Konie: Assassin, Florencja, Samotna, Astra, Fatalita
Jeźdźcy: Antek, Esmeralda, Łukasz, Magda
Dyscyplina: teren (przepęd stada)
Miejsce: tereny wokół WHK Anarkia
Czas: 2,5 godziny
I nadszedł ten czas kiedy trzeba było przegonić stado na inny wybieg. Przedwczoraj sprawdziliśmy stan ogrodzeń, dokonaliśmy niezbędnych napraw i dziś zamierzaliśmy ulokować tam stado Assassina.
Wstaliśmy z Antkiem bardzo wcześnie rano, nawet jak na nas, bo około 4. Szybko coś zjedliśmy, nakarmiliśmy konie i poszliśmy po wszystkie pięć koni ze stada Assassina. Właściwie wystarczyło złapać Assassina, na którego wsiadłam, a klacze poszły za nim. Antek dodatkowo wsiadł na Samotną, która nie jest aż tak związana ze stadem i nie byliśmy pewni czy pójdzie. Florencja, Astra i Fatalita grzecznie poszły za nami, a pod stajnią wystarczyło tylko wyłapać je i poprzywiązywać do koniowiązu. Około godziny 5.30 przyjechali Łukasz i Magda, którą chłopak zgarnął po drodze.
Po małej wymianie zdań ustaliliśmy kto na jakim koniu będzie jechał, oraz który z koni będzie szedł luzem. Padło na Fatalitę, która jest najbardziej ogarnięta i na pewno nigdzie się nie zgubi. Dokładnie wyczyściliśmy pięć koni, po czym założyliśmy im ogłowia. Postanowiliśmy zrezygnować z siodeł, ponieważ do stajni mieliśmy wrócić pieszo, a niesienie siodeł w upale przez półtorej godziny nie było dobrym pomysłem.
Dokładnie o godzinie 6.00 wsiedliśmy na nasze rumaki i ruszyliśmy w dół. Antek jechał pierwszy na Assassinie, później Fatalita luzem, Magda na Astrze, ja na Florencji, a na końcu Łukasz na Samotnej. Źrebaki szły grzecznie przy swoich matkach i wyglądały na bardzo podniecone, szczególnie mała Astry.
Przez kilkanaście minut jechaliśmy po asfalcie. Na szczęście o tej godzinie i w dodatku w sobotę nie jeździły żadne samochody, więc nie musieliśmy bać się o źrebaki. W końcu skręciliśmy w pole i zakłusowaliśmy na ścieżce. Fatalita trochę wstrzymywała zastęp, ale jakoś dawaliśmy radę. Postanowiliśmy pojechać okrężną trasą, żeby trochę wybiegać konie. Galopowaliśmy więc po leśnych drogach, zaryzykowaliśmy nawet galop pod górę na oklep. Nikt na szczęście nie ześlizgnął się po końskim zadzie. Nie zabrakło też skoków, co dało nam trochę do myślenia. Mały Florencji chyba miał talent crossowy, bo skakał z niesamowitym zapasem. Postanowiłam to zapamiętać gdy przyjdzie czas zajeżdżania. Musieliśmy w pewnym momencie przeprawić się przez rzekę. Nurt nie był mocny, ale woda była na tyle głęboka że okazało się że konie muszą płynąć. Na szczęście wszyscy dali radę, nawet źrebaki które miały niesamowitą radochę.
Gdy dotarliśmy na miejsce zeszliśmy z koni, sprawdziliśmy czy wszystko dobrze z ich kopytami i puściliśmy je luzem. Astra od razu zaczęła biegać i sprawdzać każdy kąt. Pozostałe konie też były ucieszone nowym miejscem i rozglądały się z zaciekawieniem. Chwilę posiedzieliśmy, popatrzyliśmy na nasze hucuły, wypiliśmy wodę ze strumienia i zaczęliśmy zbierać się w drogę powrotną, bo bardzo szybko zaczynało się robić gorąco. Jak się później okazało ta piesza wędrówka zajęła nam około półtorej godziny razem z przerwami.
Tak i owszem.
OdpowiedzUsuńOczywiście nie jest to specjalny układ, ponieważ konie ocenia zawodniczka oraz osoba pracująca kilka lat na wyścigach. Nie ukrywam nigdy, że ocenia po treningach (przede wszystkim aktualnych jak najbardziej). Jeśli koń wyścigowy ma trening i porównujemy go z koniem bez treningu, to nie oszukujmy się, że koń numer dwa nie ma dla niej właściwie żadnego znaczenia, ponieważ formę w wyścigowym świecie zdobywa się tylko i wyłącznie przez trening.
Oczywiście po raz kolejny (temat był wałkowany i nawet nie chcę do tego wracać) czasem trzeba oceniać stek bzdur jak wolty czy ćwiczenie zatrzymań u wyścigowców, więc taki trening również traci na wartości. Po dokumentach nie oceniamy wcale, ponieważ 'papier nie biega', a opisy owszem czasami są nawet rozstrzygające, ale też nie czytamy historii czy 'na padoku', tylko najważniejszy jest ruch konia, charakter w stosunku do pracy i fakty, rzeczywiście coś znaczące przy gonitwach. Jeśli koń ma również napisane, że startuje na dystansach 1000-3000 m i rzeczywiście osiągnięcia to potwierdzają, to również sporo
na tym traci przy ocenie (znowu odsyłam do artykułów na CV).
Do pierwszych dwóch gonitw nie było innego zapisu, sprawa wyjaśniona.
Mam nadzieję, że pomogłam przyczynić się do lepszych wyników Twoich koni, ja naprawdę skrycie liczę na Hattera ;3 Wystarczy zapytać, nawet w sprawach treningów, jeśli coś jest niejasne, zawsze służę pomocą ;))