piątek, 12 czerwca 2015

Trening Cash The Checka (1) i Cascade (4)

Konie: Cash The Check, Cascade
Jeźdźcy: Antek, Esmeralda
Dyscyplina: cross (medium)
Miejsce: łąka z przeszkodami, WHK Anarkia
Czas: 1,5 godziny

- Bierzesz tego wariata na trening? - odezwałam się do Antka który właśnie próbował podnieść tylną nogę kopiącemu Cashowi. 
- Taa, ktoś musi. Chciałem wziąć go na cross, bo ostatnio na dobry humor. 
- Właśnie widać. Może wezmę Cascadę i pojadę z wami? Cashowi przyda się towarzystwo, a Cascade dawno nie była na crossie. 
Chłopak kiwnął głową, więc wzięłam kantar i uwiąz i poszłam na pastwisko po moją czarną klacz. Gdy mnie zauważyła podbiegła powolnym kłusem. Pogłaskałam ją między oczami, założyłam kantar i zaprowadziłam w stronę stajni. Tam przywiązałam klacz, szybko wyczyściłam i ubrałam w siodło wszechstronne. 
- Nie bierzesz skokówki? - zapytał Antek który właśnie dociągał popręg Cashowi. 
- Niee, przecież wiesz że ich nie znoszę. Dam radę w tym. 
Dosiedliśmy naszych rumaków i ruszyliśmy w dół na łąkę. Antek jechał pierwszy. Cash uspokoił się i po kopiącym i gryzącym koniu nie było śladu. Szedł grzecznie na luźnej wodzy i parskał. Cascade początkowo była trochę spięta, ale po chwili się uspokoiła i szła za Cashem. 
Gdy dojechaliśmy na łąkę każde z nas przeprowadziło własną rozgrzewkę w trzech chodach. Cascade była grzeczna, bez problemu wykonywała wszystkie moje polecenia, a w dodatku była zupełnie rozluźniona i skupiona na pracy. Nie można było tego powiedzieć o Cashu który najpierw udawał że się płoszy, później zadzierał głowę a w galopie brykał. 
W końcu nadszedł czas na właściwy trening. Zaczęliśmy od łatwych elementów, czyli długiego odcinka galopu. Żeby oszczędzić czas i nerwy Casha ruszyliśmy jednocześnie i galopowaliśmy obok siebie. Cash jednak okazał się szybszy i mniej chętny do współpracy, więc po jakimś czasie wysunął się lekko na początek, zadowolony że jest szybszy. Po tej rozgrzewce zaczęliśmy skakać. Najpierw przewrócona kłoda. Cash skoczył ją bez problemu a po wylądowaniu na ziemi ostro bryknął. Odczekałam z Cas 5 minut i też ruszyłyśmy na przeszkodę. Klacz zawahała się chwilę, ale ostatecznie skoczyła bardzo ładnie, zachęcona sygnałem moich łydek. Następnie skierowałam ją na przeszkodę która była obrośnięta bluszczem czy innym paskudztwem. Cas skoczyła bez wahania a gdy wylądowała na ziemi parsknęła. Galop przez wodę sprawił jej wiele radości, pochyliła głowę nisko i atakowała wodę kopytami. Następnie zeskok z podwyższenia. Niestety klacz wyłamała, więc zawróciłam i najechałam jeszcze raz, tym razem z prostszego najazdu. Cas skoczyła niepewnie, ale pokonała przeszkodę na czysto. Pogłaskałam ją po szyi i pojechałam dalej. Długi odcinek galopu nie sprawił klaczy problemów, choć na jej szyi zaczął pojawiać się pot. Przed nami zauważyłam Casha i Antka atakujących rów z wodą. Wałach wybił się jakieś 3 razy wyżej niż powinien i gładko wylądował po drugiej stronie brykając. Cascade skoczyła bez problemów, choć czułam że lekko się waha. Pogłaskałam ją i pojechałyśmy na ostatnią przeszkodę która ulokowana była w wodzie. Była jednak bardzo niska i łatwa, poza tym że była w wodzie. Cas początkowo nie wiedziała w ogóle co ma zrobić, zatrzymała się przed przeszkodą i zaczęła jej się przyglądać. Poprosiłam Antka żeby przeskoczył ją jeszcze raz na Cashu. Pojechałyśmy za nimi i Cas skoczyła. Następnie zawróciłam i spróbowałam jeszcze raz, tym razem sama. Udało się! 
Przegalopowaliśmy jeszcze pewien odcinek, po czym przeszliśmy do kłusa, a następnie do stępa. Rozstępowaliśmy nasze konie, po czym ruszyliśmy w drogę powrotną do stajni. Zapytałam Antka jak tam Cash. 
- Skacze super, ma potencjał, technikę i chęci, ale to co on robi po każdej przeszkodzie to jest jakaś masakra. Bryka strasznie! Poza tym ciągnie na przeszkody jak szalony. Ale będzie z niego koń, ja ci mówię! 
Pod stajnią zsiedliśmy, rozsiodłaliśmy konie, sprawdziliśmy im kopyta, umyliśmy nogi na myjce i wypuściliśmy na pastwisko. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz