sobota, 21 marca 2015

Trening Frolla (6), Epilosa (1), Demeter (2), Sohama (1)

Konie: Frollo, Epilos, Demeter, Soham
Jeźdźcy: Esmeralda, Magda, Łukasz, Antek
Dyscyplina: teren
Miejsce: tereny wokół WHK Anarkia
Czas: 1,5 godziny

Po południu piękna pogoda wciąż się utrzymywała, więc całą ekipą postanowiliśmy jechać w teren. Zestaw koni mógł się wydawać trochę przypadkowy, oprócz Sohama którego chcieliśmy wypróbować. Każdy z nas zajął się swoim koniem, wyczyścił go i osiodłał. Gdy uwinęliśmy się z tym wsiedliśmy na nasze rumaki i ruszyliśmy w dół. Jechałam pierwsza na Frollu, za mną Łukasz na Demeter, Magda na Epilosie i na końcu Antek na Sohamie. Ustawienie ogiera za Epilosem było zamierzone, bo hucułkowi można było ufać że nie kopnie nowego kolegi. Frollo trochę się złościł na Sohama, kładł uszy po sobie za każdym razem gdy marwari znajdował się w jego pobliżu, dlatego postanowiliśmy oddzielić Demeter i Frolla od Sohama za pomocą Epilosa. Genialne! 
Zjechaliśmy stępem w dół i chwilę jechaliśmy wzdłuż szosy, żeby po chwili wjechać do lasu. Tam ruszyliśmy kłusem. Frollo był pełen energii, więc trochę pędził. Demeter z kolei jako dama z prawdziwego zdarzenia szła trochę wolniej, ale wciąż dynamicznie. Nawet Epilos który zazwyczaj jest totalnym leniem dziś pokazywał że on też umie zasuwać. Takie tempo podobało się Sohamowi, mimo że Antek starał się trzymać odstęp od hucułów. 
Kłusowaliśmy dość długo, a nasze rumaki zdawały się w ogóle nie tracić sił i energii. Tylko Epilos powoli zaczynał się pocić. W końcu musieliśmy przejść do stępa, ponieważ na drodze zaczęły pojawiać się kamienie. Hucuły dałyby radę, ale nie chcieliśmy narażać Sohama na taki szok już na pierwszej jeździe w Anarkii. Antek twierdził, że Soham jest grzeczny i wygodny i jedyne co może mu zarzucić to to, że jest trochę twardy w pysku. 
Po przejechaniu kamienistej ścieżki znów ruszyliśmy kłusem. Frollo parskał w rytm kroków, Demeter też od czasu do czasu parsknęła. Epilos z kolei bardzo się starał nie pokazać, że kondycja mu się kończy. Tak to jest, jak się chodzi pod siodłem głównie pod początkującymi osobami. 
Przeszliśmy do stępa i podjechaliśmy pod dość strome wzniesienie. W ten sposób dotarliśmy na łąkę, gdzie postanowiliśmy zagalopować. Nie galopowaliśmy jeden za drugim, ale pilnowaliśmy, żeby nie zajeżdżać sobie nawzajem drogi. Frollo był przeszczęśliwy, ale gdy zobaczył że Soham go dogania strzelił kopa w stronę większego konia. Nie trafił co prawda, ale wydało mi się to strasznie śmieszne, że ten mały kuc zadziera z "arystokracją". Pogłaskałam go po szyi i zachęciłam do szybszego biegu, co Frollo przyjął z radością. Dojechaliśmy do końca łąki, gdzie wyhamowałam ogiera najpierw do kłusa a następnie do stępa. Antek z Sohamem też dojechali. Chłopak skarżył się, że marwari strasznie ciągnie za wodze, ale poza tym bardzo fajnie się na nim jeździ. O dziwo jako trzeci dobiegł zdyszany Epilos. Magda poprosiła, żebyśmy chwilę postępowali, bo gniadosz nie daje rady. W końcu dojechała Demeter, która po latach jazdy praktycznie tylko na ujeżdżalni chyba zapomniała jak się szybko galopuje. 
Zgodnie z prośbą Magdy przez dłuższą chwilę stępowaliśmy, żeby Epilos i Demeter mogły odpocząć. Zjechaliśmy z łąki i po dłuższym odcinku stępa znów ruszyliśmy kłusem. Epilos chyba odzyskał siły bo znów chętnie szedł przed siebie. Przez dłuższą chwilę kłusowaliśmy aż wjechaliśmy na dużą, leśną polanę na której zagalopowaliśmy, tym razem jeden za drugim. Był to krótszy i wolniejszy galop od poprzedniego. Antek stwierdził, że Soham przestał się wieszać na wodzach i że jest to kwestia pracy z tym koniem, której może się podjąć. Bardzo mnie to ucieszyło, bo znaczyło to, że chłopak polubił marwari. Po galopie chwilę kłusowaliśmy, a następnie przeszliśmy do stępa i przejechaliśmy przez górski strumyk. Pozwoliliśmy koniom napić się trochę wody i ruszyliśmy dalej. W końcu dojechaliśmy do znajomej nam łąki przy stajni. Przejechaliśmy ją kłusem i przy wjeździe do lasu przeszliśmy do stępa. 
Pod stajnią rozsiodłaliśmy konie, sprawdziliśmy im kopyta i każdy odprowadził swojego konia na jego wybieg, a następnie odnieśliśmy sprzęt do siodlarni. 

1 komentarz:

  1. Sesja RPG w klimacie Dalekiego Zachodu! Zapraszam!

    http://rancho-arisha.blogspot.com/2015/03/sesja-rpg-w-klimacie-dalekiego-zachodu.html

    OdpowiedzUsuń