czwartek, 18 czerwca 2015

Trening Gambita (4), Nemezis (2), Summer Wine'a (4), Dear Lorda (4)

Konie: Gambit, Summer Wine, Dear Lord, Nemezis
Jeźdźcy: Esmeralda, Łukasz, Antek
Dyscyplina: teren
Miejsce: tereny wokół WHK Anarkia
Czas: pół godziny

Postanowiłam wziąć Nemezis w teren, żeby trochę się poruszała. Poprosiłam więc chłopaków żeby pojechali z nami jako obstawa. Wybraliśmy spokojne i zrównoważone konie i poszliśmy po nie na wybiegi. Byłam z siebie dumna, ponieważ udało mi się przyprowadzić Gambita i Nemezis na raz. Dokładnie je wyczyściłam, osiodłałam Gambita i wsiadłam na jego grzbiet trzymając Nemezis na długim uwiązie przypiętym do jej kantara. Chłopaki też wsiedli na swoje konie i ruszyliśmy powoli ścieżką na łąkę. 
Jechałam pierwsza na Gambicie prowadząc na uwiązie Nemezis, następnie Antek na Dear Lordzie, a na końcu Łukasz na Kasztanku. Gdy dojechaliśmy na łąkę postanowiliśmy powoli ruszyć kłusem. Gambit od razu zareagował zmianą chodu. Trzymałam luźno wodze i patrzyłam na Nemezis, która początkowo stała bardzo krzywo, ale po jakimś czasie wyrównała chód i szła całkiem ładnie. Miała tempo podobne do Gambita, więc poluzowałam uwiąz i pozwoliłam jej biec własnym tempem. Dear Lord początkowo trochę napierał na Gambita, ale po jakimś czasie Antkowi udało się dogadać z ogierem i jechali powolnym kłusem. Kasztanek z kolei jak zwykle zachowywał się nienagannie. Łukasz trzymał całkiem spory odstęp, a Kasztanek szedł z głową przy ziemi parskając. 
Przy zjeździe z łąki przeszliśmy do stępa, wybraliśmy najmniej stromy zjazd ze względu na Nemezis. Klacz początkowo nie chciała zejść, ale gdy zobaczyła że Gambit zszedł bez protestów, również spróbowała. Poszło jej lepiej niż myślałam i gdy znalazła się na dole pogłaskałam ją po szyi. Chłopaki również zjechali na dół, więc ruszyliśmy stępem po leśnej ścieżce. Nie chciałam za dużo kłusować, żeby nie przeciążyć Nemezis. Robiliśmy więc krótkie zakłusowania tam, gdzie ścieżka była najrówniejsza. 
Gdy mijaliśmy potok zatrzymaliśmy się i pozwoliliśmy koniom pić. Przy okazji Nemezis mogła schłodzić nogi. Klacz wyglądała już na trochę zmęczona, więc postanowiliśmy wracać. Mimo zmęczenia widać było że jest zadowolona. Trzeba częściej brać ją w takie łagodne tereny, zawsze to ciekawsze niż lonża. 
Do stajni wracaliśmy stępo-kłusem z dużą przewagą stępa. Gdy byliśmy już pod stajnią rozsiodłaliśmy konie, wyczyściliśmy im kopyta i schłodziliśmy nogi wodą, a następnie odprowadziliśmy na pastwiska i schowaliśmy sprzęt do siodlarni. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz