Konie: Little Death, Nestor, Norton
Jeźdźcy: Łukasz, Magda, Esmeralda
Dyscyplina: western trail
Miejsce: łąka z przeszkodami, Anarkia
Czas: godzina
Postanowiliśmy dziś potrenować trail. Wzięliśmy więc nasze trzy rumaki, rozdzieliliśmy je pomiędzy siebie i zabraliśmy się za czyszczenie i siodłanie. Żaden z koni nie był szczególnie brudny, więc już po chwili wszystkie trzy były gotowe. Wsiedliśmy na ich grzbiety i ruszyliśmy w dół na ujeżdżalnię. Jechałam pierwsza na Nortonie i po raz kolejny nie mogłam się nadziwić jakie ten zwierzak na długie uszy. Za mną jechała Magda na Nestorze a na końcu Łukasz na Lit.
Gdy dojechaliśmy na ujeżdżalnię przejechaliśmy przez nią i wjechaliśmy na łąkę z przeszkodami. Tam każde z nas we własnym zakresie rozgrzało swojego konia. Tylko od czasu do czasu Łukasz lub ja rzucaliśmy jakieś wskazówki Magdzie. Norton szedł bardzo ładnie, jak zwykle zachowywał spokój i był stuprocentowo podporządkowany. Tak samo zachowywała się Lit, spokojnie wykonywała wszystkie polecenia Łukasza. Nestorowi na początku trochę się nie chciało pracować, ale wystarczyło, że Magda mocniej użyła łydek, a wałach ogarnął się i zaczął pracować poprawnie.
Po rozgrzaniu koni w trzech chodach przyszedł czas na właściwy trening. Każde z nas postanowiło skupić się na innym aspekcie trailu. Najpierw jednak wszyscy przejeżdżaliśmy przez drągi w trzech chodach i w różnych konfiguracjach. Norton początkowo pukał kopytami we wszystkie drągi, tracił rytm i nie umiał wymierzyć odległości, ale już po kilku powtórzeniach ogarnął się, skupił i pracował tak jak powinien. Żadnych problemów z drągami nie miała Lit, która szła tak jak powinna - energicznie, ale jednocześnie opanowanie i spokojnie. Nestor znów miał problem z tempem, kilka razy zdarzyło się, że przeszedł do stępa między drągami. Magda dość mocno uderzyła go wodzami po szyi na co wałach odpowiedział nagłym zakłusowaniem. Do końca treningu nie miał już problemu z utrzymaniem tempa.
Następnie przyszedł czas na slalomy w stępie i w kłusie. Żaden koń nie miał z tym problemów, więc przeszliśmy dalej, do mostka. Lit, która jechała jako pierwsza lekko się zawahała, ale w końcu weszła. Za drugim razem weszła bez wahania. Norton i Nestor nie miały problemów. Kiepsko natomiast poszły im obroty w kwadracie. O ile Nestor jeszcze jakoś sobie poradził, to Norton wciąż robił za dużo lub za mało kroków. Dobrą chwilę męczyłam się z tym. W tym czasie Nestor i Lit trenowali ze swoimi jeźdźcami otwieranie i zamykanie bramki. W końcu Nortonowi udało się zrobić dokładny i ładny obrót, więc pogłaskałam go po szyi i postanowiłam zmienić przeszkodę. Przejechaliśmy jeszcze kilka razy po drągach w kłusie i galopie, weszliśmy na równoważnię oraz przeskoczyliśmy kilka razy malutką przeszkodę. Zobaczyłam kątem oka, że Łukasz i Magda powoli kończą trening, więc ja również przeszłam do kłusa, a następnie do stępa. Byłam bardzo zadowolona z Nortona, szczególnie z obrotów, które w końcu nam wyszły.
Postępowaliśmy jeszcze 10 minut wymieniając wrażenia z treningu, po czym ruszyliśmy w drogę powrotną do stajni. Tam zsiedliśmy, rozsiodłaliśmy konie, sprawdziliśmy im kopyta, umyliśmy nogi i wypuściliśmy rumaki na pastwisko. Popatrzyliśmy chwilę, jak w spokoju skubią resztki trawy po czym zabraliśmy sprzęt do siodlarni i poszliśmy planować dalszą część dnia.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz