Konie: *Frollo, *Fatalita, *Campion
Jeźdźcy: Antek, Łukasz, Esmeralda
Dyscyplina: cross (easy)
Miejsce: WHK Anarkia
Czas: godzina
Właśnie pomyślałam, że to świetna sprawa, że Frollo olewa klacze spoza swojego stada. Dzięki temu mogliśmy przeprowadzić trening w takim dziwnym składzie. Siedzieliśmy właśnie z chłopakami nad tabelkami z pracą koni.
- Frollo mało pracuje ostatnimi czasy. Może wezmę jego? - Antek wziął do ręki tabelkę z listopada. - Dawno też nie był na crossie. Co o tym sądzisz, Esme?
- Myślę, że to dobry pomysł. Przyda mu się lekki wycisk. Można by jeszcze wziąć Fatalitę, co prawda sporo pracuje, ale głównie pod początkującymi. Niech ma jakąś radość z życia. Weźmiesz ją, Łukasz?
Chłopak wszedł akurat do siodlarni, ale na szczęście usłyszał ostatnie zdanie.
- Nie ma sprawy. Jazda na niej to relaks. Którego ty bierzesz?
Uśmiechnęłam się szeroko.
- Campiona.
- Oj, ostro.
Wiedziałam, że to prawda. Campion nie należał do łatwych koni. Mimo to należał do grona moich ulubionych wierzchowców.
10 minut później każde z nas poszło w kierunku innego stada hucułów. Ja musiałam zejść w dół i ruszyć na wybieg stada wałachów. Stały blisko drogi, a gdy mnie zobaczyły ruszyły stępem w moją stronę. Pogłaskałam Draculę po szyi, żałując, że wałach jest po kontuzji i jeszcze nie można na nim jeździć. Jako drugi podszedł Epilos, który również otrzymał porcję pieszczot. Do Campiona musiałam oczywiście podejść. Indywidualista. Założyłam mu kantar na głowę i podpięłam uwiąz. Wałach spojrzał na mnie obrażony. Życie. Wyprowadziłam wałacha za bramę, przełożyłam uwiąz przez jego szyję i wskoczyłam mu na grzbiet. Campion skrzywił się i lekko zarzucił zadem. Przytrzymałam się za grzywę i lekko stuknęłam go łydkami. Ruszyliśmy w stronę stajni.
Tam zsiadłam i przywiązałam wałacha. Antek z Frollem już tam byli. Chłopak właśnie czyścił ogierowi kopyta. Po chwili pojawił się również Łukasz z Fatalitą. Szybko wyczyściliśmy nasze rumaki i osiodłaliśmy je. Po chwili już wszyscy troje siedzieliśmy w siodłach.
Pojechaliśmy w dół na łąkę z przeszkodami. Mimo mrozu nie było tam jeszcze aż tak twardo. Wiedzieliśmy jednak, że prawdopodobnie jest to nasz ostatni cross przed zimą. Gdy wjechaliśmy na plac każdy przeprowadził rozgrzewkę w 3 chodach ze własnym zakresie. Campion mimo początkowych fochów skupił się na pracy. Dawno nie chodził pod siodłem, więc wszystko go ekscytowało, chociaż nie dawał tego po sobie poznać. W kłusie trochę się powyginaliśmy w obie strony. Robiliśmy też wydłużania i skracania chodów. Zerknęłam na chłopaków. Fatalita jak zwykle była grzeczna i opanowana. Łukasz jednak postanowił trochę ją 'odmulić', więc przez cały czas pilnował, żeby szła żwawo przed siebie. Frollo również był opanowany, ale widać było że już go nosi na przeszkody. Postanowiłam trochę pogalopować. Najpierw w prawo. Porobiliśmy trochę kół i zmieniliśmy kierunek. W końcu przeszliśmy do stępa. Antek z Frollem również skończyli już rozgrzewkę. Łukasz widząc to też przeszedł do stępa. Ustaliliśmy kolejność skakania: Fatalita, Campion, Frollo i pojechaliśmy do pierwszej przeszkody. Było to przewrócone drzewo o wysokości około 50 cm. Łukasz ruszył galopem i skierował Fatalitę na przeszkodę. Bez większych problemów pokonali ją. Łukasz zwolnił do stępa. Teraz ja ruszyłam galopem. Campion bardzo napalił się na przeszkodę. Napiera ł na wodze. Ale skoczył tak ładnie, że aż mi mowę odebrało. Już zapomniałam jak wspaniale jeździ się na tym koniu. Zaraz za mną skoczył Frollo, który jako profesjonalista wcale nie przejął się malutką przeszkodą. Łukasz już jechał na następną przeszkodę, która była podobna do poprzedniej, ale trochę wyższa. Fatalita lekko się zawachała, ale Łukasz przycisnął łydki do jej boków i udało im się ładnie skoczyć. Campion bez żadnych problemów najechał na przeszkodę i pokonał ją. Będąc w górze parsknął. Zdolny koń! Frollo skoczył ze sporego rozpędu. Chyba ta przeszkoda bardzo mu się spodobała. Następna przeszkoda miała przed sobą rów z wodą który dzisiejszego pięknego dnia został rowem z lodem. Wszystkie konie pokonały go bez strachu. Jeszcze po trzy razy skoczyliśmy każdą przeszkodę. W drugiej turze Fatalita wyłamała trzecią przeszkodę, ale za drugim razem już skoczyła na czysto. Trzecia tura polegała na przeszkoczeniu wszystkich trzech przeszkód bez zatrzymywania się. Konie spisały się na medal i chciały skakać dalej, ale niestety podłoże było na prawdę kiepskie i nie chcieliśmy ich forsować. Po rozkłusowaniu pojechaliśmy na luźnej wodzy do lasu na rozstępowanie. Konie przyjęły ten pomysł z entuzjazmem. W końcu wróciliśmy do stajni, gdzie rozsiodłaliśmy konie i odprowadziliśmy je na ich wybiegi. Potem zebraliśmy się w siodlarni, żeby ustalić dalszy plan dnia.
Serdecznie zapraszam na otwarcie Malinowego Wzgórza! :)
OdpowiedzUsuńPrzygotowałam dla Was zawody i sprzedaż koni
http://malinowe-wzgorze.blogspot.de/
www.hipodrom-arisha.blogspot.com wyniki i kolejny konkurs!
OdpowiedzUsuńhttp://rancho-arisha.blogspot.com Grudniowa Licytacja Koni 2014! 6 pięknych koni o dużych możliwościach czeka na nowego właściciela!
OdpowiedzUsuń