wtorek, 6 czerwca 2017

Trening crossowy Honora, Dear Lorda, Cash The Checka


Konie: *Honor, *Cash The Check, *Dear Lord
Jeżdżcy: Magda, Esmeralda, Antek
Dyscyplina: cross (easy / medium)
Miejsce: łąka z przeszkodami, Anarkia
Czas: 1,5 godziny



Ponieważ pogoda dopisywała postanowiliśmy zabrać WKKWistów na trening crossowy. Ciężko nam było znaleźć trzy konie chodzące tę samą klasę, więc zdecydowaliśmy się na chodzących klasę "easy" Honora i Casha, oraz bardziej wtajemniczonego, chodzącego klasę "medium" Lorda. 
Poszliśmy po nasze rumaki i przyprowadziliśmy je pod stajnię w celu wyczyszczenia. Jak zwykle wszystkie konie były grzeczne poza moim. Cash kopał, wymachiwał głową i ogólnie dobrze się bawił. W końcu jednak chyba stwierdził że jest mu mnie szkoda i się uspokoił. Mogłam więc wyczyścić mu kopyta i ściągnąć zaklejkę z brzucha. Cud!
Antek i Magda byli już gotowi kiedy ja zakładałam Cashowi siodło. Ogier chyba zrozumiał że robimy siarę i wszyscy na nas czekają, bo nie próbował mnie ugryźć przy zapinaniu popręgu. Pogłaskałam go za to po szyi. 
W końcu i ja siedziałam na koniu, więc wszyscy troje ruszyliśmy w dół w stronę łąki z przeszkodami. Magda uparła się, że pojedzie pierwsza, a Honorowi chyba to nie przeszkadzało bo szedł rozluźniony i co chwilę parskał. Za nimi jechałam ja na Cashu, bo tak postanowił Cash. Lord i Antek mieli wszystko w głębokim poważaniu, jak zwykle z resztą. Lord był tak cudownie spokojnym koniem, że nie wiem co musielibyśmy robić, żeby wałach zareagował i pokazał, że coś mu się nie podoba. 
Na łące każdy zajął się rozgrzewką własnego konia. Stęp, kłus, trochę drążków, galop. Wydaje się proste, ale zdecydowanie takim nie jest gdy twój koń postanawia że rozgrzewka to jest dla głupich i że on to może od razu galopować. Na szczęście udało mi się pokazać ogierowi, co o tym sądzę, więc po jakimś czasie dogadaliśmy się. Honor i Lord zachowywali się nienagannie. Chyba już się przyzwyczaili do tego, że Cash jest głupi. 
Jakoś mniej więcej w tym samym momencie postanowiliśmy, że jesteśmy gotowi na trening. Jako pierwszy na trasę wjechał Antek na Lordzie, bo miał pokazywać drogę. Na początku przeszkody były łatwe, więc konie chodzące niższe klasy bez problemu dawały radę. O ile Lord jak zwykle podszedł do wszystkiego bardzo profesjonalnie, to Honorowi trochę się nie chciało. Może był zmęczony jazdami rekreacyjnymi, a może po prostu miał zły dzień. W każdym razie Magda przed każdym skokiem musiała dawać srokatemu mocną łydkę. Wałach szedł jednak jak należy, bez buntów. Po prostu nie tak śmiało i bez takiego entuzjazmu jak zazwyczaj. Skakał jednak wszystko co Magda mu pokazała, wjeżdżał galopem do wody, galopował pod górę. Cash z kolei bardzo się ze mną szarpał. Przez całą trasę czułam, że mam na rękach kilka ton, a każde moje odpuszczenie ręki kończyło się tym, że Cash się rozpędzał i miał mnie głęboko gdzieś. Skakał jak zwykle jak marzenie, z dużym zapasem i bardzo pewnie, ale jazda na nim nie należała do przyjemnych. Zazwyczaj potrafimy się zgrać, ale dziś ewidentnie coś było nie tak. Na szczęście okazało się, że jest to wina nadmiaru energii i gdzieś w połowie trasy po bardzo długim galopie po wodzie Cash trochę spuścił. 
Po skończonym treningu rozstępowaliśmy konie i pojechaliśmy z powrotem do stajni. Wszystkie konie się spisały, nawet Casha musiałam pochwalić, bo pod koniec treningu na prawdę się starał. 
Pod stajnią zsiedliśmy z koni, dokładnie je obejrzeliśmy i wypuściliśmy na padoki, a sprzęt odnieśliśmy do siodlarni. 

1 komentarz:

  1. Nic takiego, czasem na początku jakiegoś konia sie chce, a potem już niekoniecznie, zwykła rzecz :) Dobrze że zauważyłam że jest na sprzedaż ^^ Jeszcze dziś pewnie go wstawię

    OdpowiedzUsuń