Konie: Norton, Nestor
Jeźdźcy: Esmeralda, Łukasz
Dyscyplina: trail
Miejsce: łąka z przeszkodami, Anarkia
Czas: godzina
Ściągnęłam muła Nortona z wybiegu, przywiązałam go pod stajnią i zaczęłam czyścić. Nie był jakoś specjalnie brudny, więc już po chwili mogłam go osiodłać i wsiąść na jego grzbiet. Ruszyłam w dół na łąkę z przeszkodami. Norton szedł spokojnie i rozglądał się na boki. Strasznie śmieszyły mnie jego długie uszy które prawie zasłaniały mi cały widok.
Na łące był już Łukasz na Nestorze, który stępował wałacha na luźnej wodzy. Wjechałam na łąkę i zaczęłam robić to samo. Norton chwilę popatrzył na hucuła, po czym znów skupił się na mnie. Łukasz z Nestorem zaczęli już kłusować. Wałachowi początkowo trochę się nie chciało, ale już po chwili kłusował żwawo przed siebie. Po krótkiej rozgrzewce chłopak zaczął kręcić koła oraz zatrzymywać hucuła z kłusa. Nestor ładnie współpracował. Po chwili również ja ruszyłam kłusem. Potrzebowałam chwili na przyzwyczajenie się do chodu Nortona. Muł świetnie reagował na moje polecenia pod warunkiem, że były one precyzyjne.
Po wykonaniu kilku ćwiczeń w kłusie, między innymi zatrzymań, cofań z kłusa, chodów bocznych w stępie i kłusie, ruszyliśmy galopem. Norton początkowo szedł trochę rozwleczony, ale przytrzymałam go mocniej za wodze jednocześnie dając łydkę i po kilku sekundach ładnie się ustawił. Poćwiczyliśmy kilka krótkich zagalopowań i już byliśmy gotowi na trening.
Postanowiłam poćwiczyć z Nortonem głównie nad drągami we wszystkich trzech chodach. Łukasz z Nestorem mieli z kolei popracować przy bramce oraz cofaniu. Zabraliśmy się więc do pracy.
Najechałam na Nortonie na drągi stępem. Muł ładnie podnosił nogi, nie miał problemów z pokonaniem przeszkody. Nie stuknął w drągi ani razu, mimo że były podwyższone na wysokość około 20 cm. Zawróciłam i najechałam od drugiej strony, tym razem w kłusie, Niestety Norton dwa razy puknął kopytami w drągi, więc powtórzyłam ćwiczenie, tym razem dając mu łydkę przed każdym drągiem. Nie puknął ani razu, więc pogłaskałam go po szyi i pozwoliłam chwilę odpocząć w stępie. Popatrzyłam co wyprawiają Łukasz i Nestor. Wałach nie miał większych problemów z cofaniami i chodami bocznymi przy bramce, jednak Łukasz chciał popracować nad tym, żeby Nestor reagował na jego polecenia szybciej. Dlatego na zmianę zamykał i otwierał bramkę, za każdym razem starając się skrócić czas na reakcję Nestorowi. Po kilkunastu powtórzeniach stwierdził, że jest zadowolony z wałacha, więc pozwolił mu chwilę odpocząć. Ja z kolei jeszcze kilka razy przejechałam drągi w kłusie, po czym stwierdziłam że czas na galop. Podjechałam do drągów ustawionych na ten chód, zagalopowałam i skierowałam Nortona na nie. Muł bardzo ładnie przez nie przeszedł, aż byłam w szoku, bo zazwyczaj trzeba z nim kilka razy ten element powtórzyć, żeby wykonał go dobrze. Pogłaskałam go po szyi i jeszcze kilka razy przejechałam drągi w galopie. Raz zdarzyło mu się puknąć w nie kopytem, ale była to po części moja wina, ponieważ za mocno przytrzymałam muła za wodze. Gdy uznałam, że osiągnęliśmy wszystko co sobie postanowiłam przeszłam do kłusa. Rozkłusowałam Nortona na luźnej wodzy, po czym przeszłam do stępa.
Łukasz i Nestor jeszcze ćwiczyli zatrzymanie z galopu między drągami oraz cofanie. W końcu po cofaniu chłopak pogłaskał srokacza i dał mu luźną wodzę. Stępowali. Jeszcze chwilę tak pojeździliśmy po czym wyjechaliśmy z łąki i skierowaliśmy się do stajni. Łukasz zostawił Nestora na pastwisku, a ja pojechałam na Nortonie do stajni. Był trochę mokry od potu, ale wydawał się też zrelaksowany i zadowolony.
Pod stajnią zsiadłam i rozsiodłam mojego rumaka. Umyłam mu nogi na myjce, wyczyściłam kopyta i wypuściłam muła na wybieg.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz