piątek, 3 kwietnia 2015

Trening Elheminy (2) i Frolla (7)

Konie: Elhemina, Frollo
Jeźdźcy: Antek, Esmeralda
Dyscyplina: skoki (LL)
Miejsce: ujeżdżalnia, WHK Anarkia
Czas: godzina

Skoki na oklep? Czemu nie! Konie były przemoczone do suchej nitki po ostatnich deszczach, ale trzeba jeździć! Wybraliśmy się z Antkiem do stada Frolla po ogiera i Elheminę, przyprowadziliśmy je do stajni, wyczyściliśmy (na tyle na ile było to możliwe), założyliśmy czapraki i ogłowia, wsiedliśmy i ruszyliśmy na ujeżdżalnię. Frollo był bardzo podekscytowany, ale jak to on, zachowywał spokój, tylko parskał i przyspieszał stęp. Mina z kolei idąc za Frollem była bardzo grzeczna. 
Na ujeżdżalni zaczęliśmy od rozgrzewki. Frollo już się uspokoił i skupił na pracy. Po wykonaniu różnych ćwiczeń w stępie na obie strony (zatrzymania, cofania, koła, zmiany kierunków, dodawanie) ruszyliśmy kłusem. Dawno nie jeździłam na Frollu i już zapomniałam jaki to wspaniały koń do jazdy. Ogier był stuprocentowo skupiony na swoim zadaniu, podporządkował się i parskał w rytm kroku. Elhemina również była grzeczna, trochę się denerwowała kiedy Antek za mocno używał wodzy. Chłopak jechał na klaczy na ogłowiu bezwędzidłowym i co chwilę mówił mi jak fajnie Mina na nim chodzi i jak wcale się nie wiesza na wędzidle, bo przecież nie ma wędzidła. Uśmiechnęłam się do siebie, bo przecież to ja go namówiłam na jeżdżenie właśnie na takim ogłowiu. Wykonaliśmy znów podstawowe ćwiczenia po czym zagalopowaliśmy. Frollo od razu zmienił chód, szedł równo, z opuszczona głową i podstawionym zadem. Elhemina również wykonała ładne przejście i teraz galopowała trochę szybciej niż Frollo, ale wciąż pod kontrolą. Gdy uznaliśmy rozgrzewkę za zakończoną zabraliśmy się za skoki. Na początku stacjonata o wysokości 55 cm. Oba konie skoczyły ją bez problemów, w końcu nie była to dla nich żadna wysokość, a jedynie rozgrzewka. Następnie szereg dwóch stacjonat o wysokości 65 cm. Również tu ani Frollo ani Mina nie zawahały się i skoczyły na czysto. Frollo dodatkowo po wylądowaniu parsknął. Początkowo trochę bałam się o mój kręgosłup, który czasem podczas skoków się odzywał, ale z radością odkryłam, że skoki na oklep są wygodniejsze niż te w siodle. Zagadka. Następną przeszkodą był mur o wysokości 75 cm. Frollo skoczył go bez problemów, natomiast Mina zawahała się przez chwilę, ale w ostateczności skoczyła. Antek pogłaskał ją, ale wykręcił, żeby jeszcze raz skoczyć mur. Tym razem klacz nie zawahała się ani na chwilę i pokonała przeszkodę na czysto. Przeszliśmy już do poważnych wysokości, czyli przed nami znajdowała się stacjonata 80 cm. Miała ona bardzo odblaskowe kolory, więc Frollo odmówił początkowo skoku przez nią. Zobaczył jednak, że Mina przeskoczyła (z wahamiem, ale jednak) i po niej on również skoczył. Potem tripplebare 80 cm. Oba konie nie miały problemów z tą przeszkodą, pokonały ją bez zawahania. Na tej przeszkodzie poprzestaliśmy z obawy że jutro odezwą się nasze i koni kręgosłupy. Rozgalopowaliśmy i rozkłusowaliśmy konie na luźnej wodzy i przeszliśmy do stępa. Pojechaliśmy na pastwisko na luźnej wodzy okrężną trasą. Tam zsiedliśmy, sprawdziliśmy koniom kopyta i wypuściliśmy je na wybieg. Zabraliśmy sprzęt i wróciliśmy na piechotę do stajni. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz