piątek, 21 sierpnia 2015

Trening Cascade (6) i Dear Lorda (4)

Konie: *Cascade, *Dear Lord
Jeźdźcy: Esmeralda, Antek
Dyscyplina: skoki (L / P)
Miejsce: ujeżdżalnia, Anarkia
Czas: półtorej godziny
Oryginalna data treningu: 27.12.2015 r. 

W przerwie świątecznej mieliśmy bardo dużo wolnego czasu, ponieważ nie mieliśmy umówionych żadnych jazd, czy zajęć hipoterapii. Mieliśmy więc dużo czasu, żeby zająć się jeżdżeniem na koniach. Dziś na pierwszy ogień poszły Cascade i Dear Lord, a mieliśmy zamiar z nimi poskakać. 
Nie mieliśmy problemów ze złapaniem koni, więc w miarę szybko przyprowadziliśmy je pod stajnię i zabraliśmy się za czyszczenie. Były trochę oblepione błotem, ale kilka pociągnięć szczotką sprawiło, że nagle stały się czyste. Siodłanie też poszło sprawnie, więc już po chwili siedzieliśmy na grzbietach naszych rumaków. 
Cascade była trochę zdenerwowana, machała głową, była spięta i ogólnie czuć było, że jest bardzo niepewna. Wjechałyśmy więc za Lorda, który znany jest z tego, że zachowuje spokój w absolutnie każdych warunkach. Cas trochę się uspokoiła, przestała machać głową i szła dużo luźniej. 
Gdy dojechaliśmy na ujeżdżalnię zabraliśmy się za rozgrzewkę. Ćwiczyłam z Cas zatrzymania i wolty, żeby trochę ją rozluźnić. Początkowo była bardzo spięta, wciąż odwracała głowę w stronę Lorda i rżała do niego. Bardzo denerwowała się też gdy używałam wodzy. Starałam więc więc jak najmniej używać ręki trzymając cały czas bardzo lekki kontakt na wodzach, używając bardziej dosiadu. Poprzez ćwiczenia zwróciłam na siebie uwagę Cas, która w końcu zaczęła się rozluźniać. Zakłusowałyśmy. 
Zerknęłam na Lorda i Antka. Wałach jak zwykle zachowywał spokój i poddawał się całkowicie woli jeźdźca. Właśnie jechali kłusem wyciągniętym w bardzo ładnym ustawieniu, z podstawionym zadem i opuszczonym łbem. 
W kłusie Cas zachowywała się już dużo lepiej, więc zabrałyśmy się za konkretną pracę. Poza zwykłymi woltami i zmianami tempa i kierunku od czasu do czasu wjeżdżałyśmy też na drągi. Cas była już dużo bardziej rozluźniona i skupiona na pracy. 
W końcu przyszedł czas na galop. Cas zagalopowała bardzo ładnie, więc pozwoliłam jej przegalopować dwa koła na luzie po czym zabrałyśmy się za kręcenie kół i pierwsze małe skoki. 
Antek i Lord też już galopowali i skakali. Mieli dziś skakać wyżej niż my, ale obecnie skupili się ma małej stacjonacie (50 cm.). Dla Lorda było to nic, przeskoczył jakby tej przeszkody w ogóle tam nie było. Następnie stacjonata 60 cm. Znów pokonana bardzo ładnie. Lord co prawda nie podnosił nóg tak wysoko, jakby mógł, ale na tej wysokości nie było to aż tak ważne. Następnie Stacjonata 70 cm. Tutaj już Lord podciągnął przednie nogi. Potem tripple 75 cm. Lord lekko się zawahał, ale Antek przyłożył mocniej łydki i wałach skoczył bezbłędnie. Potem stacjonata 80 cm. a następnie druga stacjonata 90 cm., skakane jako szereg. Tym razem Lord już się nie zawahał, skoczył wszystko co pokazał mu jego jeździec. Potem było kilka przeszkód o wysokościach 90-110 cm. na których Lord zaczął już poważnie się skupiać. Jednak na przeszkodach o wysokości 120 cm. już lekko się wahał. Mimo to skakał bezbłędnie, tylko raz czy dwa zdarzyła mu się zrzutka, ale po poprawce już było dobrze. W końcu Antek stwierdził że dość i pozwolił wałachowi pogalopować na luźnej wodzy, a następnie wyhamował go do kłusa. 
Nasza kolej. Zagalopowałam i nakierowałam Cascadę na pierwszą przeszkodę, stacjonatę o wysokości 50 cm. Klacz lekko się zawahała i prawie wyłamała, ale w ostatnim momencie jednak zdecydowała się skoczyć. Zrzuciła jednak drąg. Najechałam na następną przeszkodę, o 5 cm. wyższą niż poprzednia. Tym razem mocniej przyłożyłam łydki, a Cas bez problemu pokonała przeszkodę. Pogłaskałam ją po szyi i pojechałam na następną przeszkodę, tripple o wysokości 65 cm. Cas bez problemu skoczyła, nawet po wylądowaniu parsknęła. Potem dwie stacjonaty o wysokości 70 i 80 cm. skakane jako szereg. Cas zrzuciła drugą przeszkodę, więc gdy Antek już ją poprawił spróbowałam jeszcze raz i tym razem Cas przeskoczyła na czysto. Następnie stacjonata 85 cm. którą Cas pokonała bez problemu i druga stacjonata 100 cm. Cas skoczyła z dużym zapasem. Potem skakałyśmy jeszcze kilka przeszkód o wysokości 100 cm. Cas jakby odzyskała entuzjazm i skakała na prawdę z dużym zaangażowaniem. W końcu jednak stwierdziłam, że należy zakończyć, więc przegalopowałam z klaczą dwa okrążenia ujeżdżalni galopem na luźnej wodzy, po czym wyhamowałam do kłusa. Wraz z Lordem i Antkiem pokłusowaliśmy jeszcze na luźnej wodzy, po czym przeszliśmy do stępa i pojechaliśmy w stronę stajni. 
Cas była już zupełnie rozluźniona, szła żwawym stępem i wysunęła się na prowadzenie. Lordowi jednak to nie przeszkadzało i spokojnie szedł za klaczą. 
Pod stajnią zsiedliśmy z naszych rumaków, sprawdziliśmy im kopyta, rozsiodłaliśmy rumaki i wypuściliśmy je na wybieg. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz