Konie: Nestor, Snake's Flair
Jeździec: Esmeralda, Łukasz
Dyscyplina: western pleasure
Miejsce: ujeżdżalnia, WHK Anarkia
Czas: godzina
Trzeba jeździć, bo pogoda piękna! Z taką myślą ściągnęliśmy nasze dwa rumaki pod stajnię, wyczyściliśmy je i osiodłaliśmy. Postanowiliśmy przeprowadzić trening z western pleasure ze Snake's i Nestorem. Droga na ujeżdżalnię przebiegła spokojnie, pod warunkiem, że Nestor szedł pierwszy. Na ujeżdżalni jeszcze chwilę postępowaliśmy na luzie, a już po chwili zabraliśmy się do konkretnej pracy. Dla Nestora najważniejsze było utrzymanie aktywności, ponieważ dziś najwyraźniej wałach miał dzień lenia. Po jakimś czasie jednak obudził się i postanowił współpracować. Ćwiczyłam z nim zatrzymania, ruszania, cofania oraz koła. Łukasz i Snake's skupili się na pozycji głowy oraz rozluźnieniu. Klacz wyglądała na zadowoloną.
Po rozstępowaniu koni ruszyliśmy kłusem. Nestor znowu zaczął się wlec włócząc nogami. Snake's z kolei kłusowała bardzo ładnie, z ustawioną głową, podstawionym zadem i w pełnym rozluźnieniu. Trochę czasu i energii zajęło mi przekonanie Nestora do bardziej aktywnego kłusa, ale w końcu zasuwał dość żwawo z ustawioną głową. Idealnie nie było, ale zaszła zdecydowana poprawa. Poćwiczyłam z wałachem zatrzymania i zmiany chodów, żeby trochę go wyczulić na pomoce. W końcu Nestor rozluźnił się, nawet zaczął parskać. Nie musiałam już dyktować mu każdego kroku. Łukasz i Snake's robili koła w kłusie. Bardzo podobało mi się jak chłopak współpracuje z klaczą.
W końcu przyszedł czas na galop. Snake's zagalopowała bardzo luźno i elegancko, bez niepotrzebnych spięć i tracenia równowagi. Z kolei Nestor potrzebował chwili na zmienienie chodu, więc jak tylko zagalopował wyhamowałam go do kłusa i spróbowałam ponownie. Tym razem było już lepiej i nawet nie musiałam pchać Nestora w galopie. Poćwiczyłam trochę kół oraz lotnych zmian nóg w galopie, co nam oczywiście wychodziło dość kiepsko, ale po kilkunastu próbach w końcu dogadaliśmy się i udało nam się wykonać dwie poprawne zmiany. Snake's robiła przejścia z galopu do stępa, co na początku trochę kiepsko jej wychodziło, ale Łukasz skorygował błędy i po chwili szło im już dobrze.
Przeszliśmy do kłusa, a następnie do stępa. Przećwiczyliśmy jeszcze cofania, po czym daliśmy koniom luźną wodzę i pojechaliśmy na luzie do stajni. Właściwie Łukasz pojechał do stajni, a ja zostawiłam Nestora na wybiegu dla wałachów i wróciłam do stajni na piechotę. Chłopak zsiadł z klaczy, wyczyścił ją, sprawdził kopyta i wyprowadził na wybieg.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz