czwartek, 8 czerwca 2017

Trening barrel racing Path'a, Charminga, Astry

Konie: Snake's Not Easy Path, Charming White Gun, Astra
Jeźdźcy: Łukasz, Esmeralda, Paulina
Dyscyplina: barrel racing
Miejsce: ujeżdżalnia, Anarkia
Czas: godzina


Ponieważ Paula stwierdziła, że ma jeszcze siłę na następny trening i że jak chcemy to możemy się dołączyć, bo ona wsiada teraz zanim stwierdzi że jej się nie chce, postanowiliśmy wziąć na trening trzy konie chodzące barrel. Padło na Patha, Charminga i Astrę. 
Poszliśmy po konie, szybko je ogarnęliśmy i po chwili już siedzieliśmy na koniach. To znaczy Łukasz i Paula siedzieli, bo ja musiałam się chwilę dłużej pomęczyć z czyszczeniem siwego Charminga. Na szczęście nie zajęło mi to jakoś bardzo dużo czasu, więc niedługo po nich i ja siedziałam na swoim koniu. 
Pojechaliśmy na ujeżdżalnię. Łukasz na Pathu jechał jako pierwszy, bo ogier już bardzo chciał być na placu i biegać. Chłopak musiał co chwilę ściągać wodze, żeby ogier jednak szedł stępem. Za nim jechała Paula na Astrze. Hucułce trochę udzielił się nastrój Patha, ale zachowywała się dużo spokojniej od ogiera. Charming tradycyjnie miał wszystko gdzieś i wlókł się na końcu zastępu tak jakby zaraz miał się przewrócić. Próbowałam go trochę pogonić, ale jedyne co udało mi się osiągnąć to zdziwiony wzrok Charminga skierowany w moją stronę. No spoko. 
Na placu każdy z nas rozgrzał swojego konia w trzech chodach. Łukasz musiał się nieźle namęczyć z Pathem, żeby ogier szedł takim chodem jakiego wymaga od niego jeździec, a nie dużo szybszym. Jeździli sobie więc po małych kołach, wężykach, co chwilę zmieniali kierunki czy chody. Wystarczyła jednak chwila rozkojarzenia ze strony Łukasza, a Path od razu próbował to wykorzystać. 
Astra ładnie współpracowała z Paulą. Szła takim chodem i tempem jakiego dziewczyna od niej wymagała, skręcała od razu, ładnie wchodziła w łuki i ogólnie starała się zadowolić Paulinę. 
Charming z kolei postanowił olać sprawę. Każda zmiana chodu na wyższy wymagała ode mnie niezłej gimnastyki. Na szczęście w galopie siwy trochę się ogarnął i przynajmniej nie musiałam mu co krok dawać mocnej łydki. 
Zaczęliśmy w końcu właściwy trening z beczkami. Jako pierwszy wystartował Path, ponieważ mieliśmy wrażenie, że jeśli ogier będzie zmuszony czekać jeszcze chociażby kilka sekund to po prostu eksploduje od środka. Path i Łukasz pokonali tor w zawrotnym tempie i z dużą dokładnością. O dziwo, kiedy skończyli Path momentalnie się rozluźnił i przestał walczyć, sądząc chyba że postawił na swoim. 
Paulina i Astra nie były aż tak szybkie, głównie dlatego że Astra była jednak dużo mniejsza i cięższej budowy niż Path. Ich przejazd był jednak bardzo przyjemny dla oka, ponieważ Paula kierowała klacz na prawdę lekkimi sygnałami, nie szarpiąc się z nią ani nie kłócąc. 
Charming na szczęście się obudził i postanowił że on też włoży jakikolwiek wysiłek w nasz trening. Galopował dobrze (nie musiałam go pchać), ładnie skręcał i zwalniał przy beczkach. Z całej stawki trzech koni Charming był najwolniejszy, ale cieszyłam się, że trening mu się podoba. Nie każdy koń musi być czempionem. 
Po skończonym treningu rozstępowaliśmy konie i pojechaliśmy pod stajnię. Tam rozsiodłaliśmy rumaki i wypuściliśmy je na padoki. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz