niedziela, 22 marca 2015

Trening Cascade (2), Cherokee (4)

Konie: Cascade, Cherokee
Jeźdźcy: Esmeralda, Antek
Dyscyplina: skoki (P)
Miejsce: ujeżdżalnia, WHK Anarkia
Czas: godzina

Było zimno, świeciło słońce i wszędzie leżała cieniutka warstwa śniegu. Więc co robią normalni ludzie? Oczywiście postanawiają poskakać. Antek postanowił wziąć na trening Cherokee'a, a ja Cascade, którą byłam absolutnie zauroczona. 
Dość szybko wyczyściliśmy i ubraliśmy nasze konie, obyło się bez większych atrakcji. Założyliśmy kaski, wsiedliśmy na grzbiety naszych rumaków i ruszyliśmy na ujeżdżalnię. Droga przebiegła spokojnie, a gdy znaleźliśmy się na ujeżdżalni każdy z nas przeprowadził własną rozgrzewkę. Tradycyjnie zaczęłam od stępa na luźnej wodzy powoli coraz mocniej zbierając wodze. Przećwiczyłam z Cascade koła, zatrzymania, wężyki, cofania oraz wygięcia. Antek i Cherokee postawili głównie na wydłużanie i skracanie stępa. W kłusie zrobiłam z Cascade w zasadzie te same ćwiczenia co w stępie dodając do tego przejścia z kłusa do stój oraz zakłusowania ze stój. Cascade była trochę rozproszona na początku obecnością Cherokee'a, ale gdy zaczęłyśmy wykonywać konkretną pracę skupiła się na niej, rozluźniła się i bardzo dobrze współpracowali. Cherokee był z kolej bardzo radosny dziś, więc Antek postanowił wykorzystać jego energię, żeby poćwiczyć dodania w kłusie oraz rytm chodu. W końcu przeszliśmy do galopu, na co Cherokee zareagował dość hardkorowym brykaniem. Antek usiadł mocniej w siodle, wysiedział brykanie, przeszedł do kłusa i ponownie zagalopował. Tym razem Cherokee już nie bryknął, tylko pędził przed siebie galopem. Chłopak pozwolił wałachowi na chwilę luzu, po czym zebrał powoli wodze i zaczął jeździć na kołach. Ja z kolei postanowiłam (oprócz kół) skupić się z Cascade na przejściach z galopu do stój, ponieważ na naszym pierwszym treningu ujeżdżeniowym zauważyłam, że klacz własnie z tym ma problem. 
Postanowiliśmy zacząć skakać. Najpierw stacjonata o wysokości około 60 cm. Oba konie bez żadnych problemów pokonały przeszkodę. Nawet się nie zawahały. Następnie stacjonata 80 cm. Znów oba konie nawet nie zastanowiły się przed skokiem. Cascade skakała bardzo elegancko, nie wyrywała się przed przeszkodą, ale było czuć, że bardzo cieszy się ze skoków. Następnie kilka przeszkód o wysokości 100 cm. Najpierw stacjonata, szereg z dwóch stacjonat, okser i mur. Cherokee skoczył wszystko jak leci a po wylądowaniu za murem radośnie bryknął. Cascade zawahała się przed murem, ale zachęcona łydkami skoczyła. Wykręciłam ją i spróbowałam jeszcze raz, tym razem klacz nie miała już żadnych oporów. Na koniec skoczyliśmy dwie stacjonaty o wysokości 110 cm. Cascade zrzuciła drugą z nich, wiec musiałam zsiąść i poprawić drąg. Cherokee skoczył bez zawahania i znów bryknął. Za drugim razem Cascade skoczyła już lepiej, nie zrzuciła żadnej przeszkody. 
Rozkłusowaliśmy konie na luźnej wodzy i przeszliśmy do stępa. Antek stwierdził, że nie będzie więcej skakał, bo Cherokee z tych emocji zrobił się już cały mokry a dzień był chłodny. Ja z kolei nie chciałam przeciążać Cascade już na pierwszym treningu skokowym, więc postanowiłam zatrzymać się w tym miejscu. 
Wróciliśmy na luźnej wodzy do stajni, gdzie rozsiodłaliśmy konie, sprawdziliśmy im kopyta i wypuściliśmy rumaki na wybieg. 


1 komentarz:

  1. otwarcie nowej Jakarty, zapraszam! :) http://jakartaarabians.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń