piątek, 19 czerwca 2015

Trening Cash The Checka (2) i Cherokee (6)

Konie: Cash The Check , Cherokee
Jeźdźcy: Antek, Esmeralda
Dyscyplina: skoki (P)
Miejsce: ujeżdżalnia, WHK Anarkia
Czas: godzina

Cherokee nie był moim koniem do objeżdżania, jednak kiedy okazało się, że biedny Antek powinien dziś wsiąść na dwa konie i poprowadzić dużo zajęć hipoterapii, zrobiło mi się go żal i zaproponowałam że wezmę jednego. Mogłam wybrać, więc postanowiłam wziąć Cherokee'a, który pomimo tego że skacze wyżej ode mnie to jest zdecydowanie spokojniejszy. 
Wyczyściliśmy dokładnie nasze wierzchowce i osiodłaliśmy je. Założyłam Cherokee'owi siodło wszechstronne podczas gdy Antek wziął naszą jedyną skokówkę. Wsiedliśmy na nasze rumaki i ruszyliśmy w dół na ujeżdżalnię. Antek na Cashu jechał pierwszy. Holsztyn dumne szedł przed siebie rozglądając się na boki i parskając. Z kolei Cherokee szedł na kompletnym luzie z nosem przy ziemi. 
Dojechaliśmy na plac, zamknęliśmy bramkę i każde z nas przeprowadziło rozgrzewkę. Na Cherokee'u siedziałam ostatnio tuż przed podjęciem decyzji o jego kupnie, więc postanowiłam poświęcić chwilę na zapoznanie się z wałachem. W stępie szedł żwawo, ale pozostawał skupiony na mnie. Ustawiłam mu głowę i zad i po kilkunastu minutach stępa na obie strony ruszyłam kłusem. Wałach bardzo ładnie się podporządkował, oparł na wędzidle i podstawił zad. Trzymałam wodze na lekkim kontakcie i trzymałam wałacha w łydkach żeby szedł żwawo. Przećwiczyłam z nim zatrzymania i zakłusowania ze stój oraz koła. Przeszłam na chwilę do stępa i przyglądałam się Cashowi i Antkowi. Holsztyn miał jak zwykle bardzo dużo energii, więc jego jeździec dużo jeździł w kłusie wyciągniętym. Cashowi się to chyba podobało, bo po jakimś czasie odpuścił i podporządkował się. 
Zagalopowałam na Cherokee'u i przejechałam kilka kół w obie strony ćwicząc z nim wolty i przejścia. Antek z Cashem zrobili to samo i gdy uznaliśmy że konie są rozgrzane w trzech chodach zaczęliśmy skoki. 
Na początku stacjonata o wysokości 50 cm. która dla żadnego z naszych koni nie była problemem, ale od czegoś trzeba było zacząć. Następnie kolejna stacjonata, ale wyższa o 10 cm. Cash skoczył bez problemu, z kolei Cherokee nie dogadał się ze mną i odbił się zdecydowanie za daleko, przez co zrzucił górny drąg. Zsiadłam z wałacha, poprawiłam przeszkodę, wsiadłam i spróbowałam jeszcze raz. Tym razem skoczył na czysto bez problemu. Potem skakaliśmy w różnych kombinacjach przeszkody o wysokości 90 cm. Po jakimś czasie całkiem nieźle zgrałam się z Cherokee'm i nie popełniliśmy już więcej błędu ze źle odmierzoną odległością. Przeszkody 100, 110 i 120 cm. były już dla mnie dość wysokie, ale na szczęście Cherokee w większości przypadków nas ratował. Bardzo dobrze mi się na nim skakało, a kiedy jeszcze Antek czasem krzyknął do nas kilka wskazówek to już w ogóle było super. 
O ile Cherokee czasem miewał problemy, to Cash szedł po prostu na przeszkody jak burza i skakał je w ten sposób jakby miały przynajmniej 10 cm. więcej niż w rzeczywistości. Dosłownie nad nimi latał, a na dłuższych odcinkach galopu rozwijał niezłe prędkości, na zakrętach prawie się kładł, a po każdym skoku radośnie brykał. Wyglądało to strasznie śmiesznie, szczególnie że momentami Antek łapał się grzywy wałacha. 
Trening zakończyliśmy na przeskoczeniu stacjonaty o wysokości 120 cm. i postanowiliśmy rozkłusować konie na luźnej wodzy. Nawet Cash wydawał się zmęczony bo nie próbował galopować gdy poczuł że Antek nie trzyma go na wodzach. W końcu przeszliśmy do stępa i wróciliśmy do stajni na luźnej wodzy. Tam rozsiodłaliśmy konie, sprawdziliśmy im kopyta, umyliśmy nogi na myjce i wypuściliśmy na pastwisko. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz