piątek, 3 kwietnia 2015

Trening Fatality (6), Florencji (5), Assassina (9)

Konie: Fatalita, Florencja, Assassin
Jeźdźcy: Magda, Esmeralda, Antek
Dyscyplina: ścieżka huculska
Miejsce: łąka z przeszkodami, WHK Anarkia
Czas: godzina

Pogoda była masakryczna, więc korzystając z faktu, że akurat w tym momencie nie padał deszcz postanowiliśmy zabrać trzy konie na trening. Oczywiście z powodu tego, że przebywały na pastwiskach były kompletnie przemoczone. Ale co to dla nas! Postanowiliśmy pojeździć na oklep. Wszystkie trzy konie dały się bez większych problemów złapać i zaprowadzić pod stajnię. Tam wyczyściliśmy je (na tyle na ile było to możliwe), założyliśmy im ogłowia i czapraki oraz wsiedliśmy na ich grzbiety z podestu. Florencja jest tak malutka, że miałam wrażenie że zaraz będę hamować nogami. 
Dojechaliśmy spokojnie na łąkę. Tam każdy z nas przeprowadził we własnym zakresie rozgrzewkę w trzech chodach. Florencja strasznie pędziła w kłusie, więc robiłam z nią dużo wolt, zmian kierunków i zatrzymań. To samo widocznie robił Antek z Assassinem, bo ogier nie dość, że pędził to postanowił sobie pobrykać. Nieźle. Jedynie Fatalita zachowywała spokój. Koń na medal! Gdy przyszedł czas na galop Florencja wystrzeliła przed siebie jak torpeda. Pozwoliłam jej przegalopować kilka(naście) kół w takim tempie aż mogłam zacząć konkretną pracę na woltach oraz przejścia. Assassin wciąż brykał i widać było, że świetnie się bawi próbując się pozbyć Antka ze swojego grzbietu. Chłopak jednak dzielnie trzymał się grzywy i nie dał się zrzucić. Fatalita jak zwykle galopowała sobie spokojnie i nie zwracała uwagi na te dwa świry. Korzystając z tego, że konie są rozgalopowane najechaliśmy każdy po kilka razy na niską przeszkodę składającą się z kawałka pnia drzewa. Wszystkie konie skoczyły bez problemu i z dużym entuzjazmem. Następnie stępem najechaliśmy na przechylającą się równoważnię. Obie klacze poradziły sobie na medal, a Assassin od razu po przejechaniu przeszkody chciał zagalopować, ale Antek szybko wybił mu z głowy ten pomysł. Następnie most. Znów wszystkie konie poradziły sobie bez problemu, w końcu były weteranami w dziedzinie ścieżki huculskiej. Problemów nie sprawił im również sznur z praniem ani galop pod górę. Tylko Fatalicie coś się nie za bardzo chciało. Ciekawy moment nastąpił gdy podczas galopu przed wodę Antek prawie spadł z brykającego Assassina. Ale na szczęście słowo "prawie" jest tu kluczowe. Skoki przez rowy też były ciekawe, bo Fatalita tuż przed skokiem się zatrzymała przez co Magda również była blisko ziemi. Pozbierała się jednak i skoczyła na czysto. Przejście przez wysokie kłody też nie sprawił koniom problemu, wszystkie podnosiły nogi wysoko bez protestów. Na końcu przejechaliśmy korytarz z drągów oraz przejechaliśmy pod nisko zawieszoną tyczką. Na koniec jeszcze chwilę pogalopowaliśmy i pokłusowaliśmy, po czym przeszliśmy do stępa i na luźnej wodzy wróciliśmy na pastwisko okrężną drogą. Tam sprawdziliśmy koniom kopyta, wypuściliśmy je i wróciliśmy do stajni. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz