



Konie: *Avalanche, *Chaos Amir, Rainstone, *Cascade
Jeźdźcy: Trevor, Boksi, Magda, Maciek
Dyscyplina: skoki (LL-P)
Miejsce: ujeżdżalnia, Anarkia
Czas: 1,5 godziny
Dziś na treningu mieliśmy mieć gości z Summer Berry. Punktualnie o 10 na drodze dojazdowej do Anarkii ukazał się samochód ciągnący przyczepę. Gdy się zatrzymał, wysiadli z niego Boksi i Trevor. Szybko się przywitaliśmy i zabraliśmy się za wypakowywanie z przyczepy koni, które zaczęły się lekko niecierpliwić. Jako pierwszy wyszedł achał Chaos Amir, a za nim izabelowata Avalanche. Wskazaliśmy im naszykowane wcześniej boksy w których konie mogły odpocząć po podróży i nabrać siły na trening. My w tym czasie poszliśmy do domu napić się herbaty i kawy.
Po około godzinie wróciliśmy do stajni, żeby przyszykować konie. Boksi i Trevor wyprowadzili swoje konie na dwór i przywiązali do koniowiązu. Rumaki zostały przed podróżą wyczyszczone, więc naszykowanie ich zajęło dosłownie chwilę. Rainy i Cass również byli w miarę czyści, więc już po chwili wszystkie cztery konie i jeźdźcy byli gotowi na trening. Wszyscy dosiedli swoich rumaków, dopasowali sobie strzemiona oraz dopasowali popręgi i byliśmy gotowi. Jeźdźcy na koniach ruszyli w stronę placu do jazdy, a ja szłam obok nich na piechotę. Pierwsza jechała Cascada, potem Avalanche, Rainy i na końcu Chaos Amir.
Gdy dotarliśmy do placu każdy z jeźdźców zaczął przeprowadzać indywidualną rozgrzewkę ze swoim koniem. Boksi starała się, żeby Chaos Amir szedł równym i energicznym tempem, ale ogierowi najwyraźniej nie chciało się dziś pracować. Dziewczyna musiała się więc nieźle namęczyć, żeby w końcu Chaos zaczął pracować jak należy. W końcu na etapie galopu achał jakby się obudził i zaczął na prawdę ładnie pracować.
Magda i Rainy również pracowali nad tempem, ale skupili się bardziej na jeździe po kołach różnej wielkości. Dziewczyna starała się, żeby tinker nie gasł na kołach. Rainy był początkowo trochę zły że ktoś od niego wymaga, ale potem pogodził się z tym faktem i ładnie współpracował ze swoim jeźdźcem jeżdżąc po kołach i robiąc przejścia.
Z kolei Avalanche miała własny pomysł na trening. Przy zmianach chodów brykała oraz co chwilę odskakiwała na boki płosząc się. Trevor miał ciężkie zadanie przed sobą i pierwsza część rozgrzewki to była właściwie walka o dominację, bo Avalanche zupełnie nie chciała robić tego co kazał jej jeździec. Przy galopie trochę się uspokoiła, ale było widać że wystarczy jeden nieprawidłowy ruch jeźdźca, a klacz znów zacznie walczyć.
Cascade była trochę zaniepokojona zachowaniem Avalanche oraz w ogóle obecnością dwóch obcych koni. Maciek jednak starał się dodać jej otuchy i po jakimś czasie klacz uspokoiła się i zaufała swojemu jeźdźcowi. Cass ładnie pracowała, opierała się na wędzidle i wykonywała wszystkie polecenia jeźdźca.
Przyszedł czas na trening właściwy. Jeźdźcy rozgrzali już swoje konie w trzech chodach oraz pojeździli z nimi przez drągi zarówno w kłusie jak i w galopie. Poskakali też malutkie przeszkody na rozgrzewkę. Ustawiłam im więc sześć przeszkód o wysokości około 75 cm., żeby odpowiednio rozgrzać konie. Obawiałam się, że Avalanche będzie ciągnąć na przeszkody i ponosić, ale o dziwo klacz uspokoiła się i skakała ładnie, bez szarpania się ze swoim jeźdźcem. Rainy'emu znów się trochę nie chciało i Magda kilka razy musiała mocniej zadziałać batem, bo tinker zaczął wyłamywać. Nie chciało się też Chaos Amirowi, który szedł między przeszkodami bardzo flegmatycznym galopem. Skakał jednak ładnie, odbijał się we właściwym miejscu oraz nie wyłamywał. Wraz z podnoszeniem się przeszkód nabierał jednak tempa i chęci na trening. Cass znów miała problemy ze swoją psychiką i nie mogła się odnaleźć w tłumie koni. Szła jednak ładnie, mimo że cały czas oglądała się na inne konie. Skakała ładnie, szła dość energicznie.
Podwyższyłam trochę przeszkody, teraz mierzyły one około 80-85 cm. Ta wysokość wciąż mieściła się w skali umiejętności wszystkich koni, więc spokojnie wszystkie skakały dalej. Chaos Amir i Rainy obudziły się w końcu i pracowały jak należy. Avalanche, mimo że chodziła ze wszystkich tych koni najniższą klasę w skokach to robiła największy zapas. Z kolei Cascade w końcu uspokoiła się na tyle, że przestała właściwie zwracać uwagę na inne konie, a zaczęła koncentrować się na treningu.
Na wysokości 90 cm. wszystkie konie dalej ładnie pracowały, choć Avalanche kilka razy zdarzyło się zagryźć wędzidło i stracić na chwilę kontakt z ręką jeźdźca. Na szczęście Trevor za każdym razem dawał radę opanować klacz.
Wyższe przeszkody (do 110 cm.) skakały już tylko dwa konie - Chaos Amir i Cascade, gdyż Rainy odpadł przy wysokości odpowiadającej klasie L. Trevor i Avalanche ćwiczyli w tym czasie lotne zmiany nóg w galopie oraz ciasne zakręty w galopie, a Magda i Rainy jeździli sobie na drągach. Dwa pozostałe konie dalej skakały i muszę przyznać, że szło im coraz lepiej. Chaos Amir już zupełnie się obudził i również zaczął pokazywać swoje niesamowite umiejętności - jakoś naturalnie sam doskonale wiedział gdzie się ma odbić przed przeszkodą, nawet jeśli Boksi najeżdżała na nią z ciasnego zakrętu. Cascade z kolei zaczęła się trochę nakręcać, ale Maciek bez problemu dawał radę się dogadać z klaczą.
W końcu postanowiliśmy zakończyć trening. Jeźdźcy rozgalopowali konie na luźnej wodzy, a następnie przeszli do kłusa i pokłusowali dość dużo na luźnej wodzy, żeby konie mogły powyciągać kręgosłupy. Następnie wszyscy przeszli do stępa i jeszcze kilkanaście minut kręcili się po placu rozmawiając o treningu i wymieniając spostrzeżenia. W końcu postanowili wracać do stajni, więc otworzyłam bramkę i wypuściłam towarzystwo.
Pod stajnią jeźdźcy zsiedli z koni, rozsiodłali je i sprawdzili dokładnie kopyta i kręgosłupy swoich wierzchowców. Następnie Cascade i Rainstone poszły na wybieg, a Avalanche i Chaos Amir do stajni, żeby ochłonąć chwilę przed drogą powrotną do domu.
Świetny trening! Dzięki! <3
OdpowiedzUsuń