wtorek, 5 stycznia 2016

Trening trailowy Nortona (5) i Nestora (5)

Konie: Norton, Nestor
Jeźdźcy: Esmeralda, Łukasz
Dyscyplina: trail
Miejsce treningu: łąka z przeszkodami, Anarkia
Czas: godzina

Zimno, zimno, zimno. Zerknęłam na termometr i zdziwiłam się, że temperatura wynosi tylko -18*C, bo przyrzekłabym że jest dużo zimniej. Przed chwilą dzwonił Łukasz prosząc, żebym pojechała z nim na trening trailowy. Stwierdziłam, że czemu nie. 
Poszłam na padok po Nortona. Muł spokojnie stał i konsumował płot. Bez większych problemów dał sobie założyć kantar i zaprowadzić się pod stajnię. Gdy przywiązywałam muła pod stajnię zajechał Łukasz. Przywitaliśmy się, po czym chłopak zabrał z siodlarni sprzęt Nestora oraz komplet szczotek, wsiadł do samochodu i wrócił na dół tą samą drogą. 
Szybko wyczyściłam Nortona, założyłam mu siodło oraz ogłowie i wsiadłam na jego grzbiet. Muł stał spokojnie podczas gdy ja próbowałam usadzić się jakoś w siodle. Po chwili chwyciłam wodze w rękę, stuknęłam muła lekko nogami i ruszyliśmy w dół na łąkę. Norton dzielnie szedł przed siebie. Co prawda trochę się wlókł, ale nie miałam mu tego za złe, bo było na prawdę bardzo twardo i momentami ślisko. 
Łukasz wsiadał właśnie na grzbiet Nestora, więc szybko dołączyłam do nich i razem wjechaliśmy na łąkę. Tam każde z nas przeprowadziło rozgrzewkę. Początkowo jechaliśmy bardzo ostrożnie, badając gdzie ziemia nie jest aż tak twarda. O dziwo na łące było całkiem nieźle. 
Pogoniłam Nortona do kłusa. Muł początkowo trochę się wlókł, ale nie przeszkadzało mi to. Pozwoliłam mu wybadać podłoże przez pierwsze kilka minut, a potem zabraliśmy się już za konkretną pracę. Czując, że podłoże nie jest straszne Norton ożywił się i skupił na moich poleceniach. Jednocześnie jednak wciąż szedł bardzo ostrożnie i czujnie. Po rozkłusowaniu go zabrałam się za przejazdy przez drągi kłusem. Pierwszy przejazd poszedł kiepsko, Norton puknął kopytem w niektóre drągi, więc zawróciłam go i spróbowałam jeszcze raz, tym razem mocniej mobilizując mojego rumaka. Opłaciło się, bo tym razem Norton przejechał przez drągi nie pukając w ani jeden. Zawróciłam go więc i najechałam na drągi od drugiej strony. Norton bardzo się postarał i nie dość, że nie puknął w żaden drąg, to szedł wyjątkowo aktywnie i wysoko podnosił nogi. 
W tym samym czasie Łukasz i Nestor skupili się na cofaniach i obrotach. Jechali kłusem, zatrzymywali się, cofali i wykonywali obrót o różną liczbę stopni, po czym znów ruszali kłusem. Leniwy zazwyczaj Nestor dziś szedł wyjątkowo aktywnie. Widocznie tygodniowa przerwa w jazdach dobrze robi koniom. Początkowo jednak Nestor trochę się gubił, szczególnie podczas obrotów. Jednak cierpliwość i konsekwencja Łukasza popłaciła, ponieważ już po chwili Nestor śmigał cofania, obroty i zatrzymania. Zaczął się nawet rozluźniać i bardziej skupiać na tym czego chciał od niego jeździec. 
Dla dobra kopyt naszych koni postanowiliśmy zrezygnować z elementów trailowych w galopie. Przegalopowaliśmy po prostu po dwa koła na każdą ze stron i zwolniliśmy do kłusa, ponieważ podłoże jednak okazało się za twarde. 
Poćwiczyliśmy jeszcze w kłusie przejazdy przez bramki, po czym zwolniliśmy do stępa. Mimo, że w sumie nie zrobiliśmy dużo, to i tak cieszyłam się, że ruszyliśmy konie. 
Porządnie rozstępowaliśmy konie, po czym wyjechaliśmy z łąki. Łukasz zsiadł z Nestora i zaczął go rozbierać, a ja pojechałam na Nortonie pod stajnię. 
Tam zatrzymałam go, pogłaskałam po szyi i zsiadłam z jego grzbietu. Muł otrząsnął się i grzecznie poczekał aż zdjęłam z niego siodło i ogłowie. Sprawdziłam jeszcze jego kopyta i nogi i wypuściłam muła na padok. Odniosłam sprzęt do siodlarni i poszłam do instruktorskiego ustalić z Antkiem i Łukaszem dalszy plan działania na dziś. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz