urodził się w Hiszpanii, tam został zajeżdżony i wychowany. Przez większą część dnia ogier spędzał czas w boksie. Co chwilę, gdy przechadzano się obok jego boksu głaskano go i dopieszczano. Po kilku miesiącach zaczęto brać go do pracy. Właściciel chciał zarobić na Vegasie, ponieważ był on wart sporą sumę pieniędzy. Kiedy uzyskał wiek czterech lat, został zajeżdżony. Wtedy właściciel jak to się mówi poodkręcał mu śrubki, a następnie wystawił ogłoszenie. Po pierwszym dniu było multum chętnych na kupno, jednak gdy właściciel wyznał im cenę od razu podziękowali. Jednak znalazł się taki jeden, który chciał kupić ogiera dla swej córki. Nie był to dobry pomysł lecz nie zastanawiając się odkupił go. Po kilku poważnych wypadkach postanowił sprzedać konia. Przez dłuższy czas nie było kupca w końcu gdy zauważyłam ogłoszenie nie wahałam się i odkupiłam Vegasa. Od tej pory ogier przebywa w DS, bacznie obserwowany i trenowany przez swoją właścicielkę Delicję. W okolicach kwietnia 2015, kiedy Delicja przenosiła się do Ankara Stud, postanowiła sprzedać kilka swoich koni. Vegasa kupiła Ruska, a od Ruski odkupiła go Esmeralda. W listopadzie 2015 roku Las Vegas przyjechał do Anakii.
Rodowód: rodzice Las Vegasa to dwa konie bez rodowodu, które ktoś postanowił połączyć. Nie wiadomo nawet dlaczego Las Vegas ma wpisane w papiery że jest andaluzem, ani czemu te dwa konie mają tak wpisane. Jego rodzice to zwykłe konie rekreacyjne ze szkółki jeździeckiej w Hiszpanii. Z jakiegoś powodu ktoś postanowił je skrzyżować. Konie nie startowały na wystawach ani w sporcie, nie mają na koncie żadnych spektakularnych sukcesów, w Las Vegas jest jedynym potomkiem zarówno klaczy Vera Vanity jak i ogiera Salvador Miguel.
Podczas pracy na ujeżdżalni: na początku mieliśmy z nim niemały problem, ponieważ Las Vegas w ogóle nie miał szacunku do ludzi. Po wykastrowaniu i wielu ćwiczeniach na przywództwo wałach trochę się ogarnął. Jeżdżąc na nim trzeba być bardzo zdecydowanym i stanowczym, bo inaczej Las Vegas wyczuje, że może przejąć kontrolę i na pewno to zrobi bez wahania. Wsiadając na niego trzeba od początku pokazać czego się od niego wymaga i w miarę możliwości nie odpuszczać przez cały trening. Gdy już się podporządkuje Las Vegas okazuje się być całkiem przyjemnym do jazdy koniem. Jest wrażliwy na pomoce, wykonuje wszystkie polecenia jeźdźca. Czasem tylko odzywa się w nim dusza buntownika i ma takie dni kiedy w ogóle nie chce współpracować. Gdy zaczyna się popisywać jest świetnie, robi wszystko i jeszcze tak idealnie. Jeszcze do niedawna robił wszystko, żeby tylko nie pracować. Obecnie pracuje, nawet mu się to podoba, ale i tak najchętniej stałby cały dzień na łące i się obijał. Odpowiedzialny za niego jest Antek, który miał duży wkład w "poskromienie" dzikiego andaluza. Pracował z nim codziennie po kilka godzin, konsekwentnie dążąc do tego, żeby Las Vegas go zauważył i zaczął słuchać.
Podczas pracy w terenie: zdecydowanie lepiej sprawdza się jako czołowy niż idąc za innymi końmi. Zachowuje się idealnie i nie boi się niczego. Natomiast idąc za drugim koniem wciąż próbuje wyprzedzać, denerwuje się, gryzie konie w zad i szczurzy się. Gdy jedziemy nad jeziorko od razu galopikiem rusza i próbuje się położyć. Świetnie wpływają na Vegasa tereny z szybkim galopem. Uspakajają go i pozwalają pozbyć się nadmiaru energii, której andaluz często ma zdecydowanie za dużo. Jednak nigdy w terenie nie zdarza mu się brykać, nie ważne jak podniecony byłby. Nigdy też nie wyrywa się spod kontroli jeźdźca i nawet gdy galopuje na prawdę szybko, w razie czego można go zwolnić czy wyhamować. Często zdarza się, że idzie za szybko w stosunku do innych koni i jadąc na nim trzeba od czasu do czasu się zatrzymywać i czekać na zastęp. Jest jednak niezastąpiony podczas samotnych terenów, szczególnie takich z dużą ilością galopów. Często gdy na drodze są jakieś gałęzie ogier przeskakuje je bez wahania. Nie robią na nim również wrażenia dzikie zwierzęta, rowery, pieszy, samochody czy inne straszaki.
W stosunku do ludzi: jest to koń o temperamencie i trudnym charakterze. Gdy do nas przyjechał nie dawał wejść do siebie do boksu bez smakołyków. Był rozpieszczony do granic możliwości. Po wielu kłótniach i bitwach z nim w końcu udało się temu zaradzić i obecnie jest dużo lepiej, choć wciąż nie jest dobrze. Nie odwraca się już zadem i nie próbuje kopać. Kompletnie nie szanował człowieka gdy ten prowadził go na uwiązie. Wyrywał się, stawał dęba, szarpał i ciągnął. Obecnie można już bez strachu prowadzić go w pojedynkę na uwiązie pod warunkiem, że jest się w stanie zareagować bardzo szybko na każde nieposłuszeństwo Las Vegasa. Siodłanie to najgorsza rzecz i długi proces, Vegas nienawidzi siodłania ani kiełznania. Zrobi wszystko, żeby człowiek zniechęcił się do tej rzeczy. Podnosi głowę, a zadem odwraca się w i próbuje kopać. Pracujemy z nim, jest lepiej ale wciąż zdarzają mu się odpały. Trzeba postępować z nim bardzo stanowczo i zdecydowanie, bo inaczej Las Vegas szybko przejmie kontrolę i wtedy nie będzie już odwrotu.
W stosunku do koni i innych zwierząt: Jest duszą towarzystwa. Uwielbia inne konie, a szczególnie klacze. Owszem czasami np. podgryza kolegę obok boksu, ale to tylko dlatego, że ma zły dzień, albo przy jakiejś czynności, której nie lubi. Zawsze chodzi w tą i z powrotem przyglądając się innym. Często próbuje zwrócić na siebie uwagę i zachęcić kolegów do biegania. Gdy był ogierem musieliśmy wypuszczać go na padok samego, ponieważ terroryzował inne konie. Obecnie, gdy jest już wałachem trochę mu się odechciało i podporządkował się Summerowi. Wciąż jednak bardzo ciągnie go do klaczy i mimo, że nie może ich już kryć, to i tak czasem ciężko go opanować gdy sobie jakąś upatrzy. Dlatego właśnie wychodzi na padok z samymi ogierami i wałachami. Jest to szczególnie problematyczne podczas zawodów, kiedy Las Vegas w ogóle nie może się skupić na rozprężaniu, tylko wciąż się rozgląda. Inne zwierzęta jak psy czy koty są mu obojętne, w ogóle nie zwraca na nie uwagi. W terenie nie boi się dzikich zwierząt, choć też nie podchodzi do nich. Trzyma się zawsze w bezpiecznej odległości i jakoś instynktownie wie jak powinien się zachować.
W stajni: nie ma nic do zarzucenia, ale woli być na pastwisku. Veg w boksie co chwilę podnosi głowę by spostrzec czy nic się nie dzieje, a potem znowu zaczyna jeść siano i tak cały czas. Gdy jest wyprowadzany na korytarz chwali się i jednocześnie się wyrywa. Dopóki nie będzie mu nudno to jest dobrze, ale gdy już mu się znudzi zaczyna rżeć, kopać, podgryzać kolegę obok i nie wiadomo co jeszcze. Czyszczenie nie jest takie złe, tylko najgorzej jest czyścić go pod brzuchem, gdyż wtedy dostaje furii. Kopyt w ogóle nie chce podnosić, dlatego musimy go tego nauczyć. Niesamowicie awanturuje się podczas karmienia gdy nie dostanie jedzenia jako pierwszy. Często jednak robimy mu na złość i karmimy jako ostatniego, żeby się przyzwyczajał. Las Vegas rży wtedy, kopie w ściany, zaczepia inne konie i ogólnie robi wszystko żeby tylko zwrócić na siebie uwagę karmiącego. Zawsze zaczepia konie przechodzące przez korytarz, a ludzi zupełnie ignoruje, nawet jeśli ktoś podejdzie do jego boksu i zacznie cmokać.
Na padoku: jego ulubionym zajęciem jest brykanie i bieganie. Nawet najmniejszy powiew wiatru, dźwięk czy zapach powodują, że Las Vegas rusza nagle dzikim galopem i zaczyna brykać. Początkowo w tym momencie inne konie też wpadały w panikę, ale obecnie wygląda na to, że już się przyzwyczaiły, że jeden z ich kolegów jest niezrównoważony psychicznie i po prostu trzeba go zignorować. Bardzo trudno jest złapać Las Vegasa. Właściwie często graniczy to z cudem, trzeba zagnać go w róg i dopiero wtedy złapać. Nie pomagają smakołyki, nie patrzenie w oczy, odganianie i przywoływanie. Najczęściej więc tak układamy grafik, żeby Las Vegas chodził rano i nie trzeba było go łapać z padoku. Gdy już się go złapie andaluz bardzo niechętnie odłącza się od stada. Początkowo potrzeba było dwojga ludzi, żeby go prowadzić, teraz co prawda wystarczy już tylko jeden, ale i tak prowadzenie go nie jest łatwe, bo wałach wciąż się wyrywa, zostaje z tylu, odwraca i rży do koni. Z wyprowadzaniem też jest średnio, ponieważ Las Vegas strasznie ciągnie i trzeba się z nim nieźle naszarpać, żeby się uspokoił.
Na zawodach: wychodzenie z przyczepy to jest coś czego Vegas bardzo nie lubi. Zachowuje się wtedy jak byśmy chcieli go zabić. Do wyciągnięcia go potrzebujemy sporo czasu i kilka osób do pomocy. W końcu gdy uda się go wyciągnąć z przyczepy nadchodzi czas na siodłanie, też jest tragicznie. Samo wchodzenie do przyczepy idzie mu całkiem nieźle pod warunkiem, żeby przy pierwszym jego buncie osoba wprowadzająca nie ugnie się. Wtedy Vegas wejdzie. Gdy raz uda mu się wyrwać kolejne podejście będzie dużo trudniejsze. Gdy wjedziemy na rozprężanie zaczyna błaznować. Rozgląda się na wszystkie strony, rży do innych koni, ciągnie w stronę klaczy i ogólnie trudno mu się skupić na tym czego chce od niego jeździec. W końcu gdy przestanie, pięknie się prezentuje i wykonuje wszystkie polecenia bezbłędnie. Potrzebuje jednak dużo czasu na ogarnięcie się. Podczas dekoracji jest jak aniołek i nie można mu niczego zarzucić, sprawia wrażenie bardzo spokojnego konia. Tylko czasem wystraszy się, gdy ktoś zbyt gwałtownie będzie próbował przyczepić mu flo do ogłowia.
- ujeżdżenie: Vegas uwielbia ujeżdżenie, przez chwilę się wycisza i wykonuje polecenia, dopiero gdy sobie przypomni, że jest silnym mężczyzną, to zaczyna robić swoje. Prezentuje pięknie swoje ruchy jednocześnie popisując się przed klaczami. Początkowo było z nim dużo problemów polegających na tym, że Vegas coś sobie ubzdurał (na przykład że nie podejdzie do płotków) i żadną siłą nie dało mu się wmówić, że jest inaczej. Obecnie trochę się ogarnął i przynajmniej na czas przejazdu ujeżdżeniowego ogarnia się. Bardzo dobrze prezentuje się na czworoboku, wykonuje wszystkie polecenia jeźdźca. Ma bardzo ładny chód i ogólnie robi dobre wrażenie wizualne, więc często za to dostaje wysokie noty. Jest skupiony i podporządkowany, nie robią na nim wrażenia odgłosy na widowni, muzyka, telebimy, czy aparaty z fleszami. Wjeżdża na czworobok, robi to co do niego należy najlepiej jak umie po czym zjeżdża z czworoboku by dalej świrować na rozprężalni. Jego mocną stroną są zmiany chodów i tempa. Wykonuje je bardzo płynnie i energicznie. Chodzi ujeżdżenie klasy N, więc to już nie przelewki.
- wystawy: tu w przeciwieństwie do ujeżdżenia może sobie pozwolić na dużo więcej luzu. Często zdarza się, że nie słucha się prezentera, wyrywa do przodu, staje dęba czy rży do innych koni. Na wystawach jednak często jest to plus, ponieważ spłoszony koń lepiej wygląda. Lubi biegać i pokazywać się sędziom w kłusie, jednak zupełnie nie może znieść stania w miejscu gdy sędziowie oglądają go w stój. Wierci się wtedy, próbuje ruszyć ciągnąc za sobą prezentera i ogólnie robi wszystko żeby tylko się ruszać. Potem bardzo zadowolony z siebie rusza do przodu gdy sędziowie już skończą go oglądać. Jest bardzo ładnie zbudowany i rusza się na prawdę zjawiskowo, więc często dostaje wysokie noty na wystawach. Zdecydowanie ma w sobie to coś, co sprawia, że nie można od niego oderwać wzroku, a to, że zachowuje się jak idiota jeszcze potęguje to wrażenie. Oczywiście zawsze przed pokazem musimy grać w marynarza, albo ciągnąć słomki, ponieważ nikt nigdy nie chce prezentować Las Vegasa. Ktoś jednak musi.
Chody: siedzi się na nim na prawdę wygodnie i przyjemnie, jednak jeździec potrzebuje chwili, żeby przyzwyczaić się do jego wysokich chodów. Las Vegas po prostu we wszystkich chodach ma bardzo wysoką akcję nóg i jeśli ktoś nie jeździ na codzień na takich koniach, będzie musiał się przestawić. Bardzo ładnie prezentuje się podczas wystaw, szczególnie w kłusie. Sędziowie zawsze zwracają uwagę na jego obszerny i długi chód. Gdy chce, Las Vegas umie osiągać na prawdę niezłe prędkości w galopie. I nawet w takim szybkim galopie nie ma się problemów z wysiedzeniem na nim. Dodatkowo chodzi bardzo pewnie, nie potyka się ani nie gubi rytmu.
Zdrowie: nigdy nie był kontuzjowany ani nie chorował na żadną poważną chorobę. Układ oddechowy i pokarmowy na w porządku, tak samo jak kręgosłup i nogi. Ma natomiast problemy z przetrwaniem zimy w Bieszczadach. Na padok musi wychodzić w derce, a na noc wracać do stajni, bo inaczej się bardzo szybko przeziębia i w ogóle nie chce wyzdrowieć. Jednak z każdą kolejną zimą znosi niskie temperatury coraz lepiej. Poza tym jest zdrów jak koń. Nawet codzienne brykanie i galopowanie po padoku przez kilka godzin nie szkodzi jego nogom ani kręgosłupowi.
Kondycja: jest to koń, który zawsze ma nadmiar energii. Nawet po długiem terenie z dużą ilością galopu ma jeszcze siłę na bieganie. Właściwie dopiero jak zrzuci z siebie ten nadmiar energii jest w stanie normalnie pracować i współpracować z jeźdźcem. Inaczej szuka tylko pretekstu, żeby zagalopować i wybrykać się. Nawet na padoku najczęściej można go zobaczyć brykającego lub galopującego. Po kilku dniach bez pracy zupełnie mu odbija, nie może się skupić tylko błaznuje.
Imię: Las Vegas to miasto w Stanach Zjednoczonych, znane z hazardu. Czemu akurat tak ktoś postanowił nazwać tego konia to pozostanie tajemnicą. Niemniej jednak imię brzmi ładnie i pasuje do konia. Na co dzień nazywamy go Vegas, Andaluz lub Vego.
Hodowla: nie ma żadnych znanych potomków, a po przyjeździe do Anarkii postanowiliśmy go wykastrować, ponieważ po pierwsze nie zajmujemy się hodowlą koni innych niż hucuły i folbluty, a poza tym Las Vegas był na prawdę nie do wytrzymania. Po wykastrowaniu uspokoił się i ogarnął, choć i tak dużo brakuje do tego, żeby było dobrze. Nie chcieliśmy ryzykować, że źrebaki odziedziczą po nim charakter, a poza tym sami chcieliśmy trochę sobie ulżyć w pracy.
Budowa: Las Vegas zbudowany jest zgodnie ze wzorcem konia andaluzyjskiego. To mocnej budowy koń z raczej krótkim grzbietem, mocną szyją, średniej wielkości głową, mocnymi nogami i kopytami. Jego budowa zawsze wzbudza podziw sędziów podczas wystaw, oraz sprawia, że Las Vegas świetnie radzi sobie w ujeżdżeniu.
Rodowód:
LAS VEGAS
(and, 2005)
|
VERA VERITY
(and, nvrt)
| NN(and, nvrt) |
NN (and, nvrt)
|
NN (and, nvrt)
| |||
NN(and, nvrt)
|
NN (and, nvrt)
| ||
NN (and, nvrt)
| |||
SALVADOR MIGUEL
(and, nvrt)
| NN(and, nvrt) |
NN (and, nvrt)
| |
NN (and, nvrt)
| |||
NN(and, nvrt)
|
NN (and, nvrt)
| ||
NN (and, nvrt)
|
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz