Konie: Norton, Gambit, Summer Wine
Jeźdźcy: Esmeralda, Łukasz, Magda
Dyscyplina: teren (patrol ogrodzeń)
Miejsce: tereny WHK Anarkia
Czas: 3 godziny
Przed nami zadanie bojowe - sprawdzenie stanu pastwiska, na które jutro mamy zamiar przegonić stado Assassinów. Ściągnęliśmy więc nasze trzy konie do zadań specjalnych, wyczyściliśmy je i osiodłaliśmy. Ja zamiast, jak zawsze, wziąć Buena tym razem postanowiłam pojechać na Nortonie, ponieważ właśnie w tym celu go kupiliśmy. Chciałam więc sprawdzić jak się spisze. Łukasz odstąpił Magdzie Kasztanka, a sam wziął Gambita.
Wyjechaliśmy około 8.00 rano i po kilkunastu minutowej drodze przez asfalt skręciliśmy w stronę gór. Tam zakłusowaliśmy na polnej drodze. Nie ustawialiśmy żadnego zastępu, jechaliśmy właściwie obok siebie. I tylko Kasztanek lekko kombinował aż wysunął się na prowadzenie. Norton i Gambit olali to jednak i zgodnie jechali obok siebie.
Przecięliśmy strumyk i znaleźliśmy się przy bramie na pastwisko. Łukasz otworzył ją z grzbietu Gambita i wszyscy troje wjechaliśmy na pastwisko. Ruszyliśmy wzdłuż ogrodzenia sprawdzając czy deski nigdzie nie przegniły oraz czy nie ma dziur. Jechaliśmy stępem tam gdzie ogrodzenie znajdowało się w krzakach, a kłusem tam gdzie znajdowało się na otwartym terenie. W końcu napotkaliśmy pierwszą dziurę. Na szczęście była to tylko obluzowana deska, więc zsiadłam z Nortona, wyciągnęłam z sakwy przy siodle młotek i kilka gwoździ i bez większych problemów przybiłam deskę. Po skończonej robocie wsiadłam na Nestora i dogoniłam kłusem jadących przede mną Magdę i Łukasza.
Pastwisko było gigantyczne, więc sprawdzenie go na całej długości zabrało nam trochę czasu. Na szczęście dziur było niewiele i żadna z nich nie była na tyle poważna, żeby trzeba było zrobić coś innego niż przybijanie desek.
Po skończonej robocie wyjechaliśmy z pastwiska i zamknęliśmy za sobą bramę. Podczas drogi powrotnej postanowiliśmy trochę pogalopować po łąkach. Głównie na czele jechała Magda na Kasztanku, który miał bardzo dużo energii, ale jednocześnie słuchał się dziewczyny. Gambit i Norton też mieli niezłą radochę z galopów. Norton okazał się bardzo przyjemnym do jazdy koniem.
Wróciliśmy do stajni zmęczeni, ale jednocześnie zadowoleni. Konie też wydawały się szczęśliwe. Pod stajnią rozsiodłaliśmy je, wyczyściliśmy im kopyta i umyliśmy nogi na myjce. Wypuściliśmy je na wybieg i odnieśliśmy sprzęt do siodlarni. Jutro przeganiamy stado Assassina na nowe pastwisko.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz