Jeźdźcy: Antek, Magda, Esmeralda, Łukasz
Dyscyplina: teren
Czas: 1,5 godziny
Tak się złożyło, że wszyscy mieliśmy bardzo ciężki i pracowity tydzień, więc w sobotę postanowiliśmy wybrać się w teren. Jakoś tak wyszło, że wybraliśmy do tego stado Frolla. Poszliśmy więc całą grupą na pastwisko, gdzie każdy z nas złapał swojego konia. Antek dodatkowo złapał Arię, którą miał prowadzić na linie siedząc na Frollu. Przywiązaliśmy konie pod stajnią i zaczęliśmy czyścić. Tylko Demeter była tak na prawdę brudna, więc uwinęliśmy się w miarę szybko z czyszczeniem i siodłaniem.
Wsiedliśmy na nasze rumaki i ruszyliśmy w górę w stronę łąki. Pierwszy jechał Antek na Frollu trzymając na linie Arię, następnie Magda na Sekwanie, ja na Minie i na końcu Łukasz na Demeter. Pogoda była całkiem ładna, zimno ale świeciło słońce. Konie wyglądały na zadowolone, parskały i ciekawie rozglądały się na boki. Szczególnie po Arii widać było, że ma dobry humor.
Wjechaliśmy na łąkę i ruszyliśmy kłusem. Frollo jak zwykle zachował absolutny spokój, mimo że Sekwana wjeżdżała mu w zad, a Aria obok niego ciągnęła mocno do przodu i wymachiwała łbem. Sekwana po prostu podczepiła się pod zad Frolla, tak samo z resztą jak Demeter pod zad Miny. Mina z kolei potrzebowała chwili, żeby złapać rytm. Przekłusowaliśmy tak całą łąkę. Aria już się trochę ogarnęła, ale dalej widać było po niej, że ma dużo siły. Na końcu łąki przeszliśmy do stępa i zjechaliśmy ze wzniesienia. Po ostatnich deszczach zebrało się tu dość dużo wody, ale na szczęście nie była ona głęboka, więc nasze dzielne rumaki bez problemu przeprawiły się przez tę przeszkodę. Na leśnej ścieżce znów ruszyliśmy kłusem, tym razem trochę wolniej bo było tu dużo wystających korzeni. Mina kilka razy się potknęła, więc co chwilę musiałam dawać jej sygnały łydkami, żeby podnosiła nogi. Za każdym razem kiedy Minka się potykała Demeter wpadała jej w zad. Jadący zawsze na rzuconych wodzach Łukasz postanowił jechać na kontakcie.
W końcu wjechaliśmy na piaszczyste podłoże. Niestety musieliśmy przejść do stępa, ponieważ nie chcieliśmy zmęczyć Arii i Sekwany. Chwilę jechaliśmy stępem podziwiając widoki. Mimo, że mieszkam w górach tyle lat, to wciąż zachwyca mnie każdy zakamarek, każde drzewo i ścieżka.
Nasze rumaki odpoczęły podczas gdy wspinaliśmy się pod łagodną górę. Znaleźliśmy się na łące, gdzie postanowiliśmy zagalopować. Wszystkie konie ruszyły jednocześnie zupełnie gubiąc kolejność. O dziwo na przód wysunął się Frollo z Arią. Jechałam tuż za nimi. Mina położyła uszy płasko po sobie, ale nie próbowała wyprzedzać ogiera. Galop był długi, ale naszym koniom zupełnie to nie przeszkadzało. Minka tylko kilka razy się potknęła. Raz tak silnie, że myślałam że ona się wywali a ja spadnę. Na szczęście wyratowała się. W końcu dojechaliśmy do końca łąki, gdzie przeszliśmy do kłusa, a następnie do stępa. Za mną w znacznej odległości przygalopowała Demeter z Łukaszem, a na końcu Sekwana z Magdą. Dziewczyna jednak była roześmiana i opowiadała jak to Sekwana zarzucała zadem przy zagalopowaniu, co było do niej zupełnie nie podobne.
Po galopie chwilę rozkłusowaliśmy konie, po czym przeszliśmy do stępa i jechaliśmy tak dłuższą chwilę, żeby Aria i Sekwana odpoczęły. Stępem wjechaliśmy do lasu i jechaliśmy jeden obok drugiego szeroką leśną ścieżką. Konie parskały i wydawały się być bardzo zadowolone. Powoli kierowaliśmy się z powrotem do stajni. Po długim odcinku stępa jeszcze na chwilę zakłusowaliśmy. Aria i Sekwana trzymały się dzielnie, jednak widać było, że są już jednak trochę zmęczone. Szczególnie Aria. W końcu dojechaliśmy do naszej łąki, gdzie przeszliśmy do stępa. Daliśmy koniom zupełnie luźne wodze i powoli wróciliśmy do stajni.
Pod stajnią zsiedliśmy, sprawdziliśmy koniom kopyta, zdjęliśmy siodła, umyliśmy koniom nogi wodą i odprowadziliśmy całe stado na wybieg.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz