wtorek, 30 sierpnia 2016

Trening barrel racing Snake's Not Easy Path, Charming White Gun, *Snake's Flair

Konie: Snake's Not Easy Path, Charming White Gun, *Snake's Flair
Jeźdźcy: Paulina, Esmeralda, Łukasz
Dyscyplina: barrel racing
Miejsce treningu: ujeżdżalnia, Anarkia
Czas: godzina

Pogoda była dziś idealna, ani za gorąco ani za zimno. Po południu mieliśmy się wybrać całą ekipą na pławienie, więc rano postanowiliśmy wziąć nasze trzy rumaki na trening barrelowy. 
Spokojnie wyczyściliśmy i osiodłaliśmy nasze wierzchowce. Przynajmniej większość z nich, bo Path miał inne zdanie na ten temat i co chwilę próbował wejść Pauli na głowę. Dziewczyna jednak zdążyła już poznać tego konia i nie dawała się zdominować. Charming i Snake's na szczęście byli spokojni. 
Gdy rumaki były już gotowe wsiedliśmy na ich grzbiety i pojechaliśmy na ujeżdżalnię. Paula jechała jako pierwsza na Pathu, który miał dziś dobry humor i co chwilę parskał. Chyba cieszył się z tego że w końcu idzie na trening. Za nimi jechał Łukasz na Snake's i na końcu ja na Charmingu, który jak zwykle wlókł się niemiłosiernie. 
Na ujeżdżalni rozjechaliśmy się i każde z nas samodzielnie przeprowadziło swojemu wierzchowcowi rozgrzewkę w trzech chodach. Ja musiałam już od początku nieźle się namęczyć, żeby Charming w ogóle raczył iść do przodu jakimś przyzwoitym tempem. Właściwie to dopiero w galopie zaczął iść tak jak powinien, no ale jak to mówią - lepiej później niż wcale. 
Snake's jak zwykle nie miała problemów z wykonywaniem poleceń swojego jeźdźca. Co prawda widać było po niej że ma już ochotę ruszyć galopem i pokonać tor z beczkami, ale grzecznie szła takim tempem jakie nakazał jej jeździec. 
Path z kolei jak na niego to zachowywał się całkiem znośnie. Nie szarpał się aż tak i nie próbował żadnych swoich sztuczek. Paulina jest jednak mocnym graczem! Co chwilę wymyślała Pathowi jakieś zadania. A to ruszała galopem z miejsca, a to nagle go zatrzymywała, wykonywała ciasne wężyki i zakręty. Path był w niebo wzięty!
W końcu przyszedł czas na trening właściwy. Jako pierwsza na tor wjechała Paula na Pathu, który bardzo nie mógł się już doczekać. Ich przejazd był niesamowity. Ogier kładł się na zakrętach i osiągał takie prędkości, że momentami myślałam że nie wyhamuje. On jednak zawsze dawał radę wyhamować na tyle, żeby okrążyć beczkę. Niesamowite! Od Pauli wymagało to dużo koncentracji i całkiem mocnych sygnałów, szczególnie wodzami. Po przejeździe jednak pogłaskała Patha po szyi i stwierdziła że było bardzo dobrze. 
Snake's również bardzo szybko pokonała tor, ale w przeciwieństwie do Pauli, Łukasz nie musiał się tak szarpać ze swoim koniem. Snake's reagowała na delikatne sygnały i dobrze współpracowała ze swoim jeźdźcem. Rozwijała na prawdę duże prędkości, a na zakrętach ładnie się wyginała. 
Charmingowi jak zwykle trzeba było dwa razy powiedzieć, że w ogóle ma się ruszyć. Na szczęście naoglądał się przed chwilą swoich kolegów i wiedział co ma zrobić. Zagalopowałam i skierowałam wałacha w stronę beczek. Szedł dość szybko i ładnie sie wyginał. Może nie był tak szybki jak Snake's i jej synek, ale byłam z niego na prawdę zadowolona, bo jak na niego to na prawdę się starał. 
Każde z nas pojeździło jeszcze przez chwilę między beczkami, aż stwierdziliśmy że pora kończyć. Wyhamowaliśmy nasze rumaki do wolniejszego galopu, potem do kłusa i na koniec do stępa. Wszystkie konie były zdyszane i mokre od potu, ale zdecydowanie szczęśliwe. 
Gdy uznaliśmy że ochłonęły ruszyliśmy w drogę powrotną do stajni. Tym razem jako pierwszy jechał Łukasz na Snake's, a jadący jako drugi Path co chwilę próbował kopnąć Charminga. Siwy jednak zupełnie się tym nie przejmował. Bardzo dobre podejście do życia!
Pod stajnia zsiedliśmy i umyliśmy koniom nogi na myjce. Następnie wypuściliśmy konie na padoki, a sprzęt odnieśliśmy do siodlarni. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz