Konie: Ventosa Kayna, Hellblazer, *Not Fade Away, Naughty Smile
Jeźdźcy: Emilia, Esmeralda, Łukasz, Asia
Dyscyplina: wyścigi płaskie (1800 m.)
Miejsce: tor roboczy w pobliskiej stajni
Pojechałam dziś obejrzeć trening naszych dwóch wyścigówek. Oba konie ostatnio świetnie radzą sobie na wyścigach, więc postanowiłam dziś popatrzeć na ich zmagania na treningu. Gdy przyjechaliśmy z Łukaszem na miejsce Emilia zaproponowała, żebyśmy my też wsiedli, w ten sposób wszystkie cztery konie będą mogły pójść na trening razem. I tak na dziś miały zaplanowaną tylko zwykłą przebieżkę na dystansie 1800 m.
Niewiele myśląc zgodziliśmy się. I tak mieliśmy na sobie bryczesy i w miarę wygodne buty. Pożyczyliśmy tylko od Emilii i Aśki kaski i poszliśmy do stajni po konie.
Mi przypadł Blaz. Chociaż nie do końca "przypadł", bo sama go wybrałam. Jestem chyba jedyną osobą we wszechświecie, która lubi jeździć na tym koniu... Emilia miała dosiadać swojej ukochanej Kayni, Aśka miała jechać na Naughty'm, a Łukasz na Fade.
Gdy konie były już wyczyszczone i osiodłane wsiedliśmy na ich grzbiety i pojechaliśmy na tor. Na początku przejechaliśmy całe okrążenie w stępie, a następnie rozgrzaliśmy trochę konie w kłusie jeżdżąc po kołach i woltach. Blaz był dziś wyjątkowo skupiony jak na siebie. Nie brykał ani nie mylił się w kolejności stawiania nóg, więc uznałam to za sukces.
Rozgalopowaliśmy konie i ustawiliśmy je w prowizorycznych startboksach. Na komendę ruszyliśmy galopem. Tak na prawdę dziś chodziło tylko o trzymanie równego tempa, więc każde z nas po prostu jechało takim tempem, jakie odpowiadało danemu koniowi. Kayna i Blaz jako konie najbardziej długodystansowe jechały od początku dość mocnym tempem, bo dzisiejszy dystans był krótszy niż wyścigi w których te konie startują. W środku stawki galopował Naughty, który biegł idealnie na swoim dystansie, więc nie powinien mieć problemów. Na końcu galopowała Fade, dla której ten dystans był dłuższy niż zazwyczaj, więc Łukasz jadąc na niej starał się trzymać dość niskie tempo, żeby klaczy starczyło sił na cały dystans. Na szczęście klaczy nie przeszkadzało, że znajduje się na szarym końcu.
Musiałam się nieźle napracować, żeby Blaz szedł równym tempem. Ogier raz starał się zwalniać, raz przyspieszać i co chwilę tracił zainteresowanie mną i starał się dogonić Kaynę, która galopowała jakieś półtora odległości przed nim. Na szczęście udało mi się utrzymać równy odstęp od klaczy i nakłonić Blaza do równego tempa w galopie.
Emilia na Kayni nie miała żadnych problemów. Klacz prowadziła trening jak gdyby nigdy nic. Szła bardzo równym tempem, na lekkim kontakcie i ogólnie widać było, że super dogaduje się z Emilią.
Naughty jako koń najmniej doświadczony z całej grupy miał lekkie problemy z trzymaniem równego tempa, więc Aśka co chwilę musiała hamować siwego ogiera blisko zadu Blaza.
Gdy wyszliśmy na ostatnią prostą Emilia lekko pogoniła Kaynę. Blaz również przyspieszył, tak samo jak Naughty. Fade znajdowała się gdzieś z tyłu, ale wcale aż tak bardzo nie odstawała od reszty koni.
Po przecięciu celownika zaczęliśmy powoli hamować aż w końcu przeszliśmy do stępa. Jeszcze przez pół godziny stępowaliśmy konie na torze rozmawiając o treningu i chwaląc nasze rumaki. Byłam bardzo zadowolona, z Blaza. Ogólnie lubię tego konia.
Następnie podjechaliśmy pod stajnię, gdzie rozsiodłaliśmy konie, umyliśmy im nogi na myjce i odstawiliśmy do boksów. Następnie odnieśliśmy sprzęt do siodlarni. Dałam wszystkim czterem rumakom jeszcze po marchewce, pożegnałam się z dziewczynami i razem z Łukaszem wróciliśmy do Anarkii.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz