Konie: Nestor, Aragorn, Astra, Samotna, Aria
Jeźdźcy: Łukasz, Esmeralda, Magda, Antek
Dyscyplina: teren + pławienie
Miejsce: tereny wokół WHK Anarkia , jezioro
Czas: 1,5 godziny
Było niesamowicie gorąco, więc wpadliśmy na pomysł pławienia koni. Wybraliśmy jakąś grupę absolutnie losowych koni, dodaliśmy do tego Arię i stwierdziliśmy że to dobry pomysł.
Każdy poszedł w inne miejsce po swojego konia i spotkaliśmy się pod stajnią. Tam każdy dokładnie wyczyścił swojego rumaka, założył mu ogłowie i uwiąz na szyję. Wsiedliśmy na konie i ruszyliśmy ścieżką na łąkę.
Jechałam jako pierwsza na Astrze i prowadziłam obok siebie Arię na uwiązie, za mną jechała Magda na Aragornie, Łukasz na Nestorze i zastęp zamykał Antek na Samotnej. Na łące ruszyliśmy kłusem i już praktycznie od pierwszych kroków słuchać było narzekanie Magdy na Aragorna, który ledwo szedł.
- Madzia, sama chciałaś na nim jechać.
- Chciałam spokojnego konia, a nie muła!
W końcu zamieniłam się z nią na konie. Dziewczyna była zadowolona z Astry, która w tereny jest na prawdę fajnym koniem. Na Aragornie jechało mi się dużo gorzej niż na Astrze, ponieważ wałach był trochę przerażony faktem że jedzie pierwszy. Jednak towarzystwo jego matki Arii dodało mu otuchy.
Zjechaliśmy z łąki stępem i ruszyliśmy w lewo. Tam chwilę stępowaliśmy po kamienistej drodze, po czym ruszyliśmy kłusem. Aragornowi się nie chciało, więc musiałam na prawdę mocno używać łydek i po chwili dotarło do mnie jak bardzo jestem zmęczona.
- Słuchajcie, właśnie dotarło do mnie że mamy ze sobą prawie same konie nie lubiące chodzić jako pierwsze. Poza Astrą.
- A co, chcesz żeby ktoś inny wjechał na początek? Bo jakby co to ja mogę. Nestor da radę! - usłyszałam z tyłu głos Łukasza.
- To dawaj na początek. A za Aragorna się trzeba będzie zabrać przy najbliższej okazji.
Chłopak na srokatym hucule wjechał na początek i ruszył kłusem, za nim pojechała Magda, ja i na końcu Antek. Chwilę kłusowaliśmy, po czym postanowiliśmy zagalopować. Nestor i Astra bez problemu ruszyły galopem. Ja z Aragornem chwilę się musiałam namęczyć i udało mi się ruszyć dopiero kiedy Samotna ugryzła swojego brata w zad. Aragorn oddał jej przez co klacz bryknęła. No, ale oba konie ruszyły. Galopowaliśmy dość długi odcinek aż Nestor czegoś się wystraszył i odskoczył w krzaki.
- Kurcze, to jest jakiś najgorszy możliwy zestaw koni!
- Spoko, jakby Samotna prowadziła to byłoby jeszcze gorzej - Antek zrównał się ze mną i pogłaskał klacz po szyi. Wydawała się trochę zawiedziona że już koniec galopu.
Dalej jechaliśmy kłusem aż dotarliśmy do jeziora. Pozdejmowaliśmy buty i wjechaliśmy do wody. Wszystkie dzielne hucuły weszły bez problemu. Nawet pływały! Puściłam Arię luzem przestrzegając innych żeby w razie czego ją łapali i pozwoliłam Aragornowi popływać. Wałach wyciągnął szyję i mruczał gdy jego głowa dotknęła wody. Największy ubaw miał Nestor, który wyciągał Łukasza najdalej od brzegu jak się dało, po czym starał się jak najszybciej dopłynąć do brzegu. Samotna początkowo trochę się bała pływać, więc Antek postanowił nie naciskać i pozwolił jej zostać tam gdzie miała grunt pod nogami. Astra po chwili dołączyła do Nestora i razem pływali w głębokiej wodzie.
W końcu uznaliśmy że zaraz komary zjedzą nas żywcem i postanowiliśmy wracać. Ciężko było utrzymać się na oklep na mokrych koniach w mokrych spodniach, ale jakoś daliśmy radę galopować i nawet nikt nie spadł! Łukasz był blisko gdy Nestor znów w galopie odskoczył w bok.
Gdy wróciliśmy do stajni zdjęliśmy koniom ogłowia, umyliśmy im nogi pod szlauchem i wyczyściliśmy kopyta, a następnie odprowadziliśmy na pastwiska.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz