wtorek, 20 czerwca 2017

Teren z pławieniem Frolla, Arii, Sekwany, Demeter, Miny, Serenity




Konie: *Frollo, Sekwana, *Demeter, *Elhemina, Serenity, *Aria
Jeźdźcy: Antek, Magda, Łukasz, Esmeralda, Paulina
Dyscyplina: teren z pławieniem
Czas: 2 godziny
Miejsce: tereny wokół Anarkii


Było strasznie gorąco. Termometr w stajni pokazywał 29*C i od samego przebywania na dworze mój mózg parował. Robiłam więc wszystko, żeby zostać w chłodnej stajni. Od rana wyrzucałam obornik z boksów, a gdy nie miałam już na to siły zabrałam się za porządki w siodlarni. Oczywiście włączyłam sobie wiatrak. Upały to zdecydowanie nie była moja bajka. Tak sobie spokojnie siedziałam i czyściłam z sierści i kurzu szczotki kiedy usłyszałam że ktoś krzyczy moje imię. Nie było mi to na rękę, więc chwilę poudawałam, że mnie nie ma, ale gdy krzyki stały się nie do zniesienia odkrzyknęłam że jestem w siodlarni. 
Po chwili w drzwiach pojawił się Antek, a zaraz za nim Magda. Była dziesiąta rano, więc zdziwił mnie widok dziewczyny i już chciałam zapytać czemu nie jest w szkole, ale w ostatnim momencie ugryzłam się w język i przypomniałam sobie, że przecież w piątek zaczynają się wakacje. 
- Słuchaj, jest taka sprawa.... - zaczęła mi tłumaczyć Magda, a ja już w sumie wiedziałam o co chodzi. 
- Tak Madzia, możemy pojechać pławić konie, tylko skończę z tymi szczotkami. Możesz iść ściągnąć konie. 
Dziewczyna zabrała kilka losowych kantarów i pobiegła na padok. Mocno zazdroszczę osobom które potrafią funkcjonować w upał. Tym czasem Antek usiadł obok mnie i bez słowa wziął do ręki jedną z najbrudniejszych szczotek. Trzeba zwracać klientom większą uwagę na potrzebę czyszczenia po sobie szczotek...
Gdy kilkanaście minut później wyszliśmy z siodlarni na dwór myślałam, że zaraz zwymiotuję. Różnica temperatur była tak wielka, że od razu zakręciło mi się w głowie. Jak zwykle jednak postanowiłam udawać, że wszystko jest w porządku. 
Magda zdążyła ściągnąć już z padoku 4 konie. W tym przedsięwzięciu pomagali jej Łukasz i Paula. Trochę zdziwiłam się na widok Pauli i stada Frolla, ponieważ wszystkie te konie były zajeżdżone klasycznie. 
- Paula, a ty wiesz, że te konie chodzą klasykę? - zwróciłam się w stronę dziewczyny. 
- Wiem, ale Łukasz powiedział że koniecznie musimy wziąć je. Ale spoko, już sobie zaklepałam Serenity. 
Zaczęłam się zastanawiać dlaczego musimy wziąć akurat te konie, ale po chwili zauważyłam powód tego. Łukasz szedł właśnie w stronę stajni z dwoma ostatnimi końmi. Prowadził na uwiązie Frolla, a za nim bardzo powoli człapała Aria. Coś z nią było nie tak, kiedy zdążyła się tak zestarzeć? Szła bardzo powoli i ostrożnie, jakby coś ją bolało. Choć wiedziałam doskonale, że to po prostu ból stawów spowodowany zaawansowanym wiekiem klaczy, to i tak moim pierwszym odruchem było wyciągnięcie z kieszeni telefonu, żeby zadzwonić do weterynarza. Szybko się jednak powstrzymałam, bo wiedziałam co weterynarz mówił za każdym razem kiedy przyjeżdżał do Arii. Ponad 20-letni koń pół życia chodzący w szkółce i pracujący ponad siły ma prawo tak się czuć. Gdy Aria znalazła się pod stajnią podeszłam do niej i pogłaskałam ją po czole. Klacz nastawiła uczy i trąciła moją dłoń pyskiem. Uśmiechnęłam się i wręczyłam jej cukierka, którego miałam w kieszeni. Kochana kobyłka... 
- Ona też pojedzie. Wezmę ją na linę, będziemy jechać bardzo powoli. - oświadczył Antek. 
Odwróciłam się w jego stronę. Czyścił właśnie Frolla, który lekko przysypiał. On też nie lubi upałów. Chyba dlatego, że ma czarną sierść. 
- Dobra, to którego ja mam wziąć? - zapytałam. 
- Ja biorę Frolla i wezmę Arię na linkę, Magda powinna wziąć Sekwanę, bo jest najlżejsza... - zaczął wyliczać Antek
- Ja biorę Serenity! Jej nie będzie przeszkadzać jak zapomnę jak się kieruje koniem. Demeter jest na to za dobrze ujeżdżona, a Mina jest dziwna - oświadczyła Paula idąc z ogłowiem w stronę Serenity. Uśmiechnęłam się na to ostatnie zdanie. 
- Łukasz, a ty którego bierzesz? - zwróciłam się w stronę chłopaka. 
- Myślałem, że wezmę Demeter, ale w sumie jak chcesz. 
- Może być Demeter. To mi zostaje Minka. 
Poszłam po szczotki i ogłowie Miny. Szybko ją wyczyściłam, mimo że klaczy się chyba nie podobał fakt, że każą jej pracować w takich warunkach. No trudno, takie życie. 
Po chwili wszystkie konie były już gotowe, więc po kolei wsiadaliśmy na ich grzbiety z rampy. Antek siedział już na Frollu kiedy uświadomił sobie, że zapomniał o Arii. 
- Daj spokój, przecież ona sama pójdzie, co będziesz ją ciągnął. Tylko trzeba na nią uważać. - odpowiedziałam mu sadzając tyłek na grzbiecie Miny. Klacz od razu położyła uszy po sobie i kłapnęła zębami. No tak, ona nie lubi jak się na niej jeździ na oklep. Zignorowałam humorki klaczy, skróciłam wodze i dałam jej sygnał do ruszenia robiąc przy rampie miejsce dla Magdy i Sekwany. 
Gdy wszyscy siedzieliśmy już na koniach ruszyliśmy w stronę lasu. Antek jechał pierwszy, za nim ustawiła się Aria, następnie Magda i Sekwana oraz Łukasz i Demeter. Hierarchia koni wskazywałaby na to, że teraz powinna jechać Mina, ale postanowiłam puścić Paulę i Serenity przodem. 
Aria bardzo starała się dotrzymać kroku, ale mimo to Antek co jakiś czas musiał zatrzymywać Frolla, żeby poczekać na staruszkę. Tempo Arii odpowiadało Sekwanie, która mimo że była kilka lat młodsza od karej klaczy to jednak była dużo mniej chętna do wysiłku, a dodatkowo miała problemy ze stawami. 
Całą drogę w dół przejechaliśmy bardzo powolnym stępem zatrzymując się co jakiś czas. Minka się złościła, ale co mam na to poradzić? 
Wjechaliśmy na asfaltową drogę, po której co prawda rzadko jeździły samochody, ale lepiej było nie ryzykować. Jechaliśmy poboczem i dużo uwagi poświęcaliśmy idącej luzem Arii, która kompletnie nie rozumiała dlaczego wszyscy tak na nią patrzą. Magda ustawiła się tak, że jechała obok karej klaczy, od strony drogi. Na szczęście żaden samochód akurat nie jechał więc wszystko odbyło się bez niespodzianek. 
Gdy wjechaliśmy do lasu postanowiliśmy ruszyć kłusem. Jechaliśmy bardzo powoli, po pierwsze ze względu na to, że jechaliśmy na oklep, a po drugie ze względu na Arię i Sekwanę. Aria kłusowała dzielnie, widać było że podoba jej się ta odmiana od zajęć hipoterapii i trzymała całkiem niezłe tempo. Sekwana z kolei była początkowo trochę sztywna, ale Magda popuściła jej wodze i klacz trochę się rozluźniła. Demeter i Serenity dzielnie zniosły to wolne tempo. Paula z kolei siedziała na srokatej klaczy kompletnie rozluźniona, z rzuconymi wodzami. Serenity bardzo się to podobało. Minka z kolei wkurzała się po pierwsze że siedzę na oklep a po drugie że nie może iść szybciej. Hamowałam więc co chwilę do stój i ponownie ruszałam kłusem, żeby dziewczyna mogła choć przez chwilę iść szybciej. Minka dalej się wkurzała, ale przynajmniej mogłam sobie wmawiać, że próbowałam. 
Dosłownie po chwili przeszliśmy do kłusa, bo Aria zaczęła wykazywać oznaki zmęczenia. Mimo to gdy przez kilka minut odetchnęła zrównała się z Frollem i szła obok niego. Ogierowi jakoś to nie przeszkadzało, a Antek co chwilę głaskał klacz po szyi. 
W ten sposób dojechaliśmy do jeziorka. Wejście do wody było bardzo łagodne, więc konie nie miały z nim problemów. Jako pierwsza weszła Aria, która bardzo lubiła wodę i zawsze była chętna do pływania. Tym razem jednak trzymała się dość blisko brzegu i stała a nie chodziła. Woda sięgała jej do brzucha i klacz wyglądała na bardzo zadowoloną, że może sobie tak postać w chłodnej wodzie. Strumienie na pastwiskach sięgały koniom co najwyżej do stawów skokowych, a w dodatku czasem był w nich dość ostry strumień. Tu z kolei na prawdę można było wypocząć. 
Demeter i Serenity pływały. Autentycznie. I nawet nie trzeba było ich do tego zmuszać. Supermoc Pauli polegająca na tym, że pod nią każdy koń nagle ożywał, sprawiła że leniwa zazwyczaj Serenity pływała, kłusowała i galopowała po wodzie. Aż nagrałam im film żeby jutro wiedzieć, że nie miałam urojeń. Demeter była spokojniejsza, ale pływanie też sprawiało jej frajdę. 
Antek i Frollo chodzili sobie gdzieś w okolicach Arii. Ogier nie za bardzo chciał pływać, więc Antek postanowił go do tego nie zmuszać. W końcu Frollo też miał już swoje lata i miał prawo nie chcieć robić takich w sumie trudnych rzeczy jak pływanie. Natomiast chodzenie w wodzie sprawiało mu dużą frajdę i wyglądał na bardzo zrelaksowanego. 
Jedynym koniem który miał jakieś "ale" co do całej tej wycieczki była oczywiście Minka. Na początku nie chciała wejść do wody. Jak już ją wepchnęłam to chciała wyjść na brzeg. Jak jej nie pozwoliłam to zrobiła awanturę i zaczęła brykać. Oj Minka, właśnie dlatego ludzie uważają że jesteś dziwna. To jest właśnie dokładnie tego powód. Na szczęście po kilku minutach walki Minka się ogarnęła i co prawda była strasznie wkurzona, to jednak słuchała się mnie. Nie martw się Minka, może jutro na Ciebie wsiądę i sobie pogalopujemy albo poskaczemy. Co tylko będziesz chciała. 
W wodzie spędziliśmy około pół godziny i spędzilibyśmy jeszcze więcej czasu, ale niestety komary stały się nie do zniesienia. Podjęliśmy więc decyzję o powrocie do domu. Wyjechaliśmy na brzeg (pierwsza na brzegu była oczywiście Minka, a kto inny...), poczekaliśmy chwilę na Arię, która nie chciała wyjść z wody i ruszyliśmy w stronę powrotną. Ponownie na chwilę zakłusowaliśmy, tym razem Aria i Sekwana szły rzwawiej, chyba woda im pomogła. 
Resztę drogi jednak przebyliśmy stępem. Aria wyglądała na zmęczoną, ale zadowoloną. Tak samo z resztą jak pozostałe konie (oprócz Minki...), które były jednak tylko zadowolone, bo co to dla nich te kilka kroków kłusa. Może oprócz Sekwany, ona faktycznie wyglądała na trochę zmęczoną. 
Pod stajnią zsiedliśmy z koni, sprawdziliśmy im kopyta i grzbiety i wypuściliśmy je na padok. Trzeba będzie je niedługo przenieść na inne pastwisko, bo już prawie całe wyżarły.. Koniki oczywiście od razu zaczęły się po kolei tarzać, co sprawiło że były całe oblepione piaskiem i błotem. Eh, jutro przy czyszczeniu się będziemy tym martwić. 

1 komentarz:

  1. http://summer-berry-stable.blogspot.com/2017/06/ii-konsultacje-skokowe-cz1.html :D

    OdpowiedzUsuń